www.um.pabianice.pl
Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 58 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.

Świnarski

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Pabianiczanie podczas pierwszej wojny światowej – pod okupacją niemiecką - przymierali głodem, brakowało opału, nie było odzieży i artykułów pierwszej potrzeby. Działania wojenne prowadzone w okolicach miasta zniszczyły gospodarstwa rolne, które stanowiły ważne źródło zaopatrzenia w żywność. Na szczęście z pomocą Pabianicom pośpieszył Poznański Komitet Niesienia Pomocy Królestwu Polskiemu. W naszym mieście powstał Podkomitet Poznański, a w 1916 roku utworzono Miejską Radę Opiekuńczą.

W marcu 1915 r. przyjechali do Pabianic przedstawiciele Komitetu Poznańskiego, m. in. hrabia Mycielski, prezes i K. Brownsford, sekretarz, którzy widząc trudną sytuację miasta złożyli na ręce księdza Tomasz Świnarskiego, proboszcza parafii Św. Mateusza 500 rubli, upoważniając go do prowadzenia działalności charytatywnej.

Postać ks. Świnarskiego przybliża Kronika Diecezji Kujawsko-Kaliskiej z 1920 roku.

Ks. Tomasz Świnarski, proboszcz i dziekan pabianicki zmarły 25 grudnia 1920 r. przyszedł na świat 25 października 1861 r. we wsi Ruda parafii Męka w Sieradzkiem, gdzie ojciec jego był rolnikiem i pełnił urząd wójta gminy. Uczył się w Sieradzu i gimnazjum kaliskim, po czym w roku 1879 wstąpił do Seminarium Włocławskiego, które w roku 1884 ukończył. Wikariaty zajmował w Wolborzu, Chodczu i Raciążku, gdzie proboszczem był ówczesny regens konsystorza śp. prałat Lorentowicz (brat Jana Lorentowicza), z którym odtąd łączyła go przyjaźń.

Po czteroletnim administrowaniu parafią Raciążek przeszedł w roku 1890 na probostwo do Żytnego, zaś już w roku następnym do Parzna w dekanacie piotrkowskim. W Parznie pozostawał ks. Świnarski lat przeszło 20 i na lata te 1891-1913 przypada okres najczynniejszej jego działalności pasterskiej.

Parafia Parzno pięć tysięcy dusz licząca, posiadała niewielki drewniany z XVII w. pochodzący sumptem prymasa Łubieńskiego wystawiony kościół, który w roku 1909 spłonął doszczętnie. Ksiądz Świnarski przedsięwziął budowę nowego kościoła i doprowadził ją do skutku pomimo zwykłych w takich razach przeszkód i trudności, nie mając w dodatku pomocnika, gdyż zamieszkujący tam jako wikariusz przez lat 10 śp. ks. Przywieczerski był raczej rezydentem i starcem wymagającym w dodatku opieki i nadzoru. Pracował też sam i wiele z dużą gorliwością, która oprócz nieuniknionych wszędzie, nielicznych malkontentów, ogólne mu uznanie zjednała.

Kościół wybudował piękny, obszerny, w stylu romańskim i gdyby dane było pozostać tu do śmierci prawdopodobnie czułby się zadowolony do końca, oglądając owoce swej kapłańskiej pracy i gorliwości. Ale losy zrządziły inaczej.

W roku 1912 zmarł długoletni proboszcz parafii w Pabianicach ks. prałat Edward Szultz i śp. ks. Świnarski zostaje jego następcą. Parafia była już wtedy podzielona, oprócz starej św. Mateusza istniała druga przy nowo wybudowanym kościele NM Panny, dzisiaj pod kierunkiem O.O. Misjonarzy pozostająca. Mimo tego administrowanie kilkunastotysięczną parafią z domieszką Niemców i protestantów, ciągnącej się pod same przedmieścia Łodzi, łatwe nie było dla niego, który całe życie dotychczasowe na wiejskich pracował parafiach. W dodatku przyszła wielka wojna i ciężkimi zmaganiami się dwóch potęg, walczących od samego początku na terenie między Łaskiem i Łodzią po Bzurę, które ognistym kołem otoczyły Pabianice. Stanęły fabryki, trwoga i bieda opanowały miasto, a nie lepiej się działo i wtedy gdy ciężka pięść niemiecka zbrojną okupacją wojenną zapanowała w nim na stałe.

Ksiądz wytrwał na posterunku i z całym swym życiem i czynnym temperamentem, podniecanym gorliwością kapłańską pogrążył się w pracę nad zadośćuczynieniem wciąż zwiększającym się wśród ciężarów wojny potrzebom religijnym, społecznym i ekonomicznym.

Z wyjazdem z Łasku ks. dziekana Brylika i odcięciem dekanatu przez linię bojową ks. Świnarski objął urząd dziekana wraz z troską o rozproszone burzą wojenną duchowieństwo, zanim w r. 1917 z powiększeniem liczby dekanatów, na stałe już dziekanem pabianickim został.

Jednocześnie dokończył budowy filialnej kaplicy we wsi Ruda pod Łodzią, dziś samodzielną parafią będącą i dojeżdżał do niej pomimo grozy wojennej dla odprawiania tam nabożeństwa. Oprócz pracy kościelnej służył swym parafianom i na polu społecznym: był prezesem miejscowej Rady Opiekuńczej, radnym pierwszej z wyborów Rady Miejskiej, pracował w innych stowarzyszeniach miejscowych społecznych i dobroczynnych, brał czynny udział w wyborach do pierwszego Sejmu, przeciwstawiając się prądom radykalno-ludowym, które już zaczęły się w okolicy pojawiać. Praca ta wyczerpująca, całym zapasem sił i nerwów prowadzona, mało jednak dała zadowolenia, nie czuł się do niej uzdolniony i wiedział, że dłużej jej nie zniesie. Dolegać zaczęły cierpienia fizyczne, nadwyrężyło się zdrowie, nawet bieda materialna i długi osobiste zaciążyły.

Ostatnie sześć lat pracy w Pabianicach i zmagania się z trudnościami ciężkich czasów były tragedią w jego życiu i śmierć mu przyspieszyły. Już w marcu 1917 roku pisał do pasterza diecezji: „Wciąż wzrastająca nędza w mieście przestraszającą przyszłość stawia mi przed oczy. Trzeba żyć, gromady biednych wspierać, opłacać przynależność do stowarzyszeń i korporacji, a dochód nie dorównuje małej wiejskiej parafii. Przez czas pobytu w Pabianicach zaciągnąłem 3.800 rubli długu. Po ostatnich rekwizycjach miasto nie dźwignie się nawet po 10 latach, nędza się niesłychanie wzmaga i bliski koniec wojny nic nie zaważy”.

Jak o oazie spokoju marzył wtedy o powrocie do cichego Parzna. Nie dane mu było tego doczekać, wrócił wprawdzie, ale jedynie na ostatnią chorobę i śmierć. W sierpniu 1919 r. już nieuleczalnie chory opuścił Pabianice. Ostatnie tygodnie pobytu tam zatruły mu przykrości doznawane od miejscowych urzędów przez partię socjalistyczną opanowanych, które zarządziły przekopanie kanalizacyjnego ścieku przez ogród proboszczowski, bardzo starannie i z zamiłowaniem przez niego prowadzony.

Przewieziony do Parzna zamieszkał we dworze przyjaciół swoich pp. Karlińskich w Strzyżewicach, którzy troskliwie pielęgnowali go do samego zgonu. Zmarł opatrzony kilkakrotnie świętymi sakramentami w noc wigilijną. Pogrzeb odbył się 27 grudnia w asystencji 19 kapłanów. Eksportował ciało do kościoła proboszcz miejscowy ks. Lubowidzki, nazajutrz celebrował nabożeństwo kolega zmarłego ks. Kan. A. Grodowski z Częstochowy, który też wygłosił ostatnie przemówienie nad grobem.

Mowy w kościele mieli ks. Essmann, proboszcz z Łobudzic i ks. E. Jakubowiak, wikariusz zmarłego z Pabianic. Zwłoki spoczęły w podziemiach pięknego kościoła parzeńskiego, staraniem zmarłego wystawionego w grobach kolatorskich. Udział parafian pamiętających wdzięcznie swego długoletniego pasterza jako kapłana gorliwego i pracowitego był bardzo liczny. (Kronika Diecezji Kujawsko-Kaliskiej nr 4/1920 r.)

Autor: Sławomir Saładaj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij