www.um.pabianice.pl
Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 58 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.

Osada fabryczna

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Pod koniec XIX wieku nowo powstała osada fabryczna zintegrowała się już w znacznej mierze, choć nie do końca, że starym miastem. Piotrkowski „Tydzień” – piórem lokalnego korespondenta - donosił: W ciągu ostatnich lat pięciu miasto nasze bezustannie wzrasta. Puste place poza miastem zabudowują się domami przeważnie murowanymi, a ogólny ich przyrost w ciągu ostatniego pięciolecia wyraża się cyfrą 329 budowli, co czyni po 66 rocznie.

Przyrost, którego pozazdrościć nam może niejedno z ludnych miast gubernialnych. Wzrost liczby domów idzie w logicznym następstwie ze wzrostem ludności, która obecnie doszła już do 25448 dusz płci obojga. Lud to przybyły z różnych okolic, przeważnie włościanie bezrolni, dążący do miasta po pracę, a więc poważny konkurent robotników fabrycznych, bo za mniejszą płacę gotów do każdej roboty, a że zdolności i pracowitości mu nie brak, chętnie poszukiwany bywa przez fabrykantów. Napływu tego, aczkolwiek obniża on cenę pracy robotnika fabrycznego i mnoży proletariat roboczy, nie należy poczytywać za objaw ujemny; dowodzi on bowiem, że i ludność tuziemcza chętnie się garnie do pracy fabrycznej i z pożytkiem dla przemysłu zużytkowana być może, a płynąc doń szeroką falą, wypiera żywioły obce z fabryk naszych, dotychczas przeważnie zalanych przez Niemców i innych obcokrajowców.

Rok bieżący (1896) nie był pomyślny dla naszych fabrykantów, zwłaszcza pomniejszych, nie opartych na silnych podstawach kapitału i fachowego uzdolnienia. Bankrutowali jedni po drugich, zwłaszcza Żydzi, których połowa wyniosła się z miasta do Łodzi lub Częstochowy, szukając tam lepszego szczęścia. Najbardziej na podobnym stanie rzeczy cierpieli weberzy, pracujący na własnych warsztatach po domach. Kilkaset z nich musiało pracę ograniczyć lub zupełnie ją zaniechać i szukać innych zajęć; nie ma bowiem widoków, aby stosunki te obróciły się na lepsze.

W sprawie budowy kościoła J.E. ks. biskup Bereśniewicz nadesłał odpowiedź do ks. dziekana w Łasku. Miejsce na nową świątynię dostojny pasterz obiera na Nowym Mieście, z czego cieszą się niezmiernie deutsch-katolicy, ale staromiejscy obywatele posmutnieli.

Wobec braku zakładów naukowych średnich, wykształcenie dziatwy stanowi u nas zadanie niełatwe do rozwiązania. Dotychczas przynajmniej nauka elementarna była prawie dla wszystkich dostępna. Szkółki miejskie przyjmowały bowiem tyle dzieci, ile ich pomieścić mogły. Obecnie atoli przeszło 200 dzieciaków odeszło od drzwi trzech miejskich szkółek elementarnych, a byłoby ich jeszcze więcej, gdyby nie firma Krusche et Ender, która przez otworzenie szkółki elementarnej fabrycznej zapewniła początkowe wykształcenie dla 120 dzieci.

Po upadku efemerycznych fabryczek, które krach przemysłowy i brak kapitału obrotowego wywróciły, istnieją u nas obecnie: 3 fabryki tkackie, 3 przędzalnie, 5 farbiarni i apretur, 1 bielnik, 2 drukarnie, 1 papiernia, 1 fabryka chemiczna, 1 gazownia, 1 browar, 2 cegielnie, 1 garbarnia i 3 fabryki wód gazowych.

Z drobnego przemysłu mamy 53 kantory wydające przędzę, 1400 majstrów tkaczy, pracujących po domach własnych warsztatach, 35 piekarzy, 20 stolarzy, 30 szewców, 4 ślusarzy, 2 powroźników, 1 kotlarza, 1 mosiężnika, 6 murarzy, 6 cieśli, 3 kołodziejów, 5 siodlarzy i rymarzy, 2 zdunów, 10 zegarmistrzów, 6 kowali, 3 blacharzy, 3 dekarzy, 3 pończoszników, 46 krawców, 8 golarzy i fryzjerów, 6 typolitografów , 1 fotografa, 2 brukarzy, 3 bednarzy, 6 czapników, 2 introligatorów, 1 kamieniarza, 2 kuśnierzy, 1 koszykarza, 3 malarzy, 2 parasolników, 52 rzeźników, 1 studniarza, 3 szklarzy, 1 sztukatora, 3 tandeciarzy, 3 tokarzy, 1 aptekę (a od Nowego Roku przybędzie nam jeszcze jedna), 1 cukiernię, 4 składy drzewa, 30 dorożek, 1 księgarnię, 1 odlewnię żelaza i młyn wodny, 7 wiatraków, 2 pralnie, 268 sklepów z różnymi towarami, 30 sklepików z wiktuałami spożywczymi, 3 składy węgla, 3 domy zajezdne, 4 restauracje, 78 szynków, 6 sklepów z winami ruskimi, 4 sklepy kolonialne i handle win, 2 składy piwa i 1 bufet w ogrodzie.

Szkółek początkowych miejskich i fabrycznych razem mamy 6, 1 kościół katolicki, 1 ewangelicki, 1 bożnicę, 1 dom modlitwy braci morawczyków, 1 dom modlitwy baptystów i 3 domy modlitwy żydowskie.

Domów mieszkalnych mamy 847. (Tydzień nr 46/1896)

Siła policyjna

Ludność miasta Pabianic skutkiem rozwoju przemysłu fabrycznego w ciągu ostatnich 20 lat potroiła się i wynosi obecnie około 15.000 mieszkańców, tak, że siła policyjna w tym mieście, złożona z 4 strażników ziemskich, okazuje się niedostateczna. Z tego powodu rząd gubernialny piotrkowski zaproponował powiększenie etatu straży ziemskiej w tym mieście o trzech strażników, co pociągnie za sobą wydatek 668 rs rocznie. Projekt ten został już przedstawiony do zatwierdzenia władzy wyższej. (Kurier Warszawski nr 256/1886 r.)

Syrop

Do sklepu p. R. w Pabianicach wszedł w tych dniach około wieczoru jakiś nieznajomy i zażądał pewnej ilości syropu. Na pytanie czy przyniósł ze sobą naczynie odpowiedział przecząco i poprosił, aby żądany syrop dano mu do papieru kształtu stożkowego zdjętego z głowy cukru. Kupiec uczynił zadość jego żądaniu, a nieznajomy zaimprowizowane to naczynie z syropem z nadzwyczajną szybkością włożył na głowę kupca. Zanim kupiec zdołał ochłonąć z przestrachu i obetrzeć się z rozlanej po twarzy i zasłaniającej mu oczy słodyczy, nieznajomy ulotnił się bez śladu, a z nim, niestety, gotówka z kasy. (Kurier Warszawski nr 57/1884 r.)

Fabrykanci

Szalony rozwój Łodzi rozpoczął się w latach 70. XIX w., gdy przemysł bawełniany, z powodu nowej taryfy celnej i zniesienia pańszczyzny, wszedł na szerokie tory. Fabrykanci łódzcy w tym czasie zaczęli wytwarzać tanie i zwyczajne proste tkaniny (tricot), a także towary w rodzaju barchanów (barchent), które znalazły szeroki zbyt u mniej zamożnej ludności. Fabrykanci wyrobów „tricot” i „barchent” przyjechali z Saksonii i najpierw w roku 1873 zawędrowali do Pabianic. Obecnie fabrykanci tanich towarów bawełnianych królują w całym okręgu łódzkim i oprócz „tricot” i „barchent” wyrabiają jeszcze najrozmaitsze gatunki towarów bawełnianych, nazywane „lanc ort”, „bjas”, „mitkal” etc.

Ze zmianą ceł, w roku 1877, w okręgu łódzkim powstała nowa gałąź przemysłu bawełnianego, mianowicie fabrykacja tkanin z mieszaniny bawełny z wełną, z tak zwanej „vigogne” przędzy. Którą do owego czasu w znacznej ilości przywożono do Rosji i Królestwa z Werdan i Krimitschan. Aby ominąć cło w złocie niektórzy fabrykanci z Saksonii przenieśli swe fabryki do Łodzi. W roku 1886 liczono już w Łodzi 39.000 wrzecion wytwarzających przędzę wigoniową. (Przemysłowiec nr 16/1906 r.)

Wypadek

Z Pabianic donoszą, iż w jednej z fabryk wydarzył się okropny wypadek. Robotnik Paweł Rzesiński, o godzinie w pół do szóstej z rana, chcąc jeszcze po całonocnej pracy naostrzyć nóż do krajania papieru, za co otrzymywał 15 kopiejek dziennie prócz płacy tygodniowej, zbliżył się zanadto do maszyny i został przez pas do koła wciągnięty. W parę sekund koło obróciło biedaka kilkanaście razy. Ręce i nogi były powyrywane, piersi zmiażdżone, a mózg rozprysnął się na różne strony. Wypadek spowodowała nieostrożność, ale niemało przyczyniło się doń zapewne i znużenie przy robocie przez cały niemal dzień i noc trwającej. (Kurier Warszawski nr 12/1885 r.)

Wybuch kotła

Ubiegłej środy około godziny 2 po południu nastąpiła eksplozja w fabrycznym mieście Pabianice w przędzalni bawełny p. Endera. Eksplozja nastąpiła wskutek pęknięcia kotła parowego, przy czym, niestety, trzech robotników straciło życie. Kocioł podniósł się z murowanego fundamentu, po czym rzucił się w bok; domek, w którym się mieścił kocioł został zburzony. Przyczyną eksplozji była mała ilość wody mieszczącej się w kotle parowym. Kierunek wrzącego strumienia wody poszedł w stronę izby parowej maszyny, gdzie zajętymi byli: maszynista, podpalacze, ślusarz, którzy wskutek silnego oparzenia stracili Zycie; inne osoby w pobliżu znajdujące się zostały lekko ranione. (Kurier Warszawski nr 138/1876 r.)

Towarzystwo amatorskie

Przed kilkoma dniami do Pabianic przybyło z Łasku towarzystwo amatorskie i odegrało tam na dochód szpitala powiatowego i straży ogniowej kilka wesołych utworów dramatycznych. Przedstawienie powiodło się doskonale. (Kurier Warszawski nr 264/1882 r.)

Drab

Na Placu Bankowym w Warszawie do przechodzącej o zmroku Zofii Barchwiczowej, przybyłej z Pabianic, zbliżył się jakiś drab i siłą wyrwał z rąk portmonetkę z kilkunastoma rublami. Pomimo natychmiastowej pogoni, złodziej z łupem umknął bezkarnie. (Kurier Warszawski nr 262/1885 r.)

Przybytki Bachusa

W Pabianicach liczących 10.000 ludności jeden zakład Bachusa przypada na 200 mieszkańców. Z liczby 50 utrzymujących szynki, 20 przypada na izraelitów, 17 na ewangelików i 13 na katolików. (Kurier Warszawski nr 141/1882 r.)

Jubileusz

Miasto fabryczne Pabianice, sąsiadujące z Łodzią w Królestwie Polskim obchodzi w tych dniach 600-letni jubileusz swej egzystencji. (Słowo Polskie nr 47/1897 r.)

Nędza tkaczy

W Pabianicach, gdzie z powodu kryzysu obecnego pomiędzy tkaczami panuje nędza straszna, okoliczność ta nie powstrzymała jednak od przymusowego zbierania składek na wieniec po śmierci żony fabrykanta Kindlera. (Robotnik nr 35/1899 r.)

Ostrzeżenie

Józef Oliński były piekarz, obecnie tkacz u Krusze i Endera w Pabianicach jest szpiclem. (Robotnik nr 20/1897 r.)

Folwark

Folwark Pabianice pod Miastem Fabrycznym tegoż nazwiska, z 8 włók gruntu składających się, z zasiewami i porządnymi zabudowaniami jest od dnia 24 bm. do sprzedania lub wydzierżawienia na miejscu. (Kurier Warszawski nr 172/1848 r.)

Przędzalnia

Korespondent nasz z Łodzi w uzupełnieniu zamieszczonej przed kilku dniami notatki o przeniesieniu przędzalni firmy Krusche i Ender z Łodzi do Pabianic i powiększeniu znacznym jej zakładu przemysłowego w tym ostatnim mieście, donosi obecnie, że poszerzona i powiększona w ten sposób przędzalnia bawełny pomienionej firmy posiadać będzie 40.000 wrzecion.

Maszynę parową trzycylindrową o sile 750 koni do tej fabryki sprowadzono z zakładów braci Szultzer w Winterthure w Szwajcarii, transmisję urządziła firma łódzka J. Johna, a ogrzewanie parą zaprowadziło tutejsze biuro techniczne p. Jana Arkuszewskiego. Nowa przędzalnia, której montowanie jest już na ukończeniu, puszczona będzie w ruch prawdopodobnie w połowie maja rb. (Kurier Warszawski nr 111/1892 r.)

Wystawa Wiedeńska

Medale zasługi: (…) Rudolf Kipman, kamlot i alpaga, M. Kipman, rękawiczki (Pabianice) (…) (Kurier Warszawski nr 202/1873 R.)

Wystawa petersburska

Na petersburską wystawę dostarczyli wyroby: (…) Beniamin Krusche, fabrykant wyrobów wełnianych, półwełnianych i półjedwabnych w Pabianicach dostarczył kamloty, rypsy, gazę, szaliki, chustki używające od dawna popularności w handlu.

Adolf Krieske, fabrykant wyrobów tkanych i wiązanych w Pabianicach odznaczył się nader praktycznymi i tanimi wyrobami różnego rodzaju ubrania, jak kaftany, pończochy, kamasze, szale, czepki. (Dziennik Warszawski nr 115/1870 r.)

Wyprowadzenie

Wyprowadzenie zwłok śp. Ludwika Kindlera na miejsce wiecznego spoczynku z kościoła ewangelickiego w Pabianicach na cmentarz tegoż wyznania nastąpi w piątek dnia 3-go czerwca rb. o godz. 5-tej po południu, na które zaprasza znajomych i przyjaciół stroskana rodzina. (Kurier Warszawski nr 152/1892 r.)

Papiernia

Fabryka Papieru w Pabianicach od pewnego czasu wyrabia oprócz papierów cukrowych i pakowych, również wszelkie gatunki papieru: drukowe i piśmienne. (Kurier Warszawski nr 193/1875 r.)

Z dymem

W Pabianicach z dymem poszły zakłady tkackie Barucha 18 bm., sprawiając właścicielowi ogromne straty. (Korespondent Płocki nr 67/1876 r.)

Kolonia prządków

W Pabianicach założona została kolonia prządków; sprowadzeni z Czech tkacze dostarczają z lnu bardzo delikatnej przędzy, tak dalece, że sztuka ich surowej przędzy waży 7 łutów. Kto ma dobre gatunki włókna może przysłać do Pabianic, gdzie to włókno w żądanej cienkości uprzędzone zostanie. (Kurier Warszawski nr 64/1825 r.)

Radca honorowy

Rozkazy dzienne Cesarskie w Wydziale Służby Cywilnej. (…) Następujący urzędnicy Królestwa Polskiego za wysługę lat zostają podniesieni do rangi radcy honorowego (…) burmistrz miasta Pabianice Bartkiewicz, od 3 maja 1845 r. (Tygodnik Petersburski nr 69/1852 r.)

Zimmer

W dniu dzisiejszym przenoszę się na stałe mieszkanie do miasta Pabianice w powiecie sieradzkim. Ponieważ osobiste pożegnanie się z szanownymi mymi znajomymi w tutejszym mieście, dla braku czasu, jest niemożebne, podaję im za pośrednictwem niniejszego pisma, dłoń pożegnalną. X. Wilhelm Zimmer (Kurier Warszawski nr 97/1865 r.)

Bartkiewicz

Doktor Stanisław Bartkiewicz przeniósł się z Pabianic do miasta Łodzi i zamieszkał w domu Sὂderstrὂma przy ul. Piotrkowskiej. Przyjmuje chorych od 8 do 10 z rana i od 2 do 4 po południu. (Kurier Warszawski nr 134/1874 r.)

Oświetlenie

W Pabianicach ma być zaprowadzone oświetlenie ulic 88 –ma nowymi latarniami, które kosztować będą 3.973 rs. (Kurier Warszawski nr 67/1889 r.)

Psy

W ciągu ostatnich dwóch tygodni bm. uprzątnięto z ulic miasta 173 psy bezdomne, a 13 właścicieli za wypuszczanie psów bez kagańców pociągnięto do odpowiedzialności sądowej. (Kurier Warszawski nr 256/1886 r.)

Koncert

W Pabianicach w końcu zeszłego miesiąca dany był przez amatorów i orkiestrę straży ogniowej ochotniczej koncert na dochód tejże straży. Wpływ z koncertu wyniósł 300 rs, program złożony z lepszych utworów muzycznych amatorowie wykonali nadspodziewanie dobrze. Dlaczego jednak programy drukowane były wyłącznie w języku niemieckim, jest to tajemnicą tej amatorskiej produkcji. (Kurier Warszawski nr 94/1885 r.)

Apteka

Pan J. Rosner nabywszy aptekę w m. Pabianice w powiecie sieradzkim, zawiadamia WW. Doktorów i Obywateli okolicznych, iż zaopatrzył takową we wszystkie środki lekarskie, tak dawniej używane, jako też nowe w użycie wprowadzone. Wody zaś mineralne naturalne, we właściwym czasie i po cenach warszawskich, z doliczeniem kosztu transportu na żądanie sprowadzać będzie. W tymże mieście obrał sobie stałe zamieszkanie P. Sawary. Lekarz wolno praktykujący. (Kurier Warszawski nr 234/1861 r.)

Rozwój handlu

W imieniu Mikołaja I-go Cesarza Wszech Rossyi, Króla Polskiego etc. etc. Rada Administracyjna Królestwa – zważając, że powiększeniem liczby jarmarków i urządzeniem jednego targu tygodniowego w mieście Pabianice w Guberni Kaliskiej położonym, ułatwiają się środki do nabywania materiałów fabrycznych i zbytu na towary dla mieszkańców tegoż miasta, trudniących się po większej części rękodzielnictwem i że przez to polepszy się ich byt przemysłowy i powiększy miejscowy handel – na wniosek Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Duchowych, postanowiła i stanowi:

Do liczby dotychczasowych siedmiu, w mieście Pabianice z mocy przywileju Króla Stanisława Augusta z dnia 14 lipca 1789 roku, istniejących jarmarków dodaje się niniejszym jeszcze pięć nowych, które odbywać się będą w terminach następujących:

  • 3(15) lutego w dzień św. Faustyna
  • 11(23) maja na dzień św. Ildefonsa
  • 13(25) lipca na dzień w. Jakóba
  • 3(15) września na dzień św. Nikodema
  • 16(28) października na dzień św. Szymona Judy.

Nadany również zostaje pomienionemu miastu jeden targ w tygodniu, w każdy poniedziałek odbywać się mający. Gdyby, w którym z powyżej oznaczonych dni przypadło święto uroczyste według kalendarza rzymskokatolickiego natenczas jarmark odłożony być winien na dzień następny; targ zaś trwać ma tylko do godziny dziesiątej rano.

Jarmarki wszystkie tak dawne, jak i nowo ustanowione odbywać się odtąd mają na rynku Starego Miasta, jako miejscu obszerniejszym i do pomieszczenia inwentarzy i innych przedmiotów gospodarskich dogodniejszym. Targi zaś w rynku Nowego Miasta, a to dla ułatwienia nabycia artykułów żywności fabrykantom w tej części miasta najwięcej osiadłych.

Zaprowadzone jarmarki i targi podlegać będą bez wyjątku dotychczas istniejącym lub w przyszłości wydanym przepisom administracyjnym, policyjnym i skarbowym. Ogłoszenie i wykonanie niniejszego postanowienia polecają się Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Duchowych.

Działo się w Warszawie na posiedzeniu Rady Administracyjnej dnia 15(27) września 1842 roku. (podpisano) Namiestnik, Jenerał-Feldmarszałek Xiążę Warszawski (Korespondent Handlowy, Przemysłowy i Rolniczy nr 80/1842 r.)

Długa historia

Powstanie osady fabrycznej obok dawnego miasta kapituły krakowskiej wzbudzało zainteresowanie dziewiętnastowiecznych mediów. „Kaliszanin” (1872 r.) pokusił się o przedstawienie historii Pabianic.

Pabianice, czyli Pobawianice, nad rzeką Dobrzynką wpadającą do Neru o 6 ½ mili od Sieradza. Podług tradycji miejscowej była to wieś Słupiec zwana i wśród lasów leżąca, która z czasem od bawienia się książąt na łowach, nazwę Pobawianice przybrała. Ale dawne dzieje nasze powiadają co innego.

Podług Długosza w XI wieku stał na tym miejscu zamek, który z okoliczną włością stanowił hrabstwo, czyli kasztelanie zwaną Chropi, do ziemi sieradzkiej należącą. Władysław Herman nadał ją w roku 1084 wiecznymi czasy kapitule krakowskiej, za wstawieniem się królowej Judyty, żony swojej.

Dobra te jednak zmuszona była kapituła krakowska sprzedać później jednemu z poprzedników Kazimierza Sprawiedliwego, najpodobniej zaś matce jego, a drugiej żonie Bolesława Krzywoustego. Ale Kazimierz aktem z roku 1189 wrócił je bezpłatnie tejże kapitule, dodając jeszcze inne dochody. Za czasów Długosza w XV wieku już to miejsce nazywało się Pabianice, nie wiemy jednak czy było już miastem.

Dopiero za Zygmunta Augusta znajdujemy urzędowy dowód tego. Król ten widząc, że miasto Pabianice ma znaczną liczbę rozmaitych rzemieślników ustanowił dla ich korzyści i porządku publicznego cechy. Przywilej w tym celu wydany roku 1555 wyraża m. in.: „Pragnąc miasto Pabianice w ziemi sieradzkiej do kapituły katedralnej należące, w dobrym zarządzie i porządku utrzymać i rzemieślników zachęcić, ustanowiliśmy kontubernie i bractwa: 1-y cech kowali, ślusarzy, robiących wędzidła, kotlarzy, nożowników, mieczników, robiących kosy i innych trudniących się żelaznymi wyrobami; 2-gi cech powozy robiących, kołodziejów, stolarzy, bednarzy, cieśli i innych zajmujących się robotami z drzewa; 3-ci cech sukienników, czapników, krawców, płócienników i innych wełną i przędzą trudniących się; 4-ty cech szewców, rymarzy, siodlarzy, torby robiących i innymi skórzanymi robotami zajętych; 5-ty cech kuśnierzy, białoskórników i piekarzy”.

Tenże sam przywilej stanowi potem przepisy dla wymienionych cechów, obowiązki czeladzi, opłaty wstępujących do cechu itp.; zabrania na koniec, żeby w odległości mili jednej dookoła, żaden szewc, kowal, sukiennik i łaciarz nie ważył się po wsiach zatrudniać rzemiosłem pod karą utraty wyrobionych towarów, które magistrat ma zabierać.

Kościół tutejszy parafialny fundowany jest r. 1595 przez kanoników Katedry Krakowskiej. Znajdujące się w prezbiterium dwa wielkie obrazy męczeństwa św. Wojciecha i św. Stanisława są jeszcze z roku 1637, odnowione w 1700 r. Kanonik krakowski Mikliński uposażył kościół i ołtarze porobił.

Zamek, który trwa dotąd w całości i jednym jest z pięknych pomników budowy gotyckiej w naszym kraju musiał być stawiany przynajmniej na początku XVI wieku. (Kaliszanin. Gazeta miasta Kalisza nr 42/1872 r.)

Kopernik

Według dawniejszych historyków dziad astronoma Mikołaj Kopernik przybył w r. 1396 z Czech do Krakowa i używany był przez kapitułę do posług dóbr pabianickich, jeździł często z Krakowa do Pabianic, a z profesji był powroźnikiem. W Pabianicach poznano Kopernika, oceniono jego cnoty i polecono go kapitule krakowskiej. Ojciec astronoma mógł być ekonomem lub zarządcą zamku pabianickiego, a syna lepiej wychowawszy, polecił kapitule krakowskiej. Ślady tego twierdzenia pozostały w aktach kościoła i w tradycji żywej ostatniego z żyjących do dziś dnia Wojciecha Kopernoga. Jeżeli więc kto chce polegać na pisarzach niemieckich, którzy Kopernika mianują Niemcem (może z rodziny pochodzącej z Westfalii, gdzie podobno dotąd znaleźć można wielu chłopów łowiących się Copern), to naprzeciw temu twierdzeniu postawić można, że oprócz dwóch Kopernogów i Wawrzyńca Kopernika znajdujemy w historii dóbr pabianickich Pawła Kopernika. Jest nadal kilka metryk, w których rodzina Koperników raz Kopernog, to znowu Kopernek, to wreszcie Kopernik jest wspominana, a to pochodzi z nieustalonej podówczas pisowni. Prawdopodobnie rodzina Koperników przyszła do Krakowa nie z Czech, ale z ziemi sieradzkiej z dóbr Pabianice. (Kraj nr 211/1871 r.)

Nauka tkactwa

W dniu 27 ub. m. w osadzie fabrycznej Pabianice jakiś chłopiec czternastoletni w celu odebrania sobie życia wskoczył do studni, co widząc w pobliżu znajdujących się dwoje ludzi pośpieszyło z pomocą i z niemałym trudem wydobyło biedaka jeszcze żyjącego. Przekonano się wkrótce, że chłopak ma na sobie kilka dużych ran, w części zagojonych, w części świeżych, oczy podbite i całe ciało pokryte sińcami.

Przyprowadzony do przytomności nieletni samobójca zeznał, iż nazywa się Szlama Jajde, że pochodzi z osady Biała w powiecie rawskim i jest uczniem u tkacza Wolfa Nasbauma, który za niewykończenie wyznaczonej roboty bije go żelaznymi prętami, a wreszcie dodał, że oprócz niego jest jeszcze u tego majstra kilku uczniów, z którymi tak samo się obchodzi.

Rozpoczęte przez miejscowe władze śledztwo wykryło, że Nusman przyjmuje do nauki tkactwa uczniów wyłącznie z dalekiej okolicy, których za niewykonanie roboty katuje i pastwi się nad nimi bez litości.

Podczas rewizji warsztatu pod jednym z warsztatów znaleziono ukrytego pod stertą gałganów 15-letniego Mośka Krysa, zeszpeconego od razów do najwyższego stopnia. Nieszczęśliwa istota miała ślady i szramy na głowie i całym ciele, a twarz zaś zeszpecona była brakiem wierzchniej wargi, którą mu potwór odgryzł.

Nasbauma aresztowano, a sprawę oddano na drogę sądową. (Kurier Warszawski nr 77/1882

r.)

Śpiewak

Z Pabianic piszą do piotrkowskiego „Tygodnia”: zaszło tu następujące zdarzenie: Izraelici sprowadzili dla swej synagogi śpiewaka, pochodzącego z kowieńskiej guberni. Wkrótce jednak, pomimo, że pięknie śpiewał, oddalili go dlatego, że … w szabas miał buty oczyszczone, prasowaną koszulę, pejsów nie nosił i z żoną swoją chodził po mieście pod rękę. (Dziennik dla Wszystkich nr 15/1882 r.)

Order dla pastora

Mianowani zostali najmiłościwiej kawalerami Orderu Św. Anny 3-ej klasy: x. Daniel Biedermann, pastor parafii ewangelicko-augsburskiej w Pabianicach. (Kronika Wiadomości Krajowych i Zagranicznych nr 263/1857 r.)

Oddział powstańców

W Pabianicach podsunął się pod rogatkę oddział powstańców złożony z kilkuset ludzi. Ośmiu konnych wpadło na chwilę do miasta i zawróciło natychmiast na powrót, po czym powstańcy odjechali tą samą drogą, jaką przybyli. Bremsen dawno czekający okazji nakłada na miasto 2.000 rubli srebrnych kontrybucji. (Gazeta W. Xięstwa Poznańskiego nr 17/1864 r.)

Gorączka połogowa

Jestem pewny, że niejeden z fabrykantów w Pabianicach również śmiałby się, a nawet zaskarżyłby do sfer kompetentnych, gdyby ktoś ośmielił się zbadać przyczyny śmiertelności bydła roboczego. Że grasuje tam śród dzieci ospa i choleryna, to rzecz znana, ale czemu w ciągu kilku ostatnich miesięcy według” Dziennika Łódzkiego” zmarło w Pabianicach 40 kobiet z gorączki połogowej? (Prawda nr 35/1887 r.)

Diaria

Z Pabianic donoszą, że od niejakiego czasu panuje tam diaria (dyzenteria). W jednym domu, posiadającym co prawda znaczną ilość mieszkańców, zachorowało naraz 20 osób, z których dwie zmarły. (Kurier Warszawski nr 114/1886 r.)

Mróz

W tych dniach poniósł w Łodzi śmierć od zamarznięcia jeden z robotników na dworcu kolei fabryczno-łódzkiej. Ten sam los spotkał jakiegoś furman na drodze do Pabianic, który wypiwszy parę kieliszków wódki przed udaniem się w drogę, usnął w sankach i więcej się nie obudził. Podobno w ciągu ostatnich dni na tejże drodze z Pabianic do Łodzi, zamarzło 8 osób. (Kurier Warszawski nr 10/1888 r.)

Banda rabusiów

Między Łaskiem a Pabianicami gospodarzy banda rabusiów należycie uzbrojona. Ostatnim jej czynem jest napad na włościan wsi Dobroń – gdzie poczęstowała broniących się kilkoma kulami, uprowadziwszy bezkarnie dobytek. (Prawda nr 13/1885 r.)

Fuzja

W dniu 12 zeszłego miesiąca dzierżawca dóbr Pabianice w powiecie sieradzkim, spotkawszy na polu do tychże dóbr należących, strzelca z gminy Widzew ze strzelbą chodzącego chciał mu ją z ręki wyrwać, a gdy ten oddać się wzbraniał, w czasie wzajemnego szamotania fuzja wystrzeliła, wskutek czego dzierżawca mocno w nogę zraniony został. (Warszawska Gazeta Policyjna nr 316/1847 r.)

Matkobójca

Pewna stara kobieta, zamieszkująca przy ożenionym synu w Pabianicach udała się z krową na sprzedaż i powróciła z osiągniętymi za nią pieniędzmi. Syn zażądał ich zwrotu, czego matka stanowczo odmówiła. Przyszło do kłótni, w czasie której syn wyjąwszy rewolwer zabił matkę jednym strzałem w głowę wymierzonym. Świadkiem zbrodni była 8-letnia wnuczka zabitej, która zobaczywszy babkę leżącą bez życia, pobiegła zawiadomić matkę, zajętą w podwórzu o tym co zaszło. Żona matkobójcy przekonała się niebawem o tym co zaszło. Żona matkobójcy przekonała się niebawem naocznie o strasznej rzeczywistości. Zbrodniarza ujęto. (Kurier Warszawski nr 170/1892 r.)

Cyklista

Jeden z cyklistów kaliskich, pragnąc przepędzić święta w Łodzi, wybrał się w podróż na żelaznym rumaku na całą noc. Podróż aż do Łasku trwała pomyślnie, lecz pomiędzy Łaskiem a Pabianicami zamyślony jeździec ujrzał nagle podnoszące się z ziemi dwie postacie, które szybko się ku niemu zbliżyły. Odgadując ich zamiary sięgnął po rewolwer, lecz rozmarzony całonocną jazdą włożył rękę do niewłaściwej kieszeni. Tymczasem opryszki przewrócili rower, zdarli bagaż z kierownika i zniknęli w ciemnościach nocy. W bagażu znajdował się garnitur i bielizna. (Gazeta Narodowa nr 84/1893 r.)

Aresztowana

Dnia 12 grudnia w Pabianicach aresztowano panią Kamińską, żonę naczelnika poczty w Sieradzu. Szła ona z siostrą swoją p. Chlebowską, a idąc spotkała kilku oficerów. Po przyjściu do domu zaraz wojsko dom obstąpiło, a kapitan muromskiego pułku Wasiliew aresztował ją za to, że miała zawieszony na czarnej tasiemce krzyżyk. Zaraz ją zaprowadzili na ratusz i osadzili w areszcie, nieogrzewanym i ciemnym. Burmistrz wstawił się za nią i dozwolono jej przejść do salonu burmistrza, gdzie ją zamknięto. Do dzisiejszego dnia jeszcze nie jest wypuszczoną. (Czas nr 295/1861 r.)

Rozmach

(…) Jestem zmęczony od przechadzki po Łodzi, zatrzymuję jadącą próżną dorożkę i wsiadając mówię do woźnicy: Wieźcie mnie na koniec Piotrkowskiej. Woźnica uśmiechnął się mówiąc: - A dyć ta uliczka kończy się aż pod Pabianicami, będzie jeszcze dobrych dziesięć wiorst. Nie jest – dodał – ona jeszcze wszędzie tak zabudowana jak tu, ale za lat kilka na pewno dosięgnie do Pabianic. U nas to idzie wszystko parą. (Głos Narodu nr 125/1898 r.)

Szlichtada

Do rzędu rozrywek połączonych z dobroczynnym celem należy zamierzony niedawno w czasie trwającej sanny kulig, czyli szlichtada urządzona przez Prezydenta m. Łodzi do Pabianic. Około stu sań miało przyjąć w tej rozrywce udział, a każde towarzystwo obowiązane było złożyć jakiś dar dla miejscowego szpitala czy to w naturze, czy w gotowiźnie. Jeżeli więc zamiar przyszedł do skutku to szpital bez wątpienia znacznie zasilony został. (Kurier Warszawski nr 11/1856 r.)

W swoje ręce

Coraz to więcej przybywa społeczeństwu naszemu jednostek niezadowolonych, niebędących w możności znalezienia dla siebie odpowiedniego zajęcia, a wskutek braku zmysłu przedsiębiorczego często samodzielności i chęci do handlu lub przemysłu, marnie wiodących żywot na jakimś lichym urzędowaniu. Jakież to z tego otrzymujemy rezultaty? Bardzo dla każdego wymowne i bijące w oczy. Łódź, Pabianice, Zawiercie, Sosnowiec i bardzo wiele, bardzo już dziś wiele podobnych do nich miast fabrycznych, gdzie cudzoziemcy w najlepsze sobie gospodarują i cały przemysł w swoje ręce garną, są dowodem bolesnym, że my, wskutek zaniedbania dziatwy w wychowaniu i kształceniu zamiłowania do przemysłu i handlu, straciliśmy bardzo ważny posterunek społeczny, który cudzoziemcy opanowali i zręcznie z niego korzyści ciągnąć potrafią. (Tygodnik Mód i Powieści nr 8/1891 r.)

Porwana

Przed dwoma laty przybyło do Łodzi w Królestwie kilku Turków, którzy tam założyli kilka piekarń. Ponieważ spekulanci raczyli mieszkańców pieczywem na łoju przeto w krótkim czasie zmuszeni byli opuścić Łódź dla braku zbytu. Razem z nimi wyjechała młoda powabna sklepowa, której rodzice pozwolili wyjechać z chlebodawcami do Berdyczowa. Lecz i tam Turcy zbankrutowali i udali się do Batumu. Stamtąd właśnie nadszedł list owej dziewczyny do rodziców, w którym skarży się nieboga na tortury, jakie musi znosić od roku w haremie u Turków i błaga o oswobodzenie jej z tej strasznej niewoli. Ojciec ubogi wyrobnik, postanowił dołożyć wszelkich starań, aby dziecko wyrwać z ohydy.

Dopomógł mu w tym p. Oswald W. właściciel fabryki w Pabianicach, który pożyczył zrozpaczonemu 100 rubli srebrnych na drogę.

Dostawszy się do Batumu, ojciec porwanej spotkał na ulicy i poznał owego Turka, którego zmusił przy interwencji policji, do wskazania miejsca zamieszkania córki. Otrzymawszy wyjaśnienie, że poszukiwana zamieszkuje w wiosce Markwienska, za protekcją konsula rosyjskiego dostał do pomocy kilkunastu tureckich żołnierzy i żandarmów, z którymi udał się do wskazanej miejscowości. Jeden z żołnierzy władający rosyjskim językiem, poradził biedakowi, aby się przebrał w kostium turecki, co im ułatwi poszukiwanie. Wyprawa udała się, poszukiwaną dziewczynę, którą zastali siedzącą z zakrytą twarzą w jednej z chat wskazanej wioski, oswobodzili z haremu i oddali uradowanemu rodzicowi. Ojciec z córką powrócili do Łodzi. (Przegląd nr 176/1895 r.)

Autor: Sławomir Saładaj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij