Miasto poprzemysłowe
A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkęW 2018 roku Anna Mastalerz opublikowała tekst zatytułowany „Wizerunek miasta (po)przemysłowego – tożsamość Pabianic kiedyś -niedawno – obecnie”, który ukazał się w tomie „Rewitalizacja Miast - w kierunku integracji procesów, mechanizmów i metod działania”, wydanym przez Politechnikę Łódzką.
(…) Dopiero ostatnie lata przyniosły wyraźną zmianę stosunku do budynków poprzemysłowych, dlatego też obecnie można w Pabianicach zaobserwować niemal wszystkie możliwe procesy przekształcania obszarów poprzemysłowych. Literatura przedmiotu klasyfikuje owe przekształcenia następująco:
- Utrzymanie funkcji – jedno z rzadziej występujących przekształceń, przebiega na zasadzie modernizacji zakładu, z jednoczesnym utrzymaniem profilu produkcji, jak miało to miejsce z założoną w 1889 r. fabryką chemiczną Schweikerta i Resigera, gdzie obecnie mieszczą się zakłady farmaceutyczne „Polfa Pabianice”.
- Porzucenie – nie jest przekształceniem z założenia, jednak znacząco wpływa na stan i kondycję obiektu – degradacja przebiega zwykle w sposób naturalny, stopniowo w pewnych przypadkach przyspieszona przez wandalizm, kradzieże. Zakłady Wyrobów Papierowych (wcześniej „Steinhagen i Saenger – Fabryka Papieru i Celulozy”) obrazowały to zjawisko aż do 2015 r. Obecnie nieruchomość sprzedana została przedsiębiorcom z Pabianic – część budynków rozebrano, pozostałe zostaną odnowione i wynajęte.
- Odłogowanie – występuje w przypadku braku popytu na dany teren lub braku środków; odłogowanie wymaga pewnych nakładów związanych z zabezpieczeniem i utrzymaniem budynków, w oczekiwaniu na korzystne możliwości zagospodarowania lub sprzedaży. W Pabianicach jeszcze do niedawna były niszczejące zakłady „Pawelana” – dawna fabryka Barucha, które nowy inwestor nabył w 2006 r., prace remontowo-adaptacyjne rozpoczęto dopiero kilka lat później, obecnie mieści się tam kompleks hotelowo-biurowy „Fabryka Wełny”.
- Doraźne wykorzystanie fabryk (transformacja spontaniczna) – zwykle przekształcenie to ogranicza się do sytuowania w starych budynkach przemysłowych funkcji magazynowych i/lub handlowych; budynki eksploatowane są w sposób rabunkowy, bez szans na jakiekolwiek działania inwestycyjne (zbyt niskie dochody). Postępujące zaniedbanie szczególnie górnych, nieużytkowanych kondygnacji drastycznie zmniejsza szanse obiektu na znalezienie inwestora, a co za tym idzie – na rewitalizację. Transformacja spontaniczna to niestety najpopularniejszy sposób obchodzenia się ze starymi fabrykami. Pabianickim przykładem jest dawna tkalnia zakładów Krusche i Ender przy ul. Zamkowej, której partery wykorzystywane są jako siedziby lokalnych usług, Jednak mimo renowacji sprzed kilku lat, większość powierzchni budynku pozostaje nieużytkowana.
- Planowe wykorzystanie fabryk – zagospodarowanie przez nową funkcję, dobraną na podstawie wniosków analiz stanu istniejącego. Przykładem pabianickim jest m. in. powstałe na miejscu kompleksu Kindlera centrum handlowe oraz przywrócona do życia po kilku latach odłogowania fabryka Barucha – obecnie „Fabryka Wełny”. (…)
Potencjał obszarów i obiektów postindustrialnych jakkolwiek ogromny i obiecujący, pozostaje niedostrzegany. Dlatego w przypadku kryzysu (w tym kryzysu wizerunkowego) dużo łatwiej zwrócić się w stronę tzw. prawdziwych zabytków – renesansowych zamków i barokowych kościołów, które wpisują się w stereotypowy kanon piękna. Ale czy to rzeczywiście właściwe podejście? Czy takie obiekty świadczą o tradycji i historii ośrodka poprzemysłowego dosadniej niż fabryki, hale i kominy, które przyczyniły się do prawdziwego rozwoju, rozkwitu miasta?
Dokładnie tak prezentuje się sytuacja Pabianic – renesansowy dwór Kapituły Krakowskiej zwany „Zamkiem” oraz kościół pw. św. Mateusza z XVI w. konkurują dziś o miano symbolu rozpoznawalności miasta z fabryką Barucha zaadoptowaną na kompleks biurowo-hotelowy „Fabryka Wełny”.
Pabianiczanie zaczynają zauważać potencjał licznych w mieście poprzemysłowych budynków z czerwonej (niegdyś) cegły. Obecna sytuacja jest momentem kluczowym, punktem zwrotnym. Należy jednak pamiętać, że nie jest to pierwsza próba radzenia sobie z dziedzictwem włókienniczym miasta.
Upadek fabryk i lokalnego przemysłu to katastrofa dla miasta wielkości Pabianic, które stały się jedną z najbiedniejszych gmin w kraju, niemalże pozbawioną ekonomicznych podstaw egzystencji. Jednocześnie łatwiej też o szybki efekt działań rewitalizacyjnych, nawet jeśli objęłyby tylko stosunkowo nieduży obszar.
Trzy największe pabianickie kompleksy (ze względu na ich lokalizacje przy głównej ulicy miasta najbardziej widoczne i istotne dla wizerunku miasta) oraz podjęte przy nich prace, obrazują kolejne próby poradzenia sobie z kryzysem.
Zakłady Rudolfa Kindlera
Rudolf Kindler, przybył do miasta w roku 1848. Niecałą dekadę później rozpoczął samodzielną działalność przemysłową, a w 1879 jego firma zajmowała 2. miejsce w branży wełnianej w Królestwie Polskim. W 1888 r. fabryka przyjęła nazwę Towarzystwo Akcyjne Wyrobów Półwełnianych R. Kindler. Na początku XX w. rozbudowano zakłady na nowych terenach w okolicy ul. Zamkowej i ul. Traugutta. Rozwój firmy przerwał wybuch pierwszej wojny światowej. Po jej zakończeniu zakłady nie wydźwignęły się już z upadku i zbankrutowały. W 1927 r. angielska firma „F. Willey Co. Ltd” i skarb państwa polskiego utworzyły Spółkę Akcyjną Pabianickich Zakładów Włókienniczych co pozwoliło na uratowanie części dawnego imperium Kindlerów. Po drugiej wojnie światowej spółka została upaństwowiona i włączona w skład PZPB „Pamotex”, tworząc tym samym największy zakład w Pabianicach. W latach 60. XX w. budynki fabryczne zaczęto stopniowo wyburzać. Po likwidacji zakładów i sprzedaży kompleksu w latach 90. ubiegłego stulecia z zabudowań pofabrycznych zostały jedynie trzy obiekty (wieża ciśnień, budynek biurowy, budynek techniczny), które odnowiono i włączono w skład stworzonego w tym miejscu w 2002 r. centrum handlowego.
Pod względem lokalizacji i gabarytów obecna zabudowa nawiązuje do historycznej, jednak względy estetyczne, tak istotne w kreowaniu wizerunku, wzbudzają pewne wątpliwości . Elementy ceglane elewacji i drobne (jednak nie tak drobne, jak w dawnych fabrykach) podziały nielicznych okien to zdecydowanie zbyt mało, aby podkreślić przemysłowy charakter, obecny w tym miejscu przez ostatnie dziesięciolecia. Nowa funkcja, mająca na celu przyciąganie ludności, poniekąd koresponduje z funkcją historyczną, natomiast przedstawia już zupełnie inny schemat funkcjonowania i użytkowania.
Pytaniem, które nasuwa się, patrząc na tę kreację początków XXI w. w samym centrum Pabianic jest pytaniem o intencje i cele projektantów, w kontekście historycznej lokalizacji – czy niespełna 15-letnie już centrum handlowe miało podkreślić fundamenty przemysłu Kindlera, na których zostało wybudowane, czy wręcz przeciwnie – zamierzeniem inwestorów było zamaskowanie śladów przemysłowych Pabianic?
Zakłady Krusche i Endera
Najbardziej zasłużonymi dla przemysłu pabianickiego fabrykantami byli Kruschowie i Enderowie. W 1825 r. do miasta przybył tkacz Gottlieb Krusche. W 1850 r. jego syn Beniamin sprowadził do Pabianic pierwszą maszynę parową. Wspólnikiem B. Kruschego w 1872 r. został Karol Ender, a od 1874 zaczęto używać nazwy „Krusche & Ender”, zdobywając kolejne nagrody i odznaczenia. W 1886 r. firma zajmowała czwarte miejsce w branży bawełnianej w Królestwie Polskim.
W 1896 r. fabryka otrzymała na wystawie w Niżnym Nowogrodzie prawo znakowania swoich towarów godłem państwowym. W 1899 r. przekształcono ją w spółkę akcyjną - Towarzystwo Akcyjne Fabryk Wyrobów Bawełnianych „Krusche&Ender”.
Zabudowania „Krusche &Ender” rozciągały się wzdłuż ulicy Zamkowej, między Starym a Nowym Rynkiem. Przędzalnia, hale szedowe, maszynownie, magazyny oraz obiekty socjalne, tj. szkoła, biblioteka, szpital, domy robotnicze wraz z pałacem właścicieli składały się na najpotężniejszy kompleks w mieście, porównywalny do zakładów łódzkich.
Po drugiej wojnie światowej spółka została upaństwowiona i przekształcona w PZPB – Pabianickie Zakłady Przemysłu Bawełnianego, tworząc największą działalność włókienniczą w Polsce lat 50. XX wieku . W 1955 r. nadano zakładom imię Bojowników Rewolucji 1905 Roku. Nazwa „Pamotex” pojawiła się dopiero w latach 70.
Z tego okresu pochodził również charakterystyczny dla Pabianic komin (wysokość 142 m), którego los przypieczętowała w 2011 r. decyzja o rozbiórce. „Pamotex” ostatecznie ogłosił upadłość w roku 2003. W 2007 r. zabudowania elektrociepłowni (teren przy ul. Grobelnej), kupione zostały przez pabianicką spółkę Aflopa. Obecnie teren ten przekształcony został w parking obsługujący sąsiednie zabudowania „Fabryki Wełny” (odnowiona fabryka Barucha) przy ul. Lipowej.
Główny budynek pofabryczny przy ul. Zamkowej – tkalnia, wpisana do Rejestru Zabytków, służy obecnie (niestety jedynie w obrębie kondygnacji parteru) jako siedziba lokalnych usług. Mimo oczyszczenia elewacji i wymiany stolarki okiennej nie zaobserwowano istotnych zmian w kwestii zainteresowania obiektem przez potencjalnych inwestorów. Pomimo znakomitej lokalizacji przestrzenie fabryki stoją puste, a jej potencjał rozwojowy maleje z każdym dniem.
Fabryka Braci Baruch
Jednym z ważniejszych zakładów pabianickich był kompleks fabryczny firmy „Bracia Baruch” zajmujący się produkcją tkanin wełnianych i bawełnianych. Fabrykę założono w 1862 r., w „Spółkę Akcyjną Braci Baruch” przekształcono ją w 1899 roku.
Zabudowania w bezpośrednim sąsiedztwie rzeki Dobrzynki, pomiędzy budynkiem fabryki Kindlera na wschodzie a imperium Krusche i Ender na zachodzie, przekształcono w drugiej połowie XX wieku w Zaklady Przemysłu Wełnianego „Pawelana”. Okres transformacji ustrojowej spowodował upadek działalności produkcyjnej - upadłość ogłoszono w 2006 r., chociaż dawna fabryka Braci Baruch zaczęła popadać w ruinę już wcześniej.
Przeprowadzona na przestrzeni ostatnich lat rewitalizacja kompleksu diametralnie zmieniła oblicze omawianych zabudowań, funkcjonujących obecnie pod nazwą „Fabryka Wełny”. Zaadoptowane do nowych funkcji budynki przyciągają uwagę mieszkańców regionu oraz potencjalnych inwestorów, a oczyszczone elewacje widocznie poprawiają wizerunek estetyczny centrum miasta. Jednak „Ziemi obiecanej” juz się tu nie nakręci.
Pabianice dziś
Śródmiejskie kompleksy pofabryczne stanowią palący problem – opuszczone budynki szybko niszczeją i straszą w centrum. Aby zmienić ten negatywny wizerunek, miasta decydują się na przeprowadzanie kompleksowych programów rewitalizacji. Ich zadaniem jest nie tylko uporządkowanie terenu i wprowadzenie nowej funkcji, ale przede wszystkim wytworzenie społecznej świadomości historii i wartości miejsca.
Na przykładzie Pabianic można zaobserwować początki działań mających na celu zmianę wizerunku obszarów poprzemysłowych w mieście. Kolejne wykazują coraz lepsze zrozumienie lokalnych potrzeb, jednak jest to dopiero początek. Nowoczesny wizerunek rewitalizowanych/adaptowanych obszarów poprzemysłowych, tj. Fabryka Wełny wpływa na pozytywną percepcję miasta, a włączenie tych terenów do powszechnego użytkowania powoduje stopniowe podnoszenie ich rangi. Takie działanie pomaga wykreować i wzmocnić społeczną świadomość industrialnej przeszłości miejsca. Mieszkańcy nie tylko stają się świadomi historii obszaru, zmienia się również odbiór dawnych obiektów poprzemysłowych, które stają się symbolami rozwoju miasta, powodem do dumy, impulsem do dalszych działań. (…)
Kilka przykładów nie wyczerpuje problematyki terenów poprzemysłowych w Pabianicach i ośrodkach w podobnej sytuacji. Podupadają lub zniknęły już z planu miasta obiekty świadczące o jego roli jako ośrodka włókienniczego. Los wielu jest niejasny wskutek skomplikowanej sytuacji własnościowej lub złego stanu technicznego i zaniedbań, inne mają nadzieję na lepszą przyszłość pod zmienionym szyldem, z nową funkcją, do niektórych wreszcie los się uśmiechnął – nowy właściciel przywraca im dawną świetność. Miasto, jego mieszkańcy oraz lokalni inwestorzy są już świadomi stojących przed Pabianicami problemów związanych z koniecznością restrukturyzacji obszarów poprzemysłowych, otwarcia miasta na nowe możliwości postrzegania Pabianic jako ośrodka rozwoju z bogatą postindustrialną historią i tradycją.
Autor: Sławomir Saładaj