www.um.pabianice.pl
Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 58 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.

Frankowski

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Józef Frankowski był kierownikiem szkoły powszechnej, nauczycielem i krajoznawcą. W 1933 roku, w związku z obchodami 600-lecia miasta, zainicjował akcję umieszczania tekstów promujących Pabianice w prasie ogólnopolskiej, m.in. w poczytnym Tygodniku Ilustrowanym.

Autor podkreśla długą historię miasta, która łączy się z dziejami Monarchii Polskiej, Królestwem Pruskim i Cesarstwem Rosyjskim, czyli od Krakowa przez Berlin po Petersburg. Ukazuje „złoty wiek” miasta za czasów jagiellońskich, o czym świadczą dwór kapituły krakowskiej i kościół św. Mateusza. Akcentuje rolę cechów rzemieślniczych w powstawaniu dość jeszcze rachitycznego mieszczaństwa. Dostrzega znaczenie dziewiętnastowiecznego uprzemysłowienia, ale zżyma się nieco na ówczesną germanizację – Nowe Miasto w opozycji do starych, polskich  Pabianic.  Z pewną dumą wspomina Szkołę Handlową i Stowarzyszenie Spółdzielcze „Społem”, nie zapomina rzecz jasna o Towarzystwie Krajoznawczym.

„Pabianice położone obok wojewódzkiej Łodzi, znane z wytwórni przemysłu włókienniczego w pierwszych dniach listopada obchodzą uroczyście 600-lecie swego istnienia. Miasto zaliczyć można do tych osad, które na widownię dziejową wstąpiły w okresie późnego średniowiecza.

Kiedyś, jeszcze za pierwszych Piastów, Pabianice wchodziły w skład kasztelanii Chropy (chrapy – zarośla bagniste). Już Władysław Herman na życzenie żony swej Judyty nadał te olbrzymie tereny, pełne bagien, lasów i dzikiego zwierza, kapitule krakowskiej. Przechowała się legenda wśród starych mieszczan pabianickich, że Judyta uczyniła ślub, iż będzie to jej votum za szczęśliwe obdarzenie księcia potomkiem męskim.

Dziś ziemie b. włości kapituły krakowskiej znalazły się w granicach trzech powiatów: piotrkowskiego, łaskiego i łódzkiego.

Darowiznę książęcą kapituła krakowska znakomicie wykorzystała. Rozwinięto działalność kolonizacyjną i kulturalno-społeczną. W pierwszej połowie XIV w. pośród potężnych lasów i bagien założono 28 wsi i dwa miasta, a wszystko na prawie niemieckim (średzkim).

Dopiero w drugiej połowie XIV w. Jarosław ze Skotnik, arcybiskup gnieźnieński, ufundował i wyposażył w Pabianicach drewniany kościół parafialny. W tym czasie , za Władysława Łokietka, Pabianice zyskały przywilej miejski.

W dobie Jagiellonów wszystko sprzyjało pomyślnemu rozwojowi miasta. Dwukrotnie zatrzymywał się w mieście król Władysław Jagiełło. Tutaj też pod koniec swego żywota przyjmował w obecności kanclerza i dygnitarzy poselstwo husyckie. Długosz, wychowawca wnuków Jagiełłowych, przeprowadzał lustrację miasta, zostawiając na piśmie pierwsze ślady, dotyczące rozwoju gospodarczego i kulturalnego Pabianic. Za Zygmunta Augusta rzemieślnicy pabianiccy otrzymują królewski przywilej na urządzenie cechów.

Wpływ kapituły krakowskiej na rozwój miasta był pod każdym względem przemożny, zwłaszcza w okresie Złotego Wieku. Z tych czasów Pabianice posiadają dwa wspaniałe zabytki dawnego budownictwa. Na miejsce drewnianego parafialnego kościoła Paweł Dębski, kanonik kapituły, późniejszy sufragan krakowski, wystawił murowany kościół w stylu romańskim, przypominający w konstrukcji płocką bazylikę katedralną.

Opodal kościoła nad brzegiem rzeki Dobrzynki majestatycznie wznosi się Zamek administratorów dóbr i włości kapitulnych. Zamek, w stylu wczesnego włoskiego renesansu, do dziś przechował się wspaniale i służy jako siedziba władz miejskich.

Od drugiej połowy XVI stulecia – rozpoczyna się stopniowy upadek miasta i trwa do końca XVIII wieku. Po drugim rozbiorze Polski, kiedy Prusacy zajęli Pabianice, departament w Berlinie wystosował do piotrkowskiej kamery pismo z zapytaniem, czy nie należałoby zamienić Pabianice na wieś, ze względu na to, że mieszkańcy  żyją z rolnictwa i hodowli bydła, a liczba rzemieślników wynosi 29. Planu tego jednak nie wykonano.

Prusacy sprowadzili do Pabianic pierwszych Żydów w liczbie 5 rodzin, składających się z 15 osób, dotychczas bowiem we włościach kapituły nie wolno było osiedlać się Żydom. Zadaniem tych ostatnich było pośredniczyć między ludnością polską a niemiecką.

Wtedy też dobra kapitulne przeszły na własność pruską w drodze konfiskaty. Rozpoczęto gospodarkę rabunkową; wywożono najwspanialsze okazy drzewa leśnego do Prus.

Charakter miasta zmienił całkowicie rząd Królestwa Kongresowego w osobach ministrów Lubeckiego i Mostowskiego. Pabianice wraz z najbliższą okolicą upatrzono na  miejsce rozwoju przyszłego przemysłu fabrycznego. Sprowadzano masowo cudzoziemców, tkaczy z Saksonii, zaopatrywano ich w ziemię, drzewo budulcowe i poważne zapomogi, w zamian za to cudzoziemcy zakładali pierwsze fabryki tkackie. Pabianice liczyły wówczas do dwóch tysięcy mieszkańców.

W przeddzień wybuchu powstania listopadowego na ulicach Pabianic trudno było rozmówić się po polsku. Miasto uległo germanizacji. Stan ten jeszcze się pogorszył po klęsce narodowej 1831 i 1863 r.

Wyrazem obecnego polskiego ruchu spółdzielczego jest Stowarzyszenie „Społem”. Dziś, kiedy miasto liczy około 50 tys. mieszkańców „Społem” obejmuje wszystkie dziedziny życia handlowego i należy do najpoważniejszych związków spółdzielczych.

Posiew polskiej pabianickiej Szkoły Handlowej wydał swój plon w 1914 r., kiedy młodzież wstępowała w szeregi Legionów Józefa Piłsudskiego.

Miejscowe towarzystwa kulturalno-społeczne należną czcią otaczają dawne pamiątki grodu pabianickiego, w ten sposób podtrzymując stare tradycje miasta. Na uwagę zasługuje działalność miejscowego Towarzystwa Krajoznawczego”. Józef Frankowski (Tygodnik Ilustrowany nr 49/1933 r.)

Tygodnik Ilustrowany ukazywał się w latach 1859-1939 początkowo pod tytułem Tygodnik Ilustrowany: pismo obejmujące ważniejsze wypadki spółczesne, życiorysy znakomitych ludzi, zabytki i pamiątki krajowe, podróże, powieści i poezje…

Kościół św. Floriana

Józef Frankowski  jest także autorem publikacji „Kościół św. Floriana w Pabianicach” (1930 r.).  Frankowski opisuje m. in. „dziwną historię” powstania świątyni.

„(…) W lutym 1897 r. rozpoczęto pierwsze oficjalne kroki. Do władz rządowych wystąpił Franciszek Nawrocki, właściciel cegielni. Potwierdza to protokół z ogólnego zebrania członków Dozoru kościoła św. Mateusza. Ks. Edward Szulc, prałat kapituły kolegiaty kaliskiej, oznajmił obecnym, iż ze strony władz duchownych nie przewiduje się przeszkód.

A więc, o ile Nowe Miasto miało po swojej stronie racjonalny argument – brak kościoła i znaczne oddalenie od kościoła św. Mateusza , o tyle Stare Miasto tych powodów nie posiadało. Zdawano sobie z tego sprawę dobrze, jednak zapał był tak wielki, iż inicjatorzy budowy dzisiejszego kościoła św. Floriana, byle tylko skutek osiągnąć postanowili wyrazić wobec tronu uczucia wiernopoddańcze i z okazji aktu koronacji pary carskiej w celu upamiętnienia tej uroczystości prosić o pozwolenie na budowę murowanej kaplicy pod wezwaniem św. Mikołaja na zamkniętym rzymskokatolickim cmentarzu grzebalnym.

Wszelkie wydatki związane z fundacją, zobowiązał się pokryć Franciszek Nawrocki, nie uciekając się do ofiarności zarówno pojedynczych jednostek, jak i zrzeszeń  zawodowych i społecznych. W ten sposób Pabianice miały w projekcie budowę dwóch kościołów.

Był to okres niewoli. Każda niewola ma to do siebie, iż ogranicza zarówno życie społeczne, jak kulturalne i religijne. Dzisiejsze pokolenie nie wie, jakie trudności trzeba było pokonać wtedy, aby uzyskać formalne potwierdzenie projektu i pozwolenie na budowę kościoła.

Sprzyjającą okolicznością było to, że ze śmiercią Aleksandra III załamał się system gwałtownych rządów rusyfikacyjnych. Na tron wstąpił młody car Mikołaj. Zmianę tę w krótkim czasie dało się odczuć. Zaraz na wstępie odwołany został generał-gubernator warszawski, Hurko, wprawdzie zastąpił go Szuwałow, lecz ten wkrótce zmarł, a zatem w końcu 1896 r. stanowisko to zajął książę Imertyński, który okazał się dość przychylny wobec potrzeb kulturalnych narodu. W tymże czasie również sympatią cieszył się naczelnik powiatu łaskiego szlachetny Gruzin, książę Czegodajew.

Ostatecznie wszelkie trudności pokonane zostały w listopadzie 1897 r. Za pośrednictwem kancelarii generał-gubernatora warszawskiego nadeszło z Petersburga zezwolenie na wybudowanie murowanej „czasowni” (kaplicy) na zamkniętym rzymskokatolickim cmentarzu grzebalnym. Jednocześnie rząd ze swej strony również zabronił zbierania jakichkolwiek ofiar i datków na ten cel.

W ten sposób cały ciężar, związany z wybudowaniem, a w przyszłości nawet utrzymaniem kościoła w należytym porządku, miał spocząć na barkach jednostki. Taką drogą zamierzano przekonać się o szczerości ujawnionej intencji.

Była to fikcja, kościół św. Floriana budował ogół, a nie jednostka i pod wezwaniem św. Floriana, a nie św. Mikołaja. A więc tak na pozór z dziwną historią związane jest powstanie kościoła św. Floriana w Pabianicach. ”(…)

https://polona.pl - Kościół św. Florjana w Pabjanicach

Autor: Sławomir Saładaj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij