www.um.pabianice.pl

Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 66 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.

Czytaj więcej

Długosz

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Jan Długosz (1415-1480) wprowadził Pabianice na karty dwóch pomnikowych dla polskiego średniowiecza dzieł – Liber beneficiorum oraz Roczniki, czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego.

Jan Długosz jako pierwszy sporządził opis Pabianic i miejscowości okolicznych stanowiących własność kapituły krakowskiej.

Tomasz Pietras w artykule „Najstarsze dokumenty dotyczące dóbr kościelnych Regionu Wolbórka”, Archiwum Wolbórki, seria 1 – 2002 nr 8 pisał: Jako pierwszy utożsamił przekazy źródeł XI, XII i XIII – wiecznych mówiących o terytorium Chropów z późniejszym kluczem dóbr kapituły krakowskiej Jan Długosz. Trzeba wierzyć temu kronikarzowi bo oprócz znanych mu źródeł mógł też opierać się na krakowskiej ustnej tradycji dla nas już niedostępnej. Można zarzucać Długoszowi najwyżej to, że widział owe Chropy zbyt współcześnie, utożsamiając ich granice i stopień rozwoju z tym, co znał osobiście z XV w. W innym miejscu jednak nie krył, że początkowo tereny te: częściej zwierz dziki za legowisko obierał, aniżeli dotykał pług rolnika.

Najcenniejsze informacje na temat Pabianic i okolicy zawiera Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis Jana Długosza z drugiej połowy XV wieku. Jest to pierwszy opis beneficjów, uposażeń, dóbr katedralnych oraz kolegiackich diecezji krakowskiej. Czterotomowa „Księga dobrodziejstw” zawiera wiele wiadomości o poszczególnych miastach, wsiach, zamkach, będąc spisem wartości majątków i przychodów z poszczególnych dóbr kościelnych, który pozwalał na nakładanie podatków przez biskupa krakowskiego oraz obronę praw majątkowych katedry krakowskiej i kościołów diecezjalnych. Liber beneficiorum… uznana jest przez historyków za dzieło o wyjątkowym znaczeniu, z racji rzetelności i bogactwa zawartych w nim informacji, pochodzących z czasów, gdy brak innych źródeł tego typu.

Jan Długosz w Liber beneficiorum napisał: PABYANYCZE, oppidum infrequens et parum populosum, iure Theutonico Srzedensi locatum est, ad flumen Nyrzecz situm, in quo est curia principalis et sedes capituli Cracoviensis, quam cum singulis villis et bonis ad illam pertinentibus, unus ex praelatis et canonicis Cracoviensibus, qui melor politicus et iustitatiarius esse creditur, ex conventione triennale, datis melior politicus et iustitiarius esse creditur, ex conventione triennali, datis ducentis aut tricentis marcis ratione arendae, administrare consvevit; qui et bonorum praefatorum tenetur facere conditionem meliorem. Item curia habet ibi agros largos praediales, ad sex mansos aestimatos, qui a cmethonibus villarum ad Pabyanicze pertinentium, coluntur et arantur, de quibus manipularis decima ecclesiae parochiali at plebano in Pabyanycze solvitur, item est ibi ecclesia parochialis sub titulo SS. Matthaei Evangelistae et Stanislai Martyris, lignea et exilis, fundata per Jaroslaum Gneznensem archiepiscopum, qui pro ilius dote unam decimam manipularem in villa Kosczeszow vel Choczyeszow, de mensa sua archiepiscopali de consensus capituli Gneznensis perpetuo donavit et inscripsit; (…) Joannis Długosz senioris, canonici Cracoviensis “Liber Beneficiorum dioecesis Cracoviensis”, Cracoviae MDCCCLXIII. Informacje o Pabianicach i okolicy znajdują się na stronach 273-294 cytowanego dzieła.

Od czasu opublikowania książki Maksymiliana Barucha “Pabianice, Rzgów i wsie okoliczne”(1903) przyjmowano, że informacje zamieszczone w Liber beneficiorum, dotyczące Pabianic są pokłosiem lustracji jaką przeprowadził osobiście Jan Długosz w Pabianicach w roku 1466.

Maksymilian Baruch pisał: Nie możemy jednak pominąć osoby Jana Długosza, znakomitego historyka polskiego. Opis włości pabianickiej w Liber beneficiorum, wiedzieć trzeba, nie jest niczem innem, jak lustracyą dokonaną przez samego autora. Jakoż czytamy w aktach, iż w dniu 9 maja 1466 r. kapituła delegowała do rewizyi dóbr pabianickich kanoników Pawła…, Jana Długosza Starszego i Jakóba z Szadka, doktora dekretów. Że Długosz istotnie zwiedzał nasze dobra, widocznem jest ze wskazówek praktycznych, udzielonych przez niego osobiście administraracyi miejscowej (avisamenta per me Johannem Dlugosch cocepta). Dotyczą one lokowania miasta i erekcyi kościoła w Rzgowie, przeniesienia kościoła w Pabianicach na inne miejsce bezpieczniejsze od ognia, osadzenia nowych wsi i regulacyi granic, dalej nabycia sąsiednich majątków i skupu wójtostw, wreszcie utrzymania w porządku stawów i zakładania hut czyli fabryki żelaza. Pomienione wskazówki, przyznać trzeba, są tej natury, że mogły być udzielone tylko przez osobę, która stosunki badała na miejscu. Możemy nawet zwrócić uwagę czytelnika na ciekawą okoliczność, mianowicie na dokładny kierunek drogi, jaką przebył Długosz, jeżdżąc od wsi do wsi w obrębie dóbr pabianickich. Wskazuje ją najwyraźniej kolej, w jakiej wyliczone są Liber beneficiorum wizytowane miejscowości.

Owoc tej lustracyi – dokładny obraz statystyczny klucza pabianickiego z r.1466 – pomieszczony został w Liber beneficiorum. Znajdujemy wprawdzie w Długoszowej księdze wzmianki o wypadkach, które nastąpiły o kilka lat później a nawet w ósmym dziesiątku lat XV-go stulecia, na przykład o lokacyi miasta Rzgowa (1467) i o budowie kościoła rzgowskiego (1475), łatwo to jednak tłumaczy się tą samą okolicznością, iż Długosz zwykł był dopełniać swoje rękopisy wiadomościami o późniejszych współczesnych wydarzeniach. Znajdujemy nawet jedną zapiskę, zamieszczoną w Liber beneficiorum już po śmierci Długosza, jest nią wiadomość o nabyciu przez kapitułę wsi Świątniki, który to fakt, jak wiadomo z innych źródeł współczesnych, nastąpił dopiero w r. 1485. Widocznie zapiskę tę późniejsza ręka wtrąciła do tekstu księgi.

Korzystamy z okazyi, ażeby w tem miejscu zaznaczyć i inne okoliczności, w których sławny nasz historyk stykał się z dobrami pabianickiemi. I tak w maju 1464 r. wydelegowała kapituła kanoników Jana Długosza Starszego i Jakóba Grocholskiego do rozgraniczenia włości pabianickiej z dziedzictwem Rzepskiego. Wkrótce potem, w październiku tegoż roku, wysadzono (powołano) komisyę do przeprowadzenia granic między pomienioną włością a Tuszynem; w liczbie komisarzy znajdował się także Jan Długosz Starszy.

O nabycie wsi Petrykozy (1465) pertraktowali w imieniu kapituły kanonicy Długosz i Rzeszowski; przyjmował on także żywy udział w sporach, wynikłych z powodu tego kupna.

W 1475 r. Długosz wespół z Rafałem z Tarnowa ustalają terminy, w których tenutaryusze pabianiccy płacić mają czynsz dzierżawny. (…)

Długosz baczną zwracał uwagę na różnicę pomiędzy osadami na prawie polskim i niemieckim i należenie danej wsi do tej lub tamtej grupy starał się wyraźnie uwydatnić. Lecz zaznaczenie takie było możliwe tylko tam, gdzie znakomity historyk osobiście zwiedzał opisywane dobra, jak włość pabianicką. Dopytywał się więc na miejscu, jakiem prawem dana wieś się rządzi i zasięgnięte wiadomości skrzętnie zapisywał. Stąd to pochodzi, że znajdujemy systematycznie podane osadzenie każdej wsi tenuty pabianickiej na prawie polskim czy niemieckim; natomiast pominięte są takież szczegóły odnośnie do wszystkich prawie pozostałych dóbr kapitulnych, opisywanych w księdze beneficyów, albowiem tych ostatnich Długosz nie zwiedzał osobiście a wiadomości czerpał z akt i inwentarzy, w których nie znalazł stosownej wzmianki.

Tymczasem według ustaleń Marka Daniela Kowalskiego zawartych w pracy „Uposażenie kapituły krakowskiej w średniowieczu”, Towarzystwo Naukowe „Societas Vistulana”, Kraków 2000 Pabianice lustrował – Jan Długosz Młodszy, brat sławnego kronikarza.

W tym miejscu warto jeszcze wyjaśnić pewne nieporozumienie w kwestii pochodzenia informacji o majątku pabianickim zamieszczonych w Liber beneficiorum. W swej monografii M. Baruch stwierdził, że opis włości pabianickiej w Liber beneficiorum „nie jest niczem innem, jak lustracją dokonaną przez samego autora [tj. Jana Długosza] ”. Według Barucha Jan Długosz Starszy w dniu 9 maja 1466 roku został wydelegowany przez kapitułę wraz z kanonikami Pawłem i Jakubem z Szadka w celu przeprowadzenia wizytacji w majątku. Potwierdzeniem obecności Długosza w dobrach pabianickich miały być spisane przez niego wskazówki (avisementa) dla miejscowej administracji, wciągnięte potem do Liber beneficiorum po opisie włości. Z powyższych spostrzeżeń autor wyciągnął wniosek, że opis dóbr w Regestrum oddaje stan z 1466 roku, z nielicznymi późniejszymi uzupełnieniami. Tymczasem w metryce kapitulnej zapisano, że wraz z dziekanem Pawłem z Głowni i Jakubem z Szadka do Pabianic został wysłany Jan Długosz Młodszy, brat wielkiego historyka. Powierzono mu funkcję jednego z wizytatorów z tej racji, że był prokuratorem kapituły. Również Avisamenta nie pochodzą z roku 1466, co można stwierdzić na podstawie znajdujących się w tekście uwag. Długosz zaleca założenie kościoła parafialnego w Rzgowie, który należy uposażyć dziesięciną z Rakowskiej Woli, podarowaną przez arcybiskupa, za zgodą kapituły gnieźnieńskiej. Następnie wspomina o dziesięcinie z czterdziestu nowych łanów, jakie arcybiskup przyznał kapitule krakowskiej. Przywilej w sprawie kościoła rzgowskiego kapituła wystawiła 4 lutego 1469 roku, natomiast nadania dziesięciny z Rakowskiej Woli arcybiskup Jan Gruszczyński dokonał już 26 kwietnia 1468. W tym samym dniu 26 kwietnia Gruszczyński wystawił też dokument przyznający kapitule krakowskiej wspomniane dziesięciny z nowizn. Powyższe fakty wskazują, że Avisamenta zostały spisane pomiędzy 26 kwietnia 1468 a 4 lutego następnego roku. Z powyższymi datami nie stoi w sprzeczności zalecenie Długosza, by wieś Rzgów uczynić miastem.

Marek D. Kowalski – mediewista, profesor w Zakładzie Historii Polski Średniowiecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk.

Wiemy, że Jan Długosz Starszy bywał prawdopodobnie w Pabianicach w innych latach. Jednak wciąż żywa legenda o wizycie kronikarza w 1466 r. jest odporna na weryfikację. Szlakiem Długosza po dobrach kapituły krakowskiej organizowane są wycieczki turystyczne i edukacyjne. Wspomniana zatem legenda odgrywa ze wszech miar pozytywną rolę. W marcu 2015 roku w Gazecie Rzgowskiej ukazał się artykuł „Długosza związki ze Rzgowem”. Czytamy tam, że : Za kilka miesięcy minie 600 lat od urodzin wielkiego kronikarza polskiego, dyplomaty i wychowawcy synów królewskich Kazimierza Jagiellończyka – Jana Długosza. Jego imię nosi rzgowska Szkoła Podstawowa, ale nie jest to jedyny związek z grodem nad Nerem. Duchowny bowiem na polecenie kapituły krakowskiej w 1466 r. dokonał wszechstronnej lustracji gospodarki w 29 wsiach i 2 miastach, w tym w Rzgowie i okolicznych miejscowościach. Jemu też prawdopodobnie Rzgów zawdzięcza nadanie praw miejskich.

(…) Długosz jest też znakomitym gospodarzem, co potwierdza zarządzanie dzierżawionym majątkiem w Pychowicach pod Krakowem. Potrafił też docenić starania innych. W 1466 roku na polecenie kapituły krakowskiej, która posiada olbrzymi majątek w rejonie dzisiejszego Rzgowa i Pabianic, objeżdża 31 miejscowości i sporządza ich dokładny opis. Wyrusza z Pabianic i przez Bychlew, Czyżemin, Dłutów, Ldzań, Dobroń, Żytowice, Karniszewice, Łaskowice, Retkinię, Chocianowice, Gadkę, Wiskitno, Kurowice, Rakowską Wole, Kalino oraz Grodzisko powraca do dworu w centrum Pabianic. Cenny materiał ekonomiczny ze wspomnianej lustracji znajduje się w dziele Długosza Liber beneficiorum. O zaufaniu, jakim się cieszy dzięki tej solidnej pracy, świadczy m.in. to, że zostaje mianowany członkiem komisji rozstrzygającej sprawy graniczne w „państwie pabiańskim” (tak nazywano z czasem dobra kapituły krakowskiej). (…) Słynny publicysta i pisarz Stanisław Cat-Mackiewicz zalicza Długosza do największych pisarzy polskich „równych Kochanowskiemu, Mickiewiczowi i Sienkiewiczowi. (…) Długosz to największy dziennikarz wszystkich czasów, to patron mojego zawodu.” Cat-Mackiewicz zafascynowany kronikarzem pisze m. in., że „jest niezrównany” jako pisarz epicki, narrator wielkich bitew. „W tych opisach jest zwięzły, dramatyczny, jego opowieści są pełne barw, jakby pochodziły od wielkiego malarza, i wypełnione siłą, niczym wykute uderzeniami młota (…) Długosza opis bitwy pod Legnicą, wielkiej bitwy książąt chrześcijańskich z inwazją Tatarów, jest o wiele wspanialszy niż Wiktora Hugo opis bitwy pod Waterloo”. Niewątpliwie Długosz bardziej był publicystą swojej epoki niż historykiem. To jeszcze jeden wielki atut kronikarza, który zasłużył się także dla naszego regionu. Przydałby się w Rzgowie pomnik wielkiego kronikarza lub choćby jego popiersie, jak i twórcy miasta – króla Kazimierza Jagiellończyka. (RP)

W przypadku Jana Długosza łatwo o pomyłkę ponieważ to samo imię nosiło 12 jego braci. Ojciec kronikarza uznał to imię za szczęśliwe. Nazwał tak pierworodnego, ponieważ dwaj następni o innych imionach zmarli w dzieciństwie, już od czwartego, którym był właśnie kronikarz, każdy otrzymywał imię Jan.

Ksiądz Jan Długosz Młodszy przeprowadził lustrację dóbr pabianickich w 1466 r. Podobnie jak jego brat zdobywał wiedzę w szkołach parafialnych. Studiował krótko na Wszechnicy Jagiellońskiej i nie uzyskał żadnego stopnia naukowego. Korzystał z protekcji wpływowego brata. W 1449 r. przejął po bracie probostwo w Kłodawie, a w 1453 r. wszedł w skład kapituły krakowskiej. Wtedy też z racji pełnionych obowiązków zainteresował się Pabianicami.

Jan Długosz był znakomitym ekonomistą i statystykiem. Pasjonowało go zarządzanie rozległymi dobrami biskupimi, kapitulnymi, wreszcie swoimi własnymi. Cieszyła go dobrze uprawiona rola i z całą skrupulatnością czuwał, by niedbalstwo i nierzetelność rządców i ekonomów, nie umniejszały dających się osiągnąć plonów i dochodów. On to podsunął biskupowi Oleśnickiemu myśl, by systematycznie ustalać normę dochodu z każdego majątku biskupiego, spisać je w księdze i odtąd pilnować ich wykonywania. On to podjął olbrzymią pracę zweryfikowania i zaktualizowania starych regestrów obejmujących wykazy dochodów wszystkich instytucji kościelnych w całej diecezji krakowskiej: kolegiat, czyli kościołów obsługiwanych przez kolegium kapłanów z tytułem kanoników, klasztorów i parafii. Chodziło o to, aby biskup na wypadek opodatkowania duchowieństwa na cele kościelne czy państwowe miał wystarczające dane do sprawiedliwego rozłożenia wysokości opłat, stosownie do wysokości dochodów duchownego czy danej instytucji kościelnej. Plonem pracy Długosza były cztery tomy, przechowywane do dziś w Archiwum Kapituły Katedralnej Krakowskiej na Wawelu.

Pierwszy zawiera wykaz majątków i dochodów Kapituły Katedralnej Krakowskiej i kościołów kolegiackich, drugi i trzeci – kościołów parafialnych, czwarty – klasztorów diecezji krakowskiej. W sumie składają one na tzw. Księgę uposażeń diecezji krakowskiej, albo Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis.

Księga uposażeń została opracowana według jednolitego kwestionariusza. Obejmowała wszystkie miejscowości Małopolski Zachodniej. Wszystkie bowiem rodzaje produkcji gospodarczej z rolniczą na czele obłożone były świadczeniami na rzecz instytucji kościelnych, przede wszystkim dziesięciną. Diecezja zaś krakowska, największa w Polsce, zajmowała ogromne terytorium: od Karpat na południu po Pilicę i Bug na północy, na zachodzie obejmowała swym zasięgiem dekanat bytomski, czyli późniejszy Górny Śląsk z Bytomiem i Katowicami, na wschód sięgała po Wisłok i Bug.

W kwestionariuszu zawarte były następujące dane: nazwa miejscowości wypisana jako hasło, parafia, do której miejscowość należała (a była to wówczas jednostka nie tylko administracji kościelnej, ale i państwowej: powiaty dzieliły się na parafie0, właściciel wsi i jego herb, ilość gospodarstw chłopskich, ilość młynów, karczm, rodzaj dziesięciny (np. w pszenicy, życie, owsie, w konopiach), jej wartość pieniężna i wreszcie wykaz wsi, z którymi opisywana wieś sąsiadowała. Zainteresowania historyczne Długosza sprawiły, że niejednokrotnie podawał przed właściwym kwestionariuszem zwięzłe dane o dziejach danej miejscowości oraz o znajdujących się tam starych budowlach.

Księgę uposażeń spisało pod redakcją Długosza kilku pisarzy, oczywiście przez niego opłacanych. On sam kontrolował rękopis, czynił poprawki i dopiski, a niektóre miejscowości opisał nawet własnoręcznie. Pracował nad dziełem do końca życia, walcząc niestrudzenie z opieszałością w nadsyłaniu danych, zwłaszcza z odleglejszych parafii. Pozostawił dzieło wspaniałe, jedyne w swoim rodzaju. Posługiwały się nim długo władze kościelne jako dokumentem, który zawierał dane autentyczne i urzędowe.

Wiedza Długosza na temat spraw gospodarczych była tak znaczna, że Kapituła Katedralna Krakowska oddała mu w nadzór tzw. wsie prestymonialne. Uposażenie prałatów i kanoników katedralnych krakowskich dzieliło się bowiem na dwa rodzaje: niektóre wsie miał we własnym zarządzie każdy kanonik z osobna, inne stanowiły jako całość wspólny majątek wszystkich kanoników. Gospodarował nimi wyznaczony przez kapitułę jeden z jej członków, a dochód dzielono między wszystkich kanoników. To były właśnie owe wsie prestymonialne.

Perłą w koronie dóbr kapitulnych były Pabianice, które cieszyły się szczególnym zainteresowaniem Jana Długosza.

O gospodarności Długosza świadczy także cegielnia, a właściwie kombinat budowlany który utworzył w Pychowicach – wieś położona nad Wisłą pomiędzy Krakowem a Tyńcem. Dzięki temu mógł budować o wiele taniej i szybciej, doprowadził do wzniesienia domów studenckich w Krakowie, m. in.: Bursa Jerozolimska, Bursa Ubogich. Wybudował także domy dla księży w Sandomierzu i Wiślicy, kościoły w Chotelu, Odanchowie i Szczepanowie oraz klasztor kanoników regularnych w Kłobucku.

Jan Długosz opisał spotkanie króla Władysława Jagiełły z husytami, które odbyło się w 1432 roku w Pabianicach – Roczniki, czyli Kroniki sławnego Królestwa Polskiego Jana Długosza, Warszawa 2004.

(…) Po załatwieniu w ten sposób na zjeździe Sieradzkim spraw publicznych, Władysław król wyjechawszy z Sieradza, udał się do Poznania i inne strony Wielkiej Polski. Przebywając w Poznaniu, zaślubił siostrzenicę swoją, Emilię, zrodzoną ze swej siostry Alexandry, córkę Ziemowita książęcia Mazowieckiego, Bogusławowi książęciu Słupskiemu, który tam w ów czas był obecnym. Gody weselne odprawiono z królewską wspaniałością w dzień Ś. Jana Chrzciciela. Gdy zaś po zwiedzeniu Wielkiej Polski zajechał do Pabianic, przybyli do Jego królewskiej Miłości posłowie czescy, mężowie znakomici, ale zwolennicy kacerstwa Wiklefitów, wysłani od Czechów, którzy zebrani w liczne wojsko w polu obozowali.

Ci, opowiadając swoje poselstwo, użalali się naprzód na swoje krzywdy i złamanie przez Krzyżaków Pruskich przymierza, na szkodę Władysława króla i królestwa Polskiego; oświadczyli, iż krzywdę tę za swoją własną uważają, obiecując, że z całą potęgą swoją przyjdą królowi na pomoc, kiedykolwiek król chciałby podjąć wyprawę przeciw Krzyżakom. Prosili przytem, aby król przestał się gniewać na książęcia Zygmunta Korybuta, a przywrócił go do dawnej przychylności i łaski. Potem upewniali, że na soborze Bazylejskim, świeżo zebranym, pogodzili się już z kościołem, i od ojców soboru wielkiej doznali przychylności.

Miłom było Władysławowi królowi i panom radnym to poselstwo. Gdy bowiem król wybierał się w przyszłym roku na wyprawę przeciw Prusakom, wszyscy cieszyli się, że w sam czas potrzebne uzyska posiłki, które nie mniej przydatnemi być miały, jak sam o nich rozgłos w świecie, który sąsiednie kraje napełnił i nieprzyjaciół strachem przeraził, zwłaszcza kiedy zwykłe posiłki Litwinów, Wołochów i Tatarów, z przyczyn wyłamania się posłuszeństwa książęcia Świdrygiełły, nie dopisały. Podejmowano zatem rzeczonych posłów Czeskich nader wspaniale i hojnie. Aby zaś pod żadnym względem czci ich nie ubliżyć, odprawiono nawet w ich obecności nabożeństwa i przypuszczano ich do uczestnictwa w służbie Bożej i ofiarach; a oni nadymali się zuchwale, że sobór Bazylejski nie wyłączył ich posłów ze społeczeństwa wiernych. A nie było to pewnie dla błahej przyczyny: albowiem Wojciech Jastrzębiec arcybiskup Gnieźnieński, Jan Szafraniec Włocławski, Stanisław Ciołek Poznański i Jan Chełmski, biskupi, którzy na ów czas byli na dworze królewskim obecni, tak uradzili, uchwalili i postanowili na piśmie, nie wiem jakim powodowani sumieniem i przekonaniem.


Wydarzenie sprzed 584 lat nadal fascynuje badaczy. Paweł Kras, profesor w Katedrze Dziejów i Kultury Europy KUL opublikował ostatnio artykuł „Polityczne i ideowe aspekty przymierza polsko-husyckiego z lat 1432-1433”, Nowe Studia Grunwaldzkie t.1, 2015, w którym omawia okoliczności zawarcia przymierza polityczno-militarnego z wojskami taboryckimi w 1432. Wskazuje na przesłanki ideowe towarzyszące współpracy pomiędzy królem Polski Władysławem Jagiełłą i „czeskimi heretykami”. Zapiska kronikarska podlega wciąż wnikliwym analizom, ukazującym doniosłość wydarzenia jakie miało miejsce w Pabianicach.

(…) Pomimo tak intensywnych badań dyskusja na temat charakteru przymierza zawartego w Pabianicach latem 1432 r. wciąż nie jest zamknięta. W literaturze przedmiotu można spotkać różne opinie na temat tego, kto był inicjatorem owego aliansu: czy była to inicjatywa strony polskiej, króla Władysława Jagiełły, jego najbliższych doradców Jana i Piotra Szafrańców, a może większej grupy możnych, określanych mianem stronnictwa prohusyckiego? Niektórzy badacze, przyjmując relację Jana Długosza, uważają, że inicjatorem sojuszu była strona husycka, choć i w tym przypadku dyskutuje się, czy pomysł przymierza z Polską powstał wśród taborytów i był forsowany przez Prokopa Wielkiego, czy też wystąpili z nim tylko dowódcy armii polowych operujących na Śląsku? Warto też postawić pytanie o polityczne znaczenie umowy polsko-husyckiej z 1432r.: czy istotnie alians z husytami oznaczał zasadniczy zwrot w polityce międzynarodowej tak dla Polski, jak i dla husyckich Czech, czy też był tylko doraźnym działaniem politycznym o charakterze propagandowym?

Równie intrygujące jest pytanie o planowaną w 1432 r., a zrealizowaną rok później formę współpracy wojskowej pomiędzy armią polską a oddziałami husyckimi, których członkowie zostali uznani przez władze kościelne za heretyków. Pytanie to wprowadza zresztą w znacznie szerszy kontekst dozwolonych i zakazanych przez Kościół relacji pomiędzy katolikami i heretykami. Wreszcie, last but not least, w powstających od ponad wieku pracach powraca pytanie o charakter udziału armii sierocej w polskiej wyprawie na ziemie Zakonu w 1433r : czy oddziały czeskie były sojuszniczą armią, która realizowała zasady sojuszu z 1432r., czy też uczestniczyły w wyprawie jako wojska najemne, zwerbowane i opłacane przez polskiego króla?

Udzielenie jednoznacznych odpowiedzi na wyżej sformułowane pytania nie jest proste. Wynika to w dużej mierze z charakteru zachowanych źródeł, które dostarczają bardzo niejednoznacznych informacji na temat porozumień polsko-husyckich z lat 1432-1433. Szczególnie dotkliwy jest brak dokumentu umowy pabianickiej, której treść znana jest niemal wyłącznie z korespondencji i tekstów kronikarskich. Dodatkowe trudności w interpretacji materiału źródłowego stwarza propagandowy charakter większości z dotyczących tego zagadnienia przekazów źródłowych, które w pierwszym rzędzie służyły przedstawieniu na szerokim forum racji jednej ze stron konfliktu: polskiej, husyckiej, czy krzyżackiej.

Źródła krzyżackie podkreślały przede wszystkim przewrotny charakter sojuszu polsko-husyckiego, obwiniając polskiego króla o sojusz z heretykami wymierzony nie tyle w sam Zakon, co w cały świat chrześcijański. Źródła polskie, dla których najbardziej reprezentatywna jest relacja Jana Długosza, zwracały uwagę na militarny charakter sojuszu z husytami, którego celem było sięgnięcie w wojnie z Krzyżakami po zaprawione w bojach oddziały wojskowe. Kronikarz krakowski marginalnie traktował kwestie religijne, a odrzucając podnoszone przez Krzyżaków i Zygmunta Luksemburskiego oskarżenia o współpracę z heretykami, wskazywał, że ci sami heretycy zostali zaproszeni do udziału w soborze w Bazylei. W źródłach czeskich umowa pabianicka i wyprawa wojsk sierocych nad Bałtyk zostały ledwie odnotowane. W podstawowej dla tego okresu kronice Bartoska z Drahonic, działaniom taborytów w Prusach poświęcono tylko krótki akapit.

Wśród dostępnych źródeł szczególne miejsce zajmuje list skierowany przez dowódców husyckich armii polowych Jana Capka z San i Otika z Lozy do wielkiego mistrza Paula von Rusdorf we wrześniu 1432 r. Jest to w istocie jedyny dokument, który wskazuje motyw zawarcia przez dowódców husyckich przymierza z królem polskim. W jego treści określono winę Krzyżaków polegającą na podstępnym najeździe i spustoszeniu ziem króla polskiego. W opinii dowódców husyckich, występujących zresztą w imieniu całego społeczeństwa Czech i Moraw, swoimi działaniami Krzyżacy pogwałcili warunki pokoju i sprzeniewierzyli się prawu Bożemu, mordując niewinnych chrześcijan, w tym kobiety i dzieci. Husyci, a zwłaszcza taboryci, którzy przedstawiali się jako obrońcy „prawa Bożego”, czuli się zobowiązani do wymierzenia kary za tak okrutne i niegodne chrześcijan postępowanie Krzyżaków. (…)

Podsumowując warto podkreślić, że wyprawa wojsk sierocych na ziemie zakonu krzyżackiego późną wiosną 1433 r. była realizacją militarnego przymierza zawartego z królem polskim w Pabianicach latem 1432. Stanowiła ona integralny element nowej strategii dyplomatycznej dworu polskiego, który wykorzystał soborowe rokowania z czeskimi husytami do realizacji własnych celów politycznych związanych z konfliktem krzyżackim. Umowa pabianicka umożliwiła zaszachowanie Zygmunta Luksemburczyka, głównego protektora Zakonu, a zarazem otworzyła możliwość przygotowania odwetowej wyprawy do Prus z udziałem zaprawionych w bojach oddziałów husyckich. W propagandzie husyckiej podkreślano moralne aspekty sojuszu z Władysławem Jagiełłą, a samą wyprawę przedstawiano jako karną ekspedycję przeciwko Zakonowi, który swoimi działaniami sprzeniewierzył się chrześcijańskim zasadom moralnym. Zaangażowanie radykalnych ugrupowań taborytów i sierotek w konflikt państwa polskiego z Krzyżakami, miało charakter krótkotrwały i wiązało się ze zmianą międzynarodowej sytuacji politycznej, która umożliwiła Czechom wyjście z długiej izolacji w świecie łacińskiego chrześcijaństwa.

Przymierze polsko-czeskie opisane przez Jana Długosza w Rocznikach, czyli Kronikach sławnego Królestwa Polskiego jest jedynym wydarzeniem politycznym o znaczeniu międzynarodowym w historii miasta.

J. Długosz odnotował także krótką wizytę króla Kazimierza Jagiellończyka w Pabianicach w 1475 r. : Kazimierz, król polski, urządziwszy starannie wszystko, co zdawało się potrzebnem do uświetnienia uroczystości zaślubin królewny Jadwigi z Jerzym, książęciem bawarskim, i przygotowania jej najokazalszej, z wielką hojnością wyprawy, która przeszło sto tysięcy złotych kosztować miała, w sobotę, w dzień Podwyższenia św. Krzyża wyjechał z Krakowa wraz z królową Elżbietą i przez Miechów, Jędrzejów, Piotrków, Pabianice i inne miasta, przybył do Poznania. Tu zajechali do króla nowi posłowie książąt bawarskich, ojca i syna, z prośbą, aby narzeczoną jaki najrychlej w podróż wyprawiono.

Kazimierzowi Jagiellończykowi podczas pobytu w Pabianicach towarzyszyła Elżbieta Rakuszanka – królowa polska i wielka księżna litewska. Córka króla niemieckiego i węgierskiego Albrechta II Habsburga i Elżbiety Luksemburskiej, córki cesarza Zygmunta Luksemburskiego, zwana matką królów, gdyż czworo jej dzieci zostało królami ( Władysław II Jagiellończyk, Jan I Olbracht, Aleksander Jagiellończyk, Zygmunt I Stary), a córki Elżbiety poprzez swoje małżeństwa zostały skoligacone z większością panujących wówczas dynastii europejskich.

Jan Długosz wspierał również Jakuba z Sienna, zarządcę dóbr pabianickich w latach 1452-1461 , w jego staraniach o biskupstwo krakowskie. Na tym tle doszło do poważnego konfliktu z królem Kazimierzem Jagiellończykiem. Król forsował kandydaturę Jana Gruszczyńskiego, natomiast Długosz – kanonik katedralny optował za wysuniętym przez papieża Jakubem z Sienna. Był zdania, że obsada biskupstw należy do papieża, któremu on sam, jako duchowny obowiązany jest posłuszeństwo. Król tymczasem chciał mieć pewną kontrolę nad rozległą i niezwykle bogatą diecezją krakowską, która także – zgodnie ze średniowiecznym układem stosunków- dysponowała poważną siłą zbrojną. Jednocześnie biskup krakowski zasiadał w radzie królewskiej i miał wpływ na decyzje polityczne. Król postawił na swoim i biskupem został Gruszczyński. Przeciwnicy nowo wybranego dostojnika w Kapitule Katedralnej Krakowskiej, w tym Jan Długosz, zostali pozbawieni majątków i wyeksmitowani ze swoich domów.

Jednak niebawem Długosz odzyskał zaufanie króla, który zezwolił mu na powrót do Krakowa, zwrócił majątek i uczynił dyplomatą, a następnie wychowawcą swoich synów.


Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij