www.um.pabianice.pl

Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 62 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.


Jędrychowska

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

O Józefie Jędrychowskiej, pedagogu i dyrektorce Gimnazjum Żeńskiego im. Królowej Jadwigi w Pabianicach pisał Robert Adamek w Nowym Życiu Pabianic na niedzielę nr 47/2001 rok.

Urodziła się 23 VIII 1883 r. w Rojkowie, parafia Marzenin w powiecie łaskim. Była córką Józefa Rubacha, właściciela folwarku Rojków, i Alfredy z Cygańskich. Po pożarze dworu i zabudowań gospodarskich rodzina Rubachów przeniosła się do Łodzi. Tutaj Józefa Rubach ukończyła rządowe gimnazjum żeńskie z wykładowym językiem rosyjskim.

W wieku 19 lat poślubiła Wacława Romana Jędrychowskiego. Urodziła czworo dzieci: Helenę, Jerzego, Mieczysława i Janinę Wiktorię. Pomimo obowiązków rodzinnych, podjęła naukę w Warszawie, gdzie otrzymała świadectwo nauczycielskie z prawem wykładania w szkołach 7-klasowych. Znała język niemiecki, rosyjski i francuski.

W 1908 r. rozpoczęła w Łodzi pracę pedagogiczną. Początkowo uczyła w prywatnej szkole Zofii Pętkowskiej i Wiktorii Macińskiej. Około 1910 r. otworzyła własną szkolę elementarną w Rudzie Pabianickiej, którą prowadziła przez 5 lat uczyła śpiewu, przyrody, języka polskiego i historii Polski.

Siódmego września 1915 r. na prośbę burmistrza Pabianic i miejscowego proboszcza, otworzyła w naszym mieście 7-klasowe Gimnazjum Żeńskie. Szkoła znajdowała się w domu Karola Merkerta przy ul. Długiej 61 (obecnie Pułaskiego 17). Założycielka postawiła sobie za cel nie tylko oświecanie umysłów, lecz także kształcenie charakterów, wychowywanie w duchu chrześcijańskim i narodowym. Zorganizowała żeńską drużynę skautową, a dzięki jej staraniom szkoła otrzymała w 1923 r. place od władz miasta Pabianic pod budowę nowego gmachu przy ul. Pułaskiego 29.

W 1926 r. Józefa Jędrychowska ukończyła wydział polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. W tym czasie zainteresowała się tzw. planem jenajskim – eksperymentalnym modelem organizacji wychowania i nauczania, opracowanym przez niemieckiego pedagoga Petera Petersena. Przed 1931 r. wyjechała do Niemiec, gdzie zwiedziła szkole przy uniwersytecie w Jenie. Po przedstawieniu na UW rozprawy naukowej, napisanej pod kierunkiem Bogdana Nawroczyńskiego, pt. „Poglądy pedagogiczne i praktyka wychowawcza Petera Petersena”, uzyskała w 1933 r. stopień doktora filozofii. Tegoż roku opublikowała dwa artykuły w Kwartalniku Pedagogicznym i czasopiśmie Praca Szkolna. W 1934 r. wydano w Warszawie, przetłumaczoną z języka niemieckiego przez Jędrychowską książkę P. Petersena – „Szkoła Wspólnoty Życia. Plan Jenajskiej Wolnej Powszechnej Szkoły Ludowej”. Później ukazał się jej artykuł pt. „Plan Jenajski w Trzeciej Rzeszy” (Ruch Pedagogiczny). Pozostawiła po sobie także 23 listy do Petersena z lat 1931-1943, które znajdują się w PPNG w Oldenburgu.

Oprócz pracy naukowej i pedagogicznej Jędrychowska aktywnie uczestniczyła w życiu społecznym Pabianic. W 1928 r. była członkiem Miejskiej Rady Szkolnej. Pełniła też funkcję przewodniczącej Organizacji Przysposobienia Kobiet do Obrony Kraju oraz przewodniczyła Komitetowi Walki z Pornografią, za co m. in. została odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi. W 1937 r. założyła w Pabianicach Towarzystwo Popierania Polonii Zagranicznej. Wchodziła także w skład komisji rewizyjnej Ligi Morskiej i Kolonialnej. Była działaczka Związku Obrony Kresów Zachodnich.

W chwili wybuchu II wojny światowej znalazła się na sporządzonej przez Niemców liście pabianiczan przeznaczonych do likwidacji. Pod koniec 1939 r. wyjechała do Warszawy. Pracowała jako kierowniczka bursy żeńskiej dla młodzieży szkół średnich przy Radzie Głównej Opiekuńczej. Brała udział w kompletach tajnego nauczania w Gimnazjum im. Stefana Batorego i Liceum Państwowym im. E. Plater w Warszawie. Ukrywała dzieci żydowskie, narażając własne życie.

Po wojnie wróciła do Łodzi. Nie mogła jednak przejąć z powrotem swojej szkoły jako „sanacyjna dyrektorka, odznaczona przedwojennym Krzyżem zasługi, będąca pochodzenia ziemiańskiego”.

Początkowo uczyła w Pedagogium w Łodzi. Następnie pracowała w Wytwórni Filmów Oświatowych, gdzie zorganizowała bibliotekę naukową, której była kierowniczką. W wieku 80 lat tłumaczyła książki naukowe z języka niemieckiego i rosyjskiego z zakresu logopedii.

Zmarła w Łodzi 12 XI 1971 r., mając 88 lat. Została pochowana na cmentarzu w Rudzie Pabianickiej.

W „Pedagogice”(2003) Z. Kwiecińskiego i B. Śliwerskiego czytamy, że w latach 30. XX wieku Petersen dokonał istotnej reorientacji swych poglądów w kierunku ideologii volkistowskiej, przyjmując wobec nazistów postawę konformistyczną – bywał zaliczany do liderów pedagogiki nazistowskiej. Współcześni Petersenowi i historia bardziej doceniły jego osiągnięcia praktyczne niż naukowe. Według Józefy Jędrychowskiej cała jego koncepcja opierała się na wierze w niezmienny i odwieczny sens bytu, na pojęciu wychowania jako dążeniu do absolutu, dobra i miłości. Sam Petersen swoją koncepcję nazywał realizmem pedagogicznym. Chciał opisać człowieka w jego konkretnym bycie i ugruntować pojęcie wychowania na podstawie koncepcji wspólnoty. Wspólnota powinna być celem życia. Petersen odwrócił ideę pedagogiki indywidualistycznej, twierdząc, że to właśnie wspólnota jest warunkiem twórczości. (…) W Polsce koncepcja Petersena nie była zbyt popularna. Wdrożono ją w dwóch klasach liceum w Pabianicach koło Łodzi. Największe zainteresowanie koncepcją ma miejsce w Niemczech i Holandii, jednak marginalizuje się jej założenia teoretyczne (niechęć do powiązań z pedagogiką narodowosocjalistyczną).

Hein Retter w pracy „National Socialism and Real Socialism as a Problem of Historical-Moral Self- Assurance in the Light of History”, 2018 przedstawia losy J. Jędrychowskiej podczas okupacji niemieckiej i po zakończeniu wojny. Podkreśla, że Jędrychowska musiała przewartościować swój stosunek do Niemców. Peter Petersen zawiódł jej oczekiwania, natomiast po wojnie kontakty z profesorem stanowiły obciążenie w relacjach z komunistami. Według niektórych badaczy Petersen nie był członkiem NSDAP a w swojej szkole w Jenie chronił dzieci pochodzenia żydowskiego i osoby niepełnosprawne.

Józefa Jędrychowska (1883-1971), headmistress of a lyceum, was in close correspondence with the German reform pedagogue Peter Petersen (1884-1952), the founder of Jenaplan school model, in the mid -1930s. She translated Petersen’s most famous script the “Little Jenaplan”, into Polish, introduced elements of Jenaplan pedagogy at her own school in Pabianice, and received her doctorate on Jenaplan from Bogdan Nawroczyński in 1934. She at last visited Petersen in Jena in 1936. One year later she published a report on it in a Polish educational journal. In a short curriculum vitae Jędrychowska wrote during the years of communist rule in Poland (at least after 1949) she explained: “In 1939 I was removed from my post by the school inspector Głuchowski. I was forbidden any teaching activity. I was persecuted, so I went to Warsaw. There I worked in the RGO (the General Education Workers’ High School) as a teacher in a student residence, and as an underground teacher. I did not belong to the AK organization. From 1.03.1945 I worked in teacher training. I belonged to the Socialist Party of Poland until the day of the unification of the parties”.

This ends the autobiographical demolition. Another life story about Jędrychowska, which apparently remained unpublished and was written at the end of her life by close relative, described her situation under German occupation and in the post-war period: “I was one of the first on the lists of Germans to destroy the citizens of Pabianice”. Until the German invasion she remained on the scene. After that she had to leave the town on the orders of the PWK commander. At the end of 1939 she went to Warsaw. There she worked as a teacher in a dormitory for girls at the Haupt-Hilfe-Rat. Here she risked her life several times in order to accommodate Jewish children, whom she also taught. Hidden from the German occupation, she taught in the (only secretly existing) E. Plater and S. Batori grammar schools. In the dormitory office she arranged secret meetings with AK members of different ranks. Even in the most dangerous moments she showed no fear. After the war Jędrychowska returned to Łódź, but she was not allowed to go to her favourite school. As a child of landowner family, as a “national bourgeois”, director in the meantime and awarded the Golden Cross of Merit, she was denied this. For a time she taught at the Pedagogical Lyceum in Łódź, Lipowa Street, where she enjoyed great sympathy among the growing youth. After her dismissal, she began a new job at the Centre for the Production of Educational Films. She organized the scientific library and took over its management. Jędrychowska worked in his position up to the age of 70, always young inside, in her heart and mind. At the age of almost eighty, she translated Russian and German textbooks for speech therapy into Polish. At the end of her life she was asked which profession she would choose if she had the opportunity to start all over again, she said: “To remain faithful to my great love for children and young people and of course I would do again what I have done all my life”.

There are several documents from the post war period in which Jędrychowska had persons she knew attested to her that, as a Polish patriot, she had fought against the German – racial activities of the German grammar school in Pabianice shortly before the beginning of the war and belonged to the resistance during the German occupation. These documents particularly emphasize her anti-German attitude – but unsuccessfully. After the war, the former headmistress was refused the right to return to her post. Her underground struggle during the German occupation received no recognition from the Communists. Even during the war Jędrychowska stood up for a young Polish woman who had been forcibly abducted and who worked for a baker in Stadtroda, Thuringia (not so much distant from the University town of Jena).

The young girl had been abducted by the Germans from Poland to Germany, and she had to do forced labor for the Germans here. Germans workers were missing, the men were all at the front, and some of the women were forced to work in factories. Two letters were received from Jędrychowska in 1943 in which Peter Petersen was asked to apply to the German authorities for a holiday home for the 16-year old Polish girl – the daughter of a friend of Jędrychowska.

Her own situation Jędrychowska described in her letter to Petersen:

“I’m still alive, but I’m alone now. I’m quite poor. I have lost everything I had”.

In the second somewhat more hopeful letter from Jędrychowska, she asked Petersen to send her his last publications:

“I would like to work on them, even translate them if you think it is necessary. I am always better with language although we as (Poles) are servants and have almost no opportunity to speak”.

Whether Petersen succeeded in getting the Polish forced laborer the girl Jadwiga Piasecka, who wrote twice from Stradtroda to Jena, to drive home to her parents for a few days is not clear, but it is extremely unlikely. If a copy of this letter had fallen into the hands of the communists rulers after 1945, this would probably have had fatal consequences for Jędrychowska.

(W 1943 roku Jędrychowska napisała dwa listy do Petersena, w których prosi o udzielenie pomocy szesnastoletniej córce przyjaciółki wywiezionej do pracy przymusowej. Jędrychowska opisuje także swoją sytuację: „Żyję w opuszczeniu i nędzy, straciłam wszystko”. W następnym, nieco bardziej optymistycznym, liście prosi Petersena o przesłanie jego najnowszych publikacji: „ Chciałabym zapoznać się z nimi, a może je przetłumaczyć, jeśli uzna pan to za stosowne. Czynię postępy językowe, chociaż my, Polacy, jesteśmy traktowani jak służący i nie mamy zbyt wielu możliwości, by mówić po niemiecku”. Jest raczej mało prawdopodobne, aby Petersen umożliwił Jadwidze Piaseckiej, robotnicy przymusowej przyjazd do rodzinnego domu na parę dni wypoczynku. Gdyby ten list trafił po wojnie w ręce komunistów, Jędrychowską spotkałyby fatalne konsekwencje.)

Jędrychowska belonged to that generation of people who suffered under two dictatorial systems. Apparently she did not lose her courage to live. With regard to her relationship with Germany, she had to change her identity balances several times. An unbroken relationship with Germany was no longer permitted by the acts of violence committed by German occupiers. In the early 1940s Jędrychowska fought for her relatives and for her country against the Germans. It is said that she used Petersen’s letters to the Gestapo to save her two nephews, who had found weapons, from certain death. Via Petersen she tried, as mentioned above, to get her friend’s daughter, who had been abducted as a forced laborer, on home leave.

(Mówiono, że Jędrychowska posługiwała się listami otrzymanymi od Petersena, aby bronić swoich siostrzeńców, u których znaleziono broń, przed Gestapo. Podobnie wykorzystała znajomość z Petersenem, żeby załatwić przepustkę dla wspomnianej dziewczyny, córki przyjaciółki)

The often experienced own suffering remains in the background. Instead, humanity and a willingness to help became visible, which were neither rewarded nor thanked. Her efforts to show humanity under the German reign of terror would have meant the same threat to her existence after the war.

https://pbc.gda.pl

https://books.google.pl


Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij