www.um.pabianice.pl
Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 60 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.

Solidarność

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

O „Narodzinach Solidarności” pisało Nowe Życie Pabianic, nr 33-35/2000 r.

W sierpniu 1980 r. przez Polskę przeszła fala strajków. W Gdańsku utworzono Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, który sformułował 21 postulatów, z których pierwszy i najważniejszy dotyczył zgody władz komunistycznych na powołanie niezależnych od PZPR wolnych związków zawodowych. W tym czasie również w naszym mieście powstały pierwsze komitety strajkowe. Solidaryzując się z robotnikami Wybrzeża, w Pabianicach pracę wstrzymały m. in.: PZPB „Pamotex”, Fabryka Żarówek „Polam”, Pabianickie Zakłady Tkanin Technicznych oraz ZPO „Pabia”.

Oto jak wspomina dziś tamte dni Jerzy Łuczak, działacz solidarnościowy: - Wpływ wydarzeń na Wybrzeżu w sierpniu 1980 r. na załogę Pabianickiej Fabryki Żarówek, gdzie wtedy pracowałem, był duży. Nasza chęć zaangażowania się protest społeczeństwa sprawiła, że pod koniec sierpnia przez minimum pięć dni w fabryce trwał strajk solidarnościowy z robotnikami  Wybrzeża. Podczas strajku nieprzerwanie w świetlicy przebywało około osiemdziesięciu delegatów strajkującej  załogi. Delegaci, niezależnie od popierania postulatów gdańskich, sformułowali własne i poprzez swoich reprezentantów przedstawili je dyrekcji zakładu, z którą prowadzili rozmowy.

W Pabianickich Zakładach Tkanin Technicznych strajk trwał dwa dni. Na początku wyłoniono komitet  strajkowy i zgłoszono 24 postulaty dotyczące spraw socjalno-bytowych. Pracownicy domagali siłę przeprowadzenia nowych wyborów do rady zakładowej.

Po podpisaniu Porozumień Gdańskich 31 sierpnia 1980 r. zaczęto tworzyć struktury związkowe w zakładach pracy. W „Polamie” organizacji Komitetu Założycielskiego „Solidarności” zajął się Jerzy Łuczak: wykonano pieczątki i założono konto w banku. Na przełomie września i października 1980 r. Komitet został zarejestrowany w MKZ w Łodzi.

Podobne procedury toczyły się w innych pabianickich zakładach. Na początku października w ZBiNMD „Madro” powstała Komisja Plebiscytowa, której zadaniem było przeprowadzenie wśród załogi głosowania na temat przyszłości ruchu związkowego w zakładzie. Komisja ta podpisała porozumienie z dyrektorem zakładu na temat warunków pracy. W listopadzie załoga „Madro” wypełniła deklaracje do NSZZ „Solidarność”.

W PZF „Polfa” zebranie w celu powołania Zakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” odbyło się 29 października 1980 r. Swój akces zgłosiło 1119 osób. Zebrani wybrali spośród siebie Komitet Założycielski, liczący 36 osób. Na posiedzeniu plenarnym przyjęto zasady statutowe i powołano Tymczasowy Zarząd w składzie: przewodniczący – Jerzy Jezierski, zastępcy przewodniczącego – Jan Knop i Zdzisława Łuczak, sekretarz – Eugeniusz Szczepaniak, i skarbnik – Urszula Kraska.

W Pabianickiej Fabryce Narzędzi funkcję przewodniczącego pełnił Zbigniew Kowalczyk, w Fabryce Urządzeń Mechanicznych – Bronisław Szymański. Do aktywnych pabianickich działaczy „Solidarności” należał także Bogdan Bujacz.

Sytuacja w zakładach pracy sprawiła, ze w październiku w Pabianicach obradowało plenum Komitetu Miejskiego PZPR. I sekretarz Bogdan Kunka w swoim wystąpieniu omówił postulaty załóg pracowniczych skierowanych do dyrekcji zakładów, władz centralnych i lokalnych. W sumie KM PZPR otrzymał 1411 postulatów z 54 zakładów pracy, spółdzielni, jednostek handlowych i szkół. Uznano, że niektóre problemy  nie zostaną rozwiązane, np. sprawy budownictwa mieszkaniowego i rynku żywnościowego.

W listopadzie 1980 r. władze komunistyczne wprowadziły reglamentację sprzedaży mięsa i przetworów. Pod koniec tego miesiąca w Pabianicach spotkali się przedstawiciele „Solidarności” z kilku zakładów (m. in. „Polam”, „Pamotex”, „Pamso”, „Pabia”). Postanowiono zwrócić się do prezydenta Pabianic z żądaniem zwiększenia przydziału wędzonek na święta Bożego narodzenia z normy 25 dkg do 50 dkg na osobę. Ustalono skład delegacji.

- W ustalonym terminie, z samego rana – wspomina J. Łuczak – poszliśmy do prezydenta Stanisława Fronczaka. Prezydent powiedział, że o wysokości przydziału wędzonek decyduje wojewoda. Powiedziałem, że przyszliśmy tu załatwić sprawę do końca. Spytał, czy to jest okupacja urzędu. Odpowiedziałem, że tak – nie wyjdziemy, aż nie załatwimy. Około piętnastej prezydent wyjechał do wojewody. Po mniej więcej pięciu godzinach zadzwonił, że nie ma wojewody i nic nie załatwił. Zaproponował spotkanie w PSS na ul. Tkackiej następnego dnia. Wyszliśmy. Podczas spotkania w PSS uzgodniliśmy zwiększenie przydziału wędzonek do czterdziestu dekagramów.

Do podobnego spotkania między przedstawicielami NSZZ „Solidarność” a prezydentem miasta doszło w sali ZDK „Przy kominku”. Reprezentanci władz miejskich odpowiadali na pytania związkowców. Pytania dotyczyły zaopatrzenia sklepów, systemu kartkowego, sklepów komercyjnych, jakości wędlin, budownictwa mieszkaniowego, żłobków, przedszkoli, oświetlenia miasta, porządku i bezpieczeństwa, remontów i konserwacji mieszkań i budynków użyteczności publicznej.

Dochodziło do konfliktów. W listopadzie w PZPB „Pamotex” kierownik Koziróg odebrał i podarł listę pracowników zgłaszających swój akces do NSZZ „Solidarność”.

W grudniu niektóre Komitety Założycielskie z Pabianic dyskutowały nad powołaniem komisji specjalistycznych, których celem miało być obserwowanie pracy Urzędu Miasta.

Na początku 1981 r. w Pabianicach NSZZ „Solidarność” rozpoczęła dyskusję na temat wolnych sobót. Ustalono, że sobota 10 stycznia będzie dniem wolnym od pracy. W tym dniu większość  zakładów w naszym mieście nie pracowała. Kolejna akcja „wolne soboty” miała być przeprowadzona 24 stycznia. Dzień wcześniej  MKZ Ziemi Łódzkiej zarządził pogotowie strajkowe dla wszystkich zakładów regionu łódzkiego, poprzez wywieszenie biało-czerwonych flag, noszenie kokardek i opasek biało-czerwonych. Na wtorek   wyznaczono strajk ostrzegawczy. Domagano się zapłacenia za sobotę (10 stycznia 1981) i niestosowanie represji wobec pracowników, którzy zamierzali nie przyjść do pracy w sobotę 24 stycznia 1981 r.

Tak wspomina tamte dni Jerzy Łuczak, przewodniczący „Solidarności” w „Polamie”: - W piątek 23 stycznia 1981 r. razem z Januszem Koniecznym, który wówczas był moim zastępcą, poszliśmy do dyrektora Ilkowa, aby rozmawiać na temat udziału członków „Solidarności” w akcji „wolne soboty”. Rozmowa trwała półtorej godziny. Wyszliśmy zadowoleni, że jest „dwustronne porozumienie”. Pół godziny po zakończeniu rozmowy na zainstalowanych monitorach wyświetlono informację, że kto nie przyjdzie w sobotę do pracy, zostanie ukarany. Zdenerwowany poszedłem do dyrektora Ilkowa z pytaniem: „Po co rozmawialiśmy półtorej godziny? Ilków wezwał swojego zastępcę Szumockiego i zwrócił się do niego: „Lutek! Kto Ci kazał takie coś wyświetlić? Natychmiast usunąć!” Po wyłączeniu monitorów dyrektor zwołał zebranie wszystkich kierowników i mistrzów w świetlicy. Dyrektor poinformował zebranych, że sobota 24 stycznia 1981 r. jest dniem pracy. Powiedział dalej, że nie wie, co zrobią pracownicy i polecił zebranej kadrze, aby przekonała pracowników do przyjścia do pracy w sobotę. Będąc obecny na tym spotkaniu odczytałem komunikat MKZ, że obowiązkiem każdego członka Związku jest solidarne uczestniczenie w akcjach podejmowanych przez Związek. Po tym zebraniu zostałem poproszony do siedziby CRZZ w zakładzie. Zaatakowali mnie, że powiedziałem, że każdy kto przyjdzie w sobotę do pracy, dostanie szczotę i szmatę do sprzątania, gdyż kompresor zostanie wyłączony, co zatrzyma produkcję. Rzeczywiście tak powiedziałem. Powiedziałem jeszcze, że będę stał z pałą przed portiernią i przyleję każdemu, kto przyjdzie. W sobotę rano przyjechało dwoma autobusami kilkudziesięciu pracowników na godz. 5.00 do pracy. Gdy mnie zobaczyli, wrócili się.

Zgodnie z zapowiedzią 27 stycznia w Pabianicach zorganizowano strajk ostrzegawczy. Stanęły „Polam”, „Pamotex”, „Papiernia” i „Narzędziówka”. W tym dniu o godz. 10.15 z załogą „Pamotexu” spotkał się wiceprzewodniczący MKZ ZŁ Grzegorz Palka. Domagano się od rządu podjęcia negocjacji z NSZZ „Solidarność” i dopuszczenia przedstawicieli Związku do telewizji, prasy, radia.

Na przełomie stycznia i lutego przedstawiciele zakładowych organizacji NSZZ „Solidarność” spotykali się z władzami miasta. Omawiali realizację postulatów zgłoszonych przez pabianiczan. Zostały one zebrane i przedstawione w dziewięciu podstawowych tematach. Pierwszym były zagadnienia służby zdrowia. Szczególnie interesowano się ostatecznym terminem oddania do użytku nowego szpitala. Działacze związkowi informowali o występujących na budowie nieprawidłowościach, takich jak: usterki w montażu kotłowni, nieprawidłowe ułożenie płytek z terakoty w salach operacyjnych, niedogrzanie pomieszczeń, brak wielu aparatów i urządzeń medycznych.

Kolejnym tematem rozmów były sprawy związane z osiedlem im. M. Kopernika. Postulowano wypracowanie harmonogramu pełnego wyposażenia osiedla w odpowiednią sieć dróg, tereny zielone i rekreacyjne, żłobki, przedszkola, szkoły, punkty usługowe, handlowe i urządzenia telekomunikacyjne.

5 marca 1981 r. NSZZ „Solidarność” zamieściła po raz pierwszy komunikat w Życiu Pabianic, informując, że 20 lutego w ZDK „Pamotex” odbyło się zebranie przedstawicieli komisji zakładowych NSZZ „Solidarność” z terenu Pabianic. Na zebraniu, w którym uczestniczyło 32 delegatów Komisji Zakładowych, do Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność”  Miasta Pabianic dokonano wyboru Prezydium i Komisji Rewizyjnej. Do prezydium weszli: Krzysztof Ręba (PZPB) – przewodniczący, Janusz Stelmach (PZŚO) – zastępca, Joanna Pawlicka (WSS „Społem”) – sekretarz, oraz Jerzy Łuczak („Polam”), Józef Lipowski (Zakład Energetyczny), Stanisław Szubert (Spółdzielnia Mieszkaniowa), Grzegorz Krzyżanowski (ZOZ), Zbigniew Kowalczyk (PFN), Karol Kuczyński (Zakłady Mięsne) i Józef Kozieł (szkolnictwo) – członkowie. Do Komisji Rewizyjnej weszli: Urszula Kraska („Polfa”) – przewodnicząca, Edward Kajzer („Pamotex”) – zastępca, oraz Marian Głowacki (Spółdzielnia Dąbrowskiego) – członek.

Pabianiccy działacze solidarnościowi aktywnie uczestniczyli w ruchu związkowym regionu łódzkiego. 28 lutego 1981 r. do powołanego Tymczasowego Zarządu MKZ „Solidarność” ZŁ został wybrany z Pabianic wspomniany Jerzy Łuczak („Polam”). W kwietniu MKZ ZŁ złożył podziękowanie sztabowi strajkowemu w Pabianicach.

3 maja 1981 r. o godz. 10.30 członkowie pabianickiej „Solidarności” wzięli udział w mszy św., celebrowanej przed kościołem św. Mateusza. Nabożeństwo zostało odprawione przez trzech księży z pabianickiej parafii w intencji (?) Matki Boskiej – Królowej Polski i Konstytucji 3 Maja.

19 maja w sali konferencyjnej Zakładów Mięsnych odbyło się kolejne spotkanie przedstawicieli „Solidarności” z władzami miasta. Tematem rozmów były postępy w reali8zacji uzgodnień zawartych w styczniu i lutym. Omawiano problemy służby zdrowia, przedszkoli, handlu, usług, zaopatrzenia. Wiele uwagi poświęcono sprawom osiedla im. M. Kopernika i Domu Tkacza.

W przeprowadzonych wyborach do władz regionalnych NSZZ „Solidarność” na walnym Zebraniu Delegatów Ziemi Łódzkiej 25-26 maja weszli pabianiczanie: Jan Kepler, Urszula Kraska i Janusz Konieczny oraz Eugeniusz Cieciorowski.

W czerwcu 1981 r. na spotkaniu z wiceprezydentem Pabianic, Lechem Malągiem, ustalono, że z początkiem lipca rozpocznie działalność Komisja Kontroli Społecznej, w skład której wejść mieli członkowie Komisji Lokalnej: Eugeniusz Cieciorowski, Krzysztof Ręba, Jerzy Łuczak, Andrzej Feliga, Stanisław Szubert i Józef Madaliński. Osoby te zostały upoważnione do przeprowadzania kontroli w placówkach handlowych i gastronomicznych.

Latem 1981 r. w Pabianicach pogorszyła się sytuacja w zaopatrzeniu w żywność. Przed sklepami coraz częściej pojawiały się długie kolejki. Pomimo wprowadzenia przez władze komunistyczne systemu kartkowego, nadal brakowało wielu artykułów pierwszej potrzeby.

W związku z tym 30 lipca w ramach regionalnej akcji protestacyjnej działacze solidarnościowi zorganizowali w naszym mieście „marsz głodowy”. Tydzień później wydarzenia te skomentowało Życie Pabianic. W artykule Ady Jaskulskiej pt. „Kobiety wyszły na ulice…” czytamy: (…) Kobiety, które wraz ze swoimi dziećmi wyszły w ów  pamiętny czwartek 30 lipca br. na ulice Łodzi, Pabianic, Piotrkowa, Bełchatowa i innych miast – domagały się przede wszystkim poprawy zaopatrzenia, zabezpieczenia kartkowych przydziałów i niezmniejszania i tak już głodowych racji. Czy były to żądania słuszne i uzasadnione? Z całą pewnością. Tyle że nierealne. Z góry skazane na niepowodzenie. Odnotowały je środki masowego przekazu w kraju i za granicą (…). Możliwe, że ten ich akt rozpaczy – pierwszy, ale kto wie, czy ostatni – nie przyniesie wyraźnych skutków. Ale te kobiety – matki, uczestniczki marszów głodowych z Łodzi, Pabianic i innych miast wierzą głęboko, że przyczynią do jakiejś poprawy sytuacji w naszym kraju. Można się z nimi spierać o metody walki o lepsze jutro, ale wiary tej odbierać im nie wolno”.

W sierpniu 1981 r. podobnie jak w całej Polsce, również w Pabianicach obchodzono pierwszą rocznicę utworzenia „Solidarności”. Na stadionie „Włókniarza” (28 sierpnia o godz. 17.00) z okazji I Rocznicy Protestu Robotników Łodzi, przewodniczący Zarządu Regionalnego Ziemi Łódzkiej, Andrzej Słowik spotkał się z członkami ”Solidarności”, dzieląc się swoimi wspomnieniami z tamtych dni oraz zapoznając z aktualną sytuacją Związku i stanem przygotowań do I zjazdu Krajowego NSZZ „Solidarność” w Gdańsku-Oliwie. Dwa dni później o godz. 10.00 w pierwszą rocznicę  powstania rocznicę powstania NSZZ „Solidarność” na placu budowy kościoła pod wezwaniem Błogosławionego Maksymiliana Kolbego odprawiona została msza święta.

W każdy pierwszy wtorek miesiąca o godz. 10.00 w PZPB „Pamotex” w sali audiowizualnej przy ul. Żymierskiego (obecnie Piłsudskiego) organizowano spotkania przedstawicieli Komisji Zakładowych NSZZ „Solidarność”.

15 września  odbyło się zebranie Międzyzakładowego Zespołu Koordynacyjnego NSZZ „Solidarność” Miasta Pabianic. Na stanowisko przewodniczącego Komisji Lokalnej wybrano Janusza Tomaszewskiego. W skład prezydium weszli Stanisław Szubert – zastępca przewodniczącego, Henryk Marczak – sekretarz. Członkami zostali: Eugeniusz Cieciorowski, Marian Głowacki, Józef Lipowski, Jerzy Łuczak, Janusz Stelmach i Edward Ułan.

 W tym czasie Henryk Marczak podjął próbę założenia pisma pabianickiej „Solidarności” pt. „Myśl wolna”. Jego współpracownikiem miał być Hieronim Dobrowolski.

13 grudnia 1981 r. o godz. 10.00 w kościele Kolbego odbyła się uroczystość poświęcenia sztandaru NSZZ „Solidarność” przy ZPB „Pamotex”. Mszę św. koncelebrował ks. bp Józef Rozwadowski. Całość uroczystości prowadził ks. Ryszard Olszewski, kapelan „Solidarności” m. Pabianic. Przed kościołem stały samochody z zomowcami, przygotowani do akcji. Za „Strzelnicą” pojawiły się uzbrojone patrole i wozy opancerzone. W tym dniu władze komunistyczne wprowadziły stan wojenny. Rozpoczęły się represje w stosunku do pabianickich działaczy solidarnościowych. Niektórych aresztowano i osadzono w obozach dla internowanych. „Solidarność” w naszym mieście przeszła do podziemia. (RaK)

PS: Po opublikowaniu artykułu do redakcji dotarła informacja, iż funkcję pierwszego przewodniczącego Komitetu Założycielskiego „Solidarności” w PFN pełnił Wiktor Kandyba. Za udostępnienie materiałów dotyczących pabianickiej „Solidarności” składamy serdeczne podziękowania Urszuli Krasce i Henrykowi Marczakowi.

W Nowym Życiu Pabianic na niedzielę nr 47/1999 r. ukazał się tekst pt. „Grudniowa Apokalipsa”. Krytycznej nocy z soboty na niedzielę milicja internowała najbardziej aktywnych działaczy pabianickiej opozycji. Wśród nich znaleźli się: Janusz Stelmach (Zakłady  Środków Opatrunkowych), Henryk Garusiński (Pamotex), Kajzer (Pamotex),Bohdan Zajkiewicz (zatrudniony w Łodzi), Marek Chwalewski. Wszyscy zostali osadzeni w obozie dla internowanych w Sieradzu. Na szkolenia wojskowe do karnych obozów wysłano dwóch pracowników MADRO: Czesława zajdę i Wiesława Urbaniaka.

Mimo ogłoszenia stanu wojennego, 13 grudnia 1981 r. w parafii św. Maksymiliana Kolbego odbyła się uroczystość poświęcenia sztandaru NSZZ „Solidarność” przy PZPB „Pamotex”. Tutaj ks. Ryszard Olszewski, kapelan „Solidarności”, organizował pomoc dla rodzin internowanych działaczy pabianickich.

Już w poniedziałek, 14 grudnia, doszło w Pabianicach do protestów robotniczych. Według Głosu Robotniczego, dziennika władz komunistycznych, „pewna grupa nieodpowiedzialnych” wywołała przestoje w pracy w zakładach farmaceutycznych „Polfa”. Dyrekcja oraz aktywiści partii „dołożyli starań, aby wyjaśnić stan rzeczy i nie dopuścić do zakłócania toku produkcji”.

Swoje struktury zaczęła wzmacniać PZPR. Od 16 grudnia przy ul. Waryńskiego 11 działał Rejonowy Ośrodek Pracy Partyjnej jako ogniwo wykonawcze Sekretariatu i Egzekutywy Komitetu Łódzkiego PZPR. Funkcję kierownika ROPP pełnił Paweł Kruażyra.

W czwartek, 17 grudnia, kolegium w Pabianicach ukarało pięć osób za próby rozlepiania i kolportowania nielegalnych ulotek i innych materiałów propagandowych, a także malowania różnych haseł na murach oraz „usiłowania zakłócania spokoju na ulicach”. W dniu tym nie ukazał się lokalny tygodnik, który został zawieszony na mocy rozporządzenia prezesa Głównego Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk z 13 grudnia 1981 r.

W nocy z 27 na 28 grudnia patrole milicyjno-wojskowe zatrzymały 20 osób, które poruszały się po ulicach Pabianic w czasie godziny milicyjnej, obowiązującej od godziny 22 do 6 rano. Następnego dnia wszyscy stanęli przed Kolegium ds. Wykroczeń, które wymierzyło im wysokie grzywny.

W noc sylwestrową 1981/1982 r. władze kontynuowały kontrole pojazdów na drogach wiodących do Pabianic, przeglądając dokumenty podróżnych i sprawdzając bagażniki. Na posterunku wojewódzkiego punktu granicznego w Chechle służbę pełnił kpr. Krzysztof Kaszuba i st. szer. Mirosław Żach.

Zimą 1982 r. w wyniku „wpadki” (?) za wydawanie i rozprowadzanie ulotek aresztowano artystę Zbigniewa Liberę, którego osadzono w obozie dla internowanych w Hrubieszowie. W lutym schwytano Mariana Głowackiego, wiceprzewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Pabianicach. W marcu wyrokiem Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy skazano go na 3 lata pozbawienia wolności i 2 lata pozbawienia praw publicznych za sporządzanie napisów na murach Pabianic o treści: „Kto dał władzę PZPR”, „Zbrodnia partii na własnym społeczeństwie”. Aresztowano także Mariana Kłuczyńskiego i Marka Łęckiego za rozwieszanie plakatów.

Na początku 1982 r. trwały prace nad zorganizowaniem Miejskiego Komitetu Odrodzenia Narodowego. 19 marca w Klubie MPiK zebrano się, aby omówić projekt deklaracji programowej, której fragment brzmiał: „Obywatelski Komitet Odrodzenia Narodowego jest otwarty dla wszystkich akceptujących cele określone w programie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, wszystkich którzy w pracy dla socjalistycznej ojczyzny widzą obywatelską i patriotyczną powinność. W swej działalności liczymy na pełne poparcie ze strony  komisarzy wojskowych, administracji państwowej i gospodarczej oraz organizacji politycznych i społecznych”. W składzie prezydium lokalnej WRON-y znaleźli się: Jan Ciesielski – przewodniczący ZSMP, Zbigniew Dychto – bezpartyjny, Radosław Januszkiewicz – przewodniczący Frontu Jedności Narodu, Jadwiga Klimek – Liga Kobiet Polskich, Daniel Klimek – ZSL, Mieczysław Przystał – sekretarz KM PZPR, Karol Suchocki – Komendant Hufca ZHP , Teresa Śmiałkowska – SD, oraz Marian Tomasik – przewodniczący ZBOWiD.

Pod koniec marca 1982 r. w pabianickiej Komendzie Miejskiej Milicji Obywatelskiej odbyło się uroczyste spotkanie sekretarza KM PZPR – Mieczysława Przystała, prezydenta m. Pabianic – Bogdana Kunki i mjr. Henryka Witkowskiego z pełniącymi ponad trzymiesięczną służbę rezerwistami, którzy zostali uhonorowani odznaczeniami, dyplomami uznania i listami pochwalnymi. W rocznice powołania ORMO na spotkaniu kierownictwa służbowego z grupą najaktywniejszych członków organizacji złotą odznaką „Za ład i porządek” otrzymał Antoni Majchrowski – były funkcjonariusz MO, członek ORMO.

W piątek, 2 kwietnia, pojawił się pierwszy po ogłoszeniu stanu wojennego numer dawnego Życia Pabianic. Uaktywniły się również podziemne drukarnie. Pabianickie wydawnictwo opozycyjne Pro Patria, tworzone przez Henryka Marczaka i Sławomira Łuczyńskiego, przygotowało pierwszy numer nielegalnego pisma C.D.N. z podtytułem „Proletariusze wszystkich krajów, co wy na to?”.

Za udzielanie pomocy rodzinom ofiar stanu wojennego aresztowano Janusza Tomaszewskiego, przewodniczącego Miejskiej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” w Pabianicach, którego osadzono w obozie dla internowanych w Łowiczu.

W przededniu święta 1 maja w gmachu KM PZPR zgodnie z ponad 10-letnią tradycją wpisano do „Księgi Zasłużonych Ludzi Pracy m. Pabianic” nazwiska pabianiczan „najbardziej ofiarnych w pracy zawodowej i działalności społecznej”. Zaszczyt spotkał 149 osób, m. in.: Eugeniusza Błaszczaka (członek PZPR), Jerzego Borunia (członek egzekutywy POP), Wiesławę Dąbek (I sekretarz POP), Henryka Kubackiego (I sekretarz POP), Józefa Klosa (aktywny działacz PZPR), Zdzisława Kacprzyckiego (członek Egzekutywy POP i Egzekutywy KM PZPR), Zbigniewa Lenartowskiego (I sekretarz POP, członek Egzekutywy KM PZPR) i Józefa Wójcikowskiego (członek PZPR od 1954 r., I sekretarz POP).

W drugiej połowie 1982 r. nastąpiły dalsze aresztowania działaczy „Solidarności” w Pabianicach. W sierpniu SB zamknęła na trzy miesiące Henryka Marczaka, sekretarza Prezydium Komisji Lokalnej NSZZ „Solidarność” w Pabianicach, za „prowadzenie działalności wywrotowej”. Po wyjściu zwolniono go z pracy w „Madro” z wilczym biletem. Jesienią aresztowano kolejnego działacza  opozycyjnego z Pabianic, Eugeniusza Cieciorowskiego. W pierwszą rocznicę stanu wojennego 13 grudnia 1982 r. w parafii św.  Maksymiliana Kolbego odbyła się msza za Ojczyznę. (R.O.A.D.)

Nowe Życie Pabianic nr 50/2005 r.  zapraszało do obejrzenia wystawy „O chleb i wolność” zorganizowanej w Muzeum Miasta Pabianic.

Wczoraj, 12 grudnia, w gmachu muzeum uroczyście otwarto wystawę historyczną pt. „O chleb i wolność”. Ekspozycja została poświęcona pabianickiej NSZZ „Solidarność” w latach 1980-1989.

W pierwszej części znajdują się dokumenty na temat początków działalności związku: postulaty pracowników, akta powołania komitetów założycielskich w fabrykach, zdjęcia ze strajków. Ciekawostkę stanowią fotografie z marszu głodowego kobiet w lipcu 1981 roku. W demonstracji wzięło udział ponad 1000 osób, w tym głównie kobiety i dzieci. Protestujący nieśli transparenty z napisami: „Jesteśmy głodni”, „Władza ludu czy głodu”, „Dla dzieci kalorii i mleka, bo z każdego wyrośnie kaleka”, „Żądamy pełnego pokrycia reglamentacji”, „Czy musimy być głodni”, „Nasze dzieci wołają jeść”. Demonstrujący przeszli od Nowego Rynku ulicami: Moniuszki, Waryńskiego i Armii Czerwonej (Zamkowa) do Urzędu Miasta, gdzie złożyli władzom miejskim petycję odczytaną przez Urszulę Kraskę.

Zachowały się także zdjęcia ze spotkania z przewodniczącym Zarządu Regionalnego NSZZ „Solidarność” Ziemi łódzkiej, Andrzejem Słowikiem, 28 sierpnia 1981 r. w Pabianicach na stadionie klubu „Włókniarz”. Wiec został zorganizowany z inicjatywy pabianickiej „Solidarności” z okazji I Rocznicy Protestu Robotników  Łodzi w sierpniu 1980 r.

Interesujące są także fotografie kolejek przed sklepami w Pabianicach oraz materiały prasowe na temat trudnej sytuacji w mieście w okresie 1980-1983, pochodzące z lokalnego tygodnika życie Pabianic. Oto niektóre tytuły: „Kartkowa paranoja”, „W TAXI zostały kartki na mięso”, „Papierosów i zapałek brak”, „Albo wódka, albo kawa, albo…”, „Jak skrócić czas oczekiwania w kolejkach”.

Osobne miejsce poświęcono działalności opozycyjnej pracowników muzeum. We wrześniu 1980 r. w Państwowym Muzeum w Pabianicach ukonstytuował się Komitet Założycielski NSZZ „Solidarność” pracowników Ochrony Dóbr Kultury. W jego skład weszli: Jan Kepler (przewodniczący), Maria Jażdżewska (wiceprzewodnicząca), Urszula Jaros (sekretarz). Kustosz Kepler należał do najaktywniejszych działaczy opozycyjnych w mieście. W maju 1981 r. wszedł do Zarządu Regionalnego NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej, a w czerwcu został wybrany delegatem na I Zjazd Krajowy NSZZ „Solidarność” w Gdańsku Oliwie, który odbył się we wrześniu 1981 r. Również plastyk Norbert Hans włączył się w działalność opozycyjną, tworząc w latach 1981-1988 rysunki ukazujące m. in. dramat stanu wojennego. Ponadto zaprojektował podziemne znaczki pocztowe oraz tablicę na ścianie kościoła św. Mateusza, poświęcona ofiarom komunizmu w Polsce. W tej części możemy zobaczyć także fotografie prezentowane w muzeum na wystawie „Rok po sierpniu”, która została zdjęta przez władze 13 XII 1981 r.

Druga sala poświęcona jest okresowi stanu wojennego. Pokazano tutaj m. in. wyposażenie ZOMO (hełm, pałkę szturmową, tarczę, maskę przeciwgazową), marynarkę z czapką funkcjonariusza MO oraz kajdanki. Zaprezentowano także materiał filmowy przedstawiający wystąpienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego 13 XII 1981 r. oraz spotkanie z Mieczysławem Rakowskim w sali PZPB przy ul. Traugutta w 1982 r. (z archiwum TVP Łódź). Nie zabrakło na ekspozycji  przepustek uprawniających do wyjazdu z Pabianic poza granice województwa łódzkiego oraz ocenzurowanej korespondencji. Zachowało się także jedno zdjęcie pokazujące patrol wojskowy kontrolujący pojazdy przy ul. Kilińskiego, wykonane nielegalnie przez Henryka Marczaka.

Możemy obejrzeć sztandar NSZZ „Solidarność” PZPB „Pamotex” poświęcony  w tragicznym dniu, w niedzielę 13 grudnia 1981 r. w kaplicy M.M. Kolbego. Poświęcenia dokonał ordynariusz łódzki ks. bp Józef Rozwadowski. Mszę prowadził ks. Ryszard Olszewski. W uroczystości wzięło udział ok. 1000 osób. Przed kościołem stały samochody ZOMO gotowe do akcji. Po mszy sztandar został ukryty.

Szczególnie ciekawe są pamiątki pabianiczan internowanych w grudniu 1981 r. W ośrodkach odosobnienia w Łowiczu, Kwidzyniu i Sieradzu zostali osadzeni: Marek Łęcki, Marek Chwalewski, Bohdan Zajkiewicz, Henryk Garusiński, Janusz Stelmach i Edward Kajzer. W tej części pokazano listy przesłane pocztą podziemną do rodziny, decyzje o internowaniu, modlitewniki i egzemplarze  Pisma Świętego, używane w obozie.

W dalszej kolejności wyeksponowano materiały świadczące o działalności podziemnej w czasie stanu wojennego. Znalazły się tutaj gazetki i ulotki,  m. in. pismo C.D.N. wydawane w stanie wojennym przez wydawnictwo Pro Patria  założone przez Henryka Marczaka, aresztowanego za działalność podziemną. Jego współpracownikiem był plastyk Sławomir Łuczyński, który projektował okładki oraz opublikował tomik rysunków satyrycznych pt. „Będę szczery”. Prezentowane jest także pismo „Bibuła” Zbigniewa Libery, który został aresztowany zimą 1982 r. w wieku 23 lat i osadzony w więzieniu w Hrubieszowie. Pokazano także dokumenty dotyczące aresztowania i skazania Mariana Głowackiego za sporządzanie napisów na murach miasta o treści: „Kto dał władzę PZPR”, „Zbrodnia partii na własnym społeczeństwie”. Zachowały się także akta z archiwum SB dotyczące działalności opozycyjnej Eugeniusza Cieciorowskiego i Zenona Kuchlera, organizatorów nielegalnej demonstracji przed Urzędem Miasta Pabianic, za co zostali aresztowani.

Na wystawie znalazły się tez zdjęcia pabianickich działaczy „Solidarności”, którzy uczestniczyli w pogrzebie ks. Jerzego Popiełuszki, w pielgrzymkach na jasną Górę, ze spotkania z ks. Henrykiem Jankowskim w kościele M.M. Kolbego oraz ze strajku w Pamoteksie i poświęcenia sztandaru komisji lokalnej.

Wystawa będzie czynna w gmachu muzeum przy Starym Rynku 2 do 11 lutego 2006 r. (Robert Adamek)

****

Wśród członków „Solidarności” wyróżniali się działacze radykalni, zwani często antykomunistami. W Życiu Pabianic nr 17/1999 r. ukazał się artykuł Grzegorza Kopacza „Wrogowie komuny”.

Eugeniusz Cieciorowski jest jednym z założycieli „Solidarności” w Pabianicach. zanim założył związek w Pamoteksie, należał do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Czerwoną legitymację PZPR oddał 4 listopada 1979 roku.

- Przynależność do tej przestępczej i zbrodniczej organizacji to był jedyny błąd w moim życiu – wyznaje. Za to, że zdradził PZPR, był nieustannie szykanowany przez Służbę Bezpieczeństwa. W latach osiemdziesiątych przed każdym 1 maja czy 22 lipca trafiał do celi na 48 godzin. Tak na wszelki wypadek. Przy okazji przewracano mu cale mieszkanie do góry nogami, niby w poszukiwaniu broni. W październiku 1982 roku trafił do więzienia na trzy miesiące. Wsadzono go za udział w manifestacji zorganizowanej przed „prezydium”. Tłum wołał wtedy „Uwolnić Lecha, zamknąć Wojciecha”. Cieciorowski do dziś nie otrzymał uzasadnienia wyroku. Nie mógł nawet odwołać się od niego. Dokumenty z jego procesu archiwum zniszczyło w 1988 roku. Pan Eugeniusz jednak wie, przez kogo siedział.

- Świadkiem, który zeznał przeciwko mnie był pabianicki dziennikarz, publicznie nie podam jego nazwiska,  bo życie już  mu wymierzyło karę – mówi pan Eugeniusz. Cieciorowskiego zamknięto w przepełnionej celi razem z mordercami i skazanymi za ciężkie rozboje. Ostrzyżono go jak bandytę. Straszono torturami. Wmawiano, że jego żona chce rozwodu. Początkowo więźniowie traktowali go jak śmiecia. Mógł jeść tylko na wiadrze, czyli więziennym kiblu. Dopiero, gdy rządzący  cela przestępca z najwyższym wyrokiem (25 lat) dowiedział się, co to „Solidarność”, pozycja Cieciorowskiego poprawiła się.

- Pamiętam, że przepełniona cela miała jedno okienko, które wolno było otwierać tylko raz dziennie – wspominam. – Podczas tego krótkiego wietrzenia wszyscy musieli się załatwić. Gdy zamknięto okno, nie wolno było mieć potrzeb.

Po wyjściu z więzienia Cieciorowski dowiedział się, że już nie pracuje w Pamoteksie. Zwolniono go z powodu usprawiedliwionej nieobecności w pracy przekraczającej miesiąc. Dopiero po 1989 roku został przywrócony do pracy przez sad. Korzystny dla niego wyrok wydała ta sam sędzia, która w 1983 roku uznała zwolnienie za zupełnie słuszne. Dziś Eugeniusz Cieciorowski ma 62 lata. Jet na emeryturze. Dorabia w Agencji ochrony Mienia  i Osób ARGUS.

Marek Błoch, pseudonim „Malarz”. Dowodził grupą malującą hasła antykomunistyczne i rozrzucającą ulotki. Miasto „kwitło” przede wszystkim przed 1 Maja. Dzięki dobrze zorganizowanej robocie nie było żadnej wpadki.

Ludowe państwo sporo zainwestowało w Błocha. Był już na czwartym roku studiów w Wyższej Szkole Marynarki Wojennej w Gdyni. Ponieważ miał świetne wyniki w nauce, szykowano go na dowódcę nawigatora. Odbył służbę w wywiadzie elektronicznym, praktykował na ścigaczu okrętów podwodnych. 200 dni przed ukończeniem szkoły odszedł z uczelni. Poproszono go o zorganizowanie zupełnie „lewej” spartakiady. Miał tylko sporządzać rachunki, bo znał się na sporcie. Związek Socjalistycznej Młodzieży Wojskowej miał dostać pieniądze, a on awans. Odmówił.

- Klasa robotnicza daje na was pieniądze, a wy robicie jej afront – usłyszał od swojego dowódcy. – A wy do niej strzelacie – wypalił, bo wiedział już o wydarzeniach w stoczni. Wiedział też, że po tych słowach nie ma czego szukać na uczelni. Wrócił do Pabianic. Znalazł pracę w Polamie. Skończył studia na Politechnice Łódzkiej.

W stanie wojennym miał już własną rodzinę. Marzył o ucieczce na zachód. Napisał kilkanaście podań o paszport. Decyzja była zawsze taka sama – NIE. Pisał do ministra Kiszczaka, próbował skorzystać ze znajomości, chciał dać łapówkę. Odpowiedź brzmiała – NIE. Wreszcie postanowił uciec bez paszportu. Przez Bałtyk, bo go dobrze znał. Zapisał się na kurs ratownika i załapał się do pilnowania wczasowiczów w Mrzeżynie. Za pięć pensji kupił silnik do motorówki Wicher 30. Zamierzał w nocy ukraść łódkę, zamontować silnik i uciec na wyspę Bornholm. Przed wyprawą trenował codziennie pływanie. Nie wychodził z wody, zanim nie przepłynął 6 kilometrów. Wyliczył sobie, że jak go namierzą radary, to będzie musiał przepłynąć wpław około 20 kilometrów.

- Żonie powiedziałem, że ucieknę do Austrii przez Czechosłowację – wspomina. – Bałem się, że nie wytrzyma przesłuchań. Niechby mnie tam szukali. Pod umówioną latarnią w Szwecji codziennie czekał na mnie brat, który przyleciał z Australii. Ja modliłem się o dobrą pogodę. Dwa tygodnie czekania tak mnie wypaliły, że zrezygnowałem z ucieczki. Przeraziło mnie rozstanie z żoną i córkami. Już po kilkunastu dniach tęskniłem za nimi, a na Zachód mógłbym je ściągnąć po kilku miesiącach.

Dziś Marek Bloch ma 45 lat, jest członkiem Zarządu Miasta.

Marek  Chwalewski to jedna z najbardziej  kontrowersyjnych postaci polskiego podziemia. Zanim jeszcze powstała „Solidarność”, już jego mieszkanie odwiedzali SB-ecy. W 1973 roku skazano go za słuchanie Wolnej Europy, sporządzanie pism szkalujących ustrój i władzę PRL. Odsiedział rok, potem była amnestia. W 1976 roku wystąpił oficjalnie do sejmu o przeprowadzenie ogólnonarodowego referendum w sprawie wprowadzenia zmian do Konstytucji PRL. Chciał zniesienia zapisów o przewodniej roli Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i sojuszu ze Związkiem Radzieckim. Za ten „wybryk” siedział 2 lata. Aby utrudnić mu kontakt z więźniami, administracja zakładu karnego rozpuściła informację, że Chwalewski jest byłym milicjantem. Upłynęło sporo czasu zanim dowiódł, że jest git-człowiek”, czyli w porządku.

Chwalewski to jedyny pabianiczanin wymieniony w Raporcie madryckim przygotowanym przez Komitet Helsiński. Raport mówił o pogwałceniu praw człowieka i obywatela w Polsce. Obok Chwalewskiego są w nim nazwiska Wałęsy, Świtonia, Kuronia, Macierewicza.

W 1987 roku został aresztowany po raz kolejny. Tym razem jako podejrzany o przygotowywanie zamachu na papieża, który 13 czerwca odwiedził Łódź. Gdy Jan Paweł II odprawiał msze na Lublinku, Chwalewski siedział „w dołku” pod komendą milicji przy ul. Żeromskiego.

- Śmieszne, że mimo tylu rewizji SB-ecy nie znaleźli mojej kolekcji broni palnej – mówi. – Dopiero w 1997 roku, już w wolnej Rzeczypospolitej, znalazła ją policja. Trochę późno, bo po 1989 roku wcale jej nie ukrywałem. Wielokrotnie zamieszczałem ogłoszenia w magazynie Hobby, że dokupię kolejne egzemplarze. Większość moich  zbiorów odziedziczyłem po ojcu. Jestem wdzięczny wszystkim pabianiczanom, którzy mimo tej „?afery oddali na mnie glos w ostatnich wyborach do rady Miasta. Staram się nie zawieść pokładanych we mnie nadziei.

Chwalewski jest na zasiłku przedemerytalnym. Sprawuje funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miasta.

Zenon Kuchler z żoną Zdzisławą  organizowali pierwsze (?) strajki w powojennych Pabianicach. To za ich sprawą w 1970 roku „stanęła” część Pamoteksu. Pan Zenon  uczestniczył we wszystkich najważniejszych akcjach pabianickiego podziemia. Jeździł na manifestacje w Łodzi, do stoczniowców w Gdańsku, na pogrzeb księdza Popiełuszki. To za pamięć o Popiełuszce został skatowany w biały dzień.

- Pamiętam, to było w dzień moich urodzin – wspomina. – Było tak słonecznie. Na mojej działce pięknie zakwitły żonkile. Postanowiłem kilka ściąć i złożyć na symbolicznym grobie księdza Popiełuszki przed kościołem  Najświętszej Marii Panny. Kilkanaście minut później zaczepiło mnie kilku drabów. Próbowałem uciekać, ale oni „podcinali” mnie i kopali. Wołałem o pomoc. Przechodnie udawali, że nic nie widzą i nic nie słyszą. W końcu tajniacy zostawili mnie skatowanego pod płotem przy Poniatowskiego. Przy tej ulicy mieszkam. Ktoś wezwał milicję, ale ta nie przyjechała. Przecież dobrze wiedzieli, czyja to robota.

Kuchler zawsze miał problem z pracą. Ponieważ w Pabianicach go nie chciano, znalazł robotę w Zakładach Naprawczych w Żdżarach w Ksawerowie. Choć pracował tam niedługo, szybko zyskał zaufanie robotników. Wpłacili za niego kaucję, gdy groziło mu więzienie. Dziś Kuchler jest emerytem. Zależy mu, aby ludzie, którzy walczyli z PRL, nie odeszli w niepamięć. Współpracuje przy tworzeniu książki o pabianickim podziemiu.

W prestiżowej Encyklopedii Solidarności znajdują się m.in. biogramy pabianiczan: Marek Chwalewski, Eugeniusz Cieciorowski, Marian Gajewski, Marian Głowacki, Stanisław Głusiec, Jerzy Herbrich, Urszula Kraska, Wiktor Kubisiak, Karol Kuczyński, Mirosław Laskowski, Ewa Madej, Henryk Marczak, Zdzisław Panfilak, Grażyna Szafner, Sławomir Łuczyński.

Encyklopedia zawiera także informacje dotyczące pabianickich inicjatyw wydawniczych – Pro patria, Bibuła, CDN, Co Wy Na To?, Legionista.

http://www.encysol.pl/wiki/Pabianice



***

Życie Pabianic z 23 sierpnia 2011 r. zamieściło wspomnienie o Urszuli Krasce: - W stanie wojennym roznosiła ulotki. Potrafiła przynieść całą torbę bibuły i przed pomnikiem postawić ją na środku, gdzie w gronie opozycji kręcili się ubecy i zomowcy – wspomina jeden z kolegów z czasów stanu wojennego. – Nigdy się nie bała. O pabianickiej działaczce Urszuli Krasce przeczytamy w encyklopedii Solidarności: „W marcu 1968 uczestniczka wiecu studentów na PŁ, od stycznia 1981 przewodnicząca Komisji Zakładowej Solidarności w Polfie (…) . 30 lipca 1981 współorganizowała i prowadziła marsz głodowy kobiet w Pabianicach”.

- Zaangażowana, odpowiedzialna, chętna do pracy. Potrafiła rozwiązywać nasze problemy. Taką ją pamiętam z tamtych czasów – mówi Janusz Tomaszewski, przewodniczący Solidarności w 1981. – Gdy mnie aresztowano, w mieszkaniu milicja urządziła kocioł. Niczego nieświadoma Urszula przyszła z koleżanką. Pewnie przyniosła bibułę. Moja żona otworzyła im drzwi i spławiła. Urszula zrozumiała, co się dzieje, a na pytanie milicjanta, kto to był żona odpowiedziała, że to świadkowie Jehowy.

W grudniu 1981 roku uczestniczyła w strajku w Polfie. Zbierała składki związkowe między innymi na rzecz aresztowanych pabianiczan: Zdzisława Kuchlera, Marka Chwalewskiego i Janusza Tomaszewskiego. Pieniądze zbierała też na druk podziemnego pisma „Wolna Solidarność”, a w maju 1988 roku – na rzecz strajkujących w Hucie im. Lenina.

Interesowała się nią milicja. Od 1983 do 1989 rozpracowywana była przez służby wewnętrzne. Tej akcji ubecy nadali kryptonim „Drukarnia”. W 2002 roku za swoją działalność została odznaczona medalem „O Niepodległość Polski i Prawa Człowieka 13 XII 1981 – 4 VI 1989”.

Pani Urszula była zawsze niepokorna. W 1989 roku poparła kandydata do Sejmu Kontraktowego Andrzeja Słowika. Tymczasem Tomaszewski, Zbigniew Kowalczyk i Andrzej Błoch poparli Ryszarda Kostrzewę, którego promował Lech Wałęsa.

- Byłem szalenie zaskoczony tym, że nagle zjednoczyła się z komunistami – mówi Tomaszewski. – Zwłaszcza z jej przeszłością i przeżyciami powinno być jej trudno z nimi współpracować. Ale niezbadane są wyroki boskie.

Doszło do tego w 2000 roku, gdy została przewodniczącą Rady Powiatu. Wtedy razem z Hanną Firlej zawiązała koalicję z komunistami, a starostą został Grzegorz Janczak.

- W osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych latach była oddana swoim ideałom. Wierzyła w to, co robi i była bardzo zaangażowana – wspomina Andrzej Bogusław Błoch. – Ale nasze drogi się rozeszły, gdy została przewodniczącą Rady Powiatu.

Pani Urszula o mały włos nie została posłem w 1991 roku. Kandydowała z Wyborczej Akcji Katolickiej. – Należała do starej gwardii działaczy. Nikomu nic nie załatwiała, bo nie tolerowała kumoterstwa – wspomina Jarosław Pinder. – To prawda, że była szorstka i zasadnicza, ale absolutnie uczciwa. Choć mocno religijna, była otwarta intelektualnie. Była zawsze przekonana o swojej prawdzie, ale potrafiła zmienić zdanie.

Od 5 lat ciężko chorowała. Walczyła ze śmiertelną chorobą. Walkę przegrała w czwartek.

- Zapamiętam ją jako zdecydowaną, konsekwentną i bezkompromisową – człowiek mówi Florian Wlaźlak. – To był człowiek charakterny.

***

Renata Kamińska w artykule „Tak rodziła się pabianicka Solidarność”, Życie Pabianic nr 35/2010 r. przedstawiła Zbigniewa Kowalczyka.

- Wiedzieliśmy z gazet, telewizji i radia, że coś się dzieje w kraju. To się szybko roznosiło po całej Polsce, dlatego ludzie sami z siebie tworzyli związki w zakładach pracy – wspomina Kowalczyk.

Pod koniec sierpnia 1980 roku w pabianickich zakładach też powstawały tymczasowe komitety założycielskie Solidarności. Kowalczyk pracował w Narzędziówce (dziś Fabryka Narzędzi Pa-Fa-Na).

- Byłem wtedy najmłodszy w tej grupie. Miałem 30 lat. Wspólnie ze starszymi kolegami, miedzy innymi Wiktorem Kandybą, zakładaliśmy związki w zakładzie – mówi Kowalczyk.

Od 26 do 30 sierpnia powstawały niemal we wszystkich fabrykach. Właśnie wtedy był pierwszy tak duży strajk łódzkich tramwajarzy, więc tramwaje po Pabianicach i do Łodzi nie jeździły.

- Ludzie przez całe miasto maszerowali wcześnie rano pieszo do pracy. To były tłumy, nie jak dziś – opowiada.

Po kilkunastu dniach w Pamoteksie zebrała się grupa działaczy z poszczególnych zakładów i tam powstała pierwsza tymczasowa nasza komisja lokalna.

- Było nas siedem czy osiem osób. Prym wiedli działacze z Pamoteksu, bo to był największy zakład w Pabianicach – wspomina.

Pierwszym przewodniczącym pabianickiego związku został Krzysztof Remba z Pamoteksu.

- Po jakimś czasie nastąpiła potrzeba zmiany przewodniczącego. Wskazywano, żebym to ja został, albo Urszula Kraska, albo Grzegorz Krzyżanowski, ale poszliśmy w kierunku, żeby to był ktoś młodszy, więc wskazaliśmy Janusza Tomaszewskiego – dodaje.

Potem odbyły się wybory i Tomaszewski został wybrany na przewodniczącego w Pabianicach. W mieście działały już 54 komisje zakładowe. Do Solidarności należały tysiące pabianiczan.

- Wałęsa dziś się wypowiada, że to nie ta Solidarność – mówi Kowalczyk. – To ta sama Solidarność, bo to jesteśmy my, ci sami, którzy ją zakładaliśmy, ale starsi o 30 lat. Po latach pewne rzeczy się zmieniają. Kiedyś waliło się pięścią w stół, żeby coś załatwić. Dziś żadna pięść nie pomoże. Są przepisy, ustawy i trzeba ich przestrzegać.

NSZZ Solidarność w Pabianicach dziś liczy 1.400 osób. Komisji zakładowych jest 19. Problemy związkowcy mają nadal. Rozwiązują je szefowie związku, zbierając się regularnie przy Traugutta 2 w siedzibie związku. Razem z Kowalczykiem do dyskusji siadają Andrzej Błoch, Krzysztof Górny, Janusz Rąkowski.

Zbigniew Kowalczyk od samego początku był jednym z czołowych działaczy NSZZ Solidarność. Przewodniczącym Rady Podregionu Pabianice został w 1995 roku i jest nim do dziś.

- Dzisiaj wielu robi z siebie bohaterów. A prawda jest taka, że gdyby nie było wsparcia innych ludzi, to żaden z nas nie byłby bohaterem – uważa Kowalczyk. – Tak samo z zasługami. Sami, w pojedynkę byśmy tego nie dokonali.

Zbigniewa Kowalczyka (1950-2013) wspominał Henryk Marczak: 30 stycznia uczestniczyliśmy w pogrzebie śp. Zbigniewa Kowalczyka. Odszedł od nas aktywny działacz pabianickiej „Solidarności”. Był inicjatorem wielu spraw, zwracał na siebie uwagę. Nie wahał się, umiał podejmować decyzje. Był bezkompromisowy.

Gdy pod koniec sierpnia 1980 roku poczuliśmy w naszym mieście powiew „wiatru od morza”, Zbyszek Kowalczyk, w owym czasie trzydziestoletni mężczyzna (urodził się 22 września 1950 roku w Pabianicach), stanął na czele strajku w Pabianickiej Fabryce Narzędzi. Po zakończeniu strajku załoga, która gremialnie przystąpiła do nowo utworzonej „Solidarności”, wybrała go przewodniczącym Komisji Zakładowej. Z właściwą sobie energią oddał się realizacji tego nowego, niosącego nadzieję na poprawę losu Polaków i ich ojczyzny, zadania.

Mimo, że z natury ”nie dzielił włosa na czworo”, w działaniach cechowała go dokładność i poczucie obowiązku jak najlepszego wykonania zadania, którego się podjął. W zachowanych w IPN aktach po byłej Służbie Bezpieczeństwa odnajdujemy krótki opis jego działań w ramach prowadzonych przez „Solidarność” walk o wolne soboty.

Podczas ogłoszonej przez krajowe władze wolnej soboty 10 stycznia 1981 r. wspólnie z dwoma innymi działaczami zakładowej ”Solidarności” zgłosił się o godz. 5.00 do portierni zakładu, aby sprawdzić ilu pracowników nie uczestniczy w akcji „Solidarności”. Poprosił portiera, aby nie wpuszczał na teren zakładu osób, które nie posiadają przy sobie przepustek. Takie działanie spowodowało natychmiastowe doniesienie na milicję o rzekomej próbie zastraszenia pracowników, którzy chcieliby tego dnia przyjść do pracy.

Zbyszek Kowalczyk brał także udział w tworzeniu miejskiej struktury nowego związku. Komisja Zakładowa oddelegowała go do prac w Zespole Koordynacyjnym NSZZ „Solidarność” miasta Pabianic. 20 lutego 1981 r. został wybrany w skład Prezydium tego Zespołu.

Jego szczupła, wysoka sylwetka utkwiła mi po raz pierwszy w pamięci w związku z pewnym wydarzeniem, które rozegrało się podczas pierwszej regionalnej kampanii wyborczej do władz „Solidarności”. Pabianice otrzymały wtedy możliwość wybrania, w ramach prawyborów, jednego delegata na I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” w Gdańsku. Podczas, mającego miejsce w maju 1981 r roku, zebrania wyborczego, na którym wyłaniano owego delegata, Zbyszek wykazał swoją, wspomnianą wcześniej, bezkompromisowość. Jeden z dwóch zgłoszonych kandydatów, któremu zarzucono członkostwo i aktywną działalność w znienawidzonej PZPR, wyjaśniał, że nie zamierza z tej partii występować, a chce ją… reformować. Usłyszawszy te słowa Zbigniew Kowalczyk natychmiast opuścił salę, oświadczając po drodze, że widocznie pomylił zebrania – przyszedł na zebranie „Solidarności”, a okazało się, że znalazł się na zebraniu PZPR. Jak należało przewidywać ów kandydat przepadł, a delegatem na I KZD został jego konkurent Jan Kepler.

Na znak protestu przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego Zbyszek zorganizował 14 grudnia 1981 roku w Pabianickiej Fabryce Narzędzi strajk, którym rozważnie kierował.

Jak wspominał to wydarzenie Janusz Tomaszewski, ówczesny przewodniczący Komisji Lokalnej NSZZ „Solidarność” w Pabianicach, który przedostał się na teren fabryki do strajkujących, Zbigniew Kowalczyk bardzo realistycznie podszedł do swojej roli przywódcy strajku. Pod koniec strajku powiedział do Tomaszewskiego: - Będziemy musieli się wycofać. Ty, jako osoba niezatrudniona tutaj, będziesz musiał opuścić zakład.

Jego działalność nie uszła uwagi Służba Bezpieczeństwa. Był przez nią kontrolowany w ramach sprawy operacyjnego prowadzenia krypt. „Sobota”.

W pierwszych dniach stanu wojennego włączył się w działalność struktur „Solidarności” zepchniętych do podziemia. Brał udział w spotkaniach pabianickich działaczy „Solidarności” na plebanii kościoła św. Mateusza.

Gdy z początkiem roku 1989 zaczęły się ujawniać działające dotychczas w podziemiu zakładowe organizacje „Solidarności”, organizacja taka powstaje również w Pabianickiej Fabryce Narzędzi. Na pierwszym miejscu listy Komitetu Organizacyjnego zamieszczonej w piśmie do dyrekcji zakładu z dnia 16 lutego 1989 roku widnieje nazwisko Zbyszka Kowalczyka, z dopiskiem – przewodniczący. W wyborach do statutowych władz organizacji zakładowej, które nastąpiły w późniejszym czasie, został wybrany ponownie przewodniczącym Komisji Zakładowej . Funkcję tę pełnił aż do śmierci, wybierany każdorazowo w kolejnych wyborach.

Zaangażował się ponownie w działalność w strukturach lokalnych związku. W 1989 roku wszedł w skład Prezydium Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego Komisji Lokalnej pabianickiej „Solidarności”. Powierzono mu kierowanie Komisją Interwencji. 27 października 1989 roku został wybrany przez Walne Zebranie Delegatów Komisji Lokalnej w Pabianicach wiceprzewodniczącym Komisji Lokalnej NSZZ „Solidarność ”w Pabianicach. Przewodniczącym wybrano wtedy Janusza Tomaszewskiego. W 1995 roku przedstawiciele organizacji zakładowych z Pabianic, doceniając jego cechy i zdolności, wybrali Zbigniewa Kowalczyka na stanowisko przewodniczącego Komisji Lokalnej w Pabianicach. Każdorazowo wybierany ponownie, także tę funkcję pełnił aż do śmierci. Dbał nie tylko o sprawy pracownicze, lecz także uczestniczył w działaniach na rzecz miasta. Był także wieloletnim (od 1998 roku) członkiem Zarządu Regionu NSZZ Solidarność Ziemi Łódzkiej.

Pełnione na forum miasta i regionu funkcje nie odwracały jego uwagi od spraw zakładu i jego pracowników, którym był zawsze wierny. Był inicjatorem prywatyzacji Pabianickiej Fabryki Narzędzi i utworzenia z niej w roku 1996 pracowniczej Spółki Akcyjnej. Załoga powierzyła mu pełnienie funkcji przewodniczącego Rady Nadzorczej w Pabianickiej Fabryce Narzędzi PAFANA Spółka Akcyjna.

Jak wspomina Andrzej Styczyński, obecny prezes Spółki, Zbigniew Kowalczyk „w czasie długoletniej, ciężkiej choroby zawsze znajdował czas i zajmował się najważniejszymi sprawami w firmie, ale również pochylał się nad sprawami osobistymi nie tylko pracowników spółki, ale i nad problemami każdego człowieka, który o taką pomoc zwracał się do niego.”

Zbyszek Kowalczyk był konsekwentny w działaniach, jakie podejmował na drodze swojego życia i wytrwale po niej kroczył. Kres tej drogi położyła choroba, po której zmarł 24 stycznia 2013 roku. Został pochowany na cmentarzu ewangelickim w Pabianicach. (NŻP nr 6/2013 r.)

***

W nocy 13 XII 1981 r. władze komunistyczne wprowadziły w Polsce stan wojenny. Na ulicach Pabianic pojawiły się wozy opancerzone i oddziały ZOMO, a przy drogach wylotowych do Bełchatowa i Sieradza ustawiono uzbrojone patrole wojskowe. Zamilkły telefony, zawieszono wydawanie lokalnej gazety. Wszelka korespondencja podlegała cenzurze. Od godz. 22.00 obowiązywała godzina milicyjna. Internowano działaczy opozycyjnych.

Tak oto wspomina ten dzień Eugeniusz Cieciorowski, działacz „Solidarności”, pracownik PZPB: - Nadszedł stan wojenny. O północy usłyszałem przeraźliwe walenie do drzwi, podglądałem przez wizjer, a tu SB i milicja. Szybko się ubrałem i uciekłem przez balkon, ponieważ na szczęście mieszkałem na parterze. Była niedziela 13 grudnia 1981 roku. Strajk.

O godz. 10.00 w kaplicy przy ul. Toruńskiej 40 odbyła się uroczystość poświęcenia sztandaru NSZZ „Solidarność” PZPB „Pamotex”, którego dokonał ordynariusz łódzki ks. bp Józef Rozwadowski. Mszę prowadził ks. Ryszard Olszewski. W uroczystości wzięło udział ok. 1000 osób. Przed kościołem stały samochody ZOMO. Po mszy sztandar został ukryty.

Dzień drugi

W drugim dniu stanu wojennego, 14 grudnia, godz. 13.40, na znak protestu w Pabianickiej Fabryce Narzędzi zorganizowano strajk. Wzięło w nim udział 400 pracowników zakładu. Wkrótce przed fabryką pojawiło się 7 samochodów ZOMO, które spacyfikowało zakład. Równocześnie zastrajkowały załogi innych fabryk: PZF „Polfa” (1000 pracowników), ZPB „Pamotex” (400 osób), Zakład Odzieżowy „Pabia” (900 osób) oraz „Polam”, gdzie opiekujący się tym zakładem oficer wojskowy wymierzył pistolet w Jerzego Łuczaka, działacza „Solidarności”, i zagroził zastrzeleniem na oczach całej załogi, jeśli nie zakończy strajku.

Przed godziną 23.00 pod portiernię PZPB „Pamotex” przyjechało 17 transporterów opancerzonych. Strajki zostały przerwane. NSZZ „Solidarność” przeszła do podziemia.

W grudniu 1981 r. zostali internowani działacze opozycyjni z Pabianic i uwięzieni w ośrodkach odosobnienia. W pierwszym dniu stanu wojennego aresztowano 42-letniego Marka Chwalewskiego, pracownika PZPB „Pamotex”, którego osadzono w Łowiczu, a potem w Kwidzyniu, gdzie był przetrzymywany do 13 XII 1982 r. W tym samym czasie zostali internowani jeszcze pabianiczanie: Henryk Garusiński (lat 42), pracownik PZPB „Pamotex”, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”, zamknięty w Sieradzu i Łowiczu, uwolniony 6 IV 1982 r.; Edward Kajzer (lat 36) – pracownik PZPB „Pamotex”, sekretarz Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”, osadzony w Łowiczu, zwolniony 6 Iv 1982 r.; Janusz Stelmach (lat 33) – pracownik Pabianickich Zakładów Środków Opatrunkowych PASO, działacz NSZZ „Solidarność”, przetrzymywany w Sieradzu i Łowiczu, uwolniony 23 III 1982 r.

Trzy dni później , 16 grudnia, aresztowano Marka Łęckiego, pracownika Zakładów Piekarniczych w Pabianicach, działacza NSZZ „Solidarność”, którego uwięziono w wieku 23 lat w Łowiczu, gdzie przebywał do 8 IV 1982 r.

Natomiast w Wigilię Bożego Narodzenia funkcjonariusze SB wyprowadzili z domu 49-letniego Bohdana Zajkiewicza, pracownika Spółdzielni Pracy ”Guma” w Łodzi, działacza Stowarzyszenia PAX, którego osadzili w Sieradzu, a następnie w Łowiczu, wypuścili 21 VI 1982 r.

Działalność wywrotowa

W okresie stanu wojennego przebywający na wolności członkowie ”Solidarności” prowadzili działalność konspiracyjną. Wydawaniem podziemnej prasy oraz ulotek zajmowało się w Pabianicach nielegalne wydawnictwo PRO PATRIA, którego założycielem był Henryk Marczak (ur. 1947 r.), działacz ”Solidarności”, pracownik zakładów MADRO. Jego współpracownikiem był satyryk Sławomir Łuczyński. Pierwszym ich wydawnictwem było pismo drukowane na matrycy białkowej, pt. „CDN” z podtytułem „Proletariusze wszystkich krajów, co wy na to?” W lipcu 1982 r. gazetkę zastąpiono pismem „Metody”, w którym umieszczono m. in. interesujący instruktaż dla wydawców podziemnych pism pt. „Mały drukarz”, czyli jak drukować własną, niezależną gazetkę. Kolejnym tytułem wydawnictwa PRO PATRIA było pismo „Trybuna”, które ukazało się jesienią 1982 r. Z grupą Marczaka współpracował również Jerzy Łuczak, działacz „Solidarności” w Polamie, który także zajmował się drukowaniem ulotek. Poza wydawaniem nielegalnej prasy Marczak wykonywał zdjęcia dokumentujące podziemną działalność „Solidarności” w mieście, m. in. napisy na murach. Udostępnił także aparat fotograficzny do więzienia w Hrubieszowie, którym wykonano zdjęcie w celi pabianickiego działacza Zbigniewa Libery. Za działalność opozycyjną Marczak został aresztowany w 1983 r. i zwolniony z pracy, a następnie w 1984 r. skazany na 8 miesięcy w zawieszeniu na 2 lata i grzywnę za prowadzenie ”działalności wywrotowej”.

W wydawniczą pracę podziemną w Pabianicach w okresie stanu wojennego zaangażował się wspomniany 22-letni Zbigniew Libera, obecnie znany kontrowersyjny artysta. W grudniu 1981 r. przed Bożym Narodzeniem pojawiło się w mieście jego pismo „Bibuła”. Gazetkę drukował z grupą kolegów na matrycy woskowej. Ze względu na bezpieczeństwo jako miejsce wydania w winiecie podawano Łódź. Pismo ukazywało się do 26 VIII 1982 r. Za wydawanie i rozprowadzanie nielegalnego pisma Libera został aresztowany zimą 1982 r. i skazany na 3 lata więzienia. Po odsiedzeniu 1 roku w Hrubieszowie w wyniku amnestii został uwolniony.

Podziemną drukarnię założono także w kamienicy przy ul. Kasprzaka, w której wydawano ulotki informujące o aresztowaniu Słowika i Kropiwnickiego. Rozwieszano je na klatkach schodowych, w windach, w zakładach pracy, na ulicach.

W czasie stanu wojennego działacze „Solidarności” przeprowadzali akcje malowania napisów antyrządowych na murach miasta. Brał w nich udział także 43-letni Marian Głowacki, b. wiceprzewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” w Spółdzielni Inwalidów im. J. Dąbrowskiego w Pabianicach. W lutym 1982 r. został schwytany razem z Karolem Kuczyńskim, członkiem „Solidarności” w Zakładach Mięsnych. W marcu wyrokiem Sądu Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy Głowackiego skazano na trzy lata więzienia i dwa lata pozbawienia praw publicznych za sporządzanie napisów na murach Pabianic o treści „Kto dał władzę PZPR”, „Zbrodnia partii na własnym społeczeństwie”. Zwolniony w sierpniu 1982 r. ze względu na ciężki stan zdrowia.

Zakazane manifestacje

Pomimo zakazu gromadzenia się, wprowadzonego przez władze komunistyczne w okresie stanu wojennego, działacze pabianickiej „Solidarności” organizowali manifestacje. Z okazji święta 1 V 1982 r. odbyła się demonstracja na placu przed kościołem św. Mateusza, gdzie ułożono krzyż z kwiatów poświęcony uwięzionym działaczom „Solidarności”. 23 października 1982 r. odbyła się manifestacja przed Urzędem Miasta, w której wzięło udział ok. 400 osób (wg źródeł SB – ok.150). Do zebranych przemówił 45-letni Eugeniusz Cieciorowski, działacz „Solidarności” w PZPB „Pamotex”. Demonstranci, maszerując w kierunku kościoła św. Mateusza, wznosili okrzyki: „Uwolnić Lecha – zamknąć Wojciecha!”, „Solidarność!”. Cieciorowski stojący na czele manifestacji wygłosił apel pod plakietką z wizerunkiem J. Piłsudskiego, umieszczoną na murze świątyni. Następnie uczestnicy złożyli kwiaty o odśpiewali hymn Polski oraz pieśń „Boże coś Polskę”. Za zorganizowanie demonstracji 25 X 1982 r. aresztowano w pracy Zenona Kuchlera (działacza „Solidarności ”w Żdżarach) oraz Cieciorowskiego. Kolegium do Spraw Wykroczeń skazało Kuchlera na grzywnę w wysokości 18.000 zł, a Cieciorowskiego na 3 miesiące aresztu.

Wiadomo także, że w 1982 r. aresztowano jedną osobę z Pabianic, która brała udział w manifestacji w Łodzi. Została ona złapana przez ZOMO, pobita, a następnie umieszczona w areszcie przy Kościuszki. Pabianiczanina wykupił ks. prof. Bogdan Bakies, który zapłacił za niego wysoką grzywnę. Pomocy prześladowanym członkom ”Solidarności” udzielali pabianiccy księża, m, in. ks. Stanisław Świerczek.

Oto jak wspomina tamte lata anonimowy działacz opozycji z Pabianic: - Dziś z perspektywy czasu, okres ten, pomimo represji ze strony władzy, lęków i występujących zagrożeń, jest wspominany z sentymentem, jako okres dużego zaangażowania emocjonalnego, okres jednoczący wszystkich, którym bliska była idea „Solidarności”, okres prawdy, wyborów politycznych i moralnych.

Stan wojenny trwał 19 miesięcy. Zniesiony został przez władze komunistyczne dopiero 22 lipca 1983 r. w święto Polski Ludowej. (Robert Adamek „25. rocznica stanu wojennego”, Nowe Życie Pabianic, nr 50/2006 r.)

***

Na poświęcenie sztandaru „Solidarności” pabianiczanie zebrali się 13 grudnia 1981 roku w kaplicy Maksymiliana Kolbego przy ul. Toruńskiej. O godz. 9.00 zaczęła się msza. Wokół kościoła stał kordon milicji i ZOMO .

Pabianicki sztandar poświęcił biskup Józef Rozwadowski.

- Na mszy świętej w kościele był tłum pabianiczan. Milicjanci i zomowcy nie ingerowali w mszę. Może się bali, że tłum ruszy na nich? – zastanawia się Henryk Marczak, sekretarz Zarządu Regionalnego ”Solidarności”. – Byłem wtedy szefem ”Solidarności” w Madro i sekretarzem komisji lokalnej. Przewodniczącym był Janusz Tomaszewski.

Po mszy ustalili, że wieczorem spotkają się u Kazimierza Andrzejczaka w ADM przy Odrodzenia, gdzie był kierownikiem. Tutaj byli bezpieczni. Na tajne spotkanie przyszedł między innymi Jerzy Łuczak z ”Żarówki” i Tomaszewski z „TOS-u”. Siedząc po ciemku odbijali na powielaczu ulotki.

- Była to wydana przed południem odezwa Słowika i Kropiwnickiego, wzywająca do strajku wobec wypowiedzenia przez rząd wojny narodowi. Tylko widać było czerwone ogniki palących się papierosów i słychać szum powielacza – wspomina Marczak.

W poniedziałek strajkowały już ”Narzędziówka”, Pamotex, „Żarówka” i Pabia. Na rogatkach Pabianic stanęły opancerzone wozy ZOMO. Na początku stycznia 1982 roku Marczak z Czesławem Zajdą ustalili, że będą drukować plakaty. Drukarnię urządzili u Haliny Rogaczewskiej, w jej mieszkaniu na famułach (między Zamkową a Broniewskiego, dziś stoją tutaj bloki).

- Żeby zrobić plakat, wycinaliśmy napisy i rysunki w linoleum. Robiliśmy to specjalnie wykonanymi przez Zajdę rylcami – mówi Marczak.

Pod koniec kwietnia pan Henryk ze Sławomirem Łuczyńskim postanowili wydawać pabianicką gazetkę „CDN. Proletariusze wszystkich krajów. Co wy na to?”. To był początek wydawnictwa Pro Patria. 1 maja 1982 roku wydrukowali pierwszy egzemplarz „CDN”. Artykuł „Patriota” napisał Jan Kepler, grafiką zajął się Łuczyński. Na ostatniej stronie zamieścili wierszyk: „Kto Ty jesteś? ZOMO mały. Jaki znak twój? Białe pały. Kto Ci kazał? Breżniew Tata”. Pomagali im: Czesław Zajda, brat Henryka – Janek i nieżyjący już Wiesław Urbaniak.

- Egzemplarze pisma powstawały na matrycy białkowej u Sławka lub u mnie w mieszkaniu – dodaje pan Henryk. – W Pabianicach w stanie wojennym wychodziła jeszcze gazetka „Bibuła” wydawana przez Zbigniewa Liberę.

Dla łódzkich wydawnictw podziemnych drukowali także: Jerzy Herbrych, Ryszard Rygiel i Wiktor Kubisiak.

- Przywoziliśmy też gazety z Łodzi. Mieliśmy „Wolną Solidarność” i łódzką gazetkę „Solidarność Walcząca”. Punkt odbioru podziemnej prasy był w księgarni przy Poprzecznej. Zajmowała się tym Basia Sobas. Drugi punkt odbioru był w drewniaku przy Żeromskiego – mówi pan Henryk.


 Pabianiczanie nie ulegli propagandzie stanu wojennego. Jego wprowadzenie tylko sprowokowało ich do działań.

 W pierwszej połowie 1982 r. zaczęło się ukazywać podziemne pismo ”Wolna Solidarność”. Było redagowane w Łodzi, ale część jego nakładu drukowana była w Pabianicach. Druk wykonywali m. in. członkowie „Solidarności” z pabianickiej Polfy – Wiktor Kubisiak i Jerzy Herbrych.

 Jerzy Łuczak z Jerzym Beśko drukowali w latach 1984-1985 ”Głos Łodzi”.

 20 i 21 stycznia 1982 prowadzona była w ZPB Pamotex zbiórka pieniędzy dla internowanych Marka Chwalewskiego i Edwarda Kajzera oraz dla ich rodzin. W konsekwencji 28 stycznia zwolniono ośmiu działaczy komisji zakładowej Pamoteksu: Ryszarda Rygla, Eugeniusza Cieciorowskiego, Kazimierza Stusia, Zenona Kuchlera, Czesława Dankę, Jana Zycha, Andrzeja Nowickiego i Krzysztofa Rębę.

 13 lutego 1982 roku, podczas malowania na wiacie przystanku MPK w Pabianicach (Śniadeckiego/Wileńska) haseł z protestem przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego, zostali zatrzymani: Marian Głowacki – wiceprzewodniczący komisji zakładowej w Spółdzielni Inwalidów im. Jarosława Dąbrowskiego, oraz podejrzany o współudział Karol Kuczyński – przewodniczący komisji zakładowej w Zakładach Mięsnych. Głowacki został skazany na 3 lata więzienia. Postępowanie przeciwko Kuczyńskiemu zostało umorzone.

 13 maja 1982 na wezwanie KK NSZZ „Solidarność” zastrajkowało 14 pracowników Wydziału Głównego Mechanika w fabryce żarówek „?Polam”.

 23 października 1982 roku przed ratuszem zebrało się około 300 demonstrantów. Przemówił do nich Cieciorowski. Następnie zebrani przeszli przed byłą siedzibę Komisji Lokalnej NSZZ „Solidarność” i doszli do kościoła św. Mateusza. Za udział w tej demonstracji Eugeniusz Cieciorowski i Zenon Kuchler zostali dwa dni później aresztowani. Kolegium do spraw Wykroczeń skazało Cieciorowskiego na trzy miesiące aresztu, Kuchlera na grzywnę.

 Internowani z Pabianic

 13 grudnia internowano: Marka Chwalewskiego (13.12.1981 -13.12.1982), Henryka Garusińskiego (13.12.1981 -06.04.1982), Edwarda Kajzera (13.12.1981 – 06.04.1982), Janusza Stelmacha (13.12.1981-05.01.1982). Siedzieli w Sieradzu, Łowiczu, Kwidzyniu. Później internowano: Marka Łęckiego(16.12.1981-23.07.1982), Bohdana Zajkiewicza (23.12.1981-23.06.1982) i Janusza Tomaszewskiego (5.05.1982-29.05.1982).

 26 sierpnia 1982 został także zatrzymany, a następnie aresztowany za wydawanie i rozprowadzanie ulotek, artysta plastyk z Pabianic Zbigniew Libera. Skazany został na półtora roku więzienia i osadzono go w Łodzi, a następnie przeniesiono do Hrubieszowa.

 Na pierwszym organizacyjnym spotkaniu w sprawie zamontowania na kościele tablicy byli m. in. Stanisław Świerczek (proboszcz parafii św. Mateusza) i Jan Kepler (kustosz z muzeum). To Kepler zaproponował, aby artysta plastyk Norbert Hans wykonał projekt tablicy „Pamięci Pomordowanych za Wolność i Prawa Człowieka w PRL”, upamiętniającej poległych i pomordowanych w latach 1956-1982 robotników. Wykonali ją potajemnie ślusarze z ”Żarówki” na fabrycznej ślusarni. Miała zawisnąć 11 listopada 1982 roku.

 - Nie udało się, bo ubecy naciskali na księdza Świerczka. Potem przez 8 lat przechowywał ją u znajomych Jerzy Łuczak. Tak przetrwała przez cały stan wojenny – wyjaśnia Marczak.

 Na kościele św. Mateusza, od strony pomnika Legionisty, zawisła dopiero 13 grudnia 1990 roku. („Pabianice walczące… za Wolność i Prawa Człowieka w PRL”, nr 50/2011 r.)


***

We wrześniu 2007 roku sejm uchwalił nowelizację ustawy, która uznaje za nieważne wszystkie akty internowania oraz wyroki sądów PRL za czyny związane z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego do 1989 roku.

Ustawa dotyczy także pabianiczan, którzy byli represjonowani głównie w okresie stanu wojennego. Wtedy siedmiu z nich internowano, czyli pozbawiono wolności bez wyroku sądu. Jedną z takich osób był Henryk Garusiński, przed stanem wojennym przewodniczący „Solidarności” w Pamoteksie.

- Pięciu „bandytów” przyszło do mnie 13 grudnia i aresztowało na oczach moich dzieci. Byłem internowany do kwietnia 1982 roku w Łowiczu – mówi 68-letni Henryk Garusiński. – Byłem poszkodowany fizycznie i psychicznie, dlatego ubiegam się o odszkodowanie. Złożyłem dokumenty u adwokata, który zajmie się tą sprawą.

Przypuszczalnie kolejnych siedmiu pabianiczan skazano prawomocnym wyrokiem sądu za działania przeciw PRL. Na przykład za organizowanie nielegalnych manifestacji, malowanie antysystemowych napisów na murach, rozdawanie ulotek, kolportaż i drukowanie prasy podziemnej. Te osoby, żeby uzyskać odszkodowanie, muszą najpierw postarać się o anulowanie wyroku.

Takie starania podjął 71-letni Eugeniusz Ciecierowski, działacz „Solidarności” w Pamoteksie. Został aresztowany w 1982 roku pod zarzutem zbiórki pieniędzy dla internowanych z Pabianic. Jak mówi, pieniędzy nie zbierał, robiła to załoga Pamoteksu, a on z innymi miał przekazać te pieniądze rodzinom uwięzionych. Po 3 miesiącach aresztu został zwolniony z powodów zdrowotnych.

- W więzieniu uderzono mnie tak, że straciłem słuch w jednym uchu, a w drugim muszę nosić aparat słuchowy. Z powodu nabytych w więzieniu chorób musiałem leżeć w szpitalu – tłumaczy.

Po zwolnieniu nie został z powrotem przyjęty do pracy. Uzyskał drugą grupę inwalidzką. Był również wielokrotnie aresztowany na 48 godzin i przesłuchiwany.

Również Henryk Marczak, obecnie sekretarz zarządu regionu łódzkiego NSZZ „Solidarność” w Madro. Później organizował sieć kolportażu pism podziemnych na terenie Pabianic, wydawał także z innymi działaczami nielegalne czasopisma.

- 23 sierpnia 1983 roku pojechałem odebrać z Łodzi prasę podziemną. Zadzwoniłem do mieszkania, w którym miałem ją otrzymać i wtedy dwóch mężczyzn złapało mnie od tyłu. W tym lokalu był kocioł. Siedziałem w areszcie dwa miesiące. W domu miałem dwie rewizje.

- Nie wiedzieliśmy, że aresztowali męża, ale domyślaliśmy się tego, dlatego wszystkie materiały, które były w domu, zniszczyliśmy – opowiada żona Jadwiga.

- Zostałem skazany na osiem miesięcy w zawieszeniu na dwa lata za kolportaż. Wyrzucono mnie też pracy. Nie dowiedziano się jednak, że również wydawałem pisma podziemne.

Marczak jednak nie stara się o odszkodowanie.

- Nie przeliczam swojej działalności na pieniądze, nie jestem też w trudnej sytuacji materialnej. Uważam, że po okrągłym stole nie należy uznawać ciągłości władzy IIIRP z PRL. Wtedy taka ustawa nie miałaby sensu, gdyż nie można płacić odszkodowań za działania obcego państwa. Pomagam jednak innym działaczom ”Solidarności”. W związku jestem w koordynatorem akcji informowania represjonowanych w regionie o przysługujących im prawach w wyniku nowelizacji ustawy. (Nowe Życie Pabianic, nr 24/2008 r.)



***

Newsweek w  numerze 17/2004 r. przedstawił  sprawę inwigilacji Eugeniusza Cieciorowskiego z Pabianic.

„Spojrzeć w twarz kapusiowi”

(…) Eugeniusz Cieciorowski nie może ukryć łez, gdy zbliżamy się do Zakładu Karnego nr 2 w Łodzi. Siedział tu 22 lata temu, ale wspomnienia nadal sprawiają mu ból. Pamięta jak dziś – czerwony dywan, siedzącego pod palmą komendanta więzienia i jego suchy głos: wybijmy ci z głowy konspirację. Potem marsz nago, przez całe więzienie, bicie i wyszydzanie. A w celi 202 sami mordercy i kryminaliści. Cieciorowski siedział za to, że jako działacz „Solidarności” zbierał w stanie wojennym pieniądze dla rodzin internowanych kolegów. Dziś dowiaduje się, że za kraty „wsadził go” kolega z pracy, sympatyczny inżynier – agent SB, ps. Leszek.

Po wyjściu z więzienia Cieciorowski miał wilczy bilet, nie mógł znaleźć pracy. W końcu zaczepił się jako ochroniarz w Zakładzie Ochrony Mienia w Pabianicach. Niebawem w tym samym zakładzie – także jako ochroniarz – znajomy pana Eugeniusza z sąsiedztwa. Znali się jeszcze z lat młodości, obaj uprawiali boks. Cieciorowski zwierzał mu się z kłopotów, zamieniał na dyżury. Dziś okazuje się, że znajomy spisywał wszystko dokładnie i wysyłał raporty do bezpieki. Najmniejsze szczegóły: z kim Eugeniusz rozmawiał w pracy, ile razy wchodził i wychodził z działki pracowniczej. Śledził jego każdy krok nie tylko w pracy, ale i po. Sąsiad – jak się dziś okazało – miał pseudonim Kazimierz i za swoje donosy brał pieniądze od Służby Bezpieczeństwa.

Cieciorowski jest jedną z 14 tysięcy osób, które w ciągu ostatnich trzech lat wystąpiły do Instytutu Pamięci Narodowej o wydanie swojej teczki z archiwum SB. (…)


***

Henryk Marczak opublikował wspomnienie o Jerzym Łuczaku (1943-2014) w Nowym Życiu Pabianic (nr 41/2014 r.).

Odszedł od nas wielce zasłużony i powszechnie znany działacz pabianickiej „Solidarności”, cieszący się w jej środowisku poważaniem i szacunkiem.

Jerzy Kazimierz Łuczak urodził się 11 listopada 1943 roku w Pabianicach. Otrzymał patriotyczne wychowanie w rodzinie – bracia jego dziadka walczyli w wojnie polsko-bolszewickiej, zaś jego matka w okresie II wojny światowej została wywieziona na przymusowe roboty do Niemiec. Ojciec został w 1940 r. wywieziony do obozu karnego w Delmenhorst w Niemczech, skąd uciekł i po przedostaniu się do Norwegii walczył z Niemcami do końca wojny. Z tych tradycji rodzinnych oraz osobistych doświadczeń wyniósł umiłowanie Ojczyzny – patriotyzm i wolę walki o niepodległość swojego kraju.

Śp. Jerzy pracował w latach 1970-1987 jako ślusarz w Pabianickiej Fabryce Żarówek „Polam”. Tam w 1980 roku dotarły podmuchy „wiatru od morza” – w dniach 27-28 sierpnia uczestniczył w strajku okupacyjnym. Bardzo aktywnie włączył się w tworzenie nowego, niezależnego związku zawodowego „Solidarność”. 8 października został jego członkiem i przewodniczącym komitetu założycielskiego. Od 19 stycznia 1981 r. przewodniczył już „Solidarności” w całym zakładzie. Od samego początku włączył się także w tworzenie miejskich struktur „Solidarności”. 20 lutego 1981 wszedł w skład Prezydium Międzyzakładowego Zespołu Koordynacyjnego NSZZ „Solidarność” m. Pabianic,  a od 15 września sprawował funkcję członka Prezydium Komisji Lokalnej m. Pabianic.

Jego zaangażowanie i zdolności zostały również dostrzeżone na poziomie regionalnym. Od 28 lutego 1981 roku był członkiem Tymczasowego Zarządu Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej. Był także delegatem na Regionalne 

Od momentu wprowadzenia stanu wojennego stanowczo sprzeciwił się juncie gen. Jaruzelskiego. 14 grudnia 1981 współorganizował i przewodził strajkowi w Pabianickiej Fabryce Żarówek „Polam”. W pierwszych dniach 1982 roku sam przeprowadzał akcje plakatowe i ulotkowe oraz malował hasła antykomunistyczne na pabianickich murach. 13 lutego uczestniczył  z Marianem Głowackim i Karolem Kuczyńskim w akcji malowania na terenie Pabianic haseł antykomunistycznych. W tym też roku aktywnie włączył się w działalność podziemną. Został przywódcą jednej z dwóch niezależnych od siebie struktur ”Solidarności” podziemnej w Pabianicach. Koordynował akcje ulotkowe, plakatowe i malowanie haseł na murach, a także zbieranie wśród członków „Solidarności” z pabianickich zakładów składek na sfinansowanie druku i zakupu publikacji podziemnych, a także na pomoc internowanym.  Organizował na terenie Pabianic kolportaż wydawnictw podziemnych, w którym sam uczestniczył. Publikacje odbierane przede wszystkim z hurtowego punktu w Łodzi przekazywał za pośrednictwem zorganizowanej sieci kolportażu do trzynastu zakładów pracy z Pabianic. W latach 1984-1985 zorganizował i koordynował drukowanie biuletynu RKW ”Głos Łodzi”.

W 1982 r. koordynował wykonanie tablicy upamiętniającej ofiary poległe w walce o wolność i prawa człowieka w latach 1956-1982, która miała być odsłonięta i poświęcona 11 XI 1982 na murze kościoła św. Mateusza. Wobec kontrakcji SB odsłonięcie i poświęcenie tablicy nastąpiło dopiero w 1990 roku. Uczestniczył także w wykonaniu plakiety z podobizną Marszałka Józefa Piłsudskiego, którą latem 1985 zawieszono na ścianie tego samego kościoła.

Uczestniczył w strajku w Fabryce Żarówek „Polam”   10 listopada 1982 roku w proteście przeciwko delegalizacji NSZZ „Solidarność”. Za udział w strajku został wraz z innymi ukarany naganą i potrąceniem premii. Brał udział w akcji niezależnego liczenia głosów podczas wyborów do rad narodowych w PRL 17 czerwca 1984 roku. Na przełomie lat 1984/1985 uruchomił wykonany przez Marka Chwalewskiego nadajnik podziemnego Radia „Solidarność” w Pabianicach o zasięgu do ok. 1,5 km, za pomocą którego wyemitował w mieście ok. dwunastu audycji. 26 lutego 1987 roku Jerzy Łuczak zainicjował powołanie Międzyzakładowego Komitetu „Solidarności” w Pabianicach i został członkiem jego Prezydium.

Był wielokrotnie wzywany przez Służbę Bezpieczeństwa na przesłuchania. W 1984 roku do jego mieszkania wrzucano przez okno kartki z pogróżkami. Na ulicach oraz kościołach Pabianic pojawiły się plakaty szkalujące jego osobę. W nocy 23 grudnia 1984 „nieznani sprawcy” rozlepili plakaty mówiące, że jest agentem SB. Represje spotkały go także w zakładzie pracy – w lutym 1987 roku został zwolniony z pracy w „Polam”. Nie załamał się jednak. W nowym miejscu pracy, w Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Technicznej Obsługi Rolnictwa w Żdżarach, zorganizował od razu podziemną strukturę „Solidarności”.

Współpracował także aktywnie z Kościołem. Podczas wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Łodzi w czerwcu 1987 roku był setnikiem w służbie porządkowej. W roku 1988 był współorganizatorem Duszpasterstwa Ludzi Pracy przy kościele Miłosierdzia Bożego w Pabianicach.

6 lutego 1989 roku został wybrany przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego „Solidarności” w swoim nowym miejscu pracy, a osiem dni później wiceprzewodniczącym Międzyzakładowego Komitetu Organizacyjnego Komisji Lokalnej „Solidarność” w Pabianicach.

Włączył się aktywnie w przemiany w okresie odzyskiwania przez Polskę niepodległości. W latach 1989-1991 był członkiem Komitetu Obywatelskiego ”Solidarność” m. Pabianic – pełnił tam funkcję wiceprzewodniczącego komisji obywatelskiej. Był radnym także w następnych trzech kadencjach. W latach 1990-1995 był członkiem Porozumienia Centrum w Pabianicach, zaś w 1995 został członkiem pabianickiego Oddziału Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego. Był także w okresie 2000-2003 ławnikiem Sądu Rejonowego w Pabianicach. W latach 1998-2008 działał w pabianickim oddziale Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób w Wieku Przedemerytalnym. Od roku 2008 przebywał na emeryturze. Jego aktywność  w działaniach na rzecz społeczeństwa przerwał mu pogarszający się stan zdrowia. Złożony ciężką chorobą zmarł 10 października 2014 r.

W 2014 roku przyznano mu Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. W 2001 został także uhonorowany Odznaką „Zasłużony Działacz Kultury”, w 2002 medalem „O Niepodległość Polski i Prawa Człowieka”. W swoich działaniach jawił się człowiekiem praktycznym i rzeczowym. Wysoko cenił u swoich kolegów solidność i prawdomówność. Odszedł od nas wielce zasłużony i powszechnie znany działacz pabianickiej „Solidarności”, cieszący  się w jej środowisku poważaniem i szacunkiem. Będzie nam Go brakowało. (Henryk Marczak)



***

W Nowym Życiu Pabianic z 2 kwietnia 2019 roku znalazło się „Pożegnanie Henryka Garusińskiego”.

Odszedł wielce zasłużony i znany działacz pabianickiej „Solidarności”, cieszący się w jej środowisku poważaniem i szacunkiem. W swoich działaniach jawił się człowiekiem praktycznym i rzeczowym. Henryk Garusiński zmarł 21 lutego. Miał 79 lat. Pogrzeb odbył się na cmentarzu komunalnym. 27 lutego żegnała Go rodzina, przyjaciele i działacze „Solidarności”. Wspomnienie o Nim przeczytał Henryk Marczak, kronikarz „Solidarności”.

Urodził się 8 lipca 1939 roku w Pabianicach. Miał być górnikiem – ukończył Zasadniczą Szkołę Górniczą w Nowej Rudzie, jednak  po odbyciu w 1961 roku zasadniczej służby wojskowej, jako kapral ze specjalnością sapera, w 1965 znalazł zatrudnienie w swoim macierzystym mieście w Pabianickich Zakładach Przemysłu Bawełnianego  „Pamotex”. Pracował jako nastawiacz maszyn, a w późniejszym okresie jako mistrz tkacki.

Był bardzo wrażliwy na sprawy społeczne, na los i sytuację życiową swoich kolegów z pracy. Dlatego też, gdy do Pabianic dotarł w 1980 roku sierpniowy „wiatr od morza”, od samego początku zaangażował się w tworzenie powstającej w zakładzie „Solidarności”. 17 października 1980 r. uczestniczył w posiedzeniu Komitetu Założycielskiego i został jego wiceprzewodniczącym. Do tego nowego związku zapisało się trzy i pół tysiąca pracowników i ta liczba rosła. Rzucił się w wir nowych obowiązków – wszedł w skład komisji ds. nadzoru nad realizacją postulatów załogi. W spotkaniach ostro krytykował działania rządu PRL i PZPR. Był przeciwnikiem wpływu organizacji partyjnej na zarządzanie zakładem. Cieszył się uznaniem załogi. Nie należał do tzw. jastrzębi – miał raczej, wyniesioną z wojska, naturę sapera, który usuwa miny i inne zagrożenia, a nie mnoży je.

17 lutego wybrano go przewodniczącym zakładowej „Solidarności” i wybrano go delegatem na Walne Zebranie Delegatów NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej. Niebawem został wybrany  przedstawicielem zakładowej „Solidarności” w strukturach miejskich tego związku. Nie wiedział, że jego działalność i postawa była przez  komunistyczne władze odbierana jako zagrożenie. Pod koniec 1981 roku umieszczono go na listach „proskrypcyjnych”, KW MO sporządzała wniosek o jego tzw. izolację. Gdy 2 listopada 1981 roku Komisja Zakładowa wyznaczyła mu honorową funkcję członka pocztu sztandarowego zakładowej „Solidarności”, nie wiedział, że nie będzie mu dane uczestniczyć w uroczystości poświęcenia nowego sztandaru.

Jeszcze 12 grudnia przywiózł ten sztandar od sióstr zakonnych z Widawy i zostawił w kościele św. Maksymiliana, aby przygotować go do mającej nastąpić  w następnym dniu uroczystości. Niestety,  w nocy poprzedzającej 13 grudnia 1981 roku umundurowani funkcjonariusze milicji zatrzymali go i wywieźli do Zakładu Karnego w Sieradzu, w którym urządzono obóz internowania.

Tak zaczął się dla niego pierwszy dzień stanu wojennego. Razem z nim internowano tej nocy jeszcze dwóch kolegów z jego zakładu pracy: Marka Chwalewskiego i Edwarda Kajzera, a także dwóch innych działaczy z Pabianic: Janusza Stelmacha z Pabianickich Zakładów Środków Opatrunkowych „Paso” oraz Bohdana Zajkiewicza zatrudnionego w jednym z zakładów łódzkich. Koledzy organizowali w zakładzie zbiorki pieniędzy na pomoc dla jego rodziny i rodzin pozostałych internowanych, za co zwolniono ich z pracy.

6 stycznia 1982 r. przewieziono go wraz z innymi kolegami niedoli do obozu internowania w Łowiczu. W obozie nakłaniano go do podpisania deklaracji lojalności wobec władz, ale kategorycznie tę propozycję odrzucił. Zachowała się korespondencja z tego okresu Henryka z żoną Ireną. W listach z obozu wyrażał troskę o żonę i swoje dzieci: Beatkę i Krzysia, z którymi go rozdzielono.

Z internowania został uwolniony 6 kwietnia 1982 roku. Na wolności po powrocie do rodziny i pracy włączył się w działalność podziemnych struktur „Solidarności” w zakładzie i w Pabianicach, a później w Łodzi. Często jeździł na msze do kościoła o.o. Jezuitów, gdzie spotykał się z działaczami „Solidarności” i pozostałych nurtów opozycji antykomunistycznej, także ze swoimi kolegami z internowania, m.in. z Edwardem Jabłońskim i Andrzejem Terleckim, z którym w marcu 1983 roku nawiązał ściślejszą współpracę. Zorganizowali kolportaż podziemnych publikacji do Pabianic. Późniejsze zatrzymania i aresztowania działaczy pabianickiej „Solidarności” spowodowały zmniejszanie się zaangażowania Henryka Garusińskiego w działalności podziemnej. Więcej swojej uwagi i sił poświęcił rodzinie.

W 2018 roku dwukrotnie Państwo Polskie dało dowód swojej wdzięczności za jego zasługi dla ojczyzny. W kwietniu Szef Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych minister Jan Józef Kasprzyk potwierdził mu status osoby represjonowanej, a we wrześniu tego samego roku otrzymał Krzyż Wolności i Solidarności przyznany mu przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. W ostatnich latach wiele czasu poświęcił chorej żonie, którą opiekował się aż do ostatnich dni jej życia.

***

Henryk Marczak w NŻP, nr 36/2020 r. przedstawił proces tworzenia się struktur zakładowych NSZZ „Solidarność” w Pabianicach.

(…) 19 sierpnia 1980 roku zastrajkowało 170 pracowników Pabianickiej Fabryki Narzędzi „Pafana”, dzień później 50 pracowników Pabianickich Zakładów Tkanin Technicznych. 25 sierpnia strajkowało 200 pracowników Pabianickich Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Pamotex”. 26 sierpnia podjęto strajki, trwające aż do podpisania 31 sierpnia porozumienia w Gdańsku, w pięciu zakładach naszego miasta: w Pabianickich Zakładach Środków Opatrunkowych „Paso” (600 osób), Pabianickich Zakładach Tkanin Technicznych (200 osób), Pabianickim Oddziale Przedsiębiorstwa Robót Inwestycyjnych (100 osób), Zakładach Graficznych w Pabianicach (50 osób).

27 sierpnia zastrajkowało 250 pracowników III Oddziału PKS w Pabianicach i ponownie 120 pracowników PZPB „Pamotex”, 28 sierpnia 80 pracowników  Pabianickiej Placówki PTS „Transbud-Łódź”, zaś 29 sierpnia 800 pracowników Pabianickiej Fabryki Żarówek „Polam”. Strajki te najczęściej rozpoczynały się spontanicznie, dla bezpieczeństwa nie wybierano przywódców.

Wśród postulatów strajkujących załóg przeważały żądania o charakterze ekonomicznym i socjalnym, dotyczyły przede wszystkim podwyżki zarobków i poprawy zaopatrzenia sklepów. W trzech zakładach: PZPB „Pamotex”, PZTT i PFŻ „Polam”, strajkujący do swoich postulatów dołączyli żądanie utworzenia Wolnych Związków Zawodowych czy też nowych wyborów do rady zakładowej. Podkreślano solidarność ze strajkującymi na Wybrzeżu.

Po podpisaniu 31 sierpnia porozumień gdańskich najbardziej aktywni uczestnicy owych strajków przystąpili do tworzenia nowych związków zawodowych, niezależnych od władz państwowych i zakładowych. Ale niezależne samorządne związki zawodowe powstawały także w zakładach, które nie strajkowały. Do pabianickich zakładów  zaczęły docierać ulotki nowo utworzonego 5 września w mieszkaniu Grzegorza Palki Międzyzakładowego Komitetu Założycielskiego tego związku zawiązanego na bazie kilkunastu łódzkich zakładów pracy. Ciekawostką jest, że wśród twórców MKZ znalazł się pabianiczanin Antoni Kabza, który reprezentował jednak łódzki zakład pracy. Ustalono, że nowo powstające struktury związkowe będą przystępować do NSZZ (nowy związek przyjął nazwę „Solidarność”) dopiero 17 września poprzez dostarczanie do MKZ dokumentów zgłoszeniowych – „akcesów”. Jednocześnie organizacje przekazywały pisma o swoim powstaniu dyrekcjom zakładów pracy.

Pierwsza jeszcze we wrześniu, zgłosiła swój akces do MKZ organizacja w Pabianickiej Fabryce Żarówek, następną była organizacja z PZPB „Pamotex”. Do końca października zgłosiły się kolejno organizacje z: pabianickiej stacji PKP, Zakładów Przemysłu Odzieżowego „Pabia”, Pabianickich Zakładów  Środków Opatrunkowych „Paso”, Zakładu Mleczarskiego, Zespołu Opieki Zdrowotnej, Zakładów Mięsnych. 29 października powstał Komitet Założycielski „Solidarności” w Pabianickich Zakładach Farmaceutycznych „Polfa”. Na początku listopada dołączyły organizacje „Solidarności” z Ośrodka Doświadczalno-Konstrukcyjnego, Zakładu Młynarskiego, PKS-u.

Ogółem zgłosiło się do rejestru MKZ 66 organizacji zakładowych „Solidarności” z terenu Pabianic. Do największych, zatrudniających powyżej 1000 pracowników należały: PZPB „Pamotex” – 81% z 5940 pracowników należało do „Solidarności”, PFŻ „Polam” – odpowiednio 86% członków z 2833 pracowników, PZTT – 62% z 1727, PZF „Polfa” – 92% z 1638, ZPO „Pabia” – 97% z 1035, PZŚO „Paso”- 70% z 1370, ZOZ -79% z 1300, PFN „Vis” – 62% członków z 1217 pracowników.

Nowo powstałe Komitety Założycielskie „Solidarności” z zakładów, które nie strajkowały w sierpniu, również przekazywały dyrekcjom postulaty załogi. Tak było m. in. w Zakładach Budowy i Naprawy Maszyn Drogowych „Madro” (6 IX), PZF „Polfa” (17 XI), Krajowym Ośrodku Spółdzielczym Przemysłu Dziewiarskiego (18 XI). Postulaty dotyczyły przeważnie spraw zakładowych, ale były też wśród nich takie, które wymagały załatwiania przez Urząd Miasta czy też władze państwowe. Postulaty były pod tym względem rozdzielane przez dyrekcje zakładów, które przekazywały te ponadzakładowe władzom miejskim (czytaj partyjnym). Podczas plenum Komitetu Miejskiego PZPR, które odbyło się w dniach 6-11 października 1981 r., I sekretarz Bogdan Kunka poinformował, że sumie do KM wpłynęło 1411 postulatów z 54 zakładów pracy.

Czas tworzenia powoli dobiegał końca. Działacze organizacji zakładowych przystąpili do realizacji nowych, najczęściej nie znanych im do tej pory zadań. Przeprowadzali wybory władz statutowych, załatwiali sprawy płacowe i socjalne pracowników, tworzyli struktury miejskie i branżowe. W imię zasady „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!” uczestniczyli w regionalnych i krajowych bataliach o rejestrację związku, o wolne soboty. Walczyli o pobitych w Bydgoszczy czy też wyrzuconych z pracy w Łodzi działaczy „Solidarności”. A przede wszystkim walczyli z zafundowanym im przez rządzących głodem…


***

W 2015 roku Magdalena Hodak przeprowadziła rozmowę z Henrykiem Marczakiem, która ukazała się w Miesięczniku Lokalnych Patriotów PabiaNICE (nr 2).

Henryk Marczak – twórca zakładowych i miejskich struktur NSZZ „Solidarność” oraz komitetów obywatelskich. Wydawca i kolporter podziemnych pism. W lutym 1984 roku skazany wyrokiem Sądu Rejonowego w Łodzi na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata i grzywnę; zwolniony z pracy. Były sekretarz Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność Ziemi Łódzkiej”, członek i założyciel RS AWS. Autor opracowań dotyczących historii „Solidarności” i współpracownik łódzkiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej. Wyróżniony odznaką Zasłużony Działacz Kultury (2001), medalem O Niepodległość Polski i Prawa Człowieka (2001), Odznaką Honorową Sybiraka (2006), Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2006). W tym roku we wrześniu radni miejscy przyznali mu tytuł „Zasłużony dla Miasta Pabianic”.

(…) – Gromadził Pan materiały dokumentujące działalność „S” w Pabianicach.

- Przez dom, lekturę, wychowałem się w duchu patriotycznym. Chłonąłem więc docierające do mnie skąpe wiadomości o strajkach na Wybrzeżu w 1980 roku, ów „wiatr od morza”. Włączyłem się w ruch powstającej „Solidarności” od samego początku. Najpierw w swoim zakładzie – „Madro”, gdzie zostałem przewodniczącym Komisji Zakładowej. Następnie zaangażowałem się we współtworzenie miejskich struktur „S”. Ponieważ jestem miłośnikiem ksiąg wszelakich i słowa drukowanego, wówczas otworzył się dla mnie raj: kraj zalała fala niezależnych publikacji – czasopism i książek, które dokładnie studiowałem. Pozwoliło mi to inaczej spojrzeć na niektóre moje dotychczasowe przekonania. Uświadomiłem sobie, że zaczyna się dla Polski wyjątkowa chwila, która ze wszech miar godna jest uwiecznienia. Zacząłem gromadzić owe gazetki, książki „drugiego obiegu”, ulotki, plakaty, nagrania magnetofonowe ze spotkań, fotografie ilustrujące wydarzenia. Sam też fotografowałem.

- Co się dziś dzieje z tymi zbiorami?

- Są cenną dokumentacją tamtych wydarzeń. Udostępniam je historykom, magistrantom, uczniom, dziennikarzom. Na podstawie zgromadzonych przeze mnie materiałów powstały dwie prace magisterskie poświęcone pabianickiej „Solidarności”.

- W 1984 roku uczestniczył Pan w konspiracyjnym wykonaniu i zamocowaniu na murze kościoła św. Mateusza nowej tablicy z popiersiem Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jak wyglądała ta akcja?

- Przede wszystkim muszę powiedzieć, iż tablica ta była bardzo ważna dla pabianickiej „Solidarności”, a właściwie jej poprzedniczka…

… to przed nią była jeszcze inna?

- Tak. W drugiej połowie 1981 roku jeden ze starszych mieszkańców Pabianic przyniósł ks. Lucjanowi Jaroszce metalową plakietkę z wizerunkiem Marszałka Józefa Piłsudskiego (większą od obecnej). Ks. Stanisław Świerczek, proboszcz parafii św. Mateusza, wspólnie z z ks. Jaroszką zdecydowali, iż umieszczą ją na zewnętrznej stronie północnej ściany kościoła. 11 listopada 1981 tablica zawisła na murze. Miesiąc później wprowadzono stan wojenny – tablica stała się miejscem spotkań i demonstracji naszej podziemnej „Solidarności”. Tam też odbywały się spotkania podczas rocznic i świąt narodowych.

- Przecież to wszystko było wówczas nielegalne, a aparat działał.

- Rzeczywiście, tablica stała się solą w oku łódzkiej Służby Bezpieczeństwa. Uruchomiono tajnych współpracowników. Jeden z nich ps. „Rak”, przedstawił swoje obawy przed „prowokacyjną akcją pod tablicą J. Piłsudskiego w dniu 1 maja 1984 roku”. Tego dnia manifestacja faktycznie się odbyła, o czym także TW „Rak” doniósł. Takiej sytuacji Służba Bezpieczeństwa dłużej nie mogła znosić. 22 listopada 1984 roku „?nieznani sprawcy” ukradli plakietkę ze ściany kościoła św. Mateusza.

- A więc ta dzisiejsza jest kolejną …

- Nie mieliśmy zamiaru dawać za wygraną i postanowiliśmy wykonać drugą tablicę z wizerunkiem Marszałka. Pod koniec grudnia 1984 roku zaangażowałem mojego współpracownika z podziemia Sławka Łuczyńskiego do wykonania modelu. W zakładach pracy zbieraliśmy pieniądze. Śp. Jerzy Łuczak dla zmniejszenia kosztów zajął się zbiórką miedzi i mosiądzu na odlew. Wspólnie z Markiem Chwalewskim dozorowali jego wykonanie. Służba Bezpieczeństwa bezskutecznie starała się wykryć miejsce przechowywania plakiety. W kwietniu 1985 roku SB postawiła TW ps. „Krych” zadanie „zbierania informacji dotyczących ustalenia miejsca przechowywania tablicy im. Piłsudskiego, oraz daty jej wmurowania na dziedzińcu parafii św. Mateusza”. Wywierano też naciski na proboszcza Świerczka, aby nie wrażał zgody na „sfinalizowanie całego przedsięwzięcia”. Duchowny nie ugiął się i 17 kwietnia 1985 na murze kościoła Marek Chwalewski wraz ze swym ojcem umieścili nową plakietę ku czci Marszałka Józefa Piłsudskiego.

- Czy poza samą tablicą został jakiś ślad dokumentujący Waszą pracę nad jej wykonaniem i zawieszeniem?

- Kilka notatek esbeckich w aktach IPN oraz rachunek z zakładu odlewniczego. Do dziś nie mogę odżałować zdjęcia z Markiem Chwalewskim przy plakiecie. Rankiem, przed powieszeniem tablicy, do jego domu przyniosłem aparat ze statywem i z lampą błyskową. To były inne czasy, aparat nie miał ekranu z podglądem – był na kliszę, a dopiero po jej wywołaniu można było zobaczyć efekt. Tym razem nieudany, zdjęcie nie wyszło.

- Prowadził Pan za PRL-u nielegalną działalność wydawniczą. Na czym ona konkretnie polegała?

- Jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego podjąłem plany utworzenia wydawnictwa pabianickiej ”Solidarności” o nazwie „Pro Patria”. W pierwszej kolejności miało ono wydawać czasopismo „Myśl Wolna”. Do współpracy zaprosiłem m. in. śp. Hieronima Dobrowolskiego.

- Czy ukazały się jakieś numery?

- Wydanie pierwszego numeru zaplanowane było na 11 listopada 1981 roku. Trudności organizacyjne opóźniły termin, a Wojciech Jaruzelski uniemożliwił 13 grudnia realizację tego projektu…

- Jednak w stanie wojennym utworzył Pan wydawnictwo…

- W styczniu 1982 roku zwołałem spotkanie najbliższych kolegów – działaczy „S”, aby wspólnie naradzić się nad kształtem naszej dalszej działalności. Zaproponowałem m. in. założenie wydawnictwa i zorganizowanie drukarni. Działacz z „Papierni” dał namiar na swoją znajomą – Halinę Rogaczewską (obecnie Kowalską), która zgodziła się na drukowanie w swoim mieszkaniu, w tzw. famułach, podziemnych publikacji. Trzy miesiące później założyłem wydawnictwo „Pro Patria”. Do współpracy zaprosiłem Sławka Łuczyńskiego, którego poznałem jako utalentowanego plastyka. Wydawaliśmy czasopismo „CDN”, jednodniówki ”Trybuna” i „Metody”, a także broszury („Będę szczery”, „Lakmus””), ulotki i plakaty.

- Widziałam Wasze publikacje na wystawie w pabianickim muzeum. Odróżniały się od innych szarych gazetek, przyciągając wzrok kolorowymi grafikami.

- To zasługa Sławka Łuczyńskiego. Wydawnictwo zajmowało się także „stemplowaniem” znaczków pocztowych i banknotów, a także produkcją i rozprowadzaniem samych stempli czy produkcją okładek do kaset magnetofonowych. Najczęściej drukowaliśmy w mieszkaniu moim lub Sławka, ale również w innych miejscach.

- Poza drukowaniem ”bibuły”, jak jeszcze uprzykrzaliście życie władzy?

- Prowadziliśmy różnorakie działania podziemne. Uczestniczyłem np. w akcji zamalowywania obwieszczeń i plakatów WRON za pomocą strzykawek lekarskich wypełnionych farbą. W noc poprzedzającą Wszystkich Świętych 1982 roku, wraz ze Sławkiem umieściliśmy na cmentarzu rzymskokatolickim w Pabianicach flagę „Solidarności” i tabliczkę z napisem: „Przechodniu zapal świecę za poległych i Solidarność, o którą walczyli” upamiętniającą ofiary stanu wojennego. Na przełomie maja i czerwca 1983 roku przekazaliśmy aparat fotograficzny wraz z kliszami do więzienia w Hrubieszowie, w którym odbywał karę za drukowanie gazetek pabianiczanin Zbigniew Libera. Aparat dotarł do niego za pośrednictwem jego matki i spowiednika, tą samą drogą wróciły do mnie klisze ze zdjęciami. Dzięki temu posiadamy dziś serwis fotografii ukazujących życie uwięzionych tam działaczy podziemia.

- W 1983 roku został Pan aresztowany i skazany za prowadzenie ”działalności wywrotowej”. Proszę przybliżyć ten wątek.

- Tak się zdarza, kiedy przyjmuje się rolę „człowieka orkiestry”. Oprócz opisanych wyżej działań, zorganizowałem na terenie Pabianic sieć kolportażu wydawnictw podziemnych przywożonych z Łodzi przez kurierów, których nie miałem, niestety, w wystarczającej ilości. Często musiałem więc sam przywozić prasę, co było łamaniem zasad konspiracji i mogło się skończyć źle. I tak rzeczywiście się stało – 23 sierpnia 1983 roku zostałem zatrzymany w „kotle” przez SB, w jednym z punktów kolportażu (pojechałem tam po odbiór 55. numeru „Solidarności Walczącej”). W areszcie przesiedziałem dwa miesiące. W międzyczasie w moim domu przeprowadzono dwie rewizje. 1 grudnia 1983 roku zostałem zwolniony z pracy w „Madro” z „wilczym biletem”. 16 lutego następnego roku Sąd Rejonowy w Łodzi skazał mnie na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata.

- Po upadku komuny zaangażował się Pan w tworzenie nowych struktur samorządowych. Rodząca się samorządność budziła ogromne nadzieje.

- Byłem współzałożycielem Wojewódzkiego Komitetu Obywatelskiego ” Solidarność Ziemi Łódzkiej”, a w październiku 1989 wspólnie z Januszem Tomaszewskim zainicjowałem utworzenie Komitetu Obywatelskiego „Solidarność” Miasta Pabianic. W opracowanych przez siebie treściach podstawowych dokumentów Komitetu – takich jak Akt założycielski, Statut czy Ordynacja wyborcza – nakreśliłem zasady naszej działalności. Chodziło mi o to, aby mieszkańcy Pabianic ponownie, po pięćdziesięciu latach, mieli możliwość ”wzięcia we własne ręce spraw lokalnych, dotyczących wszystkich dziedzin życia społeczności Pabianic”.

http://www.lodz-eksploracja.org/forum/thread-1466.html


***

Pierwszą rewizję miał w listopadzie, jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego. Był przesłuchiwany w Urzędzie Bezpieczeństwa. Paszport zabrali mu dzień przed wylotem do Wenezueli. Nękanie, stan wojenny. „Solidarność” – wspomina artysta plastyk Norbert Hans.

- Dusza lubi ciszę. Wtedy powstaje sztuka – mówi dziś 71-letni Norbert Hans. – A wtedy ciszy nie było. Były emocje.

Zaczęło się od włamania. Ginie biała broń wisząca na ścianie, obrączka leżąca na szafce.

- Trzy tygodnie później milicja przyszła na rewizję. Zrywali nawet deski z podłogi. Zabrali mi kolekcję monet i odznaczeń – wspomina Norbert Hans. – Nic nie znaleźli, ale ja łączę te dwie niespodziewane wizyty.

Jest listopad 1981 roku. Milicja przeszukuje mieszkanie Hansa w wieżowcu przy Żukowa (dziś Łaska), pracownię przy Zamkowej i strych u rodziców przy Łąkowej. Czego szukają?

- Podobno ktoś do mieszkań ubeków wrzucał przez okno pojemniki z farbą. Sprawdzali, czy mam z tym coś wspólnego. Nie miałem – mówi artysta.

Nie wiedzieli, że to właśnie Norbert Hans zaprojektował i narysował znaczki, które ”Solidarność" z Łasku rozprowadza wśród sympatyków.

- Nie mieliśmy pieniędzy na działalność. I wymyśliliśmy, żeby Norbert narysował nam znaczki –wspomina Andrzej Owczarek, były senator.

Do pracowni przy Łąkowej Owczarek przychodzi z działaczami „ Solidarności”. Norbert – dla bezpieczeństwa – nawet nie poznaje ich nazwisk. Powstaje 6 znaczków z podobiznami: marszałka Józefa Piłsudskiego, kardynała Stefana Wyszyńskiego, Jana Pawła II, Lecha Wałęsy, generała Władysława Sikorskiego, poety Czesława Miłosza.

- Drukowali je w Łasku, a kobiety przeszywały kartki na maszynach bez nici, by powstały dziurki jak na znaczkach – przypomina artysta.

Powstają kolejne prace. „Nasz kanibalizm” to przypowieść o pałkarzach z ZOMO. A wąż uroboros zjadający własny ogon symbolizuje Polaków. Jest też „Lekcja historii pana Matejki”. Na kolejnym rysunku „Po-sępne myśli” wrona symbolizująca cenzurę. Z tego czasu pochodzą też: „Pikardzki pacierz”, „Basiory”, „To nie sen”, „Głupiec na wzgórzu”, „Pejzaż z perspektywami”. Na tym ostatnim rysunku artysta wystawia wielki jęzor wszystkim ubekom, zomowcom, donosicielom…

Powstaje projekt sztandaru dla „Solidarności” w Łasku, sztandaru dla cmentarza katolickiego w Pabianicach.

Jan Kepler (kustosz z muzeum) proponuje, aby Norbert Hans wykonał projekt tablicy „Pamięci Pomordowanych za Wolność i Prawa Człowieka w PRL”, ku pamięci robotników poległych i pomordowanych w latach 1956-1982.

- Na pierwszym organizacyjnym spotkaniu w sprawie zamontowania na kościele tablicy, oprócz Keplera był Stanisław Świerczek (proboszcz parafii św. Mateusza) – wspomina Henryk Marczak, działacz „Solidarności”. – Kepler do współpracy zaprosił Norberta Hansa.

Według jego projektu wykonali ją potajemnie ślusarze z ”żarówki” na fabrycznej ślusarni. Miała zawisnąć 11 listopada 1982 roku.

- Nie udało się , bo ubecy naciskali na księdza Świerczka. Potem przez 8 lat przechowywał ją u znajomych Jerzy Łuczak. Tak przetrwała przez cały stan wojenny – wyjaśnia Marczak.

Spod ręki Hansa wychodzi też pomnik „Solidarności”, który stanął w Łasku. Tablica, kamień i drut kolczasty.

- Los jest śmieszny. W tym samym czasie projektuję też na zlecenie pomnik Polskiej Partii Robotniczej, który do dziś stoi na cmentarzu komunalnym – wspomina artysta.

Dostaje wezwanie do SB w Łodzi przy Lutomierskiej. Jest 9 maja 1984 roku.

- Kolejne pranie mózgu. Pytają o Keplera. Chcieli, żebym go szpiclował. Powiedziałem im, że nie będę z nimi rozmawiał. Chciałem nawet zwolnić się z muzeum – wyjaśnia.

Powstaje kolejny rysunek – „Drzewo wszechwidzące”. Ukryte w drzewie wielkie oko śledzi widza.

- To niedobre czasy dla artysty. Ludzie życzliwi obserwują. I nieżyczliwi też – mówi Norbert. – Miałem nawet taki plan, by pójść do IPN i zobaczyć, kto na mnie donosił. Ale pomyślałem sobie, że ta wiedza nie jest mi do niczego dziś potrzebna. Nie chcę już wiedzieć.

Jest stan wojenny. Na prośbę łodzianina, który wyjeżdżał na stale do Szwecji, Hans tka gobelin z napisem „Solidarność”. Żeby mógł przejechać z nim granicę, zaszywa napis innymi nićmi. W Szwecji wystarczyło wypruć nitkę, by pokazał się napis.

- Dziś po 30 latach ten gobelin wrócił do Polski. Jego właściciel sprowadził się na stałe do Polski i go przywiózł – zdradza artysta. – Całkiem niedawno mnie o tym powiadomił.

W tych trudnych czasach Hans ma pracę. Jest zatrudniony w EMPiK-u (mieścił się na parterze wieżowca przy Wyspiańskiego 4 – obecnie Ferrum). Pracownię ma w bunkrze pod blokiem. Pracuje też jako stróż w muzeum u Keplerów.

- Robimy wystawę moich prac. Przychodzi cenzor, któremu Nina Kepler wyjaśnia, że na rysunku to nie są zomowcy, tylko kosmici. Cenzor wierzy na słowo. Ale po dwóch dniach wystawa zostaje zamknięta – opowiada artysta. – Ktoś chyba uświadomił im podteksty na gobelinach, grafikach, rysunkach.

Po okrągłym stole Hans traci etat. Żeby przeżyć, powstają wizytówki budzących się do życia firm, loga, znaki firmowe. Projektuje dla hydraulików, właścicieli szwalni, producentów żywności. Spod jego ręki wychodzi bardzo udany znak Pa-Co-Banku, świetne logo Zakładów Graficznych, miejskiej biblioteki, muzeum, szkoły muzycznej i wielu prywatnych firm.

- Nie zawsze mi płacili. Ja pamiętam którzy, choć to nie ma dla mnie znaczenia – przyznaje.

Jeszcze w siedemdziesiątych latach zaczynają powstawać grafiki z okazji świąt. Niebieskie na Boże Narodzenie i brązowe na Wielkanoc. Kolekcja liczy ze 40 zimowych i około 40 wiosennych. W tym roku znów przyjaciele dostaną grafiki.

- Dziś sztuka się zmienia, bo sztukę wypiera pomysł. Dla wielu liczy się tylko to, że tego jeszcze nikt nie pokazał. To on pokaże. A to nie jest sztuka, tylko wyścig – tłumaczy.

W 1980 roku Hans dostaje zaproszenie do Wenezueli. Ma zaplanowane wykłady na pół roku. Na dzień przed wylotem przychodzi do mieszkania ubek.

- Poprosił mnie o paszport. Podałem. A on na to, że nigdzie nie lecę i zabrał dokument. Nie poleciałem – opowiada.

Powstaje praca „I słucham szumu pól”, na której zmięty paszport leży w polu. „Król jest nagi” też odnosi się do marzeń o Wenezueli i pokazuje spasionego, gołego urzędnika na tronie. Podobną propozycję ma dla Hansa Holender, którego poznaje w Amsterdamie. Nie może zrozumieć, że kończy się ważność paszportu i Norbert musi wracać do Polski. Pada pytanie: „Musisz oddać? Nie mogłeś go sobie kupić?”. Europejczyk się dziwi, a Polak musi oddać paszport po powrocie do kraju. Wraca do rodziny, do Pabianic.

- Dziś, gdybym był młodszy, ruszyłbym w świat. Wszystkich uczniów nie zliczę, ale tych, którzy poszli na studia, jest około 250. Mieszkają na całym świecie i tworzą – mówi z nutką goryczy.

Hans jest w Pabianicach, ale po świecie rozjechały się jego gobeliny. Są w Australii, Afryce, Arabii Saudyjskiej, USA, Kanadzie. Jeden powstał specjalnie dla szejka w Kuwejcie. W sumie jest ich ponad sto.

- Nie wyjechałem na stałe, bo tutaj w Pabianicach byli rodzice, a dziś mam 71 lat i już raczej stąd nie uciekną – przyznaje. – W pracowni mam ponad 50 obrazów. Nie wystawiam ich w Internecie, nie biegam po domach aukcyjnych, galeriach. Kto chce kupić, musi przyjść do mnie.

Powoli Norbert Hans przechodzi do historii naszego miasta. Jego uczennica Joanna Gros, studentka historii sztuki, obroniła w zeszłym roku prace, która opowiada o jego twórczości.

W niedzielę, 13 grudnia działacze „Solidarności” złożyli kwiaty pod tablicą „Pamięci Pomordowanych za Wolność i Prawa Człowieka w PRL” na ścianie kościoła św. Mateusza. Tutaj, od strony pomnika Legionisty zawisła dopiero 13 grudnia 1990 roku.

- Przydałoby się ją odnowić. Jest zaśniedziała. Tam są różne rodzaje metalu i czerwone elementy. A tego już prawie nie widać. Po odnowieniu można ją pomalować lakierem. Na długo wystarczy – podpowiada artysta. (Renata Kamińska „Znaki czasu”, Życie Pabianic, 15 XII 2015 r.)

http://norberthans.com/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Norbert_Hans



***

Życie Pabianic (nr 36/1981) opublikowało rozmowę z delegatem Pabianic na I Zjazd NSZZ „Solidarność” – Janem Keplerem.

- Jest pan delegatem na I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność”, którego obrady rozpoczną się we wrześniu. Ten zjazd jako pierwszy w życiu związku stanie się historycznym wydarzeniem, bo to i problemów wiele do załatwienia i wybór władz, struktura organizacyjna …

- Rzeczywiście będziemy musieli przedyskutować wiele spraw i to zarówno organizacyjnych jak i programowych. Lepiej więc niech pan nie wylicza tych problemów bo zajęłoby to dużo miejsca. Dotychczas zajmowaliśmy się i jeszcze zajmujemy, bardzo wieloma zagadnieniami. Tak bardzo wieloma, że istnieje chyba konieczność zawężenia tej działalności do kilku kluczowych i podstawowych dla związku. Uważam również, że jednym państwie, wspólnym państwie, żadna władza nie może toczyć z narodem sporów o rzeczy oczywiste.

- Jak pan jednak widzi zawężenie tych działań związku?

- Są trzy główne wyznaczniki dla kierunków naszych poczynań. Jako pierwszy widziałbym problem głębokiej reformy gospodarczej, pod którą rozumiem kwestię samorządów pracowniczych, ustawę o przedsiębiorstwach i o związkach zawodowych. Kolejny problem to demokracja zarówno w związku jak i w państwie. Nie widzę tego zagadnienia jako sprawy politycznej, choć czasem słyszy się i takie głosy, iż dyskusja o demokracji w programie związku to sprawa polityczna. Mnie chodzi w tej dyskusji o wolność słowa, rzetelność informacji, prawdomówność, uczciwość w przekazywaniu całemu społeczeństwu wszystkich zagadnień, które wpływają bądź mogą mieć wpływ na losy państwa i jego obywateli. Musi istnieć świadomość wśród ludzi odnośnie spraw gospodarczych i społecznych, a wtedy łatwiej o akceptację wszystkich poczynań. Dlatego m. in. chcemy mieć dostęp do środków masowego komunikowania, a w tym PR i TV.

- Obecnie „Solidarność” ma kilka tygodników regionalnych i jeden ogólnopolski, który jest wydawany prawie w półmilionowym nakładzie, a eksperci „Solidarności” prawie codziennie zabierają głos przed mikrofonami PR i TV.

- To prawda. Ale eksperci to goście zaproszeni do studia przez gospodarza programu, którzy zabierają głos na ściśle określone pytania. Forma tej współpracy jest bardzo cenna. Niemniej, chcemy przekazywać treść bieżących spraw, czy to z życia związku czy innych aktualnych dla ludzi pracy i narodu.

- Wróćmy jednak do trzeciego kierunku, który powinien być poruszony na zjeździe.

- Ten kierunek wiąże się ze sprawami demokracji i odnowy społecznej, o której tak często mówimy i piszemy. Weźmy np. sprawę wyborów radnych, obecna kadencja dobiega końca. Należy wspólnie wypracować taki system, który uzyska powszechną akceptację w całym społeczeństwie. Zagadnienie to jest bardzo ważne i decydujące dla powszechnego zaufania do władzy.

- To są pana przemyślenia, a czy wiadomo już jak będzie się kształtowała problematyka zjazdowa?

- Obecnie mamy trzy zespoły problemowe. I zespół – do spraw struktury i życia związku. Chodzi tu między innymi o organizacje terytorialne, wymianę doświadczeń, gospodarkę finansową, organizację. II zespół zajmie się polityką społeczną związku, a więc prawem pracy, zaopatrzeniem rynku i wdrażaniem reformy gospodarczej. III zespół zajmie się prawami obywatelskimi.

- W którym zespole chciałby pan pracować?

- W trzecim. Jeżeli np. z tego zespołu wyłoni się podzespół czy komisja, który zajmie się sprawami wolności obywateli, a więc swobodą dyskusji, krytyki … na różne zagadnienia dotyczące ogółu życia społecznego. Chętnie zabrałbym głos w tej komisji i przedstawił swój punkt widzenia i przemyślenia w tym przedmiocie. Uzbierało się przez te trzydzieści siedem lat wiele wniosków i postulatów, które należy wprowadzić w codzienne życie narodu. Tym bardziej, że „Solidarność” reprezentuje punkt widzenia – w pracy związku – pluralizmu światopoglądowego. Zrzeszamy zarówno marksistów jak i katolików czy ateistów. Nie przekreślamy żadnej myśli, wyznania czy ideologii. Z tego musi wynikać pewna świadomość moralna, którą reprezentujemy jako związek. Stąd muszą wypływać uzasadnione racje naszego programu, które  będą reprezentować wszystkich obywateli. Nasza moralność – to zgodność  słowa z czynami i skuteczność tych czynów jako pracy całego związku dla dobra każdego człowieka pracy, dla każdego Polaka. (rozmawiał Bogusław Sikorski)

Jan Kepler, ur. 16 I 1932 w Łodzi. Absolwent Uniwersytetu Łódzkiego, Wydział Filozoficzno-Historyczny, kierunek etnografia (1966).

1950-1951 członek biura redakcyjnego „Wiadomości chemicznych” wydawanych przez Polskie Towarzystwo Chemiczne przy UŁ, 1952 księgowy w Centralnym Zarządzie Przemysłu Bawełnianego w Łodzi, 1953-1954 nauczyciel w Szkole Podstawowej nr 130 tamże, 1955-1957 w SP nr 3 w Pabianicach, 1957-1959 plastyk, drukarz w Spółdzielni Splot w Łodzi, 1959-1992 kustosz w Państwowym Muzeum w Pabianicach/ Muzeum Miasta Pabianic.

Od IX 1980 w „Solidarności”; członek wspólnej organizacji „S” w Muzeum Sztuki w Łodzi i muzeum w Pabianicach, następnie przewodniczący Komitetu Założycielskiego, od 1981 KZ w muzeum w Pabianicach. Od V 1981 delegat na I Wojewódzki Zjazd Delegatów Regionu Ziemi Łódzkiej, członek Zarządu Regionu; IX/X 1981 delegat na I Krajowy Zjazd Delegatów. 1981 działacz Komisji Lokalnej w Pabianicach, 30 VII 1981 współorganizator  marszu głodowego tamże.

1982-1989 kolporter podziemnych pism, m. in.  łódzka „Solidarność Walcząca”, „Wolna Solidarność”, „Tygodnik Mazowsze”. 1982-1985 współpracownik Ośrodka Pomocy Uwięzionym, Internowanym ich Rodzinom przy kościele NSJ (o.o. jezuitów) w Łodzi. 1982 autor tekstów dla podziemnego wydawnictwa Pro Patria w Pabianicach. We IX 1982 pomysłodawca i zleceniodawca (z proboszczem parafii św. Mateusza  w Pabianicach ks. Stanisławem Świerczkiem) wykonania przez artystę plastyka Norberta Hansa tablicy poświęconej pamięci Pomordowanych za Wolność i Prawa Człowieka w PRL w latach 1956 -1982. 1982-1984 współpracownik Tajnego Tymczasowego Zarządu Regionu. 1983 kilkakrotnie przesłuchiwany. Współpracownik Społecznego Komitetu Pamięci Józefa Piłsudskiego w Łodzi przy wykonaniu tablicy z okazji 50. rocznicy śmierci, odsłoniętej 10 XI 1989 w kościele NSJ.

Od 6 III1988 członek podziemnej Regionalnej Komisji „S” Ziemi Łódzkiej. 11 IX 1988 sygnatariusz oświadczenia o wznowieniu jawnej działalności Zarządu Regionu. XII 1988-XII 1989 członek Społecznego Komitetu Odbudowy Pomnika Niepodległości w Pabianicach, odsłoniętego 11 XI 1989.

1989-1992 członek Łódzkiego Towarzystwa Inicjatyw Społecznych. W wyborach w VI 1989 kandydat do Sejmu z listy Komitetu Obywatelskiego Katolików Świeckich w Łodzi. 26 X 1989 współzałożyciel Komitetu Obywatelskiego Miasta Pabianic. Od 1992 na emeryturze. Od 1992 na emigracji w USA.

Wyróżniony odznaką Zasłużony Działacz Kultury.

1982-1989 rozpracowywany przez Wydział III KW MO/WUSW w Łodzi w ramach SOR/KE krypt. Zawiedzeni. (Henryk Marczak, Encyklopedia Solidarności)

***

Marek Błoch, ps. Malarz, ur.14 IV 1954 w Pabianicach. Absolwent Politechniki Łódzkiej, Wydział Elektryczny (1983).

W 1969 jako uczeń VIII klasy SP nr 13 w Pabianicach wykonawca (z Januszem Błochem i Włodzimierzem Szczepaniakiem) ulotek z karykaturami sowieckich przywódców, rozklejonych na terenie szkoły. 1974-1985 konstruktor-elektryk w Pabianickiej Fabryce Żarówek Polam. Od 1980 członek „S” w PFŻ Polam.

14 XI 1981 uczestnik akcji ukrycia dokumentacji Komisji Zakładowej „S”. 1981-1982 uczestnik spotkań działaczy podziemnej „S” w Pabianicach, akcji malowania antykomunistycznych haseł i kotwicy jako symbolu Polski Walczącej, kolportażu ulotek na terenie miasta, kolporter podziemnej prasy. 1982 uczestnik pięciu akcji wrzucania przez okno butelek i słoików z czerwoną farbą do mieszkań działaczy aparatu komunistycznego w Pabianicach. 1982-1985 uczestnik akcji ostrzeliwania z procy kulkami łożyskowymi samochodów MO tłumiącej manifestacje podziemnej „S” na terenie Łodzi (m. in. 1 V 1983), 1982-1989 kilkukrotnie przesłuchiwany.

1987-1990 gł. energetyk w Społecznym Przedsiębiorstwie Budowlanym w Pabianicach. 1987 szef kościelnej Służby Porządkowej przy kościele Miłosierdzia Bożego w Pabianicach w związku z wizytą Jana Pawła II w Łodzi (13 VI 1987). 11 VI 1987 zatrzymany, w jego mieszkaniu przeprowadzono rewizję i skonfiskowano publikacje podziemne.

1990-1994 praca w branży budowlanej w Australii oraz branży elektrycznej w Niemczech. 1995 -1998 specjalista ds. inwestycji z Zakładzie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Pabianicach, 1998-2000 członek Zarządu Miasta Pabianic, 2000-2002 właściciel biura projektów w Pabianicach, 2000-2002 prezes Klubu Sportowego Włókniarz Pabianice, 2002-2005 zastępca prezydenta Pabianic, 2005-2006 dyr. Zakładu Wodociągów i Kanalizacji tamże, 2006-2009 prezes  zarządu ZWiK sp. z o.o. w Pabianicach, 2009-2012 bez pracy, 2012-2013 dyr. Produkcji, gł. inżynier w Mann Intermedia Łódź, 2013-2017 bez pracy, od 2017 st. Specjalista ds. budowlanych w Elektrowni Bełchatów. 1998-2002  radny  Rady Miasta Pabianic, 2014-2018 Rady Powiatu Pabianickiego. 2004-2007 członek Stowarzyszenia Działacze  „S” Stanu Wojennego w Pabianicach.

Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2017).

1983-1989 rozpracowywany przez Wydział III KW MO/WUSW w Łodzi/ Referat III RUSW w Pabianicach w ramach SOR krypt. Drukarnia.

***

W październiku 1981 roku Henryk Włodzimierz Maciejewski redaktor naczelny Nowin Włókniarskich w PZPB Pamotex ogłosił list otwarty do Podstawowej Organizacji Partyjnej (POP) w tej fabryce.

Informuję, że w dniu 23 października 1981 r. wystąpiłem z PZPR. Wnoszę o skreślenie mnie z ewidencji.

Od dwudziestu pięciu lat czynnie uczestniczyłem w życiu politycznym. Czuję się trwale związany z socjalistyczną ideologią. Wiele wysiłku włożyłem dla poznania teorii socjalizmu, historii ruchu robotniczego oraz współczesnej myśli politycznej i praktyki działania partii politycznych.

Przez siedemnaście lat czynnie działałem w PZPR jako lektor  KŁ i wykładowca uniwersytetów marksizmu-leninizmu. Od pamiętnego grudnia 1970 roku miałem pełną świadomość postępującego degenerowania się kierownictwa partyjnego w wyniku stworzenia systemu politycznego opartego na antydemokratycznych i niepraworządnych założeniach. W swej politycznej działalności usiłowałem słowem mówionym i drukowanym walczyć o partię, która służyłaby sprawie rzeczywistego socjalizmu wiążącego się w ludzkich odczuciach z dążeniem do równości, sprawiedliwości, prawdy, godnego i szczęśliwego życia.

Byłem głęboko przekonany, że sierpniowy wstrząs ubiegłego roku ożywi te wszystkie siły w partii, które rozumieją konieczność dokonania gruntownego przeobrażenia systemu politycznego obcego społeczeństwu, traktującego je jako przedmiot.

Ten system polityczny urażający dumę narodu musi zostać zmieniony. Tej sprawie zbieżnej z prawdziwie socjalistyczną myślą, zamierzam służyć. Nie mogę tego czynić w szeregach PZPR ponieważ wiarygodność moich działań na rzecz socjalizmu byłaby wątpliwa dla społeczeństwa,  w swej większości jednoznacznie odmówiło zaufania partii.

Nie słowa deklaracji się liczą lecz czyny. Wrześniowe oświadczenie Biura Politycznego, przebieg obrad IV Plenum KC PZPR dowodzą, że kierownictwo partii opanowane zostało przez orientację konserwatywną uporczywie zmierzającą do brutalnej konfrontacji z NSZZ „Solidarność”. Jest to działanie tak niemoralne i antynarodowe, że przesądziło o mojej decyzji wystąpienia z PZPR.

Jednocześnie oświadczam, że podejmę natychmiast starania, aby wespół z wszystkimi, którym drogie są idee rzeczywistego socjalizmu i demokracji, pobudzić dążenia zmierzające do powołania RUCHU SOCJALISTYCZNEGO ODRODZENIA. Socjalistyczne idee s,ą dorobkiem ludzkości i żadna organizacja nie może ich zawłaszczać – tym bardziej jeśli jej działania są sprzeczne z ideowymi deklaracjami. (Redaktor Naczelny „Nowin Włókniarskich” Henryk Włodzimierz Maciejewski)

***

Hieronim Dobrowolski  to jedna z legend pabianickiej „Solidarności”, który zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w 1984 roku.

W numerze 14 „Solidarności Ziemi Łódzkiej”  z 1981 roku opublikował reportaż z akcji strajkowej w Spółdzielni Inwalidów im. Antoniego Suwary w Pabianicach.

„Pieniądz nie   śmierdzi” mawiali starożytni Rzymianie. Walczyli z taką moralnością ideowcy różnych odcieni. I co? Ano znów daje znać o sobie. Przykro, że w szeregach aktywu „Solidarności”, ale lepsza prawda ujawniona, niż kryta pod baldachimem frazesów o „szkodliwości stresów sytuacyjnych” , lub rozstrzeliwania argumentami o „możliwościach utraty premii kwartalnej”.

Początek afery miał miejsce dnia 26 marca w Spółdzielni Inwalidów im. Antoniego Suwary  w Pabianicach. Po rozrzuconych oddziałach wędrowali członkowie władz  zakładowych „Solidarności”, ale bez Przewodniczącego, który zajęty był jutrzejszym pogrzebem ojca i pytali członków: „Strajkujemy 27-go?”. Odpowiedzi były jednoznaczne – „Tak!”.

Przegłosowano sprawę.

Na zakończenie aktyw coś mówi o wyłączeniu spółdzielni inwalidzkich ze strajku, nawet ostrzegawczego: „Była, wiecie taka uchwała MKZ-tu. Dlaczego nie ma w regulaminie … ani innym piśmie? Zadzwonimy. Przyjdzie teleks – wyjaśni”.

W piątek 27 marca szli „suwaracy” do zakładu niepewni: „Będziemy strajkować? Nie będziemy?”. Zwołano „alarmowe” zebranie władz i aktywu „Solidarności”. Po co? Wyjaśnienie nadeszło niebawem.

Przewagą 7-miu przeciw 2-m głosom zapadł werdykt: ”Nie strajkujemy”. Motyw : „Możemy nie wykonać planu kwartalnego, a więc premia nam leci koło nosa”. Teleksu wciąż nie ma.

Godzina 8-ma. Wyją syreny. Klasa pracująca całej Polski  walkę o bycie podmiotem, a nie przedmiotem…

Jak na innych oddziałach – nie wiem. Na „Elektronice” członkom „Solidarności” drżą ręce, a pod czaszkami myśli wstydu biegać zaczynają. Godzina za trzy dziewiąta. Jeden z kolegów wygłasza krótką mowę. Zapada jednogłośna decyzja.

Strajkujemy! Powiewa narodowa flaga. Praca staje. Napięcie znika. Czujemy się wolni od zmory nieuczestniczenia w robotniczym boju. Przybywają powiadomione władze ”Solidarności” spółdzielczej. Zarzuca się nam samowolę. Wychodzi, żeśmy anarchiści, warchoły. Dyskusja ostra: Praca – Strajk – Obca interwencja, komu co przypadnie, jak do niej dojdzie i czy pochwała może być hańbą. „A wy panowie, dostaniecie nagrodę z komitetu PZPR za dobrą robotę. Może i za wykonanie zadania ’’- podsumował kolega, ten sam co trzymał mowę przedstrajkową.

Telefon. Teleks. Pędzi po papier władza wysłużonym samochodem. Wraca z prezesem ds. technicznych, który odczytuje treść dokumentu. No tak. Jesteśmy wyłączeni. Nie chcą inwalidów… Gorycz. Załamanie u ludzi. Triumf na twarzach przełożonych. Cieszą się. Plan uratowany. Buntownicy poskromieni. Uśmiecha się radośnie techniczny – także członek „Solidarności”. Potężna będzie nagroda za zwycięstwo…

Tylko godzinę byliśmy w akcji. Dopiero po 12-ej przyszły refleksje: decyzja ostatecznie zależy od głosowania związkowców; delegaci oddziałów zebrani krótko przed godz. 8 nie konsultowali się z wyborcami; wszyscy mężowie zaufania suwarackiej „Solidarności” ulegli najprawdopodobniej sugestiom Zarządu Spółdzielni o wpływie 4-ch godzin strajku na premię kwartalną; gdyby był z nami Przewodniczący, to tak jak braliśmy udział w strajkach dotychczasowych – w tym też byśmy uczestniczyli całą Spółdzielnią; „Elektronika” mogła i powinna, mimo teleksu, trwać w walce do 12-ej i tak postąpili inwalidzi ze Spółdzielni Jarosława Dąbrowskiego w Pabianicach.

Przed 13-tą (kończymy pracę o 14.30) zaczyna brakować materiałów na stanowiskach. Przez następne dwa dni postój z uwagi na niedobór surowców.

Komu i dlaczego zależało, by „Suwary” nie strajkowały?

Podałem tło zdarzeń i garstkę refleksji. Bez nazwisk. Nie warto jednych kreować na bohaterów, drugich degradować do dna konformizmu, trzecim insynuować „wypełniania zadania szczególnej wagi”.  Niech każdy, jeśli ma odwagę, ujawni swoje motywy na łamach wolnej prasy. A może Czytelnicy z innych zakładów też zabiorą głos? (Hieronim Dobrowolski, szeregowy „solidarnościowiec” z Oddziału „Elektroniki” Spółdzielni Inwalidów im. Antoniego Suwary w Pabianicach).

W numerze 9-10, drugoobiegowego,  Legionisty z 1988 czytamy tekst  „Wiersze Hieronima Dobrowolskiego”: W bieżącym roku mija trzecia rocznica śmierci Hieronima Dobrowolskiego (dokładnej daty śmierci nie ustalono). Chciałbym w kolejnych numerach naszego pisma przypomnieć twórczość tragicznie zmarłego, uprawiającego okolicznościową poezję patriotyczną, pabianickiego działacza antykomunistycznego. Owiany po śmierci legendą, był za życia w kręgach pabianickich działaczy „Solidarności” i opozycji antyreżimowej, wysoko ceniony i lubiany. Wyczulony na krzywdę ludzi pracy, na przemoc systemu, wreszcie na kłamstwo i obłudę, odzwierciedlał przejawy tych zjawisk w swych wierszach. Tworzył na gorąco, pod wpływem natchnienia, które przychodziło nagle. Bardzo często nie zapisywał swoich wierszy – czyniła to za niego, ciągle znajdująca się w jego otoczeniu grupa przyjaciół. On recytował dopiero co ukształtowane strofy, oni pisali na posiadanych przypadkowo lub wcześniej przygotowanych kartkach. Kartki te krążyły później z rąk do rąk, odpisywane w licznych egzemplarzach. Kilka wierszy opublikowano w łódzkiej prasie „Solidarności” i KPN-u. Większość pozostała w rękopisach przygodnych słuchaczy, czy rzadziej, autorskich. Tą drogą proszę czytelników posiadających wiersze Hieronima Dobrowolskiego o przekazanie ich do redakcji „Legionisty” poprzez kolporterów. „Jan Lorentowicz” (Henryk Marczak)

Mane… Tekel …Fares

(…) Ciebie władzo o łaskę nie proszę/Głos mój nie jest słodziutki, liryczny/ Gdy oświadczam: Musi wyjść zza kraty/ Wkrótce każdy więzień polityczny!/ Oczywiście, trzymać ich możecie/ Dla niewinnych to żadna kara./ Wiedzcie jednak: Dla was się szykuje/ Już obfita uczta Baltazara!(…)

O zaginięciu  H. Dobrowolskiego informował, kolportowany za granicą, periodyk Uncensored Poland News Bulletin, 1985.

Hieronim Dobrowolski, who before 1980 had been actively involved in the opposition movement in the Łódź and Pabianice region and later became a Solidarity activist disappeared without trace on October 19, 1984. Dobrowolski opposed the official decision to remove crosses from the Suwara Disabled Persons’ Cooperative at Pabianice and thus earned the displeasure of the management  and the authorities.

Dobrowolski zniknął 19 października 1984 roku, natomiast 4 kwietnia 1985 znaleziono w słupskim lesie jego zwłoki znajdujące się w stadium daleko posuniętego rozkładu. (Włodzimierz Domagalski „Biuletyn Łódzki”, 2006)



***

26 sierpnia 2015 roku zmarł Mirosław Laskowski. 31 sierpnia pożegnaliśmy go na cmentarzu św. Franciszka w Łodzi. Odszedł od nas nauczyciel, trener i sportowiec, a przede wszystkim wielce zasłużony działacz niepodległościowej opozycji antykomunistycznej.

Mirosław Laskowski urodził się 23 grudnia 1949 roku w Łodzi. W latach 1968-1971 pracował w łódzkiej Fabryce Maszyn Jedwabniczych Majed, a w latach 1972-1979 w Spółdzielni Pracy Elektromet w Łodzi. Po ukończeniu w 1979 roku studiów na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie podjął pracę nauczyciela wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej nr 1 w Pabianicach. Jednocześnie od 1979 roku prowadził działalność sportową – uprawiał wyczynowo podnoszenie ciężarów oraz był trenerem tej dyscypliny w Łódzkim Zrzeszeniu Ludowych Zespołów Sportowych i w Łódzkim Klubie Sportowym.

W grudniu 1980 roku zaangażował się w działalność NSZZ „Solidarność”, był członkiem Komisji Zakładowej w Szkole Podstawowej nr 1 w Pabianicach, a w 1981 roku członkiem Międzyzakładowej Komisji Oświaty „Solidarność” w tym mieście.

Po wprowadzeniu stanu wojennego włączył się w prace podziemnych struktur „Solidarności” i Konfederacji Polski Niepodległej. Od roku 1983 został współpracownikiem, a od roku 1986 kandydatem Konfederacji Niepodległej Obszaru Łódź. Ściśle współpracował wówczas z Markiem Michalikiem, Wiesławem Żyżniewskim, Piotrem i Jolantą Kluszczyńskimi oraz Andrzejem Smulikiem. W latach 1984-1988 prowadził w swoim mieszkaniu punkt dystrybucyjny wydawnictw podziemnych. Kolportował publikacje podziemne (książki Wydawnictwa Polskiego KPN, czasopisma ”Droga”, „Tygodnik Mazowsze”, ”Biuletyn Łódzki „ i in.), organizował lokale konspiracyjne, uczestniczył w akcjach ulotkowych.

W 1985 roku, zwolniony z pracy w pabianickiej ”podstawówce”, znalazł zatrudnienie – także jako nauczyciel wychowania fizycznego – w Zespole Szkół  nr 29 w Łodzi, gdzie pracował do 2003 roku. W 1987 roku ukończył studium podyplomowe z zakresu turystyki na Uniwersytecie Łódzkim.

Jego niepodległościowa działalność była obserwowana przez Służbę Bezpieczeństwa w ramach Sprawy Operacyjnego Rozpracowania krypt. „Ekipa”. W latach 1984-1986 Laskowski był kilkakrotnie przesłuchiwany przez SB.

Po ponownym zarejestrowaniu ”Solidarności” w 1989 roku kontynuował działalność związkową. Od roku 2000 aż do śmierci był członkiem Międzyzakładowej Komisji NSZZ „Solidarność” Oświaty Łódź-Bałuty. Po 1989 roku aktywnie działał także w strukturach KPN. W 2007 roku został członkiem Ligi polskich Rodzin, a w 2010 roku Prawa i Sprawiedliwości.

W roku 2008 został współzałożycielem Związku Weteranów Trzeciej Konspiracji 1956-1989 i do roku 2011 pełnił funkcję członka Komisji Rewizyjnej,

Działał także w Polskim Związku Podnoszenia Ciężarów. W latach 2003-2007 był trenerem w Centrum Zajęć Sportowych. Był także wielkim miłośnikiem astronomii, uchodził za najlepszego łódzkiego obserwatora gwiazd zmiennych, od 1985 roku należał do Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii.

Za swoje dokonania na tak wielu polach był wielokrotnie nagradzany i wyróżniany. W 2013 został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, w 2001 otrzymał z rąk ministra kultury odznakę Zasłużony Działacz Kultury, w 2003 został uhonorowany medalem „O Niepodległość Polski i Prawa Człowieka 13 XII 1981 -4 VI 1989”. Jako sportowiec zdobył 17 tytułów mistrza Polski w podnoszeniu ciężarów w kategorii weteranów, siedem medali , w tym jeden złoty, na mistrzostwach Europy, cztery medale na mistrzostwach świata. W roku 1988 otrzymał odznakę Zasłużony Działacz Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów. W roku 1997 został odznaczony Srebrną Odznaką Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Henryk Marczak (Kronika miasta Łodzi, nr 3/2015 r.)

***

Antoni Kabza (ur. 1952). Działacz związkowy; pracownik COBR Maszyn Włókienniczych w Łodzi; członek Prezydium MKS w Pabianicach (sierpień 1980); uczestnik zebrania założycielskiego MKZ w Łodzi (5 IX 1980), następnie członek Prezydium MKZ NSZZ „S”, jednocześnie  przewodniczący zespołu informacji MKZ; członek  KZ NSZZ „S” w miejscu pracy (1980-1981) ; czł. ZR NSZZ „S” Ziemi Łódzkiej, odpowiedzialny za nadzór nad prasą związkową, prowadzenie akcji plakatowych i kolportaż; krytyk działań A. Słowika; czł. Powołanej przez ZR NSZZ „S” komisji mieszanej złożonej z przedstawicieli prasy związkowej i państwowych środków przekazu oraz Komisji Pomocy Społecznej; delegat na 1 Krajowy Zjazd delegatów NSZZ „S” (wrzesień-październik 1981); po 1989 właściciel apteki w Pabianicach.

Antoni Kabza był obiektem zainteresowania Służby Bezpieczeństwa PRL.

1980 październik 16, Łódź – doniesienie TW „Wacław” na temat posiedzenia Prezydium MKZ NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej 14 października 1980 r.

Źródło: TW „Wacław”

Przyjął: ppłk Cz[esław] Chojak

Miejsce: MK „Szarotka”

Dnia 16 X [19]80 r., godz. 11.00-12.30

(…) W trakcie tych relacji okazało się, że zespół z Gdańska odgrywa absolutnie decydującą rolę we wszelkich sprawach „Solidarności”, m. in. Wałęsa nie dopuszcza do dyskusji na temat związków branżowych, a każdym „kiwnięciem” może storpedować wszelkie wnioski, jakie płyną z terenu, a nie z zespołu gdańskiego. Słowik odnosi wrażenie, że Wałęsa, poza Gdańskiem, opiera się na małych MKZ w kraju, natomiast duże organizacje – Łódź, Szczecin, Wrocław, Śląsk – gdyby połączyły swoje siły, mogłyby zyskać większy wpływ na działanie  ”Solidarności”. W trakcie dyskusji Kabza wykrzykiwał,  „że trzeba skończyć z kultem Wałęsy, solidaryzować się z Gdańskiem, ale robić swoje”. („Wacław”)

(…) 1980 listopad 7, Łódź- Plan działań operacyjno-profilaktycznych Wydziału IIIA KW MO w Łodzi na listopad i grudzień 1980 r.

(…) Rozpatrzyć operacyjne możliwości pozyskania, w sposób zalegendowany, do współpracy członków Prezydium MKZ NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej, a mianowicie: - Zbigniewa Sęka – wykona por. A. Szymański (termin -29 listopada 1980 r.), - Marka Kowalika – wykona kpt. T. Rażniewski (termin – 5 grudnia 1980 r.), - Antoniego Kabzy -  wykona ppor. Wiesław Zięba (termin -15 grudnia 1980 r.) (…).  ( „NSZZ „Solidarność” w regionie łódzkim w dokumentach Służby Bezpieczeństwa 1980-1981”, 2010 r.)

***

Kaplica św. Anny przy kościele św. Mateusza w Pabianicach była miejscem spotkań działaczy „Solidarności” z Łodzi. Wspominał o tym Michał Raduszewski w artykule „Trudna droga do demokracji. Łódzkie struktury NSZZ „Solidarność” 1984-1990”, Kronika miasta Łodzi, nr 3/2015 r.

(…) 19 marca 1989 roku w kościele św. Anny w Pabianicach działacze MKO i RKW (Regionalna Komisja Wykonawcza) podjęli decyzję o utworzeniu nowej tymczasowej struktury ponadzakładowej Regionalnej  Komisji Organizacyjnej  NSZZ „Solidarność” Ziemi Łódzkiej (RKO). Tym samym rozwiązano RKW, a prezydium MKO podało się do dymisji. RKO przejęło struktury starych organizacji.  Przewodniczącym został Ryszard Kostrzewa, a w składzie prezydium  znaleźli się m. in. Paweł Lipski, Marek Edelman oraz Jerzy Dłużniewski. Powstanie RKO zaogniło dodatkowo spór między Zarządem Regionu. Zwłaszcza że Kostrzewa uważał, że Wałęsa właśnie ludzi związanych z RKO  upoważnił do organizowania, odbudowywania oraz kierowania „Solidarnością”. Według niego Wałęsa oraz KKW (Krajowa Komisja Wykonawcza) uznało RKO za jedynego reprezentanta  Związku w regionie łódzkim. (…)

***

Z chwilą ogłoszenia w mieście stanu wojennego, 13 grudnia 1981 roku, władzę w Pabianicach  objął pułkownik Henryk Kwaśniewski, dotychczasowy komendant Terenowej Grupy Operacyjnej. Sprawował funkcję wojennego komisarza miasta. 4 maja 1982 r. zdał urząd. Na stanowisko  prezydenta powrócił Bogdan Kunka. Piastował je do 19 listopada 1986 roku.



Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij