www.um.pabianice.pl
Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 60 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.

Hindusi

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Pabianice są miastem otwartym na przybyszów z różnych stron świata. Coraz bardziej zaznaczają swoją obecność Hindusi, którzy prowadzą tutaj działalność gospodarczą, zaciekawiając również swoją kulturą.

Na święto Navratri –pisała Renata Kamińska- zjechało do nas 150 Hindusów z całej Polski. Najpierw odprawiali pudżę [składanie ofiar] przed obrazem bogini Shakti [małżonka Śiwy, występująca w czterech postaciach: Parwati, Durga. Kali, Uma]. Później tańczyli i ucztowali.

Navratri to nazwa festiwalu tańca, który w Indiach trwa przez 9 dni i nocy. [Navratri święto ku czci Shakti upamiętniające dziewięć dni, podczas których mogła opuścić  męża Śiwę i odwiedzić swoją matkę. Bogini wojny, mocy i opieki]

- Chcieliśmy urządzić to święto w Warszawie, ale okazało się, że najlepiej będzie, jeśli festiwal będzie w Pabianicach – mówi Bhagwan Dass Mamnani.

150 Hindusów tańczyło i bawiło się w restauracji Jubilatka przez jedną noc.

- W Pabianicach mieszka ponad tysiąc Hindusów. Z tymi co przyjeżdżają i wyjeżdżają nawet tysiąc pięćset. Ja przyjechałem tu 8 lat temu – dodaje Mamnani. – W Pabianicach bardzo nam się podoba. Robimy tutaj interesy. Prowadzimy hurtownie z tkaninami. Nawet pogoda się podoba, bo u nas w Indiach jest bardzo gorąco.

Pierwsza hinduska hurtownia tkanin powstała 10 lat temu w domu przy ul. Rzgowskiej. Prowadził ją Hindus, który mieszkał w Warszawie. Dziś takich hurtowni są dziesiątki. Mają nawet swoją restaurację przy ul. Reymonta 2. Tradycyjne indyjskie potrawy gotuje tutaj Raju Sharma. Jego klientami są najczęściej jego rodacy.

- Polacy też przychodzą – mówi właściciel Golden Everestu.

W sobotni wieczór w bankietów ce restauracji Jubilatki Hindusi ustawili ołtarz bogini Matki – Shakti. Nie pozwolili wchodzić w butach. Zapalili kadzidła i świece. Usiedli na dywanie i przez godzinę śpiewali hinduskie badżany (pieśni). Potem odprawili pudżdę (hinduską mszę). Na koniec każdy mógł podejść do ołtarza, oddając cześć bóstwu. Gdy skończyli, poszli na dużą salę tańczyć i jeść indyjskie smakołyki. Z Warszawy przyjechał nawet didżej, który puszczał indyjskie przeboje. Mężczyźni i kobiety tańczyli z dwoma kijami, którymi wystukiwali rytm, uderzając jeden o drugi lub w kij partnera (Życie Pabianic, 21.10.2007 r.)

W 2006 r. do Pabianic przybyli finansiści z Indii.

Egzotyczni goście w turbanach i sari, narodowych strojach Indii, spacerujący po ulicy Zamkowej budzili zainteresowanie pabianiczan.

Jak się dowiedziało Życie Pabianic, byli to prezesi banków z Indii. 13 osób przyjechało do nas w ramach wymiany zorganizowanej przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Banków Spółdzielczych. W Polsce Hindusi spędzili 10 dni, zwiedzili Kraków i Warszawę. Wszędzie podpatrywali, jak pracują nasze banki. Ostatniego dnia odwiedzili Bank Spółdzielczy Pa-Co-Bank.

- Nasz bank jest jednym z najstarszych w kraju. Mamy ponad stuletnią tradycję – chwalił się prezes Jerzy Błochowiak.

- Jeśli chodzi o wasze banki, to są o wiele bardziej profesjonalne od naszych. Możemy się od was uczyć – powiedział B. S. Vishwanatham .

Wśród 13 bankowców z Indii znalazły się dwie kobiety. Hinduski ubrane w kolorowe sari budziły spore zainteresowanie.

Po ponadgodzinnej wizycie w banku wycieczka „utknęła” na dłużej po drugiej stronie ulicy, w sklepie jubilerskim Opiume. Po jej wizycie przerzedziła się bardzo półka z bursztynami.

- Bardzo podobała się im nasza biżuteria – mówi ekspedientka Aneta Reinhold-Ziętkiewicz. – Chwalili kolory i wzory biżuterii z naturalnymi bursztynami.

Zakupy nieco zmieniły napięty program zwiedzania miasta. Na obejrzenie pabianickiej Polfy, kościoła św. Mateusza i Zamku Hindusi mieli tylko godzinę. Ale to im wystarczyło, by zgodnie stwierdzić, że „Pabianice to piękne i czyste miasto”.

Bankowcy z Indii to: B. S. Vishwanathan, K. Srinivasa Gowda, V. P. Singh, G. M. Saxena, V. K. Bansal, Gurbir Singh, M. N. Rajendra Kumar, A. A. Ramesh, C. Basavegowda, Siddarth  Shirali, B. K. Shubhash Chandra, Manjula Gowda, Poornima Pratek.

Z Indii do Pabianic

Sharda Europe, firma z branży tekstylnej, jest jednym z największych polskich importerów towarów z Indii. Na rynku działa od 13 lat, a od 2 lat jej główna siedziba znajduje się przy ul. Rzgowskiej w Pabianicach. W 2007 roku została sklasyfikowana na pierwszym miejscu w branży tekstylnej, rok później na drugim. Działa na 4 kontynentach, w 68 krajach. Dlaczego wybór padł na Pabianice?

- Uznaliśmy, że w Pabianicach jest najlepsza lokalizacja. Mamy dużo klientów w Sieradzu, Kaliszu i Łodzi. Poza tym Pabianice to centrum Polski – powiedział Amit Lath, wiceprezes zarządu firmy.

Tekstylia produkowane są z indyjskiej bawełny. Jak zapewnia wiceprezes, są najwyższej jakości. Powstają z nich zarówno mięciutkie pościele, delikatne i sterylne bandaże opatrunkowe, jak i mocne, wytrzymałe mundury wojska polskiego i policji.

- Chcielibyśmy, aby mieszkańcy mieli świadomość obecności takich firm w regionie łódzkim, aby zwrócili uwagę na nasze starania w celu dalszego rozwoju, który trwa mimo zmieniających się warunków międzynarodowych – mówi wiceprezes.

Starania docenił Adam Szejnfeld, wiceminister gospodarki, który 25 kwietnia podczas Polsko-Indyjskiego Forum Gospodarczego w Warszawie wręczył zarządowi firmy list, a w nim napisał: „Ze szczególną satysfakcją pragnę podkreślić, iż dotychczasowe dokonania spółki Sharda Europe świadczą o wysokim zaangażowaniu, inicjatywie i konsekwencji w działaniach kierownictwa spółki, co pozwala budować jej trwałą, wysoką pozycję zarówno na rynku krajowym, jak i międzynarodowym”.

- To duże wyróżnienie dla naszej firmy. W forum wzięła udział prezydent Indii, Pratibhy Patil, wraz z delegacją. Otrzymaliśmy również podziękowania od ministra gospodarki za czynny udział w organizacji Polsko-Indyjskiego Forum Gospodarczego – dodał, nie kryjąc dumy, wiceprezes Lath. (NŻP, nr 20/2009 r.)

W  2010 r. na ulicy Rzgowskiej zjawił się ambasador Indii w Polsce.

W czwartek firmę Sharda Europe przy Rzgowskiej odwiedził Deepak Vohra, ambasador Indii.

- Firma Sharda Europe nadzoruje dwanaście oddziałów znajdujących się na terenie Europy. Jest drugą największą grupą w Polsce z indyjskim kapitałem – powiedział gość podczas krótkiej konferencji w jej siedzibie.

Firma od 2005 roku obsługuje rynek europejski, za co odpowiedzialny jest członek zarządu Amit Lath.

W czasie dwudniowej wizyty prowadzone były rozmowy z władzami województwa dotyczące rozwoju istniejącej już współpracy oraz nowych inwestycji. Te dotyczyły takich dziedzin jak telekomunikacja czy energia elektryczna. Ponadto ambasador odwiedził m. in. łódzką filmówkę oraz centrum handlowe „Ptak”.

- Uwielbiam Polskę i Polaków. Jesteście bardzo przyjacielscy, otwarci  i tolerancyjni. No i macie niebezpiecznie piękne kobiety – przyznał Deepak Vohra. (NŻP,  nr24/2010 r.)

W marcu 2013 r. ambasador RP w New Delhi  pojechał do Radżastanu, aby porozmawiać  m. in. o Pabianicach z właścicielem Sharda Group. Na stronie ambasady pojawiła się informacja:

Ambassador Piotr Kłodkowski (accompanied by Head of the Economic Section of the Embassy, Mr. Sebastian Domżalski) visited one of the biggest Indian exporters to Poland – Sharda Group. In Sharda they were received by the company’s owner and managing director Mr. Anil Mansinghka (Sharda Group’s branch is located in Pabianice, a town in Lodzkie region in Poland). Moreover the delegation met local entrepreneurs – members of Mewar Chamber of Commerce & Industry as well as Sangam University students. One of the elements of the Ambasador’s visit to Rajasthan was a courtesy meeting with Mr. Arvind Singh Mewar, custodian of the Mewar dynasty. (...)

W 2015 r. na stronie International Trade News mogliśmy przeczytać: przemysł tekstylny jest uważany za jeden z najważniejszych sektorów światowej gospodarki. W 2002 r. obrót tekstyliami dawał 400 mld dolarów w skali globalnej, główni eksporterzy znajdowali się w Bangladeszu, Makao i Kambodży. W Europie, Sharda z Pabianic występuje jako czołowy dostawca tkanin. Firma specjalizuje się w dostawach wysokojakościowej przędzy, włókien i prefabrykowanych tekstyliów dla przemysłu włókienniczego na całym kontynencie.

Historia firmy sięga roku 1926, gdy Shri Gajadhar Mansinghka założył pierwszą fabrykę włókienniczą w Indiach.

- Dzisiaj, grupa przedsiębiorstw indyjskich jest zarządzana przez Anila Mansinghka - wyjaśnia  Amit Lath, wspólnik zarządzający Sharda Europe, zatrudniony w kompanii od 15 lat.

Mr. Lath odpowiada za rozwój nowych produktów w zakresie sprzedaży i utrzymywanie kontaktów z bankami, i kontrahentami.

- Na początku firma dostarczała surowiec dla fabryk. Główny rynek stanowiła Azja.

W miarę upływu czasu, Sharda Group stopniowo rozszerzała swoje wpływy na rynku wewnętrznym i zagranicznym.

- W 1988 r. weszliśmy do Polski – mówi Lath.  – 8 lat później w 2006 r. rozpoczęliśmy działalność w Turcji. Zakupiliśmy w pełni wyposażone biuro i magazyn, aby sprostać dodatkowemu zapotrzebowaniu.

Na przełomie 2009 i 2010 r. dwa znaczące znaki towarowe zostały zakupione przez Sharda Group.

- Uniontex i Pamotex, dwie zwycięskie firmy o podziwu godnej tradycji w Polsce, stały się częścią naszego biznesu – mówi Lath.  – W ciągu kilku lat nasza firma została uhonorowana licznymi nagrodami. Na przykład przez trzy kolejne lata dostawaliśmy tytuł Gazeli Biznesu i świętowaliśmy nasze 25-lecie w 2011 r. W 2012 r. otrzymaliśmy nagrodę Fair Play i byliśmy pierwszą indyjską kompanią w Polsce, która uzyskała nominację do pięćsetki Forbes Diamond 2012.

Obecnie Sharda Group jest uznana przez Ministerstwo Gospodarki w Polsce za numer jeden w branży tekstylnej.

- Nasza europejska siedziba jest zlokalizowana w Pabianicach, Polska – podkreśla Lath.

- Wspólnie z 87 pracownikami osiągnęliśmy obroty w wysokości 70 milionów euro w poprzednim roku  – tłumaczy. – Oprócz bazy głównej w Pabianicach, utrzymujemy biura w całej Europie, np. w Wielkiej Brytanii, Turcji, Danii, Hiszpanii, Portugalii, na Węgrzech.

Ponadto Sharda Group ma swoich przedstawicieli i hurtownię w Wilnie, Litwa, skąd obsługuje kraje bałtyckie.

- Centrala grupy firm mieści się w Bhilwarze, Radżastan, Indie – mówi Lath- ale sięga już Europy, Bliskiego Wschodu, USA i jest obecna w 60 państwach.  (…)

Domowe tekstylia(pościel, ręczniki, serwetki, obrusy, chodniki ,dywany, tkaniny obiciowe itd.) do produkcji których Sharda dostarcza włókna stanowią istotną część całkowitych obrotów.

- Nasze dwa polskie znaki towarowe Uniontex i Pamotex trafiają do sieci sprzedaży detalicznej, na przykład Real w Niemczech i Carrefour we Francji – mówi pan Lath – i dodaje, że mają ponad 400 klientów odbierających surowce do produkcji tekstyliów domowych. (…)

Na stronie internetowej Magazyn Trendy przeczytaliśmy o mieszkańcach Indii: Potrafią żyć w wielopokoleniowych rodzinach, minimalizując w ten sposób koszty utrzymania, a pieniądze inwestują w firmy. Dlatego po kilku latach stają się zamożnymi ludźmi – tłumaczy Ryszard Sznajder. Hindusi nie omijają również Polski. Traktują ją jak rynek zbytu i świetną bazę wypadową do Europy.

- Interesy w waszym kraju prowadzi się bardzo dobrze, bo Polacy są przyjaźnie nastawieni do Hindusów i mają do nich zaufanie w sprawach biznesowych – podkreśla Amit Lath, prezes zarządu Sharda Group of Companies, grupy firm tekstylnych, których spółka matka, Sharda Spuntex, ma siedzibę w Indiach. – Nie bez znaczenia jest fakt, że żyje tu wielu miłośników orientalnej kultury. Dlatego na spotkania towarzyskie zawsze ubieram się w tradycyjny strój indyjski. Wyróżniam się wtedy spośród monotonnych garniturów i krawatów, a koledzy żartują, że wyglądam jak indyjski król – śmieje się nasz rozmówca, z pochodzenia bombajczyk, wyznawca hinduizmu od kilkunastu lat mieszkający z rodziną w Polsce.

Kilka tygodni temu Sharda Europe kupiła od Uniontexu fabryki tekstyliów z Łodzi, znak towarowy.

- Już we wrześniu zamierzamy wprowadzić na rynek krajowy, a także przeznaczyć na eksport, kolekcję pościeli marki Uniontex – mówi prezes Lath. Firmy indyjskie, które obsługują 40-50 proc. światowego rynku tekstyliów, handlują ponadto sprzętem AGD, zabawkami, żywnością oraz przyprawami. Poza Sharda Europe z największych inwestycji w naszym kraju zasłynęli: ArcelorMittal, globalna firma stalowa skupiająca 70 proc. potencjału produkcyjnego polskiego przemysłu hutniczego; Infosys Technologies i ZenSar Technology działające w branży informatycznej, Tata Consultancy Services świadczący usługi outsourcingowe, Eurobatt wykonujący baterie i drobny sprzęt AGD oraz firma Indigo zajmująca się produkcją mebli.

Moje Miasto (nr 38/2012 r.) informowało: Hindusi chcą inwestować w Pabianicach. Ma u nas powstać Sharda Business Center, oferujące pracę wielu młodym ludziom.

Przedsiębiorcy z sektora BPO (Business Process Outsourcing) są zainteresowani naszym miastem. Ma tu zostać zrealizowana wielka inwestycja: Sharda Business Center. Pierwsze spotkanie hinduskiego inwestora z władzami miasta już się odbyło. Wiadomo, że inwestycja będzie wiązać się z budową lokali pod nowe centrum.

- Zaproponowaliśmy im trzy lokalizacje, ale na razie nie będę zdradzał, jakie – mówi wiceprezydent Grzegorz Mackiewicz. Na temat przebiegu rozmów prezydent nie chce rozmawiać. Zaznacza jednak, że odbędzie się kolejne spotkanie, więc wszystko zmierza w dobrym kierunku.

- Inwestor jest poważny, ale to są bardzo delikatne rozmowy, dlatego nie mogę na razie nic powiedzieć – wyjaśnia Mackiewicz.

Sektor BPO funkcjonuje w naszym kraju od niedawna, ale rozwija się bardzo dynamicznie. Obecnie w tej branży zatrudnionych jest blisko 10.000 osób, a szacuje się, że w ciągu najbliższych lat ich liczba wzrośnie do 50.000. Czym jest BPO? Business Process Outsourcing to zlecenie wykonywania procesów biznesowych, jak zaopatrzenie, produkcja, marketing czy księgowość firmom zewnętrznym. Zatrudnienie w tym sektorze znajdują głównie ludzie młodzi.

Informacja o inwestycji w Pabianicach pojawiła się podczas kongresu przedstawicieli branży BPO w Sopocie. Przedstawił ją hinduski przedsiębiorca Amit Lath. Centrum ma ściągać do naszego miasta firmy z Indii. Kolejne spotkanie inwestora z władzami miasta ma się odbyć w przyszłym tygodniu.

- Bardzo liczymy na to, że wszystko się uda – zaznacza Mackiewicz.

We wrześniowym wydaniu magazynu Marwar India z 2019 roku ukazała się prezentacja Sharda Group Companies i … wzmianka o Pabianicach.

„Wśród setek przedsiębiorstw tekstylnych, które widnieją na horyzoncie Bhilawary, te, które należą do Grupy Sharda są najstarsze, zostały utworzone w 1926 roku przez Gajadhara Mansinghka. Przez wiele dekad firma rozwinęła się imponująco i zajmuje poważne miejsce na rynku  tekstyliów, włókien i przędzy. Wiele zawdzięcza obecnemu szefowi Anilowi Mansinghka. W 2001 roku nawiązał on współpracę z młodym i dynamicznym profesjonalistą z branży tekstylnej  Amit Lathem i rozpoczął ekspansję zagraniczną zakładając siedzibę Sharda Europe w Pabianicach”.

He also revived famous Polish traditional textile brands (znaki towarowe) like Uniontex (Estd 1827) & Pamotex (Estd 1825) which is sold globally through large distribution network.

http://shardagroup.pl/?page=offer&detail=1#main

http://www.marwar.com/partners-in-growth/

Mr. Amit Lath jest liderem społeczności indyjskiej w Pabianicach i w regionie. A. Lath to CEO (Chief Executive Officer) & Founder (założyciel) Sharda Group of Companies (Europa); Vice President, Indo-Polish Chamber of Commerce & Industry; International Brand Ambassador, Lodz Regional Park of Science and Technology; Director, Indo British Trade Council; Founder & Advisory  Board Member (założyciel i konsultant), British International School of University of Lodz; Partner, Foundacion of Education & Sports Promotion FREIS – Fundacion REAL MADRID; Official Representative of The Times Group (International Media Marketing – Poland & Lithuania); Director, CS Swiss (Switzerland); Executive Director, Astrid Fashion’s Ltd (India); Brand Representative, Warsaw Modlin Airport; Founder&Promoter założyciel i promotor), Sharda Businnes Centre; Board Member (członek zarządu), Gdynia Cotton Association; Fr. Vice President of Indo-Polish Cultural Committee.

***

Smaki Indii

 Cornel D’Silva przyjechał z Bombaju. Karmi Hindusów pracujących w hurtowniach tkanin. Od dwóch tygodni  jego smakołyków mogą spróbować też pabianiczanie.

Przygoda młodego Hindusa z Polską rozpoczęła się 10 lat temu, gdy przyleciał do Warszawy.

- Jestem katolikiem. Dowiedziałem się, że na Starym Rynku będzie dobra zabawa – wspomina. -  To był zlot wspólnoty ekumenicznej Taize. Tam poznałem moją żonę. Małgorzata przyjechała na spotkanie wspólnoty Taize z lublina.

- Dwa lata później był nasz ślub. Dziś mamy dwie córeczki. 7-letnią Amelię i 4-letnią Kornelię – dodaje.

Rodzina mieszka w Łodzi, a ich córeczki zostały modelkami. Reklamują odzież dziecięcą firm: tup-tup, revon, Gabriela, wola.

Mąż prowadzi interesy związane z handlem tkaninami – wyjaśnia Małgorzata.  – Pięć miesięcy temu przejął bar hinduski w Pabianicach.

Państwo D’Silva elegancką restaurację Smaki Indii urządzili przy ulicy Reymonta.

- Po oryginalne przyprawy i składniki jeżdżę do Berlina. Sprowadzam wszystko, nawet mango i kolendrę – wylicza.

- Ma smakować jak w Indiach.

Dlatego regularnie przywozi świeżą kurkumę, imbir, suszoną mieszankę przypraw masala, orzechy nerkowca, a nawet ryż. Hinduska kuchnia słynie z sypkiego ryżu basanti, sosów i placków.

- Kupiłem specjalny indyjski piec tandoor, w którym możemy wypiekać placki indyjskie. Pieczemy w nim też kurczaki, baraninę z przyprawami, rybę, a nawet tradycyjny ser paneer – wyjaśnia.

Ponieważ cała rodzina D’Silva spędza teraz całe dnie w Pabianicach, urządzili kącik dla dzieci. Są meble z IKEA, zabawki, książeczki, kredki.

- Dużo osób przychodzi na obiady z dziećmi. Chcemy, by czuły się jak w domu – mówi Małgorzata. – Dla dorosłych przyniosłam z domu książki o Indiach i albumy. Niebawem będziemy mieli Internet bezprzewodowy dla klientów, a na ekranie będzie można oglądać filmy bollywoodzkie.

- I turnieje w krykieta, piłkę nożną – dorzuca Cornel. – Sam gram w pabianickiej drużynie krykieta. Rozgrywamy zawody z Hindusami z Warszawy i Anglikami. Mamy własną mini ligę. Idzie nam coraz lepiej.

D’Silva to też mistrz Polski w carrom, czyli w indyjskim bilardzie. Gra polega na tym, że na planszy trzeba precyzyjnie i według zasad pstrykać palcami w drewniane piony.

- W tym roku byłem na zawodach w Szwajcarii na EuroCup 2009 i zająłem 15. miejsce – chwali się. – Pojechałem tam jako mistrz Polski. Byłem kapitanem drużyny polskiej.

Trzy stoły do gry w carrom staną za ścianą restauracji, gdzie planuje urządzić pub. Latem urządzą tam też plac zabaw dla dzieci i ogródek piwny.

Teraz działa tylko restauracja. Jej remont trwał 5 miesięcy. Właściciel firmy remontowej Zbigniew Drószcz wstawił nowe okna w lokalu, położył podłogi, zbudował nowy bar, urządził nowoczesną toaletę, wymalował ściany czerwoną i szarą farbą. Drewniane stoły, krzesła i miedziane naczynia przyjechały z Indii.

- Kolory jak w Bombaju – rozmarzył się D’Silva. – I jedzenie jak w rodzinnych stronach. Mamy catering. Jeśli ktoś chce wyprawić w domu indyjską imprezę, może na nas liczyć, bo mu w tym pomożemy.

Codziennie restauracja gotuje dla Hindusów pracujących w hurtowniach tkanin. Jedzenie dowożą taksówki.

- Pabianice to bardzo miłe, spokojne miejsce. Bardzo nam się podoba - mówi D’Silva. – Planujemy z żoną zbudować dom. Może w Pabianicach nam się to uda?

W naszym regionie mieszka już prawie dwa tysiące Hindusów. W Polsce jest ich 5 tysięcy. (Renata Kamińska „Smaki Indii”, Życie Pabianic nr 47/2009 r.)

Hindusi otworzyli także restaurację przy ulicy Rzgowskiej, bliżej swoich miejsc pracy. Liczyli również na zainteresowanie ze strony pabianiczan. W lokalnym tygodniku zamieścili nawet ogłoszenie szeroko prezentujące walory lokalu.

Bollywood Chilli to nowa restauracja w naszym mieście, która cieszy się coraz większą popularnością wśród osób, które poszukują ciekawych kulinarnych doświadczeń. Ekskluzywne indyjskie wnętrza zachęcają do degustacji oryginalnych, pysznych i aromatycznych potraw indyjskich, przygotowanych według tradycyjnych receptur przez doświadczonych kucharzy z Indii.

Bollywood Chilli – to miejsce, w którym liczy się każdy szczegół: od obsługi klienta po smak potraw. Idealnie doprawione i pięknie zaserwowane dania zachwycają wszystkich gości. Odzwierciedleniem tej orientalnej kuchni są żywe kolory potraw, zapierające dech w piersiach obrazy i niesamowity zapach przypraw dodawanych do dań. Restauracja Bollywood Chilli to także miejsce, do którego powinien trafić każdy wielbiciel dobrej kuchni.

Kuchnia indyjska jest jedyna w swoim rodzaju. Nie można jej pomylić z żadną inną. To co w niej charakterystyczne, to odbicie zróżnicowania kulturowego Indii. Potrawy pochodzą z 4 stron tego kraju, tak jak 4 strony świata: wschód, zachód, północ i południe. Każda z nich ma swój niepowtarzalny smak zachwycający podniebienia.

Kucharz każdego dnia dokłada starań, żeby wszystkie dania smakowały doskonale. Poleca przede wszystkim pyszny Butter chicken w sosie maślano-pomidorowym lub Chicken tikka masala, a także pyszne dania z baraniny, które cieszą się dużym powodzeniem, zwłaszcza wśród panów. Koniecznie trzeba spróbować przepysznych świeżych chlebków Naan z masłem lub czosnkiem, pieczonych w specjalnym piecu Tandoor, który został sprowadzony specjalnie z Indii.

Dla smakoszy piwa świetnie nadają się przekąski, takie jak chrupiące pierożki Samosa lub Pakora, czyli warzywa  lub kawałki kurczaka obtaczane w cieście z mąki z ciecierzycy i smażone na złoty kolor. Zwolennicy słodkości znajdą tu napój jogurtowy Mango Lassi, a także pyszną indyjską herbatę gotowaną z mlekiem, imbirem i aromatycznymi przyprawami.

Restauracja dysponuje klimatyzowaną przestronną salą mogącą pomieścić 120 osób. Do dyspozycji dzieci dostępny jest kącik zabaw. Dzięki współpracy z polskim kucharzem istnieje możliwość zorganizowania imprez okolicznościowych, komunii, wesel z wyłącznie polskim menu. Właściciel oferuje także noclegi w pokojach z łazienkami, TV, dostępem do WiFi i kuchni w cenie 40 zł od osoby.

Egzotyczne dania mogą Państwo zamówić na wynos do swojego domu, aby cieszyć się oryginalnym posiłkiem w gronie najbliższych osób. Przy zamówieniu o wartości powyżej 100 zł istnieje możliwość dowozu gratis (tylko na terenie Pabianic). Restauracja jest czynna siedem dni w tygodniu w godzinach: pon.-czw.: 12.00-22.00, pt.-sob.: 12.00-23.00.ndz.: 12.00-22.00.

Od poniedziałku do piątku w godzinach  12.00 – 13.30 oferujemy tylko na terenie Pabianic dostawę zestawów obiadowych – lunchu w cenie 18 zł. Zamówienia można składać pod nr. 501-751-906 lub 512-021-972 od poniedziałku do piątku godz. 12.00. Serdecznie zapraszamy. Pabianice, ul. Rzgowska 43. (Nowe Życie Pabianic, nr 36/2016 r.)

Pod tym samym adresem znajduje się też indyjski sklep spożywczy.

Hindusi są dobrze zorganizowani , potrafią realizować swoje sportowe pasje i … grają w krykieta na Włókniarzu.

Hindusi z Pabianic mają swoją drużynę. Bobby, Harsh, Rocky, Shaila, Satya, Mark, Jigar, Vijay, Siddh, Nikhil, Sagar, Vinod, Bhagvan, Dipak, Pitar to Hindusi pracujący w okolicznych hurtowniach tkanin. W Pabianicach mieszkają od 4 lat. Większość z nich to kawalerowie. W każdą sobotę i niedzielę spotykają się na boisku Włókniarza. Przychodzą pograć w krykieta.

- Gramy po trzy, cztery godziny – mówi Jigar Soni, pabianiczanin od czterech lat. – Inne dyscypliny nas nie interesują, bo naszym sportem narodowym jest krykiet. Planujemy niedługo rozegrać mecz z kolegami mieszkającymi w Warszawie. Oni mają tam własną ligę.

Po meczu idą do indyjskiej restauracji przy ul Reymonta . – Bardzo podobają nam się Pabianice – dodaje Soni. (Włodzimierz Stawicki „Grają w krykieta na Włókniarzu” . Życie Pabianic nr 22/2007 r.)

***

Hindusi otrzymują internetowe wskazówki niezbędne dla  właściwej celebracji swoich świąt  w różnych strefach czasowych. Chodzi o precyzyjne ustalenie kontaktu z bóstwami według indyjskiego kalendarza księżycowego.

Oto przykład: 2015 Lakshmi Puja, Diwali Puja Timings for Pabianice, Poland,

11 listopada 2015 (środa)- Pradosh Kaal Muhurat

Lakshmi Puja Muhurta ( czas  składania ofiar Lakshmi – żona Wisznu, bogini szczęścia, bogactwa, piękna) = 16:05 do 17.42. Czas = 1 godz. 37 min.

Pradosh Kaal = 15:52 do 18:54

Vrishabha Kaal = 16:05 do 15:42

Amavasya Tithi (faza księżyca w kalendarzu sakralnym) rozpoczyna się  -  o godz.16:53 w dniu 10 listopada/2015 i kończy się – o godz. 18:46 w dniu 11 listopada/2015.

Składanie ofiary bogini Lakshmi odbywa się podczas  Diwali, czyli festiwalu światła. Święto to ma bogatą oprawę – sztuczne ognie, dekoracje kwiatowe; okazja do spotkań rodzinnych i obdarowywania się słodyczami.  Tegoroczne święto pabianiccy Hindusi obchodzili 14 listopada.



***

W tekście Wacława Nowaka „Hinduskie siostry” (Gazeta Pabianicka, nr 17/1995) czytamy:

Przed trzema laty z inicjatywy arcybiskupa łódzkiego  Władysława Ziółka i przy dużym zaangażowaniu proboszcza parafii Chrystusa Króla, księdza Andrzeja Hyckiego otwarto w naszym mieście pierwszy w Polsce dom Zgromadzenia Sióstr św. Karola Boromeusza (drugi taki dom otwarto w październiku ub. roku w Dąbrowie Górniczej). Zarówno w pierwszym jak i w drugim są wyłącznie siostry – Hinduski. Te w Pabianicach zamieszkały w okazałym budynku przy ulicy Kąkolowej (Klimkowizna) zakupionym dla nich przez Generalny Prowincjat mający swoją siedzibę w mieście Wez Velvain w Belgii.

Niedawno odwiedziliśmy pabianickie Zgromadzenie, którego przełożoną jest siostra Boni.

- Mimo że od Waszego przybycia do Pabianic minęły już 3 lata, to jednak wiemy o Was niewiele. Proszę zatem powiedzieć skąd się wywodzi Wasze Zgromadzenie?

- Zgromadzenie Sióstr św. Karola Boromeusza zostało założone w Belgii w 1684 roku przez księdza Adrien Bresy dla wychowywania biednych dzieci. Do dziś znajduje się tam nasz dom generalny z przełożoną generalną, także Hinduską, matką Andreją. Naszym specyficznym charyzmatem jest objawienie miłości Bożej przez całkowite oddanie się Bogu i ludziom najbardziej opuszczonym. Największe nasze zgromadzenia są w Belgii, Francji, Indiach i w Argentynie. W naszym kraju, czyli w Indiach mamy 30 placówek misyjnych. W Polsce poza Pabianicami drugi dom Zgromadzenia prowadzony przez siostry z Indii utworzono w roku ubiegłym w Dąbrowie Górniczej.

- Pracujecie zatem w znacznym oddaleniu od swoich głównych przełożonych.

- Nie oznacza to jednak wcale, że jesteśmy przez nich opuszczone. Nasi przełożeni z Belgii finansują w znacznym stopniu nasz pobyt i naszą działalność w Pabianicach. Od czasu do czasu odwiedza nas też matka generalna z Belgii – Andreja. Ostatnio była u nas tuż przed świętami wielkanocnymi. Z naszej działalności była zadowolona.

- Jaka jest ta Wasza działalność?

- Zajęć nam nie brakuje. Pracujemy codziennie w kancelarii parafialnej u Chrystusa Króla, w zakrystii kościelnej oraz uczestniczymy w każdą niedzielę z grupą przedszkolaków w mszy świętej. Każda z nas uczy też dzieci języka angielskiego.

- Jak Was przyjęło środowisko, jak czujecie się wśród mieszkańców tej części miasta?

- Odpowiem jednym słowem: wspaniale. Zżyłyśmy się po prostu z wieloma. Odwiedzamy starsze i samotne, a często chore osoby. Pomagamy im jak tylko możemy najlepiej. Ostatnio wizyty takie złożyłyśmy  z okazji świąt wielkanocnych. Były obustronne życzenia zdrowych i szczęśliwych świąt. W poniedziałek świąteczny był też śmigus-dyngus.

- Wszystkie przebywacie w Pabianicach od trzech lat. Ile lat macie za sobą w Zgromadzeniu?

- Ja jestem w nim od 32 lat, Magi – 13 lat, a Irene -10. Do rodzinnego domu na 3-miesięczny urlop jeździmy po 4-letniej służbie.

Obecnie siostry z Indii prowadzą także  Zakład Opiekuńczo-Leczniczy w Pabianicach.

https://przedszkolekarolanki.pl/zgromadzenie-siostr-sw-karola-boromeusza/

https://zol-pabianice.pl/#o-nas



Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij