www.um.pabianice.pl
Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 60 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.

Rzeźby

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

W Pabianicach znajdują się liczne  rzeźby (autorstwa m. in.  Andrzeja Pruszyńskiego, Mieczysława Lubelskiego, Andrzeja Jocza, Krystyny Fałtygi-Solskiej, Michała Gałkiewicza, Ewy Maliszewskiej, Antoniego Biłasa).  Widzimy je obok kościołów, na cmentarzach, zdobią kantor dawnej fabryki Krusche&Ender , stoją przed pływalnią MOSiR, a także na podwórku pabianickiego artysty Rafała Frankiewicza przy ul. Piotra Skargi. Uszlachetniają  teren Stowarzyszenia Centrum Pomocy Bliźniemu „Granica”. Jednak najszerszą ofertą dzieł sztuki współczesnej  dysponuje rzecz jasna Europejski Park Rzeźby A&A.

W  Europejskim Parku Rzeźby A&A przy ulicy Grota Roweckiego podziwiać można odnowione rzeźby Tomasza Koclęgi, artysty wystawiającego swoje dzieła na całym świecie.

„Wtuleni” – rzeźba Tomasza Koclęgi odzyskała blask. Dwie rzeźby – stylizowane białe postaci obejmujące drzewa – poddane zostały gruntownej renowacji. Rzeźby są częścią  stałej ekspozycji parkowej. Pierwsza z nich powstała w 2012 roku w trakcie „II Międzynarodowego Pleneru Rzeźbiarskiego”, goszczącego między innymi artystów ze Stanów Zjednoczonych i Peru, druga stanęła obok rok później, dopełniając kompozycję. W parku znajduje się obecnie 18 rzeźb.

- Regularne czyszczenie rzeźb oraz działania renowacyjno-konserwatorskie należą do stałego harmonogramu prac w parkach rzeźby na całym świecie. Po raz pierwszy w naszym parku autorskiej renowacji rzeźb podjął się jednak sam artysta – mówi Dorota Tomaszewska, dyrektor Europejskiego Parku Rzeźby A&A.

Plenerowe dzieła wystawione przez wiele lat na przeróżne warunki pogodowe przetrwały przynajmniej kilka dużych wichur. Czas i bliskie otoczenie drzew zrobiły jednak swoje. Powierzchnia rzeźb pokryła się naturalnym osadem. Pojawiły się też uszkodzenia mechaniczne. Prace renowacyjne trwały tydzień.

- Czterometrowe rzeźby trzeba  było zdemontować i oczyścić wodą pod wysokim ciśnieniem. Następnie należało zeszlifować poprzednią powłokę, odtworzyć ubytki i naprawić uszkodzenia. W dalszej kolejności dzieła zabezpieczono, pokrywając je dodatkowymi warstwami materiału – warstwą laminatu i żelkotu poliestrowego oraz topcoatem poliestrowym – opowiada dyrektor.

Na koniec rzeźby z powrotem zamontowano przy drzewach. Odnowione dzieła w nienaruszonym stanie powinny przetrwać co najmniej kolejną dekadę. Była to największa renowacja rzeźb przeprowadzona w Europejskim Parku Rzeźby A&A, ale nie jedyna. W lipcu ubiegłego roku zespawano pęknięcia w aluminiowej rzeźbie Jimmy’ego Dahlberga ze Szwecji „Nowej Energii”. Oczyszczono i przemalowano „Falę” autorstwa Craiga Ushera z USA.

Cykl „Wtulonych” to nie jedyne rzeźby Tomasza Koclęgi, które można podziwiać w pabianickim parku. W ramach rocznej wystawy czasowej, od czerwca 2019 mogliśmy oglądać „Refleksję”, dzieło przedstawiające stylizowaną głowę ludzką do połowy zatopioną w wodzie. 30 czerwca nastąpi jej oficjalne pożegnanie. Nietypowa kompozycja, prezentowana w parkowym stawie, powróci do artysty.

- Autor za jej pośrednictwem nawiązuje do relacji człowieka z naturą. Jest to główny motyw twórczości Koclęgi – mówi Dorota Tomaszewska. Rzeźba powstała w 2018 roku i eksponowana była wcześniej w parku na Zamku w Mosznie. (…)

Europejski Park Rzeźby A&A powstał w centrum Pabianic z inicjatywy Anny i Arkadiusza Majsterków w 2011 roku, jako przedsięwzięcie wyjątkowe. Powstał jako jeden z pierwszych w Polsce. Wystawa rzeźb artystów pochodzących z całego świata dostępna jest dla zwiedzających przez cały rok, a lokalizacja w sercu miasta sprzyja udostępnieniu sztuki szerokiemu gronu odbiorców.

Pierwsze dzieła w Europejskim Parku Rzeźby powstały podczas I Międzynarodowego Pleneru Rzeźbiarskiego, który odbył się w maju 2011 roku. Zrealizowanych zostało 10 rzeźb, które na zawsze stały się częścią parkowej ekspozycji. Do wzięcia udziału w wydarzeniu zaproszeni zostali: Hugo Arquimedes z Meksyku, Alfonso Narvaez z Meksyku, Ion Zderciuc z Mołdawii, Elżbieta Olszewska ze Szwecji, Georgij Labunin z Włoch, Iwona Kulągowska z Polski, Zdzisław Liszewski z Polski oraz Bastian Dexter z Polski. W styczniu 2012 roku w parku zagościły dwie kompozycje Magdaleny Abakanowicz, wybitnej polskiej rzeźbiarki. Były to Mutanty oraz Głowa. Plenerowe dzieła artystki nigdy wcześniej nie były wystawiane w województwie łódzkim.

W maju odbył się II Międzynarodowy Plener Rzeźbiarski, w trakcie którego gościło czterech artystów wyłonionych przez Kapitułę Pleneru: Miguel Angel Velit z Peru, Joni Youkins-Herzog z USA, Craig Usher z USA oraz Tomasz Koclęga z Polski. Po raz pierwszy odbył się również I plener rzeźbiarski dla dzieci współorganizowany z Powiatowym Ośrodkiem Doskonalenia Nauczycieli i Doradztwa Metodycznego w Pabianicach. 2012 to także rok, w którym oficjalny patronat nad Europejskim Parkiem Rzeźby A&A objął Marszałek Województwa Łódzkiego.

W kolejnych latach swoje prace w parku pozostawili: Jurij Makowlev z Ukrainy (2014), Jimmy Dahlberg ze Szwecji (2015) oraz Gennadij Pisarev z Ukrainy (2015). W 2018 roku tygodnik Polityka umieścił Europejski Park Rzeźby A&A w zestawieniu 10 najlepszych parków rzeźby w polskich miastach.

Życie jest krótkie, ale sztuka jest długa, wieczna „Vita brevis, ars longa”. To ona czyni nas nieśmiertelnymi. Dlatego człowiek tworzy sanktuaria sztuki, którymi są galerie, muzea, a także parki rzeźby …

- Europejski Park Rzeźby A&A to zatem przestrzeń szczególna, stworzona z pasji i miłości do sztuki pomysłodawców oraz rzeźbiarzy uczestniczących w cyklicznych plenerach. Położenie przy polu golfowym sprawia, że jest miejscem synergii sztuki, natury i sportu. Sprzyja rozwojowi intelektualnemu i duchowemu społeczeństwa – powiedziała dyrektor Dorota Tomaszewska, zapraszając jednocześnie pabianiczan do zwiedzania tego pięknego miejsca.

Europejski Park Rzeźby A&A położony jest w centrum Pabianic na trasie pomiędzy dwoma centrami zakupowymi (centrum handlowo-rozrywkowe Tkalnia i Castorama) i stanowi idealne miejsce do relaksu oraz kontemplacji sztuki. Jest też miejscem przyjaznym rodzinom z dziećmi, park zamieszkuje bowiem kilka gatunków zwierząt: alpaki, daniele, owce i pawie. Udostępniany jest odwiedzającym bezpłatnie siedem dni w tygodniu. („Renowacja Wtulonych”, Nowe Życie Pabianic, nr 25/2020 r.)

https://pabianice.naszemiasto.pl/pabianice-europejski-park-rzezby-z-nowym-eksponatem-zdjecia/ar/c1-8012891

***

W lipcu 2018 roku profesor A. Jocz oprowadzał wycieczkę „Szlakiem pabianickich rzeźb” (Życie Pabianic, nr 28/2018 r.)

Jeden z najwybitniejszych polskich rzeźbiarzy, Andrzej Jocz przyjechał do Pabianic na zaproszenie łódzkich cyklistów z turystycznego projektu „Zielona Łódź”.

- Powodem naszej wycieczki jest to, że w Pabianicach są piękne obiekty rzeźbiarskie – stwierdził prowadzący wycieczkę Łukasz Janczar.

- Nie tyle piękne, co ciekawe – wtrącił profesor Andrzej Jocz.

Artysta Pabianice traktuje bardzo sentymentalnie. Ma z naszym miastem wiele miłych wspomnień. Jakich? Rowerzyści dowiedzieli się pod koniec wycieczki.

Wycieczka szlakiem pabianickich rzeźb wystartowała sprzed Zamku.

Muzeum Miasta Pabianic

- Łódź może zazdrościć Pabianicom tak wspaniałego obiektu, jak ten dwór obronny, bo taka jest jego właściwa nazwa – mówił profesor. – To niezwykle zgrabna, świetna w proporcjach budowla.

Rzeźbiarz opowiedział historię budowy dworu, który powstał pod koniec 1571 roku, w czasach gdy Polska była najpotężniejszym krajem w Europie.

- Jeśli chodzi o atrakcję przestrzenną, jest to najefektowniejszy  obiekt w starej architekturze województwa – podkreślił.

Kościół św. Mateusza

Niemal w tym samym czasie co Zamek, budowany był kościół św. Mateusza.

- Łódź nie ma tak doskonałego obiektu sakralnego z tamtych czasów – skomentował Andrzej Jocz. – Ten kościół przypomina mi Wawel. Tylko wieża jest u nas inna, gotycka, z tatarską czapką.

Zespół architektoniczny – Zamek i kościół św. Mateusza – to według profesora centrum Pabianic.

Pomnik Jana Długosza

- Długosz był związany z Pabianicami, czy to nam się podoba czy nie, bo o nich pisał – żartował profesor. – Dlatego w końcu postawiono mu ławeczkę.

Niestety, jak podkreślił artysta, ten Długosz wcale nie jest podobny do naszego kronikarza, który był szczupły, wysoki i miał długi haczykowaty nos.

- Ewa Maliszewska, notabene moja studentka, uwieczniła tu moim zdaniem swojego syna – stwierdził.

Andrzej Jocz chwalił Maliszewską jako jedną z najlepszych rzeźbiarek specjalizujących się w realistycznej rzeźbie figuratywnej w Polsce.

- Nie ma najmniejszego problemu z anatomią, a niewielu rzeźbiarzy daje sobie z tym radę – mówił. – Pani Ewa to ważna pozycja w kronice Pabianic, prawie jak Długosz.

https://www.youtube.com/watch?v=czdJFDUiKaY

Pomnik bojowników

Ten modernistyczny obiekt wraz z placem wybudowano w 1968 roku, w 20 lat po powstaniu Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Czy warto go bronić?

- Jego autor, Antoni Biłas, nie był twórcą wywodzącym się ze szkoły sztuki współczesnej. On tę modernę tylko naśladował, nie rozumiał jej – wyjaśnił profesor. – To świetny pomysł, by tę bryłę zawiesić w powietrzu, pokazać drugi plan, ale widzę tu wiele niedoskonałości. Jakich ? Złe proporcje: za wysoki komin, za niskie bloki podtrzymujące bryłę, za duży w stosunku do rzeźby plac.

- Autor miał dobre pomysły, ale już gorzej poszło mu z wykonaniem, dlatego ja wycofuję się z bronienia tej sprawy – podkreślił Andrzej Jocz. – Po rozbiórce tej rzeźby miasto będzie miało do zagospodarowania duży plac.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Bi%C5%82as

Pomnik Legionisty

Pomnik Legionisty autorstwa Mieczysława Lubelskiego odsłonięto w 1933 roku. Nie stał długo, bo już 6 lat później wysadzili go hitlerowcy.

W 1989 roku zrekonstruował go Władysław Kowalski.

- Kowalski odbudował ten pomnik wspólnie z synem Tomkiem. I tak jak Maliszewska uwieczniła w Długoszu swojego syna, tak Władysław Kowalski w postaci żołnierza – Tomka – mówił profesor Jocz.

Rzeźba legionisty jest według prof. Jocza bardzo udana.

- Bardzo trudno wyrzeźbić w kontrapoście, w stanie spoczynku, bojowego legionistę – tłumaczył. – Żołnierz powinien mieć w sobie trochę „piłkarskiej złości” i to zostało tu uchwycone.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Mieczys%C5%82aw_Lubelski

Rzeźby przy kościele św. Mateusza

Wyłaniającego się z kościoła papieża Jana Pawła II oraz pomnik Kolbego wykonała ta sama rzeźbiarka, Krystyna Fałdyga-Solska.

- Ona specjalizuje się w Janie Pawle II – mówił profesor. – Jest drugą artystką w Polsce pod względem ilości rzeźb papieża Polaka.

Nie tworzy zwykłych, sztywnych rzeźb papieża, ale próbuje je ożywić, np. przez rozwianą szatę.

- To plastycznie dojrzałe projekty – pochwalił artysta.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Krystyna_Fa%C5%82dyga-Solska

Rzeźby na polu golfowym „Arkadia”

- Są mniej lub bardziej udane. Niech każdy osądzi to według siebie – podkreślił profesor Jocz.

- Ale artysta powinien decydować o kompozycji, nawet jeśli ma do czynienia z odpadem. Decyzja o sylwecie jest w rzeźbie najważniejsza.

Pływaczki

- To jedna z najbardziej udanych kompozycji figuralnych Michała Gałkiewicza – uważa artysta. – Zwraca uwagę rytm tych trzech figur. To konsekwencja stylistyczna, również z profilu – a to jest najważniejsze.

Profesor zwrócił uwagę, że rzeźba pęka na łączeniu siatkobetonu i powinna być jak najszybciej wyremontowana.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Ga%C5%82kiewicz


Autonomizm II

Rowerowa wycieczka z profesorem Andrzejem Joczem  zakończyła się przy rzeźbie stojącej przy skrzyżowaniu Zamkowej i Partyzanckiej. To praca autorstwa samego Jocza.

- Ten projekt stworzyłem w latach 70. Była to wówczas 30-centymetrowa rzeźba – opowiadał. – Wydłubałem tego dziwoląga w jednym kawałku z gipsu.

W 1983 roku profesor brał udział w salonie majowym w Paryżu. Pojechał tam z tą rzeźbą, powiększoną do metra dwudziestu.

- Komisarzem tej wystawy była znakomita postać sztuki światowej – Juan Miro  - wspominał Andrzej Jocz. – Miro zrobił z tej wystawy plakat i na tym plakacie umieścił m. in. moją rzeźbę.                         

Było to dla mnie ogromne wyróżnienie.

Po kilku latach pabianicki działacz kultury Andrzej Gramsz poprosił Jocza o wykonanie tej rzeźby dla Pabianic. Miała stanąć w planowanym wewnętrznym pasażu przy Zamkowej 23. Pasaż nie powstał, ale rzeźba tak.

- Andrzej Gramsz znalazł więc inne miejsce na jej posadowienie – skrzyżowanie Zamkowej i Partyzanckiej – mówił profesor.

W jej umiejscowieniu bardzo pomagała im ówczesna dyrektor muzeum, Urszula Jaros.

- Trochę się bałem, jak rzeźba zostanie odebrana, ale wyszło pozytywnie. Cieszyłem się, że młodzież spotyka się „pod wątrobą”, jak ją nazywała – mówił. – I wcale się nie dziwię, że McDonald’s też się tu „przykleił”.

Rzeźba stoi tu od 1993 roku. Została nazwana „Autonomizmem II”.

- Wszystkich autonomizmów stworzyłem dwadzieścia. Nie przypominają konkretnego wzoru z natury, nie mają odpowiednika w rzeczywistości i każdemu mogą się dowolnie kojarzyć – tłumaczył. Struktura rzeźby jest bardzo mocna, nie do zdarcia. Natomiast problemem są płowiejące barwniki.

- Jeszcze w tym roku ją polakieruję – obiecał profesor.

Jocz zdradził, że „Autonomizm II” zadedykował pabianiczance Jadwidze. Na rzeźbie umieścił dla niej dedykację. (w wycieczce wzięła udział Luiza Michalak)

*

Abstrakcja przy Zielonej Górce. Niewielu pabianiczan wie, co przedstawia rzeźba projektu łódzkiego artysty Andrzeja Jocza. A u zbiegu ulic Zamkowej, Partyzanckiej i Łaskiej stoi już od 17 lat. Sam profesor nazwał ją Autonomizm II i zadedykował Jadwidze Jakubowskiej, znajomej z Pabianic. Projekt powstał pod koniec lat siedemdziesiątych. Andrzej Gramsz, dyrektor Pracowni Sztuk Plastycznych, zamówił jego wykonanie dla mającego powstać w Pabianicach Domu Plastyka. W 1988 roku rzeźba stanęła na placu za Urzędem Stanu Cywilnego, między św. Jana i Zamkową. Dom Plastyka nie powstał, więc zapomnianą rzeźbę obrastał chwast. Wtedy Urszula Jaros, dyrektorka muzeum, wywalczyła, żeby rzeźbę przenieść w bardziej reprezentatywne miejsce. Na Zielonej Górce rzeźba stanęła w 1993 r. Co przedstawia rzeźba?

- Sam autor nie potrafił tego do końca wytłumaczyć – wspomina Ewa Maliszewska, artystka. – Śmiał się i mówił, że przedstawia to, co każdy indywidualnie w niej zobaczy. Im więcej skojarzeń, tym lepiej.

Stworzył koncepcję autonomizmu, w której zakładał, że  rzeźby żyją swoim życiem. (ŻP, nr 48/2010 r.)

*

Nie żyje prof. Andrzej Jocz, wybitny rzeźbiarz, wykładowca ASP w Łodzi. To on jest autorem rzeźb, które stoją na skwerze przy pabianickim McDonaldzie. Nazwał je Autonomizm. Co przedstawia Autonomizm II, profesor tłumaczył Życiu Pabianic w lipcu ubiegłego roku, podczas rowerowej wycieczki po naszym mieście.

- Autonomizm to moja koncepcja własna. To takie twory, zaczerpnięte trochę z biologii i trochę z techniki. Najważniejsze jest to, że nie mają swoich odpowiedników w przyrodzie. Ale łatwo je skojarzyć z czymś nam znanym. Dlatego jest wiele możliwości, co dana rzeźba może przedstawiać. Autonomizmy żyją własnym życiem – wyjaśniał profesor. (…) (ŻP, nr 36/2019 r.) https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Jocz


Rzeźby wokół kościoła św. Mateusza

Na ścianie po lewo od wejścia do zabytkowego kościoła widnieje tablica, którą poświęcono ofiarom zbrodni katyńskiej, oficerom Wojska Polskiego, funkcjonariuszom policji państwowej i pracownikom administracji, zamordowanym w 1940 roku na rozkaz władz sowieckich.  Tablicę wmurowano w 70, rocznicę zbrodni katyńskiej.

Obok znajduje się tablica poświęcona żołnierzom Armii Krajowej i Szarych Szeregów, którzy oddali życie za niepodległość ojczyzny. Tablica datowana jest na 11 listopada 1981 roku.

Na północnej fasadzie kościoła umieszczono tablicę  „Pamięci pomordowanym za Wolność i Prawa Człowieka w PRL”. Na budowli mamy też płaskorzeźbę  przedstawiającą Jana Pawła II oraz płaskorzeźbę z wizerunkiem Józefa Piłsudskiego.

Po prawej stronie od drzwi wejściowych wisi tablica z płaskorzeźbą. Widnieje na niej twarz śp. księdza Stefana Rylskiego. Tablica poświęcona jest pamięci przyjaciela młodzieży, dyrektora progimnazjum w Pabianicach, ks. Rylskiego oraz jego wychowankom, poległym w 1920 roku: Józefowi Jarosowi, Bolesławowi Jankowskiemu, Wiktorowi Wajsowi i Józefowi Skibińskiemu. Tablicę wmurowano 1 listopada 1937 roku na życzenie wychowanków i kolegów poległych.

Na ścianie północnej znajduje się ozdobny kartusz z herbem ukazującym mur z otwartą bramą i trzema wieżami. Herb należał do kanonika krakowskiego Pawła Goślickiego, co potwierdzają rozstawione symetrycznie wokół herbu litery P. G. C.C. (Paweł Goślicki Canonicus Cracoviensis). Niektórzy badacze interpretują ten herb jako herb kapituły krakowskiej, a litery P.C.C.C. jako Pabianice Civitaz Capituli Cracoviensis, czyli Pabianice Miasto Kapituły Krakowskiej.

W pobliżu kościoła w październiku 1991 r. odsłonięto pomnik św. Maksymiliana Kolbego. Dzieło artystów Krystyny i Bogusława Solskich przedstawia lekko pochyloną postać. W prawej dłoni Kolbe trzyma koronę królewską, a w lewej – koronę cierniową. Pomnik odlał z brązu inżynier Kluczak.

Od strony południowo-zachodniej kościoła stoi figura Matki Boskiej ufundowana w 1899 r. przez Kacpra i Barbarę Garzyńskich. Rodzina dziękowała w ten sposób za uratowanie od epidemii cholery.

Od strony Starego Rynku znajduje się kolumna z figurą św. Floriana, pochodząca z XIX w. Przypuszczalnie jest pamiątką jednego z pożarów z tamtego okresu.

12 listopada 1933 roku w Pabianicach został odsłonięty Pomnik Niepodległości autorstwa Mieczysława Lubelskiego. Na cokole stoi czuwający legionista, u jego nóg leżą zdruzgotane słupy graniczne. Na ścianie pomnika znajduje się twarz marszałka Józefa Piłsudskiego, a pod jego popiersiem wyryto datę „1918”.  Trzy ściany cokołu pokryte zostały nazwiskami pabianiczan, którzy w latach 1914-1920 oddali swoje życie za ojczyznę. Są to Orlęta Pabianic. Pomnik jest symbolem wszystkich walk o niepodległość od chwili pierwszego rozbioru Polski do 1921 r. (ŻP, nr 51/2010 r.)

Tablice Dekalogu

W ostatnią niedzielę czerwca 2013 roku proboszcz parafii św. Mateusza ks. Henryk Eliasz, poświęcił nowy pomnik, który stanął na przykościelnym placu.

Pomnik to Dekalog, przedstawia dwie granitowe tablice z 10 przykazaniami.

- Tablice są widoczne dla każdego przechodnia od strony ulicy Zamkowej i mają nam przypominać, jakimi wartościami powinniśmy się w życiu kierować. Jedyną rzeczą, którą ktoś ufundował dla parafii, jest figura Matki Boskiej postawiona w 1899 roku przez małżeństwo Kacpra i Barbary Garczyńskich – mówi fundatorka.

Choć spoza parafii, z kościołem św. Mateusza jest związana sentymentalnie, tutaj była ochrzczona, tu przystąpiła do I Komunii Świętej i tu wzięła ślub. Na Starym Rynku mieszkała od urodzenia do zamążpójścia. W rozmowie powiedziała nam, że chciałaby, aby parę znanych osób podeszło do tablic i przeczytało przykazanie VII „Nie kradnij” oraz VI „Nie cudzołóż”.

- Uważam, że każdy człowiek powinien coś po sobie zostawić: dobry uczynek, miłe wspomnienie czy choćby posadzone drzewo lub krzak. Niestety, teraz świat jest taki, że nie chcemy się dzielić tym, co zgromadziliśmy. Ja przez wiele lat pracowałam ciężko za granicą, liczne wyrzeczenia pozwoliły mi na zebranie pewnych oszczędności, które przeznaczyłam właśnie na ten cel – dodaje.

Fundatorka dziękuje księdzu Eliaszowi za pomoc w zrealizowaniu zamiaru, pani Renacie Sielczak z UM, Starostwu Powiatowemu, panu Szegendowskiemu z łódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków oraz panu Balińskiemu ze szkółki krzewów przy ulicy Sikorskiego za przekazanie dwóch pięknych tui. (Nowe Życie Pabianic, nr 27/2013 r.)

Nepomucen

Najbardziej okazała kapliczka w naszym mieście ufundowana przez Józefa Kłysa znajduje się przy ul. Bugaj 28. Wybudowana w 1925 r. ze składek obywateli staromiejskich na gruncie oddanym przez małżonków Tuz. Wewnątrz znajduje się figura św. Jana Nepomucena wykonana w XIX w. przez nieznanego rzeźbiarza ludowego. Rzeźba znajdowała się pierwotnie na starej wierzbie, którą we wrześniu 1918 r. zniszczył huragan. Ocalałą figurę świętego przechował do 1925 r. fundator kapliczki Józef Kłys. W 1975 r. znajdowała się tam również rzeźba ludowa z 1937 r. Chrystus na Krzyżu.

Święci Piotr i Paweł

U nasady frontonu kościoła ewangelicko-augsburskiego przy ulicy Zamkowej umieszczone są figury świętego Piotra i świętego Pawła dłuta Andrzeja Pruszyńskiego, popularnego rzeźbiarza w Królestwie Polskim. https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Pruszy%C5%84ski

Papież

Pomnik Jana Pawła II stoi przed Sanktuarium Św. Maksymiliana M. Kolbe na Piaskach. Pomnik powstał w 2001 roku. Twórcami odlanego w brązie monumentu są Krystyna i Bogusław Solscy, łódzcy rzeźbiarze specjalizujący się w pomnikach polskiego papieża. Budowa pomnika pochłonęła 300 tys. zł. Pieniądze pochodziły ze składek wiernych i z zakładów pracy. 2,5 – metrowa rzeźba przedstawia postać papieża w szatach mszalnych z mitrą na głowie. Jedną ręką pozdrawia wiernych, a w drugiej trzyma pastorał. Przy rzeźbie znajdują się bryły granitowe, na których umieszczono dwie odlane w brązie płaskorzeźby. Jedna przedstawia papieża i św. Maksymiliana Kolbego modlących się do Matki Boskiej Fatimskiej, a druga – scenę wręczenia papieżowi, w 1999 roku w Łowiczu, tytułu Honorowego Obywatela Pabianic  przez Floriana Wlaźlaka ówczesnego prezydenta miasta i Mieczysława Mika, przewodniczącego rady miejskiej.

Żołnierze

Pomnik upamiętniający bohaterstwo obrońców miasta w 1939 r.– żołnierzy 15. Pułku Piechoty „Wilków” i 72. Pułku Piechoty im. Dionizego Czachowskiego stoi w parku Wolności. Wykonano go według projektu artysty Antoniego Biłasa.

W parku Wolności upamiętniono także żołnierzy rosyjskich i niemieckich, którzy zginęli w wojnie 1914 roku.  Autorką upamiętnienia jest Ewa Maliszewska.

Pomnikami upamiętnieni zostali też żołnierze polscy polegli w 1939 roku  oraz żołnierze radzieccy, którzy zginęli w 1945 roku – cmentarz rzymskokatolicki.

Na cmentarzu komunalnym znajduje się natomiast pomnik poświęcony pamięci 48 pabianickich harcerzy z Szarych Szeregów i żołnierzy Armii Krajowej, poległych podczas okupacji hitlerowskiej w latach 1939-1945. Pomnik został wykonany w Pracowni Sztuk Plastycznych w Łodzi przez artystę rzeźbiarza Kazimierza Karpińskiego, odsłonięty w 1988 r.

Na cmentarzu komunalnym upamiętniono również antykomunistów z Konspiracyjnego Przysposobienia Wojskowego z lat 40. i 50. XX wieku oraz komunistów z Polskiej Partii Robotniczej zamordowanych przez hitlerowców.

Chopin

Głowa Fryderyka Chopina znajduje się przed budynkiem Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia w Pabianicach przy ulicy Grobelnej. Przedstawia popiersie wielkiego polskiego pianisty i kompozytora. Obelisk stoi przed szkołą od 1983 roku. Okoliczności jego powstania i autor rzeźby nie są znane.

Prządki

Każdy rozpoznaje budynek przy ulicy Zamkowej z prządkami. Ale nie każdy wie, że był tam dom Beniamina Krusche, kantor rozdawczy i siedziba biur firmy Krusche&Ender.

Miał to być dom mieszkalny dla Beniamina i Eleonory Krusche. Został wybudowany w 1865 r., jednak w 1883 r., po śmierci Beniamina (zmarł rok wcześniej), został przebudowany. Zmieniono go na biuro fabryczne. Najpierw jego elewacja była z czerwonej cegły, a na piętrze centralnie umieszczono nieduży balkon. Od strony południowej roztaczał się ogród, a pnącza porastały nawet częściowo balkon.

W 1883 r. otynkowano elewację i dodano neorenesansowy kostium bazujący na renesansowej harmonii i neobarokowych detalach. Chodzi w szczególności o dekoracyjne obramienia okien, zwieńczone trójkątnymi i półokrągłymi  frontonami wypełnionymi sztukaterią. Typowe dla dekoracji barokowej jest również akcentowanie klucza w obramieniu okna – na parterze klucze okienne są ozdobione symbolem Merkurego. Podczas przebudowy zniknął balkon, a zastąpiły go trzy okna. We wnętrzu godna uwagi była drewniana recepcja i dwutraktowe, ślimakowe schody.

Jako autora przebudowy wymienia się zwykle łódzkiego architekta Tadeusza Markiewicza. Istnieje też spore podobieństwo do pałacu Juliusza Heizla przy ulicy Piotrkowskiej autorstwa Otto Gehliga.

Budynek pełnił także funkcję kantoru rozdawczego, gdzie tkacze-chałupnicy pobierali pieniądze na wykonanie pracy i na materiały, narzędzia. W Pabianicach było wtedy 29 takich kantorów. W 1891 roku mieliśmy aż 1.055 tkaczy-chałupników.

Wielorakie zastosowanie budynku musiało zostać wyrażone w wystroju fasady. Opracowano program ikonograficzny, który oddawał najważniejsze funkcje obiektu pod postacią symboli gloryfikujących wykonywaną pracę. Dlatego są tutaj wizerunki bogów rzymskich: Merkurego i Minerwy. Oczywiście wybór był nieprzypadkowy, bo Merkury to bóg handlu i zysku, patronuje transakcjom handlowym i kupiectwu. Natomiast Minerwa, której imię pierwotnie oznaczało Myśl, była czczona w Gracji jako Atena. A to bogini mądrości, sztuki, nauki i wszelkiego rzemiosła pojmowanego zwłaszcza w sensie rękodzielnictwa. Można by rzec – patronka postępu technicznego.

Warto również zwrócić uwagę na  dekorację parteru, gdzie w kluczach obramień okiennych znajdziemy wyobrażenie tzw. kaduceusza. Jest to laska opleciona parą węży wraz z dodaną do niej parą skrzydeł. To główny atrybut Merkurego, obok słynnej czapki i sandałów ze skrzydełkami. Skrzydła uosabiają rolę Merkurego jako posłańca bogów olimpijskich, który poruszał się z niesłychaną prędkością.

Zajmijmy się wreszcie grupą wieńczącą, która niesłusznie nazywana jest ”prządkami”. Rzeźbę usunęły znad centralnego frontonu władze PRL-owskie w 60. lub 70. latach XX wieku. Zabytek zniszczono, ale kopia rzeźb wróciła na dawne miejsce w 1988 r. Autorami repliki są: Bogdan Wajberg i Wojciech Kuźniewicz. Artyści starali się oddać jak najwierniej wszystkie detale, a było to bardzo trudne, ponieważ nie istnieje dokumentacja, a jedynie fotografie. Kopia jest o około 25-30 proc. większa od oryginału. Ponadto użyto trwałego tworzywa z żywic epoksydowych, odpornego nawet na kwaśne deszcze.

Na pierwszy rzut oka postacie przywodzą na myśl rzymskie parki, ale to tylko pozorne wrażenie. Otóż parki były to trzy boginie wyobrażane jako tkaczki w różnym wieku, które przędły nić ludzkiego żywota, odcinając ją w stosownym momencie.

Uważny obserwator zauważy wśród kobiet męską postać. Musimy więc porzucić tezę o parkach. Alegoryczna dekoracja była wtedy standardem w najbardziej reprezentatywnych siedzibach fabrykantów. W Łodzi jest np. pałac Izraela Poznańskiego i Juliusza Heizla. Najwłaściwiej będzie przyjąć, że jest to alegoria włókiennictwa. Najbardziej przemawia za tym środkowa postać siedzącej prządki z motkiem przędzy w wyciągniętej ręce i w wieńcu laurowym na głowie – jako personifikacja włókiennictwa. Jednak drobny szczegół – niewielki wizerunek z rozwianymi włosami na szacie tej właśnie postaci, wskazuje kolejną możliwość. Ten element sugeruje po raz kolejny Atenę, której atrybutem była m.in. tarcza przyozdobiona głową Meduzy. Po lewej stronie znajduje  się postać kobieca dzierżąca paletę malarską i narzędzie do rozczesywania przędzy lub do tufowania tkanin. Po prawo znajduje się młodzieniec, który w jednej ręce trzyma packę murarską, a w drugiej ręce – tabliczkę z przedstawieniem wieńca laurowego. Zasłania ją gałązka żywego lauru wetknięta z przodu.

Wszystkie te symbole mają znaczenie i razem mają dać przekaz. Można to zatem interpretować jako apoteozę pabianickiego włókiennictwa lub triumf włókiennictwa. Z drugiej jednak strony o wiele śmielsze będzie przypuszczenie, że chodzi tu o reklamę firmy i własnych wyrobów. Za mityczną opiekunką tkactwa Ateną Ergane znajdują się zwoje bawełny, a właśnie tkaniny bawełniane były specjalnością zakładów. Z kolei domeną kobiecej postaci po lewo są doskonałe barwy i wzory tkanin. To metafora estetyki wyrobów produkowanych przez firmę. Młodzieniec po lewo oznacza trwałość, czego symbolem jest kolumna za nim, i dobrą jakość techniczną. Natomiast wieniec wyobrażony na desce symbolizuje nagrody (medale i wyróżnienia) otrzymane na różnych wystawach. Można też ewentualnie wybrać interpretację nawiązującą do trzech głównych masońskich wartości: piękna, mądrości i siły.

Podobizny boskich opiekunów: Merkurego i Ateny mogą nawet być formą zaklinania szczęśliwego losu dla interesów firmy. Ludzie żyjący ponad sto lat temu lub wcześniej nie mieli telewizji ani radia i jako rozrywkę traktowali sztukę, interpretowanie alegorii i bawienie się jej językiem plastycznym.

Od 1913 r. mieściło się tutaj Towarzystwo Ogrodnicze, następnie Towarzystwo Sportowe Kruschender . Po zakończeniu II wojny światowej i upaństwowieniu zakładu, budynek zajęła administracja PZPB „Pamotex”. W 2003 r. niszczejące biuro kupił prywatny inwestor i odnowił budynek.(Aneta Połońska „Prządka jest mężczyzną”, ŻP nr 22/2010 r.)

https://snajper79.flog.pl/wpis/9729931/pabianickie-przasniczki

***

Ubrać „Pływaczki”

Pabianickie rzeźby wywoływały i wywołują rozmaite kontrowersje. Maciej Kucharek w Moim Mieście  (nr 21/2010 r.)  opisywał zamieszanie jakie powstało wokół „Pływaczek”.

„Pływaczki” powstały na początku lat 70., kiedy przy ul. Roweckiego budowano miejską pływalnię. Autor rzeźby, znany polski artysta Michał Gałkiewicz pokrył ją materiałem odpornym na zjawiska atmosferyczne i rzeźba w stanie nienaruszonym przetrwała blisko 40 lat – do początku kwietnia tego roku. Wówczas Piotr Adamski, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji zgodził się na pomysł jednego ze swoich pracowników i zlecił „ubrać” sportsmenki – domalować im kolorowe czepki, majtki i staniki.

- Ludziom, którzy przychodzą na halę, pomysł się podoba – mówił nam na początku kwietnia. – Ja sam podchodzę do tego neutralnie.

Oszacował, że wykonanie kolorowych kostiumów kosztowało około 10 złotych, czyli tyle ile trzeba było zapłacić za farby. Pabianiczanie chwalili nowy image rzeźby. W ubiegłym tygodniu do naszej redakcji zadzwonił jednak Norbert Hans, artysta i Honorowy Obywatel Miasta Pabianic. Był zbulwersowany.

- W pierwszej chwili sądziłem, że to dzieło chuliganów. To skandal, olewanie sztuki i artysty. Nikt nie pytał autora o zdanie – mówi. – W średniowieczu rzeźby antyczne zakrywano listkiem, ale to był wynik religijnej pruderii. Jakby było, gdybyśmy bojownikom założyli szaliki i czapki z nausznikami, a Kolbemu białe, zimowe rękawiczki? Społeczeństwo  oburzyłoby się, bo to jest święty, ale z zasady to jest to samo – pokazuje nam słynną rzeźbę Wenus z Milo specjalnie na tę okazję odzianą przez niego w seledynowy stanik. – Miasto będzie miało proces, zapłaci ciężkie pieniądze.

Autor rzeźby, prof. Michał Gałkiewicz, z którym spotykamy się w jego domu w Łagiewnikach Nowych, o pomalowaniu „Pływaczek” słyszał już wcześniej.

- To wandalizm. Przecież tam nie ma elementów pornograficznych, piersi czy wagin – dziwi się. – To tym bardziej kompromituje tego, który to zlecił. Jestem przerażony mentalnością władz, żeby człowiek na stanowisku dyrektora miał taki gust. Gust z odpustu.

Nie wyklucza, że sprawę skieruje do sądu. Hans zapowiada, że jeżeli domalowane elementy nie znikną, będzie interweniował w Związku polskich Artystów Plastyków i Ministerstwa Kultury. Wszystko jednak wskazuje na to, że wygląd rzeźby zostanie przywrócony do stanu sprzed malowania.

- Tę rzeźbę prawdopodobnie wykonano jeszcze na zlecenie Pamoteksu. Nie miałem dostępu  do materiałów źródłowych i nie znałem autora – mówi dyrektor Adamski. – Pabianiczanom pomysł ożywienia rzeźby podobał się, ale jeżeli autor ma odmienne zdanie, nie widzę problemu, by rzeźba ponownie była szara.

https://www.youtube.com/watch?v=r2fIP5BYhug

Przyodziać Długosza

W 2018 roku przed zamkiem zorganizowano happening z udziałem Jana Długosza.

Kronikarz Jan Długosz, który w Pabianicach ma swój pomnik, został przyodziany w czapkę i szalik, by nie było mu zimno w chłodne dni. Idea powstała zaledwie dwa tygodnie temu. Pomysłodawcą był Kamil Lisiewicz, który zaraził swoim pomysłem Forum Organizacji Pozarządowych.

- Forum bardzo aktywnie włączyło się w realizację pomysłu. Załatwiło wszystkie pozwolenia na ten happening. W akcję włączyły się również panie z Centrum Seniora, które wykonały piękną czapkę i szalik – mówi Kamil Lisiewicz. – Jan Długosz dla Pabianic zrobił wiele i zapisał się na kartach naszej historii. Według mnie brakowało mu tej interakcji z mieszkańcami.

Mamy pomnik od zeszłego roku,  ale jak twierdzi inicjator akcji – nie ma miłości pabianiczan do Długosza.

- Chodziło nam o ożywienie tego pomnika, wprowadzenie takiego ciepłego elementu. Poza tym jest bardzo zimno i kronikarz też odczuwa tę temperaturę. Czapeczka na uszy jak najbardziej przyda się w tym momencie – powiedział Lisiewicz.

Czapka i szalik powstały zaledwie w trzy dni. Czy kronikarz doczeka się latem kapelusza, który osłoni go przed promieniami słonecznymi?

- Kto wie, może zrobimy mu taki prezent na czerwcowe imieniny – odpowiada pomysłodawca.

1 lutego kronikarz był już bez czapki i szala. Pewnie „podarował” je jakiemuś bezdomnemu. (NŻP, nr 6/2018 r.)

W ubiegłym tygodniu zrobiło się głośno wokół „Ławeczki Długosza przy Zamku. A to za sprawą inicjatywy Forum Organizacji Pozarządowych w Pabianicach. Monika Urbańska i Kamil Lisiewicz wpadli na pomysł zrobienia dla kanonika czapki i szalika.

Forum na początku ogłosiło zbiórkę włóczki potrzebnej do zrobienia czapki i szalika. Ich wykonaniem miały zająć się panie z Centrum Seniora.

- W efekcie nikt z włóczką się nie zgłosił, więc panie z Centrum poradziły sobie same – wyjaśnia Dorota Pędziwiatr, przewodnicząca Forum.

W wykonane na drutach przez Urszulę Skarżyńską –Ciejkę, Kazimierę Gabrysiak i Bożenę Szymalę czapkę i szalik ubrano Jana Długosza. Na wydarzenie zaproszono lokalne media. Nie każdemu jednak taki rozgłos się spodobał.

- Niepokoi mnie skala, na jaką to wydarzenie było rozdmuchane. Czy w naszym mieście nie ma wydarzeń i inicjatyw godniejszych uwagi? – napisał do redakcji pan Stanisław.

Czytelnikowi nie podobało się zaangażowanie nie tylko mediów, ale też Urzędu Miejskiego i Muzeum Miasta Pabianic.

- Czy zrobienie czapki i szalika wymaga takiej ilości włóczki, że trzeba organizować zbiórkę ze wsparciem takich poważnych instytucji? – dopytywał.

Na wyjaśnienia nie musiał długo czekać.

- Jeśli chodzi o wkład Urzędu Miejskiego i Muzeum Miasta Pabianic w akcję, to dotyczył on wyłącznie zgody na nasze działania – zapewnia Pędziwiatr.

- Pytaliśmy o nią architekta miasta oraz dyrektora muzeum. Celem akcji było zrobienie czegoś radosnego w naszym mieście.

Mieszkaniec zasugerował też w liście do redakcji, żeby podobną akcję skierować do pabianickich bezdomnych. Miałaby polegać na obdarowaniu podobnymi czapkami i szalikami właśnie takich osób. Jego pomysł nie spotkał się z aprobatą przewodniczącej Forum.

- Jesteśmy raczej zwolenniczkami dawania wędki, a nie ryby, więc takich działań nie przewidujemy – skwitowała Dorota Pędziwiatr.

Zapytaliśmy więc pabianiczan, co sądzą na temat akcji ubierania Długosza.

- Kobitki zrobiły fajną rzecz. Fajnie, że coś robią, a nie siedzą i obgadują. Jak mają być takie mrozy, to może ktoś jeszcze majty albo kalesony wydzierga. Powinno się popierać każdą taką inicjatywę. Pokażmy, że to miasto jeszcze żyje, że komuś chce się coś zrobić społecznie. Że Pabianice mają uśmiech na twarzy. Nie od dziś mówi się, że powinno się brać przykład ze starszych – uważa pani Renata.

- To dość oryginalny pomysł – potwierdza pani Anna.  – A co to komu przeszkadza. Mnie się nawet podoba – odpowiedział pan Adam.

Długosz w czapce i szaliku nie siedział długo. Dwa dni później odzienie zniknęło. Trudno określić, kto rozebrał Długosza, bo ten jest poza zasięgiem miejskiego monitoringu.

- mamy ”oko” na park Słowackiego, na bramę wejściową i teren. Niestety, nie jest skierowane na pomnik – wyjaśnia Tomasz Makrocki, komendant Straży Miejskiej. (ŻP, nr 6/2018 r.)

***

Galeria rzeźb przy Granicznej

Galeria rzeźb znajduje się także na terenie ośrodka „Granica” w Pabianicach. Jest tam replika Jezusa z Rio, pomnik Marka Kotańskiego, figury ojca Bogusława Palecznego i Matki Teresy z Kalkuty.

Pierwszy w Polsce pomnik Kotańskiego – pisał Dziennik Łódzki (2004) – wykonała Ewa Maliszewska. Ma on 180 cm wysokości i przedstawia naturalnej wielkości Kotańskiego w charakterystycznej czapce bejsbolówce. Wykonany został ze specjalnej żywicy wypełnionej mączką granitową. Pomnik z postumentem ma około 4 m wysokości.

- Przedsięwzięcie to kosztowało nas 9 tys. złotych – przyznaje Marek Skrzymowski, szef Markotu w Pabianicach. – Dla nas to sporo. Część pieniędzy uzyskaliśmy w wyniku zbiórki, resztę pożyczyliśmy i udało się. Pomnik już gotowy i jego odsłonięcie uświetni nasz jubileusz.

Schronisko dla bezdomnych, pierwsze w powiecie pabianickim, powstało w czerwcu 2000 r. w Piątkowisku (…) po paru latach ośrodek został przeniesiony do domu z bunkrem pod podłogą przy ul. Granicznej. Dawniej znajdował się tam schron dla władz Pabianic, które miały się tam ukryć w przypadku wybuchu wojny atomowej. Dziś w domu tym (z dużym ogrodem) mieszka 22 bezdomnych.

*

Co roku Stowarzyszenie Granica organizuje akcję „Znicz”.(…) 1 listopada palą się także znicze obok kwiatów przy pomniku Marka Kotańskiego, wielkiego patrona i nauczyciela „Granicy”. Członkowie stowarzyszenia przy ognisku i gorącej kawie wspominają Go, jego wizytę na Granicznej w 2002 roku, jego śmierć, dokonania i odsłonięcie pomnika.(NŻP, nr  45/2018 r.)

*

6-metrowa kopia rzeźby Chrystusa z Rio stanęła w ośrodku dla bezdomnych przy ulicy Granicznej – informowało Życie Pabianic (2008 r.).

- To w hołdzie Markowi Kotańskiemu mojemu przyjacielowi i wielkiemu człowiekowi – mówi Marek Skrzymowski. – Wczoraj minęła kolejna rocznica śmierci twórcy Monaru. Podobna figura stoi w warszawskim ośrodku stworzonym przez Marka Kotańskiego.

Pabianicki Chrystus stanął u zbiegu czterech ulic, twarzą zwrócony w kierunku Pabianic. Wyrzeźbił go z pnia lipy Sebastian Kruczała spod Wadowic. Pomogli mu podopieczni „Granicy”. Figura ma prawie 6 metrów wysokości i waży około 5 ton. Stoi na kamiennym cokole. Teraz palą się pod nim znicze. Wokół stoją ławeczki. Za rok „Granica” będzie miała kolejną rzeźbę. Będzie to figura Matki Teresy z Kalkuty, ale już nie tak monumentalna. Skrzymowski planuje postawić jeszcze rzeźbę Ojca Pio.

Tygodnik kontynuował temat „Chrystusa z Rio” (ŻP, nr 50/2010).

Nasz Jezus trzeci. Choć nie tak wielki, jak ten ze Świebodzina, i nie tak dostojny jak ten z Rio, ale nasz. Jezus stoi w ośrodku Stowarzyszenia Abstynentów Granica. Ma 6 metrów wysokości. Wyrzeźbił go z dwóch pni topoli Sebastian Kruczała, artysta spod Wadowic. Odsłonięto go 19 sierpnia 2008 roku. Jest kopią Jezusa z Rio.

Brazylijski pomnik mierzy 30 metrów wysokości i stoi na 7-metrowym cokole. Waży 1.145 ton. Sama głowa postaci waży 35 ton i ma 3,5 metra wysokości. Pabianicki Jezus waży „tylko” 4 tony, a rozpiętość ramion to 4 metry. Czym jeszcze, oprócz wielkości, różni się od pierwowzoru? Nasz Jezus jest kolorowy, pomalował go sam szef Granicy, Marek Skrzymowski. (…)

https://www.zyciepabianic.pl/informacje/na-sygnale/chrystus-stoi-przy-granicznej.html

Życie Pabianic (2010 r.) pisało także o przygotowaniach do wykonania figury B. Palecznego.

- Ojciec Bogusław Paleczny równie mocno jak Marek Kotański kochał bezdomnych i odrzuconych – tłumaczy Elżbieta Skrzymowska, prezes stowarzyszenia Granica – stworzył dla nich ośrodek w Ursusie koło Warszawy, a w samej stolicy – bar „Marta” czynny całą dobę. Przed dwoma laty wraz ze swymi bezdomnymi rozpoczął budowę jachtu dalekomorskiego, którą przerwała nagła śmierć. Jego działania przyrównywane były do sposobów pomagania Marka Kotańskiego.

Postać Palecznego wyrzeźbi w drewnie topoli Sebastian Kruczała. Ten sam, który wyrzeźbił stojące przy Granicznej postacie – Jezusa (kopia tego z Rio) i Matki Teresy z Kalkuty. Drewno na rzeźbę podarowała Mariola Witkowska, prezes Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom „Przytul mnie”. Postać ojca Bogusława Palecznego stanie naprzeciwko rzeźby Marka Kotańskiego. Będzie mierzyła 2 metry wysokości, a wokół niej umieszczone zostaną elementy żaglowca.

- Pień topoli już przywieziono, piły naostrzone, czekamy na przyjazd rzeźbiarza – mówi Skrzymowska.

Sebastian Kruczała pochodzi z Bulowic obok Andrychowa. Rzeźbi od dziecka przede wszystkim w drewnie. Absolwent Instytutu Sztuki Uniwersytetu Śląskiego. Czerpie inspiracje z natury. Tematem jego prac są sceny biblijne, mitologiczne, a także postacie historyczne. Namysł nad przemijaniem, cierpieniem, idea wolności i niezależności to główny przekaz jego twórczości.

https://zh-cn.facebook.com/moksirchelmek/videos/sebastian-krucza%C5%82a-przy-pracy/768070880255997/

***

Rzeźby funeralne

Wiele rzeźb znajduje się na pabianickich cmentarzach, są one systematycznie odnawiane dzięki listopadowym zbiórkom pieniędzy zainicjowanym w 2007 r. przez Stowarzyszenie Zjednoczenie Pabianickie.

W 2016 roku  lokalny tygodnik donosił: W tym roku Anna Połomka, konserwatorka z Łodzi, zajmuje się dwoma nagrobkami. Są to pomniki Ottilie i Gustawa Hermanna Krusche na cmentarzu ewangelickim oraz Karola I Eufemii Lorców na cmentarzu katolickim. Figurę Chrystusa z karraryjskiego białego marmuru wykonał wybitny rzeźbiarz niemiecki Johannes Schilling.

- To wysokiej klasy rzeźba w średnim stanie zachowania – dodaje konserwatorka.

Pomnik został oczyszczony. Teraz konserwatorka pokrywa go równą warstwą specjalnego wosku. To go zabezpieczy przed szkodliwymi działaniami warunków atmosferycznych. Dłonie Chrystusa mają ubytki, ale konserwatorka nie zamierza ich uzupełnić.

- Takie są zasady konserwacji zabytków – wyjaśnia. Dlatego Chrystus będzie też miał, jak ma, piega na nosie. To zanieczyszczenie marmuru, którego nie można wyczyścić. (…)

***

Rafał Frankiewicz to jeden z najciekawszych młodych artystów pabianickich, którego prace można oglądać także na miejscowych cmentarzach.

Absolwent Akademii Sztuk Pięknych im. Wł. Strzemińskiego w Łodzi specjalizuje się w rzeźbie w kamieniu, choć nie stroni od innych materiałów, jak brąz, ceramika czy laminat poliestrowy. Ma na koncie liczne realizacje w zakresie rzeźby portretowej, kameralnej i monumentalnej, a od kilkunastu lat funeralnej. Prace artysty możemy podziwiać na cmentarzach całej Polski, w tym również w naszym mieście.

- Masz na koncie wiele rzeźb nagrobkowych?

- W Pabianicach mam już kilkanaście zrealizowanych zamówień. Ale moje prace są także na cmentarzu w Ksawerowie, Łodzi i w wielu miejscach w Polsce.

- Dlaczego ta specjalizacja?

- Najwięksi rzeźbiarze tworzyli pomniki nagrobkowe. Są to często wybitne prace. Ludzie mają głęboką potrzebę posiadania czegoś wyjątkowego, niepowtarzalnego. Zapisania tego, co przeminęło.

- Co przedstawiają twoje realizacje?

- W moich pracach pokazuję wizerunki tych, co odeszli, ale nie stronię też od form abstrakcyjnych czy metaforycznych.

- To tylko rzeźby?

- Według moich projektów są zrobione też ogrodzenia w kamieniu i metalu. Dorabiałem litery, których już nie można było nigdzie zdobyć.

- Jaki jest twój ulubiony materiał?

- Rzeźbę mędrca wykonałem z piaskowca sprowadzonego z Sielca koło Żarnowa. Postać szlochającej kobiety wyrzeźbiłem z marmuru z Carrary, ale najbardziej lubię piaskowiec kopulak z Gór Świętokrzyskich. Wiele prac tworzyłem również w granicie, między innymi z cegły czy motywy roślinne. Cieszę się, gdy mogę wykorzystać jakąś smugę w kamieniu do mojego pomysłu. Ciekawe połączenie miałem granitu z witrażem.

- Rzeźby Frankiewicza charakteryzuje pewna symbolika…

- Palec przy ustach symbolizuje ciszę. Łodzie przypominają o zmarłej żeglarce. Ciekawy projekt to pomnik z porcelanowym rysunkiem motocyklisty. Wkomponowane lampki z lewej i prawej strony symbolizują drogę. Interesującą kompozycją jest leżący  chłopak, który patrzy na małe dziecko, będące jego wizerunkiem z dzieciństwa.

- Twoje rzeźby można podziwiać również na cmentarzu w pobliskim Ksawerowie.

- W centralnym punkcie cmentarza stoi moja rzeźba Archanioła Michała z mieczem z nierdzewki wykuta z czerwonego piaskowca. Wyrzeźbiłem również krzyż, w którym prześwit widoczny jest tylko pod pewnym kątem.

- Zauważasz ciekawe pomniki innych twórców?

- Zauroczony jestem postacią kobiety z marmuru z Carrary na cmentarzu ewangelickim w nagrobku rodziny Fulde. Włoska delikatna robota sprzed stu lat, nigdzie takiej wcześniej nie widziałem. Ale to historia na następną opowieść… (Olo „Utrwalić wieczność w kamieniu” , Nowe Życie Pabianic, nr 15/2019 r.)

W 2011 roku z okazji finału imprezy ”Kocham Pabianice” Rafał Frankiewicz  przygotował nowy projekt. Moje Miasto zapowiadało: (…) I – co niezwykle ważne – po imprezie w Pabianicach zostanie ślad na lata. Rękami artysty Rafała Frankiewicza powstaje niezwykła, unikalna pabianicka rzeźba. I tak, jak łodzianie mają swoją ulicę Piotrkowską, w którą wmurowano cegiełki z nazwiskami  mieszkańców Łodzi, tak pabianiczanie swoje nazwiska będą mogli umieścić na tej niezwykłej rzeźbie. Ba! Będą mogli sami je wykuć.

Projekt nie do końca zakończył się powodzeniem, ale rzeźbę Pabianki – postać z lokalnej legendy – osadzonej na wysokim postumencie, przypominającym fabryczny komin z czerwonej cegły można oglądać, wśród innych  prac, na podwórku pracowni Frankiewicza przy ulicy Piotra Skargi.

http://www.rzezby-frankiewicz.pl/#1

Kapliczka św. Eustachego

O świcie poświęcono kapliczkę św. Eustachego w Lasku Miejskim przy ul. 20 Stycznia. W uroczystości 15 grudnia 2018 r. wzięli udział ks. dr Marek Wochna, proboszcz parafii Miłosierdzia Bożego, Adam Pewniak, nadleśniczy Nadleśnictwa Kolumna oraz pomysłodawcy, rodzina nieżyjącego już artysty Wojciecha Bystrego, leśnicy i myśliwi.

- Dzisiejsza uroczystość poświęcenia kapliczki św. Eustachego, patrona leśników i myśliwych, jest bardzo ważna. Przypomina postać świętego, który dla naszego środowiska jest równie ważny jak znany wszystkim św. Hubert – rozpoczął nadleśniczy.

Historia zaczęła się cztery lata temu, kiedy podleśniczy Józef Grzegorzewski poznał na leśnym spacerze Wojciecha Bystrego, rzeźbiarza z Łodzi, mającego działkę przy ul. 20 Stycznia. Miłośnik przyrody, znawca roślin i zwierząt był bardzo lubiany przez sąsiadów.

- Po kilku rozmowach artysta postanowił wyrzeźbić postać świętego Eustachego – wspomina podleśniczy. – Z pomysłem powstania kapliczki podzieliłem się z Markiem Pawlakiem, leśniczym Leśnictwa Tuszyn, oraz emerytowanym leśnikiem Bogdanem Kolasińskim, którzy poparli nas w działaniach.

Autor rzeźby urodził się 2 kwietnia 1955 roku w Łodzi. Z zawodu był elektrykiem, przez ostatnie lata pracował w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, z zamiłowania był ogrodnikiem. Po ojcu odziedziczył działkę w Pabianicach i pasję do pszczół. Miał pasiekę i plantację borówek. Na działkę przyjeżdżał w każdej wolnej chwili od pracy.

- Miał kłopoty z kręgosłupem, wyjeżdżał na zabiegi do Solca Zdroju. Tam spotykał artystów. Po pewnym czasie odkrył w sobie pasję do rysowania i rzeźbienia. Od 10 lat rzeźbił w drewnie figury o tematyce sakralnej, między innymi świętych, Matkę Boską –mówi żona Jadwiga Bystry, która wraz z synem Pawłem uczestniczyła w uroczystościach w Lasku Miejskim.

Choroba nie pozwoliła artyście na dokończenie dzieła. Zmarł 30 sierpnia 2014 roku, pochowany został na cmentarzu w Gadce Starej. Po jego śmierci dzieło z brzozy dokończył rzeźbiarz Wiesław Siedlecki z Tuszyna, który dodatkowo wyrzeźbił z lipy tabliczkę z napisem „Módl się za nami”.

Kapliczka o wysokości 2,5 metra powstała z pnia dębowego. Została zabezpieczona olejem skalnym przywiezionym z Bieszczad. Obok niej postawiono dwie ławki o długości 2, 5 metra. Kilka metrów wokół rozsypano ziemię i zasiano trawę.

Po powitaniu gości i przypomnieniu historii powstania kapliczki nadszedł czas na jej poświęcenie. Proboszcz Marek Wochna przypomniał jeszcze sylwetkę świętego, który żył na przełomie I i II wieku, był znamienitym wodzem wojsk rzymskich. Podczas jednego z polowań zetknął się z jeleniem, który między porożem miał krzyż. Zwierzę przemówiło do niego. Myśliwy wraz z rodziną przeszedł na chrześcijaństwo. Zginął śmiercią męczeńską.

- Kult świętego Eustachego jako opiekuna myśliwych i leśników rozpowszechnił się bardzo szybko. Jest uznawany przez katolików i prawosławnych – dodał proboszcz. – Na pewno ustawiona tu kapliczka będzie dobrym miejscem. Bo drzewo to jak człowiek, rodzi się z nasiona, rozwija, dojrzewa i kiedyś usycha, dając miejsce innym.

Kapliczka będzie służyła leśnikom, myśliwym, ale przede wszystkim tym, którzy spacerują i korzystają z bogactw i piękna naszego lasu. (Nowe Życie Pabianic, nr 1/2018 r.)

Oprócz rzeźb ogólnie dostępnych w przestrzeni publicznej istnieją (ały) rzeźby wewnątrz instytucji, np. popiersia generała Sikorskiego, Władysława Broniewskiego, płaskorzeźby przedstawiające Jana Lorentowicza, Wandę Wasilewską.

Nowy talent

Ewa Markiewicz, która posługuje się pseudonimem „Ewa z Pabianic”, jest jednym z 5 laureatów międzynarodowego konkursu „Uniwersalne morze: czyste czy plastikowe?”. O jej imponującej pracy, złożonej 10 tysięcy gwintów plastikowych butelek  pisało Życie Pabianic. Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie gromadziła materiały przez wiele miesięcy w dwóch piwnicach krakowskich domów studenckich. Segregowała, czyściła i oddzielała elementy … hydraulicznym obcinakiem do rur.

Teraz rzeźbiarka wystawiła swoją pracę w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku. Ostatecznego wyboru szczęśliwej piątki dokonało międzynarodowe jury. Rezydencja w programie „Czyste Morze” oznacza dla artystki możliwość dalszego rozwoju. Jej praca będzie wystawiana kolejno w Finlandii, Kosowie, Holandii, Hiszpanii, Włoszech, Niemczech i na Węgrzech. Ponieważ sama rzeźba jest ogromna i składa się z czterech części, na wystawie prezentowany jest jedynie jej fragment. A prócz tego dokumentacja pracy i jej powstawania, opis i prezentacja projektów.

- Poza tym, w dwóch lub trzech wybranych miejscach pojawię się osobiście i będę prowadzić otwarte warsztaty lub pokażę prezentację – wyjaśnia rzeźbiarka. (ŻP, nr 19/2018 r.)


Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij