www.um.pabianice.pl
Zarządzenie nr 126/2021/P Prezydenta Miasta Pabianic z dnia 8 czerwca 2021 r. w sprawie zmian w organizacji i systemie pracy Urzędu Miejskiego w Pabianicach, spowodowanych stanem epidemii wywołanym zakażeniami wirusem SARS-CoV-2

Pabianice w literaturze cz. 5

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Na stronie University of Alabama (Uniwersytet Alabamy) w Tuscaloosa możemy przeczytać opowiadanie „The Necklace”,  autorstwa studentki - Isabeli Zitron, mówiące o tajemniczym naszyjniku pabianiczanki Gabrieli Heinrich, która rozpoczęła nowy etap życia w USA po 1956 roku.

(…) My grandmother was born in a small town called Pabianice, Poland as Gabriela Heinrich, March 1, 1927. Poland  was invaded by the Nazi’s in 1939, she was 12. Whether she was still in Pabianice, or even still in Poland at the time is a mystery. The story, as far as I know,  picks back up in 1956 when she first stepped foot in the United States of America, where she builti a family. There was mention that she had lost both of her parents at young age. What I had procured from my years of asking around was that her father left home before she was born. Her mother  remarried and her real father never came back. Everyone who knew her father always  said she walked like him and held herself just as he did, but nobody could speak about him other than small remarks. Sometimes I think  that he gave her the necklace, and that she doesn’t  talk about its origins because she doesn’t know them. The necklace that I wear has untold stories and I feel left in the dark.

I want to know her life, her world, the people she knew, crazy love affairs, but I remain uneducated on all things Gabriela McCulloch. The necklace could hold the truth, it could hold lies. I have the impression I will never know. It is my key to the past, to my grandmother’s past, but it is a key with nothing to unlock.

I have tried countless times to obtain information from my mother, but I think she may be as in the dark as I am. When I ask her about the necklace or my grandmother’s  time growing up, I get, „Ask your Aunt she know more”, or  „Oh, another time”, just as my grandmother had said. (…)

https://www.coursehero.com/file/19719318/The-necklace/

*

Jakub Herzig, Lena Allen-Shore „Roots and Wings”, 1982 : Her whole life was Zygmunt, the hours were only meanigful when they were together. She would write to him about their beautiful home , a ville in Pabianice near Lodz, and about herself being so proud to belong  to the finest in the whole universe man. (…)

„Zygmunt był całym jej życiem, liczył się tylko czas spędzony razem. Zwykła była pisać do niego o ich pięknym domu, willi w Pabianicach, obok Łodzi i o sobie, dumnej z tego, że należy do najwspanialszego mężczyzny we wszechświecie”.

Lena Allen-Shore, córka Jakuba Herziga z Krakowa to filozofka, pisarka, kompozytorka, edukatorka, autorka 17 książek.

*

Oskar Koenig „Pori Tupu”, 1954: (…) There was the traditional Anglo-Indian colonel from Poohah ; the owner of a shoe-factory in Pabianice, who despite his pride in his new nationality could not conceal his Viennese dialect (właściciel  fabryki obuwia w Pabianicach, który mimo dumy ze swojej nowej narodowości, nie potrafił ukryć wiedeńskiego akcentu); the hotel millionaire from Switzerland (…)

O. Koening  (ur. 1896) był organizatorem międzynarodowych safari w Tanganice (Tanzania), a w późniejszych latach głośnym obrońcą przyrody.

*

Zygmunt L. Sulima ”Ostatnie chwile powstania styczniowego”, 1887 : (…) W Pabianicach podsunął się pod rogatkę oddział powstańców, złożony z kilkudziesięciu ludzi. Ośmiu konnych na chwilę wpadło do miasta i zawróciło natychmiast, po czym oddział cofnął się tą samą drogą, którą przyszedł. Miejscowy naczelnik wojenny, w którego okręgu leżały Pabianice, Niemiec, Brensen nazwiskiem, nałożył na to miasto 2000 rubli srebrnych kontrybucji, jakby to mieszkańców było wina, że powstańcy wpadli do miasta, lub jak gdyby spokojni pabianiccy mieszczanie mogli byli temu w jaki sposób przeszkodzić.

Lada pozór wystarczał, żeby obłożyć grubą karą pieniężną. Instrukcja Naczelnika Królestwa z dn. 20 i 26 stycznia 1864 nakazywała nakładanie kar pieniężnych na wszystkich mieszkańców miasta lub wsi, za samowolne oddalenie się z niej kogokolwiek. Było to krzyczące bezprawie, choćby tylko z tego względu, że mieszkańcy nie mieli ani prawa ani mocy wstrzymywania kogoś, gdy ten chciał się oddalić. (…)

*

Jerzy Eisler „Grudzień 1970 w dokumentach MSW”, 2000: (…) Stan strajkowy utrzymuje się również w dwóch zakładach Pabianic: w Pabianickich Zakładach Przemysłu Bawełnianego (nie przystąpiło do pracy około 400 osób pierwszej zmiany) i w Fabryce Narzędzi (nie podjęło pracy na pierwszej zmianie około 580 osób).(…) Około godz. 16 przerwało pracę 83 pracowników  drugiej zmiany Zakładów Środków Opatrunkowych w Pabianicach.

Strajki pabianickie występują w wielu publikacjach. Michael Bernhard w pracy „The Origins of Democratization in Poland”, 1993 pisał: (…) Changes in piece rates tied to factory reorganization were also used as an excuse to reduce wage budgets. For instance in October 1978, workers went on strike at the Pabianice Dressing Materials Factory (PASO) when management changed packing sizes to tighten piece rates , thereby reducing wages by several hundred zloty per month.

Some managers falsified reports on production in order to reduce the bonuses paid to workers. For instance, at POLFA, a Pabianice pharmaceutical firm, workers went on strike because management  did not report certain deliveries, and then did not pay the workers their plan fulfilment bonuses. In another case the management of technical textiles factory in Pabianice classified interior grades of yarn as „quality” in order to deny the workers their bonuses for fulfilling  the interior yarn quota. This also led to a brief strike. Autor wymienia powody strajków w pabianickich zakładach pracy w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Zazwyczaj chodziło o obniżkę wynagrodzeń uwarunkowaną m. in.  zmianą norm, zaniżaniem wyników produkcji, reorganizacją.

Niekiedy robotnicy potrafili doprowadzić do odwołania nierzetelnego dyrektora. Tak się stało w jednej z miejscowych fabryk do której przybył nawet członek komitetu centralnego partii komunistycznej.

„Radio Free Europe Research”, t. 2, 1977 r. : (…) They returned to work after they were told that they  would receive the missing  money with their August 25 half- monthly  packets. When this promise was not kept the workers downed tools again for a further day and a half.

Indeed, the word strike doesn’t appear in official literature (unless when referring to the sacred right of the workers in a capitalist society). The Pabianice case may be seen as a touchstone of the Polish leadership’s new approach to „industrial disputes” as its acceptance of the workers „inalienable”  right to strike even if his employer is the state.

Reportedly at one stage  of the dispute a CC representative  was sent to talk to the workers, and it is possibile that it was his report that prompted the authorities to fire the director of the plant and his deputy.

Alternatively it may simply  be that the Pabianice managment’s arbitrary  decision to cut its workers wages by half strenghtened  their case so powerfully that even the CC representative may well have admitted that the fault lay with the plant’s director, an admission which is easier to make the  lower the director stands in the party hierarchy.

*

Shloyme Mendelson  „The Polish Jews behind the Nazi getto walls”,  1942: (…) In Pabianice, near Lodz, more than 1000 workers have employment in sewing workshops”.                         (W Pabianicach, obok Łodzi,  ponad  tysiąc pracowników ma zatrudnienie w szwalniach)

*

The Black Book of Poland. Polish Ministry of Information, 1942: (…) At the beginning  of November, 1940, the leader of German women of the Wartheland, Helga Three, made a speech at Pabianice in which she appealed for a „clear line of demarcation between Poles and Germans, and the elimination of all friendly relations, all sympathy for the Poles”.

Na początku listopada 1940 roku w Pabianicach wygłosiła przemówienie Helga Three, liderka kobiet niemieckich w Kraju Warty, która zaapelowała o ścisły rozdział Polaków i Niemców oraz wykluczenie przyjacielskich relacji i wszelkiej sympatii dla Polaków.

*

W czerwcu 1939 roku doszło do aktów przemocy („sezon polowań”) wobec pabianickich Niemców. Wydarzenia te przytaczane są w rozmaitych publikacjach jako jedna z przyczyn rozpoczęcia wojny z Polską.

John Wear „Why Germany Invaded Poland”, 2019: (…) Other leaders of the German minority in Poland  repeatedly appealed to the Polish governement for help during this period. Sen. Hans Hasbach, the leader of the conservative German minority action, and Dr. Rudolf Wiesner, the leader of the Young German Party, each made multiple appeals to Poland’s governement  to end the violence. In a futile appeal on July 6, 1939 to Premier Slawoj-Skladkowski,  head of Poland’s Departament of Inferior, Wiesner  referred to the waves of public violence against the Germans at Tomaszów, near Lodz, May 13-15th, at Konstantynów, May 21-22nd , and at Pabianice, June 22-23, 1939. The appeal of Wiesner produced no results. The leaders of the German political groups eventually recognized  that they had no influence with Polish authorities despite their loyal attitudes toward Poland. It was „open season” on the Germans of Poland with the approval of the Polish government. (…)

*

Prawda (nr 33/1886) pisała o trudnych relacjach fabrykantów niemieckich z polskimi robotnikami („polskie pijaki”)  w Pabianicach.

Tydzień (tygodnik piotrkowski) postępuje wytkniętą prosto drogą, zaznacza on krzywdy nasze i jątrzy rany, jakie nam zadaje chłosta niemiecka. Tymczasem „polskie pijaki” jak nazywa robotników naszych w Lodzer Zeitung p. Ender, fabrykant z Pabianic, którzy ani o tysiącletnim związku z kulturą zachodnią, ani o wymaganiach wyższej polityki nie wiedzą, stawiają Niemcom czasem skuteczny opór. Pisaliśmy już o bezrobociu w Pabianicach teraz zaznaczymy pomyślne jego rezultaty. Robotnicy w jednym przynajmniej postawili na swoim i dzisiaj już w żadnej fabryce nie pracują w święta i niedziele. Drobne te triumfy, ale i życie całe większość ludzi z drobnych czynów się składa.

Prawda – tygodnik polityczny, społeczny i literacki (nr 38/1886 r.) : W jednej z poprzednich kronik wspomniałem, że w Pabianicach wypłaty należności robotnikom odbywają się w szynku, później na podstawie doniesień innych pism sprostowałem tę wiadomość, że miejscem obrachunku jest sklep spożywczy. Okazuje się jednak, że skrupulatność moja była niepotrzebna, bo oto Tydzień pisze, że nie tylko jeden fabrykant B., ale i inni koledzy jego są w stosunkach z szynkarzami i robią ich pośrednikami przy wypłacie. Posłuchajmy opowiadania korespondenta: „Oto jest sobota –wieczór. Tłumy powychodziły z fabryk i pędzą do karczmy. Przybytki Bachusa napełniają się wkrótce po brzegi, pijatyka – aż strach! Skądże ta wesołość? – pyta każdy. Nie, to tylko „wypłata”, czyli wypełnianie kontraktu zawartego z szynkarzem, który dostaje do rąk cały tygodniowy zarobek robotnika i nie wcześniej mu wydaje pieniądze, aż ten coś kupi”.

Taki „uczciwy porządek” praktykuje się w fabrykach tutejszych od lat kilkunastu. Czasem dzieje się gorzej, dyrektor pewnej fabryki za swoim pośrednictwem stawia dwa szynki i „pozwala” robotnikom brać z nich wszystko na kredyt. A że w szynkach bywa tylko ponętna wódka, więc przy odbieraniu tygodniowej zapłaty, robotnik, w miejsce dwóch lub trzech rubli  dostaje od pana dyrektora kilka złotych.

Proszę zwrócić uwagę na tę cyfrę. Robotnik tygodniowo zarabia 2-3 ruble, tj. tyle, że może zaledwie nie umrzeć z głodu, a i z tych okruchów więcej niż połowę zabiera mu jeszcze chciwy zysku kapitalista. W innej fabryce znowu wypłacają pracującym kwitkami, za które można kupować produkty spożywcze u uprzywilejowanych sklepikarzy. Jeżeli zaś który robotnik skarży się na to, zostaje wydalony z fabryki.

Praca nie tylko tę daninę składa kapitałowi, płaci ona również jego przedstawicielom haracz w naturze. W pewnej fabryce przyjmują do roboty tylko dziewczęta przystojne, każda z nich musi być „posłuszna” bezwarunkowo. Korespondent o niecnocie tej nie chce mówić szczegółowo, bo „nie znosi ona światła dziennego”. Owszem do światła ciągnąć należy tych łotrów, oszustów i rozpustników, ażeby zobaczyć ich w całej ohydzie. (J. Nieborski)

*

„(…) Z innych fabryk śliczne są płótna alzackie – materiał miękki, ale nieco grubszy, w podłużne koła białe, naśladujące fulary, dziś tak bardzo modne, po 45 kopiejek. Zefiry krajowe, nie łódzkie, bo tam mało wyrabiają zefirów, ale z kilkudziesięciu fabryk innych miast, jak Pabianice, Zduńska Wola, Ozorków itp. są wcale milutkie i jako wyrób i jako deseń, a kosztują tylko 18 do 20 kopiejek  - to przecież można się wystroić w taka suknię i w najtrudniejszych okolicznościach finansowych, choć jedną suknię sprawić”. (Bluszcz – pismo tygodniowe ilustrowane dla kobiet, nr 23/1887 r.)

*

Wiech „Wisła się pali”, 1967 : (…) Także samo przed wojną, a nawet po wojnie, jeden facet w Pabianicach zdaje się, wyrabiał takie kulki z wosku do uszów. Jak ktoś nie znosił hałasu, kładł ich sobie w uszy i miał spokój... Tak że dla mieszkańców te kulki woskowe byliby bardzo pożyteczne, a jednakowoż przestało się ich wyrabiać i za żadne pieniądze nie można tego artykułu w Warszawie otrzymać.

*

„Music Book”, 1952: In the fifteenth century a Polish constructor of organs, known by his Christian name, Jerzy repaired the organ at the Wawel in Cracow (about 1470), and four others were charge with keeping this organ in good conditions. Their names were St. Komorowski, Warpski and two recorded by Christian names only, Józef and Maciej of Pabianice.

W piętnastym wieku dwóch pabianiczan – Józef i Maciej miało pod swoją opieką organy w Katedrze na Wawelu w Krakowie.

*

Wojciech Borsuk  w książce „Był taki dziennik Sztandar Młodych”, 2006 r. przypomina Ryszarda Badowskiego, urodzonego w Pabianicach, dziennikarza, podróżnika, filmowca, tropiciela poloników i polskich śladów w najodleglejszych zakątkach ziemskiego globu, o czym opowiada w swoim opracowaniu „Odkrycie świata”, poświęconym osiągnięciom polskich podróżników. Pabianiczanin był pierwszym Polakiem, który dotarł na wszystkie kontynenty.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Badowski

*

Joseph Marcus w pracy „Social and Political History of the Jews in Poland 1918-1939”, 2011 wspomina związki słynnego przedsiębiorcy łódzkiego Eitingona z Pabianicami.

In the late 1930s, Eitingon took over from the state its share in a formely German firm, R. Kindler of Pabianice, near Lodz. When  the 1939 war broke out, Eitingon was finalizing a joint venture with the Polish government to develop cotton plantations in Brazil to secure this raw material at cheaper terms for the domestic industry. Eitingon was also a partner in Polana Limited of Pabianice, which in 1937 started producing  synthetic wool from caseline on a licence acquired from Italian firm Snia Viscosa.

*

Anna Żarnowska i Andrzej Szwarc w książce „Kobieta i świat polityki w niepodległej Polsce”, 1996  piszą: (…) Natomiast w porównaniu z Łodzią tylko w Pabianicach (88,1%) Polki liczniej stawiały się do urn wyborczych. Pabianice były także miastem, gdzie frekwencja wyborcza kobiet i mężczyzn były sobie równe.

*

G. Baliak „Ludzie polskiej kultury”, 2014: (…) Lorentowicz był synem wysadzonego z siodła ziemianina, który ze swego majątku na Kresach musiał zatrudnić się jako urzędnik i przenieść do Pabianic, gdzie urodził mu się (w 1868) najmłodszy syn Jan. Naukę w szkole średniej Jan zaczął pobierać, jak wynika z jego noty autobiograficznej, w Piotrkowie, potem w Częstochowie i Płocku, relegowany kolejno za działalność w tajnych kółkach oświatowych. Jak wspominała jego córka, już jako 14-latek sam zarabiał na siebie i … kolekcjonował książki. Eksternistycznie maturę zdał w Płocku. Zadebiutował w 1887 r. na łamach Tygodnia, pisma wydawanego w Piotrkowie, opowiadaniem „Michał Zarucha” (nr 16-19). Jednak prawdziwy akces do literatury nastąpił wraz ze spotkaniem Zenona Przesmyckiego – Miriama, który w warszawskim Życiu publikował jego artykuły kulturalne. (…)

*    

 We wspomnieniach „Notes for Erna Lamprecht”, 2005  czytamy o losach Erny Lamprecht Obenaus, która wraz z rodzicami i rodzeństwem mieszkała przed pierwszą wojną światową w Rudzie Pabianickiej i Łodzi. Po aresztowaniu ojca przez Rosjan tuż po wybuchu wojny rodzina poszła w rozsypkę. Bratem Erny zajął się brat matki, wuj Artur z Pabianic, zamożny fabrykant.

My nam is Erna Lamprecht Obenaus and I was born on Sunday, March 12, 1905, in Lodz, Poland . I was the youngest of four children – a sister Hede was the oldest, then my brother George, another sister Gertrude and     then came me. My first recollection is when we lived in   this house attached to a store operated by my Dad. It was the second largest wine and delicatessan store in Lodz. My second home I remember living in was in Ruda, our house was part of a big amusement park which my Dad operated. Everyone came mosty on the weekends, for boat rides, fishing and entertainment at night with a dance floor and movies. There  was another island just for a band. When it rained, we didn’t make very much money.   (…)

All the men, women and children were shipped to Siberia during the night. We were   shocked. We had to return to Lodz. My Mother’s sister, Aunt Marie, was so kind to take my Mother and I into her home in Lodz. My Aunt Marie owned a bath house with many rooms. This was   where people paid to come and take a one-half hour bath. Our   belongings were stored in one of these room. The bath   house was heated with coal which was no longer available so my Aunt Marie had to sell the bath house.  This meant our belongings had to be moved again so this time we took them to Aunt Reske’s where the rest of our  stuff was stored when my Father’s store was closed. My Mother didn’t know what to do or where to turn and then her  youngest brother Edwin suggested that she could take care  of him and his home. Out of desperation she decided to do it. I can imagine how my Mother must have felt, to live off the mercy of others after loosing everything. After several months, my two sisters joined us. My brother George was living with  Uncle Aurther, my Mother’s oldest brother in Pabianice.  My Uncle Aurther was a wealthy man, he    owned a weaving factory. He loved my brother very much, besides he thought he was a good companion for his one and only son Herbert.  Uncle Edwin was a very spoiled and rich bachelor. He was charming and elegant and always dressed first class. My Mother and us three girls lived with Uncle Edwin in the village of Moszczenica. (…)




*

Małgorzata Duczmal w książce ”Złoty Korab” (1991) opisuje dzieje rodziny Łaskich. Wspomina także Jana Łaskiego, prymasa Polski i polityka, który w Pabianicach uczęszczał do szkoły parafialnej.

„(…) Stryj jak wiecie, miał jeno sposobność uczęszczania do szkoły parafialnej w Pabianicach niedaleko Łasku. No, potem złożyło się wprawdzie tak szczęśliwie, że w pobliskich Mikołajewicach nauczał sam Andrzej Góra późniejszy profesor Akademii Krakowskiej i stryj wasz mógł udać do Mikołajewic i skorzystać z jego wiedzy, głównie jednak uczył się sam, ślęcząc nad księgami. I zawsze powtarzał mi, że taka samotna droga to droga trudna (..)”.

*

Jan Piotr Dekowski w „Stroju piotrkowskim”, 1954 uwzględnia „czepiec pabianicki”.

(…) W części natomiast południowej, gdzie ludność była biedniejsza i mniej konserwatywna, dają się zauważyć w stroju duże naleciałości i mniejsza staranność w jego ozdabianiu, tam bowiem występował  półczepiec  ”szlachetny” o białym wyszyciu, czepiec tak zwany pabianicki, kryzki perkalowe, zapaski do pasa o splocie rypsu.

*

Chip Martin w powieści „Liberation in the East”, 2000 wprowadza akcenty pabianickie.

„(…) On the sidewalk before it loitered two plastic females looking remarkably like mannequins  themselves. Tarted  up in cosmetics and molls’ version of the jacket he was wearing, they eyed him curiously. Dzien dobre? One asked. The other smirked. His baggy cloths – did they recognize then? Had  they seen him two nights before with Geraldine at the Grand? Were they trying to make out his features under the bandages, or did they just take him for some peasant from Pabianice who couldn’t afford or didn’t have the sense to select trousers and jacket to fit? (Czy widziały go z Karoliną w Grandzie dwie noce temu? Czy próbowały rozpoznać jego twarz pod bandażem albo po prostu wzięły go za jakiegoś wieśniaka z Pabianic, który nie potrafił dobrać odpowiedniej marynarki i spodni?)

(…) Then as they passed through the town of Pabianice, she had further inklings: of what would it be like to wander these roads, become like a child again, communicate by signs , concerns herself only with living, surviving, begging for bus tickets, pilfering for food, grubbing for shelter when necessary. (Kiedy przejeżdżali przez Pabianice miała kolejne fantazje:  stać się znowu dzieckiem i wędrować tymi ulicami, porozumiewać się za pomocą znaków,  skupić się  na przetrwaniu, żebrać o bilety autobusowe, podkradać jedzenie, wykonać ziemiankę, gdy zajdzie potrzeba…).

*

Spostrzeżenia Wilma Hosenfelda, komendanta obozu jeńców wojennych  w Pabianicach cytowane są w wielu pracach.

Nicholas Stargardt „The German War: A Nation Under Arms, 1939-1945”, 2015: (…) In Pabianice, Hosenfeld noted that the ethnic Germans „have a terrible rage against the Poles”. He was increasingly shocked by what he read and heard during the secondo half of September. All had been well, so Hosenfeld understood, till  the beginning of the year  and then it had changed, with the onset of anti-German agitation. „I have already spoken with so many, you always hear the same thing”, Hosenfreld wrote to his son, Helmut, on 30 September. Trying  to gauge human nature he added: „Since seeing the roughness of our own soldiers with my own eyes, I belive in the bestial behaviour of the Poles who were  irrensposibly incited”. Whatever the Germans were capable of, he assumed the Poles would have exceeded.

(W Pabianicach Hosenfeld odnotował, że etniczni Niemcy są wściekli na Polaków”. Był coraz bardziej zszokowany tym co przeczytał i usłyszał w drugiej połowie września. Wszystko było w porządku aż do początku roku i wtedy nastąpiła zmiana wraz z rozpoczęciem agitacji antyniemieckiej. „Rozmawiałem z wieloma osobami i zawsze słyszałem to samo”, Hosenfeld pisał do syna Helmuta 30 września. Zgłębiając naturę ludzką dodał: widziałem brutalność naszych żołnierzy i wierzę w bestialskie zachowanie Polaków, którzy byli w sposób nieodpowiedzialny podburzeni”. Przyjął, że Polacy byli zdolni prześcignąć w okrucieństwie Niemców.)

Maren Röger „Wartime Relations: Intimacy, Violence and Prostitution in Occupied Poland”, 2020 : (…) In October army officer Wilm Hosenfeld wrote to his wife from Pabianice near Lodz: „You know me, and thus know how  I am at the mercy of eternal femine, how my inner being thrills in the presence of the female. There would be enough opportunity here to start little flirtations, but I will not betray my sweet darling”. By his account, other men around him were less steadfast. Wilm Hosenfeld zapewniał żonę o swojej wierności podczas pobytu w Pabianicach, ale jednocześnie podkreślał, że panują tutaj dość luźne obyczaje.

*

Pod koniec osiemnastego wieku Pabianice odwiedził  Herve Julien Le Sage, o czym wspomina w książce „De la Bretagne a la Silesie. Memoires d’exil de Herve  Julien le Sage (1791 a 1800)” (Z Bretanii na Śląsk : wspomnienia z wygnania). Gość był zakonnikiem uciekającym przed terrorem rewolucji francuskiej. W Pabianicach spotkał się z Pawłem Olechowskim – zarządcą  dóbr kapituły krakowskiej.  Wspomnienia z wygnania mają formę listów pisanych do bliżej nieznanej damy (Lettre XIV. Pabianice). Autor przebywał m. in.  w Anglii, Niemczech, Szwecji, na Śląsku. Napisał także wspomnienia obejmujące dzieje diecezji Saint-Brieuc od ancien regime do monarchii lipcowej (1757-1832) – „Memoires du chanoine La Sage – Le diocese de Saint-Brieuc de  I’Ancien Regime a le monarchie de Juillet”. https://www.cambridge.org/core/journals/church-history/article/abs/de-la-bretagne-a-la-silesie-memoires-dexil-de-hervejulien-le-sage-17911800-edited-by-xavier-lavagne-dortique-textes-dossiers-documents-7-paris-editions-beauchesne-1983-436-pp-f-198/833BBC96ADCDF3C160FD359C8E456226


*

Shlomo Berger „Speaking Jewish – Jewish Speak: Multilingualism in Western Ashkenazic Culture”, 2003 – autor zajmuje się wielojęzycznością obecną w kulturze Żydów wschodnioeuropejskich. Analizuje m. in.  napis znajdujący się na tablicy nagrobkowej pabianiczanina Maxa Freilicha, pracownika stalowni, który spoczywa na cmentarzu  w Duisburgu, Niemcy.

(…) Multilingualism of a special kind may be fund in the Duisburg-Mattlerbusch cementary. The tombstone of Max Freilich, a steel worker from Pabianice in Poland who was the vctim of an accident in 1928, bears an Aramaic-Yiddish-German inscription. The Aramaic is a quotation from the Talmud, that has become  proverbial „Alas for those who are gone  and no more to be found”, the German just translates the Yiddish. The love for the Yiddish mameloshn seems to be linked to the refusal to include Hebrew, which does not even appear as the standard valedictory blessing.

*

Gertrude Schneider, autorka pracy „Exile and Destruction: The Fate of Austrian Jews, 1938-1945”, 1995 uważa, iż dwudziestu Żydów z Austrii mogło pracować w „pabianickiej sortowni dobytku” po zamordowanych pobratymcach. Dokumentują to zdjęcia wykonane przez Geneweina.

Thus, by November 1942, according to the records of the Lodz getto administration there were 621 Austrain Jews still alive. Approximately twenty had been sent to outsider commandos earlier but were never heard from again. They may have been part of either the Kulmhof or the Pabianice commandos. (…) The Genewein returned home to Salzburg after the ghetto’s liquidation, he took the pictures most of which were in color, with him. Thus, the photos taken upon the arrival of Austrian Jews in Lodz  as well as of their leaving for Kulmhof , in addition to the workforce in Pabianice, taken by a fellow Austrian, were silent witnesses to a shamful chapter of history.

*

W monografii globalnej firmy farmaceutycznej Novartis – „Novartis: How a leader in healthcare was created out of Ciba, Geigy and Sandoz”, 2014 czytamy o pabianickiej fabryce chemicznej: „Shortly before the turn of the 20th century , CIBA founded its first foreign production site in Pabianice (now in Poland) through a merger with the company Schweikert&Froelich. The town was close to textile center of Lodz. The plant produced accetic acid and azo and sulphur dyes based on materials  fabricated in Basel.  Production volumes and the building used for manufacture  grew continuously until the outbreak of  First World War”.

*

Adam Bujak „Poland: Home of a thousand year old nation”, 2003 : (…) In the following century, defensive aspects were done away with in favor of more decorative elements, as ilustrated in the Pabianice Episcopal Chapter manor from the years 1565-1571. The architekt, Wawrzyniec Lorek, crowned the compact, square building with renaissance peaks and attics. (W kolejnym stuleciu obronne aspekty architektury ustąpiły elementom dekoracyjnym, czego ilustracją pozostaje dwór kapituły krakowskiej w Pabianicach…)

*

Konrad A. Ottenheym „Romanesque Renaissance …”, 2021:  The form of the Płock Cathedral was so esteemed that it was imposed in 1583 by the Cracow Chapter  (headed by Piotr Myszkowski, from 1567 to 1577 Bishop of Płock) as a model for the parish church in Pabianice, a town owned by the  Cracow bishops. The building was constructed between 1583-1588 by Ambroży Włoch (Ambroggio Italiano) who came from Płock. It is a reduced version of the cathedral programme (…). (Autor stwierdza, że katedra płocka była uznawana za  wyjątkowo cenny przykład architektury sakralnej i dlatego posłużyła jako wzorzec dla budowniczych kościoła św. Mateusza w Pabianicach.)

*

Jan De Graf „Socialism Across the Iron Curtain”, 2019 : Already at the first postwar congress of the PPS, Wincenty Stawiński – the socialist member of parliament for Pabianice (near Lodz) – consuelled against calling elections anytime soon. Finding itself in power in 1918 he reminisced , the party had also called elections and lost. (Autor pisze, iż na pierwszym powojennym  kongresie  partii socjalistycznej,  poseł  na Sejm i reprezentant Pabianic – Wincenty Stawiński, odradzał  ogłaszania pośpiesznych  wyborów, w których socjaliści mogli odnieść porażkę.)

*

Mary J. Henninger-Voss w pracy „Animals in Human Histories”, 2002 przytacza fragment sprawozdania lustracyjnego dotyczącego włości pabianickiej w XVI wieku, a zwłaszcza stawów rybnych.

A survey of the Krakow chapter estate in 1531 made this plain for villager of Dłutów: „ .. furthermore, the aforesaid men are bound to work at the fishing  in the fishpond, however often it is demanded of them, and likewise on the repair of the dam of the fishpond and hauling the fish to the manor house at Pabianice, however often it is demanded of them”.

*

Rajmund Szubański w pracy „Polska broń pancerna 1939”,1982 napomyka o Pabianicach: (…) Przeznaczona do użycia na zachodnim kierunku operacyjnym Armia Odwodowa zaczynała dopiero koncentrację i z różnych kierunków zdążały ku rejonom wyładowczym przeznaczone dla niej jednostki i oddziały. 2 batalion czołgów lekkich odjechał 29 sierpnia z Przemyśla i 1 września około godziny 10.00 wyładował się na stacji Bednary, po czym przeszedł na postój do lasu Nieborów. Jego dowódca mjr E. Karpow udał się po południu do sztabu armii ”Łódź”, której tymczasowo podporządkowano wyładowywane  w rejonie Łowicz-Koluszki oddziały odwodowe. Gen. dyw. J. Rómmel – nie badając faktycznej podległości batalionu – nakazał skierowanie go na odcinek swej armii, do Zduńskiej Woli. Kwestia dalszego użycia batalionu pozostawała nadal otwarta. W związku z postępami niemieckich sił pancernych, coraz bardziej zagrażających lewemu skrzydłu armii, transporty 2 batalionu 2 września zatrzymano i wyładowano w Pabianicach, skąd rzut bojowy wykonał przemarsz do rejonu Suchcice-Kącik (na północ od Bełchatowa). (…)

 Przybyła dopiero 3 września na obszar operacyjny armii „Łódź” 32 samodzielna kompania czołgów rozpoznawczych wyładowała się w Pabianicach i przeszła do lasu na północny zachód od Zduńskiej Woli, gdzie stanęła koło gajówki Izabellów. Dowództwo 10 DP przydzieliło ją do swego odwodowego zgrupowania – 1 pułku kawalerii KOP. (…) Na odcinku 10 DP działał też 52 pociąg pancerny, który 4 września przyjechał spod Widawy do Łasku, do dyspozycji dowództwa armii. Skierowało go ono do wsparcia przeciwuderzenia na utworzony przez batalion z 41 pp niemieckiej 10 DP przyczółek pod Sieradzem. Wskutek zniszczeń na torach pociąg przybył tam dopiero następnego dnia około godz. 4.00 i z tego powodu natarcie odwołano, gdyż zaczęło się już rozwidniać, a teren był równy i pozbawiony osłon. Pociąg odjechał wobec  tego z powrotem i patrolował tylko między Sieradzem a Zduńską Wolą. (…)

Niemieckie samoloty zbombardowały po południu stację Łask, gdzie stał skład gospodarczy pociągu, a następnie ostrzelały z broni pokładowej dojeżdżającą do niej część bojową. Ranni zostali: kpt. Gonczar, sierż. Dolczewski, plut. Górszczyk, kpr. Satoła i ośmiu innych żołnierzy. Wyróżnił się wówczas maszynista kpr. Urban, który odłączył palące się i eksplodujące wagony opuszczonego przez obsługę pociągu amunicyjnego i odciągnął je na bezpieczną odległość. Umożliwiło to zlokalizowanie pożaru i przejazd pociągu pancernego przez stację Łask. W dniu 6 września 52 pociąg patrolował między Łaskiem a Pabianicami i wspierał ogniem wycofujące się oddziały 4 pp, a wieczorem odjechał do Łodzi. (…)

*

Wiktor Marzec w pracy „Rising Subjects: The 1905 Revolution and the Origins of Modern Polish Politics”, 2020 pisze m. in. o recepcji nielegalnej prasy socjalistycznej w Pabianicach na początku dwudziestego wieku. Docierało tutaj od 40 do 60 egzemplarzy Robotnika, które czytało 400-500 osób. Żony socjalistów  z niechęcią patrzyły na przynoszone przez mężów wydawnictwa, za posiadanie których groziły  drakońskie kary; również zniszczenie gazety narażało na represje ze strony czynników partyjnych, tak więc robotnik czytający bibułę miał przeciwko sobie nie tylko carskich czynowników, ale i swoich towarzyszy, oraz małżonkę.

(…) Not surprisingly, it was not safe to read Robotnik; for anyone caught with copy, severe police persecution was guaranteed . Nevertheless:

In Pabianice (small town near Lodz) they get from us forty to sixty copies, and they are read, according to local estimations, by four to five hundred people. We were told in secret that if anybody burns the issue after having read it, „there are people there who will punish him”, thus the respect for our papers is enormous; funny scenes accompany this: some worker brought a copy of Robotnik home from the factory, his wife understood what it was, so she abruptly attacked him so as to take the paper and burn it. The worker was no eager to give it back, testifying that he values his life. As she insisted, he took it out and wandered around untill he fund somebody else who took the baton.

*

Tomasz Piątek „Kartoflada”, 2016: (…) Tymczasem pociąg dojechał do Łodzi Fabrycznej, a potem cofnął się na wschód, żeby rozpocząć powolny rejs po obrzeżach miasta, okrężną drogą do Kaliskiej. Nie wiem, jak teraz, ale wtedy w Łodzi tak to było urządzone. I każdy, kto przez nią przejeżdżał, mógł przez dobrą godzinę podziwiać jej ceglane i szare peryferie. Na Kaliskiej do mojego przedziału wsiadła grupa kibiców zbiorowo piastująca jednego grubego bejsbola i przez chwilę byłem mniej głodny. Ale na mój widok powiedzieli grzecznie „Niech będzie pochwalony” i opowiedzieli parę kawałów. Trochę o kobietach, ale głównie o Żydach w piecu, może ze względu na mój strój duchownego. Pewnie nie chcieli mnie gorszyć drastycznością, seksem. Zaraz potem wysiedli w Pabianicach. A na następnej stacji wysiadłem ja.

*

Marcin Kornak „Brunatna Księga, 1987-2009”. Publikacja przedstawia przypadki polskiego  rasizmu, ksenofobii i przemocy.

1995

Pabianice. W marcu „nieznani sprawcy” zamordowali małżeństwo miejscowych Romów. Według przedstawicieli społeczności romskiej w Polsce, zbrodnia miała najprawdopodobniej podłoże rasistowskie.

1997

Pod koniec kwietnia dziewięciu nazi-skinów w szalikach ŁKS-u Łódź,  którzy przyjechali do Pabianic rozbić manifestację ekologiczną, skatowali pałkami dwudziestoletniego Piotra B. Po zdarzeniu sprawcy poszli do szpitala i grozili rannemu śmiercią w przypadku złożenia zeznań.

2007

13 października pod Miejskim Ośrodkiem Kultury grupa kobiet, zwolenniczek PiS i Radia Maryja, oczekujących na przedwyborczą wizytę Marszałka Sejmu – Ludwika Dorna pobiła studenta medycyny protestującego przeciwko antylekarskiej nagonce rządu. Mężczyzna w lekarskim kitlu i ze stetoskopem na szyi stał przed wejściem do budynku Miejskiego Ośrodka Kultury, w którym miało odbyć się spotkanie, z tekturowym transparentem z napisem: „Dyscyplina dla Saby, a nie dla lekarzy/Dorn w kamasze, opuść miasto nasze”. Grupa agresywnych starszych pań zaczęła szarpać mężczyznę, domagać się jego odejścia i obrzucać go wyzwiskiem ”Ty złodzieju! Ty łapówkarzu!”, a następnie został on powalony na ziemię przez pracowników Biura Ochrony Rządu towarzyszących Dornowi. To z pozoru humorystyczne zdarzenie jest odbiciem szerszego zjawiska – skutków wpływu jaki wywiera na słuchaczy Radia Maryja propaganda księdza Tadeusza Rydzyka.

*

W 1913 roku socjaliści  wydali publikację „Tortures of Political Prisoners in Russia”, która ukazuje sposoby postępowania z więźniami politycznymi w Rosji. Opisana została także sprawa policmajstra Jonina, który  zastrzelił Gryzla, bojowca PPS w Pabianicach.

(…) They at some time or other, distinguished themselves by some barbarous deeds. Among them we sometimes see people punished formerly for criminal offences. We give here, as an instance, the case of a prison master, named Jonin. Some years ago he was chief of the Police in Pabianice, near Lodz (Poland). (…)

*

W pomnikowym wydawnictwie komunistycznym „Miasta polskie w tysiącleciu”, 1967 znalazł się taki oto obraz Pabianic:

PABIANICE miasto stanowiące powiat miejski, leżą na zachodnim stoku Wyżyny Łódzkiej nad rzeką Dobrzynką, 13 km na południowy zachód od Łodzi.

Według źródeł archeologicznych w P. istniała już w X-XI w. osada. Miejscowość prawdopodobnie otrzymała prawa miejskie w pierwszej połowie XIV w. Była ona ośrodkiem dóbr, które w XI stuleciu księżna Judyta, żona Władysława Hermana, miała ofiarować kapitule krakowskiej. Dobra te początkowo nazywano kasztelanią chłopską, później kasztelanią piątkowiską, a następnie kasztelanią lub kluczem pabianickim. Do najważniejszych dróg przechodzących przez P. należało połączenie Piotrkowa z Łęczycą.

Pomyślny rozwój P. przerwał pożar w 1532 r., którego ofiarą padło prawie całe miasto. Dzięki pomocy właściciela, kapituły krakowskiej, mieszczanie szybko odbudowali się. P. przeżywały swój najświetniejszy okres w drugiej połowie XVI w. i na początku XVII w. W 1554 r. było tu 98 domów, a w 1606 r. -163. W roku 1555 król zatwierdził statut dla 5 cechów zbiorowych. W 1563 r. w P. było 66 rzemieślników, na początku XVII w. – 77, m. in. sukiennicy i płóciennicy. Pożar w roku 1639, epidemie, z których największa w 1656 r. zabrała 190 osób, najazd szwedzki i rekwizycje wojskowe doprowadziły miasto do upadku. W 1677 r. pozostało . tylko 77 domów nadających się  do zamieszkania, a liczba rzemieślników spadła do 20.Najwięcej ucierpiały jednak P. podczas wojny północnej. W 1737 r. było tu tylko 7 rzemieślników i 54 domy. Pożar w 1760 r. wyrządził nowe szkody. Od końca XVII w. ustają wzmianki o miejscowej szkole, która występuje w źródłach ponownie dopiero w drugiej połowie XVIII w. Miasteczko w tym czasie zaczęło się powoli odradzać; w 1789 r. liczyło 542 mieszkańców. Po II rozbiorze Polski i sekularyzacji dóbr kościelnych przez Prusaków w 1796 r. P. wraz z przynależnymi dobrami przeszły w ręce rządowe.-sukienników.

Rozkwit P. w XIX w,. wiąże się z rozwojem przemysłu tekstylnego w Królestwie polskim. W 1823 r. przybyło do  P. pierwszych 7 tkaczy-sukienników. Dla przybyszów powstało na zachód od Dobrzynki Nowe Miasto. W okresie zmniejszonego popytu na sukno. Po 1832 r., P. przestawiają się stopniowo z produkcji wełnianej na bawełnianą. W latach czterdziestych XIX w. stają się jednym z najważniejszych ośrodków powstającego łódzkiego okręgu przemysłowego i dostarczają na rynek krajowy 8% ogólnej ilości wyrobów bawełnianych.

W 1846 r. obok indywidualnego tkactwa  (w P. było 54 tkaczy jednowarsztatowych) decydującą rolę zaczęli odgrywać przedstawiciele kapitału handlowego, m. in. Krusze, Miller i Fesler – właściciele manufaktur scentralizowanych, oraz Arkusz, Grinbaum i Mamelak – nakładcy zatrudniający chałupniczo około 330 tkaczy i wyrobników. Większe jeszcze znaczenie dla rozwoju przemysłu w P. miało zastosowanie po raz pierwszy w 1845 r. w przędzalni Klausnera warsztatów mechanicznych i napędu parowego, wprowadzonych następnie do innych zakładów. W 1860 r. przemysł bawełniany  zatrudniał w P. 1668 osób, wełniany zaś -266. W 1872 r., po założeniu spółki akcyjnej Krusze i Ender, wytwórczość bawełniana została skoncentrowana w tej firmie.

Wielu drobnych tkaczy i prządków, nie mogąc sprostać konkurencji takiego zakładu, ubożeje i staje się robotnikami fabrycznymi. W 1901 r. P. otrzymały połączenie kolejowe z Łodzią i Kaliszem, a następnie tramwajowe z Łodzią.

Do 1918 r. największym przedsiębiorstwem były zakłady „Krusze-Ender”, fabryka Kindlera i Pabianicka Spółka Przemysłu Chemicznego założona w 1889 r. W okresie dwudziestolecia powstają dalsze zakłady, m. in. fabryka żarówek „Osram”, środków opatrunkowych,  chemiczna oraz młyn parowy. Zaludnienie wzrosło z 900 osób w 1810 r. do 26 800 w 1900. W 1931 r. P. liczyły ok. 46 000, a w 1939 r. – 51 600 osób. Ludność była wielonarodowa i wielowyznaniowa, przewagę mieli jednak Polacy. W 1939 r. P. liczące ponad 25 000 ludności otrzymały prawa miasta wydzielonego.

Pod względem rozwoju oświaty i zdrowia P. były w XIX w. wyjątkowo zaniedbane. Pierwszy stały lekarz osiedlił się tu ok. 1858 r., szpital powstał w 1905 r. Do roku 1914 było tylko kilka szkół początkowych I- klasowych i szkoła rzemieślnicza – niedzielna, nieliczne szkoły prywatne oraz 4-klasowa koedukacyjna szkoła handlowa. Dopiero w okresie dwudziestolecia powiększono sieć szkół powszechnych, założono gimnazjum i szkoły zawodowe. W dawnym zamku otwarto miejskie muzeum przyrodniczo-etnograficzne.

P. odegrały poważną rolę w walce o społeczne i narodowe wyzwolenie. W 1862 r. powstaje tu organizacja im. G. Garibaldiego, która wysuwa socjalny i niepodległościowy program działania. Dnia 28 stycznia roku 1863 grupa powstańców z P., po zarekwirowaniu broni w lokalu Towarzystwa Strzeleckiego, wyruszyła w sieradzkie lasy. Od drugiej połowy XIX w. wraz z rozwojem przemysłu coraz bardziej  ostra staje się walka klasy robotniczej, kierowana przez SDKPiL, PPS, Bund, a następnie KPP. W 1900 r. zorganizowano strajk okupacyjny u Kindlera.

W 1905 r. silna grupa PPS inicjuje w zakładach „Krusze-Ender” strajk solidarnościowy na znak protestu przeciw masakrze podczas ”krwawej niedzieli” w Petersburgu. W tymże roku strajkowała młodzież w Szkole Handlowej. Z  okresu międzywojennego przeszły do historii przede wszystkim strajki włókniarzy w czerwcu 1929 r., znane z walk na barykadach, oraz strajk marcowy 1933 r., kiedy robotników zmasakrowała policja.  Komórką KPP w zakładach ”Krusze-Ender” kierował F. Osiński. W 1936 r. wybuchł strajk powszechny.

W okresie okupacji Niemcy wysiedlili z P. inteligencję polską, dokonali masowych aresztowań pośród komunistów i socjalistów  wymordowali w Chełmnie nad Nerem ok. 8350 pabianiczan  pochodzenia żydowskiego oraz zdewastowali miejscowe zakłady przemysłowe. Walkę z okupantem podjęła w maju 1942 r. pabianicka organizacja PPR. Wkrótce powstało 19 komórek, zorganizowano akcję sabotażową, powołano oddział GL.

Po wyzwolenie liczba mieszkańców wynosiła około 32 000. Oprócz fabryki żarówek i chemicznej wszystkie zakłady były zniszczone. Za odbudową przemysłu podążała rozbudowa miasta. Powstały nowe zakłady, m. in. przemysłu farmaceutycznego, papierniczego, meblarskiego, maszynowego i mięsnego. Dla robotników wybudowano nową dzielnicę koło stacji kolejowej, czynne są urządzenia komunalne, założono nowe placówki zdrowia (miasto ma szpital i kilkanaście przychodni), pomocy socjalnej i obiekty sportowe, m. in. otwarty basen. Obok szkół ogólnokształcących (14 podstawowych i 2 licealne) istnieją tu 4 średnie i 12 zasadniczych szkół zawodowych. Ponadto czynny jest dom kultury. Muzeum mieści się w późnorenesansowym zamku wzniesionym w XVI w. dla regensów kapituły krakowskiej, a w XIX w. zamienionym na ratusz. Do zabytków miasta zalicza się XVI-wieczny, barokowy kościół  św. Mateusza z bogatym wystrojem wewnętrznym z XVII i XVIII w., klasycystyczna synagoga z połowy wieku XIX oraz trzy domy miejskie z początku tegoż stulecia.

W 1961 r. miasto liczyło 57 533 mieszkańców, z tej liczby ok. 1000 osób trudniło się rolnictwem. W najbliższym czasie przewiduje się dalszą rozbudowę miejscowego przemysłu, zwłaszcza chemicznego i elektrycznego.

*

Hugo Steinhaus we wspomnieniach ”Mathematician for All Sesons”, 2015 wymienia krawców z Pabianic, którzy znaleźli się po okupacją sowiecką i chcą jak najprędzej uciekać do domu rozczarowani komunizmem.

(…) Among those trying to return to the German zone were former enthusiasts of Soviet socialism, former hard-core communists, leftist literati, and ordinary folk who might have been tailors from Zgierz or Pabianice just wanting to return home. When any of the former extreme leftists among these happened to run into a former judge who had perhaps  sentenced them to a few years in prison for their radicalism, they now blamed him for not sending them to the Soviet Union to cure them once and for all of communism. One of these escapees through the ”green border” was heard to say before he left: „There (under Hitler) I am threatened by death of the body and here by death of the soul”.

*

Fred Gross „One Step Ahead of Hitler…”, 2010: (…) I hardy knew my mother. Nacha came from Poland. She had mentioned that she lived in Lodz. So I assumed that’s where she was born. But a copy of her birth certificate showed that she was born outsider of Lodz, in Pabianice, a rural community where some 8 000 Jews lived before the Holocaust.

*

Piotr S. Wandycz „The lands of Partioned Poland”, 1975: (…) the cotton industry which grew in the 1820s increased production five-fold between 1825 and 1830. The chief customers for cloth were the Polish army and later Russia. At first weaving was done individually, but centralized factories soon appeared, and that of Krusche in Pabianice was one of the largest capitalist-type enterprises in East Central Europe. ( wkrótce pojawiły się fabryki scentralizowane typu kapitalistycznego, jedną z nich była – należąca do największych w Europie Środkowej- firma Kruschego w Pabianicach).

*

Tkaniny techniczne z Pabianic zostały zastosowane przy konstrukcji zadaszenia Opery Leśnej w Sopocie. Niestety, okazały się nietrwałe i musiały ustąpić produktom niemieckim.

W. Pietraszkiewicz „Shell Structures: Theory and Applications”, 2009: (…) As the roof was made from polyamide fibres double side covered by rubber it worked two years only. In 1966 it was replaced by the fabric P-1196/C of similar properties manufactured in Pabianice. In August 1968 due to high humidity and strong rain fails, just  before The Songs Festival the roof collapsed. Therefore the new roof erected in 1969 was made from poliester fibres coated by PVC (TREVIR made in Germany).


Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij