www.um.pabianice.pl
Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 58 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.

71 rocznica śmierci Św. Maksymiliana – Patrona Miasta Pabianic

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Rajmund Kolbe urodził się 8.01.1894 r. w Zduńskiej Woli, w latach 1897-1910 mieszkał i wychowywał się w Pabianicach. Uczęszczał do szkoły fabrycznej Krusche-Endera oraz Szkoły Handlowej. W kościele św. Mateusza przystąpił do pierwszej komunii świętej. Tutaj też zrodziło się powołanie do kapłaństwa. Naukę kontynuował w Małym Seminarium Ojców Franciszkanów we Lwowie. Rozpoczął nowicjat w zakonie i przyjął imię Maksymilian. Studia uwieńczone doktoratami z filozofii i teologii odbył w Rzymie. W 1918 r. przyjął święcenia kapłańskie. W czasie studiów utworzył stowarzyszenie Rycerstwo Niepokalanej. W 1922 r. rozpoczął wydawanie czasopisma „Rycerz Niepokalanej”. Jednocześnie w latach 20. w Niepokalanowie powstaje z jego inicjatywy klasztor, będący prężnym ośrodkiem wydawniczym, formacyjnym i edukacyjnym. W latach 1926- 1936 prowadzi działalność misyjną w Japonii. Tworzy klasztor w Nagasaki i wydaje japońską wersję „Rycerza Niepokalanej”. Po powrocie do kraju zostaje ponownie gwardianem Niepokalanowa. Nadaje próbną audycję Radia Niepokalanów. Planuje wybudowanie lotniska klasztornego ułatwiającego dystrybucję czasopism. W 1941 r. przebywa na Pawiaku, a następnie trafia do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Oddaje życie za współwięźnia i umiera w bunkrze głodowym 14.08.1941.

Opis męki Ojca Maksymiliana Kolbego wg Transitus Św. Maksymiliana

Dnia 29 lipca 1941 roku około godziny trzeciej po południu rozległ się ryk głównej syreny obozu Auschwitz. Dołączyły się do niej inne syreny w obozie i podobozach, a było ich kilkanaście. Wszyscy więźniowie byli wtedy w swych miejscach pracy. Dozorcy zaczęli natychmiast gorączkowo przeliczać więźniów. Wszystkim nakazali powrót do obozu. Zarządzili apel. Znów przeliczali więźniów. Okazało się, że brak było więźnia w bloku ojca Maksymiliana. Niemcy zapowiedzieli, że jeśli uciekinier nie zostanie złapany, to dziesięciu z jego bloku pójdzie na śmierć głodową. Nie wydali wieczornego chleba. Nazajutrz zostawili cały blok na placu apelowym i bez jedzenia, i bez picia trzymali w palącym lipcowym słońcu aż do wieczora. Wielu więźniów zemdlało, wielu zmarło z wycieńczenia. Tych esesmani rzucali na jedna kupę ciał z boku stojących szeregów. Ojciec Kolbe trwał nieporuszenie i modlił się. Wieczorem stanął przed więźniami Lagerführer Fritzsch i oświadczył:

Zbiegły więzień nie został złapany. Dziesięciu zostanie wybranych na śmierć głodową w bunkrze.

A była to śmierć straszna, w powolnych mękach. Lagerführer zaczął przechadzać się pomiędzy szeregami i co pewien czas wskazywał palcem na jakiegoś więźnia, którego numer natychmiast zapisywał Raportführer Gerhard Palitzsch, a dwaj inni esesmani, porywali skazańca i ustawiali go osobno pod ściana. Gdy dziesiąty został wybrany, a był to młody mężczyzna, zaczął płakać i wołać:

Więc mam osierocić żonę i dwoje dzieci!

Wtedy z szeregu wyszedł ojciec Kolbe i ruszył w kierunku Lagerführera Fritzscha. Ten chwycił za kaburę pistoletu i zawołał …

Steh! Was is los? (Stój. Co to ma znaczyć?)

Lecz ojciec Maksymilian zmierzał dalej ku niemu. I stanął przed nim, i zdjął czapkę, jak to było przepisane w obozie. A Niemiec, najwyraźniej zdumiony i zaskoczony jego zachowaniem, nie wyciągnął pistoletu i nie zastrzelił więźnia na miejscu, co byłoby zwyczajnym zachowaniem owego esesmana, ale powiedział:

Was wünscht dieses polnische Schwein? (Czego chce ta polska świnia)

Na to ojciec Kolbe odparł spokojnym głosem po niemiecku:

Pragnę pójść na śmierć za jednego z tych więźniów.

n

Zapytał go Lagerführer: Führ welhen? (za którego?)

I znowu to była rzecz niesłychana, bowiem Lagerführer, pan życia i śmierci, w swoim mniemaniu nadczłowiek, podjął w ten sposób dialog z więźniem, który dla niego nie był w ogóle człowiekiem, tylko numerem 16670. A ten odpowiedział Niemcowi jasno i przekonywująco na zadane pytanie, tłumacząc mu rzecz wedle jego mentalności.

Chcę pójść do bunkra za tego młodego. Jestem stary i schorowany. Moje życie nie jest tak potrzebne jak jego. On jest młody, ma żonę, dzieci.

Wtedy Lagerführer zapytał: Was bist du? (Kim jesteś)

Jestem polskim księdzem katolickim.

Tak odpowiedział ojciec Maksymilian Niemcowi po niemiecku, i takie dał świadectwo: Ich bin ein polnischer katholischer Pirester. I wtedy stałą się trzecia rzecz niesłychana, nieznana w kronikach obozów koncentracyjnych, i nigdy już nie powtórzona. Lagerführer, Hauptsturmführer SS, Karl Fritzsch, uległ woli więźnia. Nie zabił go, nie dołączył do wybranej grupy skazańców, jako jeszcze jednego, ale warknął:

Heraus! (Idź tam)

I w ten sposób ojciec Maksymilian Kolbe wydał siebie samego na śmierć za nieznanego sobie człowieka. Poszedł zaraz ojciec do grupy więźniów skazanych. Podążył za nim Rapportführer Palitzch, który w swoim notesie wykreślił numer więźnia ułaskawionego, a był to numer 5659, a człowiek oznaczony tym numerem nazywał się Franciszek Gajowniczek, był sierżantem Wojska Polskiego, który uciekł z niewoli niemieckiej po kampanii wrześniowej, został schwytany i wysłany do Auschwitz. I temu kazał wrócić do szeregu. A wpisał na listę numer 16670, to jest ojca Maksymiliana Kolbego.

Zaraz też esesmani kazali zdjąć buty skazanym i poprowadzili ich do bunkra głodowego. A jeden z nich tak był słaby, ze słaniał się na nogach, więc ojciec Maksymilian objął go ramieniem, podtrzymał, i tak szli razem. I zaprowadzili ich do bloku numer 11, oznaczony wówczas numerem 13. Kazali im rozebrać się do naga. Wpędzili ich wszystkich dziesięciu do piwnicy, do celi numer 18, bardzo niskiej i małej, o wymiarach dwa i pół metra na dwa i pół metra., z jednym zakratowanym, kwadratowym okienkiem pod sufitem, z podłogą z betonu.. W rogu stało wiadro na odchody. Tam mieli umrzeć głodową męką. Esesmani zatrzasnęli żelazne drzwi.

Więzień Polak, Bruno Borgowiec, w Auschwitz numer 1192, był zatrudniony w administracji obozu, ale w tamtym czasie został przydzielony do opróżniania wiadra i wynoszenia zmarłych z celi numer 18. Wchodził tam każdego dnia. Dał on zeznanie, ze ile razy otworzył drzwi zastawał więźniów na modlitwie. I że cały czas dochodziły z celi śpiewy pieśni nabożnych, słychać było odmawianie litanii i różańca, które to prowadził jeden głos, ojca Maksymiliana, a inne głosy mu odpowiadały.

Z czasem głosy stawały się coraz słabsze. Każdego dnia Borgowiec, nadzorowany przez dwóch esesmanów, wyciągał z celi śmierci kolejne ofiary. Po dwóch tygodniach męki, dnia 14 sierpnia 1941 roku, ojciec Maksymilian pozostawał jeszcze żywy, i jeszcze trzech innych. Co widząc, esesmani wezwali pielęgniarza, a zarazem kata, niemieckiego kryminalistę o nazwisku Bock, aby dobił ich zastrzykami trucizny. Widząc oprawcę ze strzykawką pochylającego się nad nim, ojciec Maksymilian sam wyciągnął do niego ramię lewej ręki. A widzący to więzień Borgowiec nie był w stanie powstrzymać szlochu i na chwilę się usunął.

A gdy więzień Borgowiec wrócił po krótkiej chwili, znalazł ojca Maksymiliana siedzącego na podłodze i , jak poprzednio, opartego plecami o ścianę. Jego czyste ciało jakby promieniowało. Jego głowa była pochylona nieco w bok. Całe oblicze jaśniało radością. Borgowiec wrócił do biura, w którym pracował, i stwierdził, że godzina była dokładnie 12.50, a więc ojciec Maksymilian zmarł. W wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.

17 października 1971 r. papież Paweł VI zaliczył o. Kolbego w poczet błogosławionych, a 10 października 1982 r. papież Jan Paweł II ogłosił go świętym. W 2004 r. Jan Paweł II ustanowił Św. Maksymiliana patronem Pabianic. Osoba Kolbego nie przestaje budzić zainteresowania. Ciągle przybywa książek, sztuk teatralnych, stron internetowych i filmów poświęconych Świętemu. Maksymilian Kolbe wraz z Janem Pawłem II i Lechem Wałęsą należy do najbardziej obecnie znanych Polaków w świecie.

Autor: Sławomir Saładaj

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij