www.um.pabianice.pl

Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 63 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.


W domu piszczała bieda

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

W okresie międzywojennym pabianickim kapitalistom towarzyszyli jak cień miejscowi rewolucjoniści. Pabianice były pepinierą komunistów, którzy ginęli także w czystkach stalinowskich. Publikujemy wspomnienie Olgi Zadrużnej o Stanisławie Fidyku - „Jerzy”, „Cyprian” (1904-1938), będące ciekawym przyczynkiem do historii miasta.

Stanisław był prawdziwym synem swojej klasy. Ten ongiś mało piśmienny włókniarz pabianicki, pod kierownictwem partii, przeszedł drogę od szeregowego działacza, do zawodowego rewolucjonisty w Polsce międzywojennej i budowniczego socjalizmu w ZSRR. Stanisław Fidyk – „Jerzy”, „Cyprian”, urodził się w 1904 r. w Pabianicach, w rodzinie robotniczej, włókniarzy od wielu pokoleń. Szczupły, średniego wzrostu, patrzał na nas oczami szaro-granatowymi spod ciemnych, gęstych, zrośniętych brwi. Sam włókniarz – bywał często bezrobotny. W domu piszczała bieda. Cała troska o dom, o młodsze rodzeństwo (brat i 2 siostry) ciążyła na barkach wiecznie zapracowanej matki. Stach bardzo kochał matkę. Starał się jej pomóc, jak tylko mógł. Pracował dorywczo nie tylko w mieście, ale i na wsi, dokąd jeździł na doraźne zarobki. Pod wpływem Rewolucji Październikowej razem z innymi młodymi robotnikami z Pabianic, wstąpił do Związku Polskiej Młodzieży Socjalistycznej. Po kilkumiesięcznej intensywnej działalności w tej organizacji, został wraz z towarzyszami z niej usunięty przez prawicowe kierownictwo. W 1922 roku 18-letni wówczas Stanisław zostaje członkiem związku Młodzieży Komunistycznej w Pabianicach, później członkiem Komitetu Dzielnicowego. Bierze czynny udział w akcji wyborczej do Sejmu, jest członkiem Komitetu Akcji 1-Majowej.

1 Maja 1923 r. podczas demonstracji w Pabianicach, zostaje aresztowany i przez Sąd Okręgowy w Łodzi skazany na 2 lata więzienia. Po uwolnieniu przebywał jeszcze przez pewien czas w Pabianicach. Latem 1925 r. przyjeżdżał do Łodzi na posiedzenia Komitetu Okręgowego ZMK. W tym okresie był stale bezrobotny. Policja deptała mu po piętach. Jesienią 1925 r. partia skierowała go do szkoły dla aktywu KPP i ZMK, na tzw. „leninówkę” do Moskwy. Słuchacze uczyli się i mieszkali w gmachu szkoły. Profesorami byli pracownicy Kominternu, czołowi działacze KPP. Wszyscy oni żyli sprawami Polski i Kraju Rad i prowadzili między sobą zażarte dyskusje. Stach był w Moskwie, gdy umarł Feliks Dzierżyński. Słuchacze stali na warcie honorowej u jego trumny. Po powrocie do kraju, w końcu 1926 roku, Stach z ogromnym wzruszeniem opowiadał towarzyszom o Moskwie i o Związku Radzieckim. Od końca 1926 r., do lata 1929 r. był funkcjonariuszem ZMK i KPP w różnych okręgach Polski, a następnie pracował w jednym z Wydziałów KPP.

Od lata 1929 r. przebywał w ZSRR. Pracował w redakcji Trybuny Radzieckiej (Gazeta robotnicza, wydawana w języku polskim, wychodząca w Moskwie, kilka razy w tygodniu, w latach 1927-37. Wydawnictwo Prawdy organu KC WKP(b)), uczęszczał wieczorami do Wszechzwiązkowego Komunistycznego Instytutu Dziennikarstwa, w późniejszym zaś okresie studiował w Komunistycznym Uniwersytecie Mniejszości Narodowych Zachodu im. Juliana Marchlewskiego (KUMNZ). Od 1933 r. do 1935 r. pracował w redakcji gazety Sierp w Kijowie (pismo popularno-ludowe w języku polskim, wychodzące od 1922 r., początkowo w Charkowie. Wydawnictwo KC KP(b)U).

Pracując w Trybunie Radzieckiej i Sierpie musiał przezwyciężać wielkie trudności. Nie posiadał łatwości pisania. Często w nocy przesiadywał nad materiałem redakcyjnym. Uporczywie pracował nad sobą. Stacha cechowała ogromna wrażliwość. Gdy spotkał na ulicy ciężarną kobietę, podchodził ku niej, by pomóc przejść przez ulicę, wsiąść do tramwaju lub ponieść jakiś ciężar. Przez wszystkie lata zachowałam w pamięci tę wzruszającą cechę jego postępowania. Wyrażała się w tym również ogromna miłość do własnej matki.

Bardzo też kochał dzieci. Gdy nikt nie potrafił uspokoić rozkrzyczanego dzieciaka, jemu udawało się to bez trudu. W październiku 1930 roku umarła jego 6- miesięczna córeczka. Nie pomogły ani starania lekarzy, ani transfuzje krwi. Nie zdołano Majeczki uratować. Wówczas po raz pierwszy w prosektorium Instytutu Sperańskiego w Moskwie, płakał nad zwłokami dziecka . Widziałam jego gorzkie, męskie łzy. A ileż wolnych chwil oddawał synowi, Jędrusiowi, urodzonemu w 1932 roku. Obowiązki w stosunku do dzieci umiał dzielić z ich matką, jak prawdziwy towarzysz-przyjaciel. Na widok dzieci jego zazwyczaj surowa twarz zawsze łagodniała i rozjaśniała się uśmiechem. Z myślą o ich przyszłości, o dzieciństwie lepszym niż jego własne, o możliwości nauki dla nich, walczył Stach w szeregach KZMP, KPP i pracował w ZSRR.

Latem 1930 r. mieszkanie Bruno Jasieńskiego było tymczasowym locum dla Stacha z rodziną. Żona pisarza pojechała z dzieckiem na wieś, a sam Bruno wyjechał w teren z członkami redakcji Kultura Mas (miesięcznik polityczno-literacki wychodzący w Moskwie w latach 1929-1937). . Mieszkanie to stawało się wówczas „kolonią” dla pracowników Trybuny Radzieckiej. Rozmowy, dyskusje i śmiech rozlegały się często do późnej nocy. A śmiech był młody i silny. Całe życie było przed nami. Niekiedy Bruno Jasieński wpadał do domu i siadał wprost do maszyny. Gdy przerywał pracę, opowiadał o terenie, dodawał odwagi pisarskiej Stachowi. Urwało się młode życie Stacha w rozkwicie lat ...i choć nie ma go z nami, choć nie może on dzielić naszych radości i trosk, pamięć o nim nie powinna zaginąć. Jest wśród tych, którzy się również przyczynili do Zwycięstwa.

Życie Pabianic publikowało w latach 50. biogramy pabianickich komunistów, które obecnie stanowią interesujący dokument burzliwej historii miasta.

Feliks Osiński (ŻP 1957 i 1958 – pisownia oryginalna)

Osiński Feliks ur. 12 .IV. 1892 r. w Pabianicach z zawodu tkacz. Przed rokiem 1918 był aktywnym sympatykiem S.D.K.P. i L. Po połączeniu się S. D. K.P. i L. i P.P.S. L-cy, wstąpił w szeregi K.P.R.P. – K.P.P. w Pabianicach, w których pracował aż do rozwiązania K.P.P. tj. do r. 1938 z tow. tow. Janem Witusikiem, Millerem Teofilem, Furmańskim Maksymilianem, Zygmuntem Kempą, Czwórką Stanisławem, Dąbrowskim Stefanem, Kuberą Antonim i wielu innymi, a w późniejszych latach z tow. tow. Janem Morawskim, Tomaszem Rutkowskim, Władysławą Morawską, Stanisławą Koziróg, Duczko Alfonsem, Sereczyńską Władysławą, Dyłą Czesławem, Drobniewskim Antonim, Skibińską Zofią, Esterą Sonenberg, Ochmanem Kazimierzem, Cech Eugenią, Ochmanem Mieczysławem, Birbaum Zofią, Edmundem Kozirogiem, Janiną Fuks i innymi.

Osiński Feliks w latach swej działalności rewolucyjnej od 1918 r. do 1938 r. spełniał różne funkcje od członka kom& oacute;rki do sekretarza K.O. włącznie. Osiński Feliks to wzór walczącego komunisty o wprowadzenie w życie idei Marksa i Lenina. W roku 1920 prowadził wśród poborowych agitację nie strzelania do żołnierzy Czerwonej Armii, bratania się z Czerwoną Armią, aby otrzymaną broń skierować przeciwko rodzimym ciemiężcom, pójścia drogą robotników i chłopów rosyjskich, odebrać władzę fabrykantom i obszarnikom, ustanowić w Polsce władzę robotniczo-chłopską. Osiński Feliks w roku 1921 był obok tow. tow. Furmańskiego Maksymiliana, Millera Teofila, Zygmunta Kempy, Piaseckiego Ignacego, organizatorem i kierownikiem strajku włókniarzy pabianickich, brał aktywny udział w zdobywaniu pałacu Endera, w rozpędzaniu broniącej wejścia do pałacu policji.

Osiński Feliks znał robotę: kolportażu, sztandarowania, kredkowania, przeprowadzania masówek, przemawiania na wiecach i zebraniach związkowych, pisał i drukował odezwy, ulotki motylki.

Jesienią 1928 r. był obok innych tow. tow. organizatorem strajku włókniarzy pabianickich, zelowskich i bełchatowskich, był inicjatorem wciągnięcia do strajku solidarnościowego wozaków pabianickich i młodzieży gimnazjalnej, co mu się w pełni udało. Z młodzieży gimnazjalnej w strajku tym wyróżnili się Pabisiak Czesław, Wypych Andrzej i Mantej Zenobia. W lipcu 1932 r. był organizatorem i politycznym kierownikiem ostrego okupacyjnego strajku robotników daw. Fabryki Krusche i Ender, przez cały czas strajku na fabryce powiewał dużych rozmiarów czerwony sztandar z hasłem „Niech Żyje Polska Republika Rad”. To robota Feliksa Osińskiego, oczywiście, że ani na chwilę nie odrywał się od kierownictwa partyjnego. Pracował, walczył, wykonywał polecenia K.D. i O.K. K.P.P. W marcu i kwietniu 1933 r. w czasie strajku powszechnego w Pabianicach i Okręgu Łódź wchodził w skład Komitetu strajkowego, był razem z tow. tow. Morawskim Janem, Esterą Sonenberg, Pakinem Leonem, Pawłowskim Janem, Fiszebrandtem Bogusławem w kierownictwie politycznym tegoż strajku.

17 marca 1933 roku po zamordowaniu przez granatową policję 5-ciu robotników w tym członka K.P.P. Stefana Żuchowskiego i członka K.Z.M.P. Berlaka, po aresztowaniu Leona Pakina, Osiński ścigany przez defę (wywiad) nie oderwał się od partii, mas pracujących, nadal kierował strajkiem. Pomagał w organizowaniu nowych komórek partyjnych i młodzieżowych, rozwinął dobrą robotę wśród chłopów podmiejskich wiosek pabianickich oraz w powiecie sieradzkim. Jak bardzo lubianym był przez robotników, chłopów pracujących i młodzież, tak jeszcze bardziej znienawidzony został przez defę, policję, starostę powiatu łódzkiego Walasa, dyrektora u Enderów Kanenberga, kler i sługusów kapitalistycznych. Po rozwiązaniu KPP pracował w Lewicy Związkowej. Hart w walkach, bezkompromisowość do wroga klasowego, pewność zwycięstwa klasy robotniczej, Osiński zdobył w szeregach KPRP i KPP; wysoką świadomość polityczną i organizatorską w strajkach, w walkach ulicznych, w więzieniach sanacyjnych i w Berezie Kartuskiej. Osiński nie uląkł się i okupanta hitlerowskiego, wywieziony do Niemiec szybko odnalazł komunistów niemieckich, z którymi walczył w szeregach niemieckiego ruchu oporu przeciwko znienawidzonemu hitleryzmowi. Nie doczekał się ostatecznego zwycięstwa polskich robotników, chłopów pracujących i inteligencji, o które tak uporczywie walczył od młodych lat do męczeńskiej śmierci w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Oranienburgu.

Władysław Szymczyk-Nieworski

W latach pomiędzy 1918 r. a 1923 r. w Pabianicach w szeregach KPP działali młodzieżowcy, którzy wystąpieniami swymi podkreślali rewolucyjny, bojowy zapał młodzieży robotniczej w walce z kapitałem, wszelką ugodą i zdradą w szeregach ruchu robotniczego.

Do charakterystycznych i zasługujących na podkreślenie w tym czasie wypadków zaliczyć należy – bojowe pełne poświęcenia, wystąpienie młodego podówczas towarzysza – członka KPP, Władysława Szymczyka-Nieworskiego, który z polecenia partii w roku w roku 1920, w okresie sądów doraźnych, nie zważając na grożące mu niebezpieczeństwo, udał się na plac komisji poborowych w Pabianicach przy ul. Bocznej (Żeromskiego). Tam rozkolportował odezwy partii wzywając poborowych do walki z kapitałem o Polskę ludu pracującego – o socjalizm, przeciwko zbrojnym wystąpieniom wobec Republiki Radzieckiej.

Po rozkolportowaniu odezw tow. Szymczyk-Nieworski przy pomocy towarzyszy: Stanisława Czwórki, Stanisława Cegiełki, J. Okoniewskiego, Jana Kubickiego i Rychtera rozwinął sztandar KPP i szedł na czele poborowych, maszerujących na dworzec kolejowy.

Swoim wystąpieniem demonstrował wysoki patriotyzm młodej awangardy komunistów, podkreślał swoją miłość do pierwszego w historii państwa radzieckiego i wielką nienawiść do kapitału. Przy zbiegu ulic Bocznej (Żeromskiego) i Zamkowej (Armii Czerwonej), żandarmeria zaatakowała pochód usiłując za wszelką cenę rozpędzić demonstrację i przychwycić towarzysza Władysława Szymczyka-Nieworskiego.

Po przejściu ciężkich katusz w żandarmerii, tow. Szymczyk-Nieworski został skierowany do więzienia przy ul. Kopernika w Łodzi. W oczekiwaniu na śmierć przesiedział przeszło trzy miesiące w karcerze.

Na skutek interwencji ojca jego, Władysława Szymczyka (działacza robotniczego SDKPiL i KPP) u działaczy PPS, aresztowany tow. Szymczyk-Nieworski został wreszcie wyrwany śmierci i przekazany sądom zwykłym w Łodzi. Odzyskał on wolność w roku1921 po podpisaniu traktatu pokojowego w Rydze.

Od 1945 r. do chwili obecnej tow. Władysław Szymczyk-Nieworski należy najpierw do PPR, a obecnie (1957 r.) PZPR. Pomimo swego sędziwego wieku i obowiązku dyżurnego ruchu, pełnił on przez dłuższy czas zaszczytna funkcję sekretarza POP przy PKP w Pabianicach. Obecnie przeszedł na emeryturę.

Za pracę zawodową i społeczną po wyzwoleniu został odznaczony przez Radę Państwa Srebrnym Krzyżem Zasługi i Medalem X-lecia Polski Ludowej.

Stanisław Dybała

Dybała Stanisław robotnik tkacz ur. 31.11.1903 r. w Pabianicach. W roku 1921 wstąpił w szeregi Związku Polskiej Młodzieży Socjalistycznej. Za lewicową działalność w tej organizacji został z niej usunięty.

W grudniu 1922 r. Stanisław Dybała był jednym z organizatorów Związku Młodzieży Komunistycznej. W szeregi KPP wstąpił we wrześniu 1927 roku po wyjściu z więzienia wronkowskiego. Za rewolucyjną działalność w szeregach ZPMS, ZMK, KZMP i KPP był dwa razy sądzony i skazany przez sąd kapitalistyczno-obszarniczy, raz na 3 lata i 8 miesięcy więzienia i drugi raz na 2 lata więzienia. Kary więzienne odbywał w więzieniach: Łódź- Gdańsk, Łódź-Targowo, Sieradz i Wronki. Jak na wolności, tak w sefie i więzieniach tow. Staśka cechowała sumienność, koleżeńskość, powaga i bojowość.

W czasie od 1921 roku do 1938 roku tj. do rozwiązania KPP tow. Stasiek brał aktywny udział we wszystkich akcjach prowadzonych przez partię na terenie Pabianic i podmiejskich wsiach. Za bojową i sumienną pracę w szeregach ZPMS, ZMK, KPP był powszechnie lubiany. Po rozwiązaniu KPP Stasiek jeszcze ofiarniej pracował w klasowych związkach zawodowych włókniarzy, wśród robotników sezonowych i bezrobotnych.

W okresie okupacji hitlerowskiej, zaraz po wkroczeniu faszystów hitlerowskich do Pabianic, Stasiek z tow. Morawskim Janem przystąpił do pracy sabotażowej. W grudniu 1942 roku był w grupie towarzyszy organizujących Polską Partię Robotniczą, a po przejściu Pietrasiaka Stanisława na Łódź, Stasiek objął stanowisko sekretarza komitetu obwodowego PPR w Pabianicach. Aresztowany w pierwszych miesiącach 1944 przez gestapo mimo tortur zachował godność komunisty, nie wydał nikogo. Zginął śmiercią męczeńską w hitlerowskim obozie koncentracyjnym Mauthausen.

Maria Somorowska (ŻP 1959)

Nazywa się Maria Somorowska i jest pabianiczanką. Pochodzi z biednej rodziny robotniczej. Przed wojną słyszała w domu ciągłe utyskiwanie ojca na złe warunki materialne, które nie pozwoliły mu na wyżywienie i ubranie dość licznej rodziny.

Kiedy podrosła i z dziecka stała się panienką spotkała się z ludźmi, którzy wyjaśnili jej wiele rzeczy; uczyli skąd bierze się ubóstwo i niedostatek ludzi biednych a majątki i fortuny u bogatych fabrykantów. Ludzie ci jednocześnie wykazywali w jaki sposób powinno się walczyć z wyzyskiem kapitalistycznym i niesprawiedliwością społeczną.

W taki sposób zetknęła się z działaczami Komunistycznej Partii Polski w której szeregi wstąpiła w 1928 r. Od tego czasu Maria Somorowska bierze czynny udział w działalności KPP. Kolportuje nielegalną prasę, zbiera składki na partię, udziela swego mieszkania na zebrania komórek partyjnych i udziela schronienia towarzyszom prześladowanym przez sanację.

M. in. ukrywa u siebie towarzyszy Antoniego i Ludwika Suwarę, Bolesława Klimka i innych. Policja granatowa przeprowadza u niej kilkakrotnie rewizję, lecz bez skutków.

W marcu 1933 r. bierze czynny udział w strajku pabianickich włókniarzy. Idąc w pierwszym szeregu, zostaje poturbowana i pobita przez policję.

W czasie okupacji wstępuje w szeregi Polskiej Partii Robotniczej i znowu staje się czynnym działaczem partyjnym. Aresztowana przez gestapo a następnie bita i katowana nie wydała towarzyszy. Nie złamali jej również oprawcy w obozie koncentracyjnym w Ravensbrück.

Wyzwolona przez Armię Radziecką wraca do kraju i niezwłocznie wstępuje w szeregi PPR i PPS, a po zjednoczeniu PPR i PPS jest członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Leon Pakin

Sanacja chce powstrzymać napływ ochotników do Hiszpanii, chce za wszelką cenę zatrzymać stale wzrastające szeregi Dąbrowszczaków. W tym celu pozbawia ich obywatelstwa polskiego, a organizatorów wywozi do Berezy Kartuskiej. Nie odniosły skutku represje wobec rodzin ochotników. Ochotnicy polscy stali się wykonawcami woli ludu polskiego i Komunistycznej Partii Polski.

Do pięknych sylwetek tego okresu należy znany pabianickiej klasie robotniczej członek KZMP i KPP towarzysz Leon Pakin. Na hasło partii wyruszył on do Hiszpanii, by tam zbrojnie walczyć za sprawę ludu pracującego. „Sprawa Hiszpanii jest sprawą Polski” hasło to głęboko utkwiło mu w pamięci.

W 1937 roku Pakin walczył w szeregach 13 Brygady w kompanii im. Waryńskiego. Tak jak na terenie Pabianic, tak i tam w dalekiej Hiszpanii w krótkim czasie zdobywa sobie autorytet i szacunek dowództwa i towarzyszy. W niedługim czasie zostaje komisarzem w kompanii Waryńskiego. Bierze czynny udział we wszystkich organizowanych akcjach, do których zgłasza się ochotniczo. Mimo, iż był ranny nie schodzi z linii frontu. Głęboka świadomość celu, o który walczy nie zezwala mu opuścić towarzyszy broni. Tłumaczy, że nie może zostawić towarzyszy, bo mógłby stracić okazje do bicia faszystów. Walczy do ostatniej chwili, kiedy 13 Brygada wstrzymywała napór faszystów hiszpańskich, niemieckich i włoskich. Wraz z całą brygadą osłania odwrót uciekającej ludności hiszpańskiej przed faszystami i jako jeden z ostatnich już inwalida bez nogi, wraz z brygadą opuszcza ziemię hiszpańską, przedostając się do Francji.

Na zew Komunistycznej Partii Francji, której jest członkiem przechodzi do oddziałów partyzanckich, by znów walczyć przeciwko faszyzmowi niemieckiemu. Nabyte doświadczenie w walkach hiszpańskich, oddanie sprawie walki „za waszą i naszą wolność” stawia go na czele pododdziału partyzanckiego w okręgu paryskim, gdzie wraz z innymi towarzyszami gromi faszystów.

W 1942 roku zostaje otoczony wraz ze swoim pododdziałem przez Niemców. Broni się wytrwale, widząc jednak beznadziejność obrony na skutek przeważającej siły wroga, wycofuje swój pododdział, sam osłaniając jego odwrót. Ujęty przez wroga, następnie ginie z rak hitlerowskich faszystów.

Ta piękna sylwetka pabianickiego robotnika KPP-owca, bohatera walki o wolność trzech narodów jest wyrazem głębokiego internacjonalizmu, jaki swym członkom wszczepiła Komunistyczna Partia Polski.

Alfons Duczko (Słownik biograficzny działaczy polskiego ruchu robotniczego, Warszawa 1978)

Urodził się 17 września 1906 r. w Pabianicach, zmarł 21 czerwca 1955 r. w Warszawie. Działacz komunistyczny, partyzant sowiecki, podpułkownik UB, wicedyrektor Departamentu II MBP.

W 1921 r. ukończył szkołę powszechną, a dwa lata później rozpoczął pracę w fabryce włókienniczej J. Hanemana. W 1923 wstąpił do NSPP (Niezależna Socjalistyczna Partia Pracy), uczestnicząc jednocześnie w działalności Stowarzyszenia Wolnomyślicieli Polskich. Po kilku miesiącach usunięto go z NSPP z powodu działalności prokomunistycznej. Rok później został sekretarzem miejscowego komitetu Związku Młodzieży Komunistycznej i jako przedstawiciel młodzieży członkiem Komitetu Miejskiego KPP w Pabianicach. W latach 1924-1926 pozostawał bez pracy, prowadząc nadal działalność partyjną. W 1927 r. pracował przez 6 miesięcy w fabryce chemicznej F. W. Schweikerta w Pabianicach, skąd wydalono go za organizowanie robotników w Związku Zawodowym Robotników Przemysłu Chemicznego. W marcu 1928 r. został aresztowany i skazany na rok więzienia. Bezpośrednio z więzienia wcielono go w marcu 1929 r. do wojska. W październiku 1928 r. służył w karnym pułku strzelców kresowych w Kowlu.

Po powrocie do Pabianic wszedł ponownie w skład KM KPP, pełniąc w nim funkcję „technika”. Poszukiwany przez policję, wyjechał do Warszawy, gdzie przez 2 miesiące pracował w Centralnej Technice KPP. W 1931 został ponownie aresztowany i skazany na 2 lata więzienia. Karę odbywał w Łodzi i Sieradzu. Po zwolnieniu powrócił do Pabianic i był nadal członkiem KM KPP (od listopada 1932 do marca 1933). W czasie powszechnego strajku włókniarzy w Łodzi i okręgu łódzkim (marzec 1933) należał do współorganizatorów akcji strajkowej włókniarzy w Pabianicach i wchodził w skład lokalnego komitetu strajkowego. Ze względu na grożące mu aresztowanie w grudniu 1933 r. został wysłany do ZSRR, gdzie przez przeszło półtora roku był słuchaczem Międzynarodowej Szkoły Leninowskiej w Moskwie, po czym w październiku 1935 r. wrócił do kraju. Po powrocie był przez kilka tygodni sekretarzem Komitetu Dzielnicowego KPP Warszawa-Praga. Pod koniec 1935 r. został ponownie aresztowany i po śledztwie przeprowadzonym w Łodzi skazany na 3 lata więzienia. W czerwcu 1937 wyszedł na mocy amnestii na wolność. Do rozwiązania partii w sierpniu 1938 r. był sekretarzem KM KPP w Pabianicach.

Na początku 1940 r. przedostał się do ZSRR. Zamieszkał w miejscowości Uzda w okręgu mińskim, pracując tam razem z żoną w szpitalu rejonowym w charakterze technika dentystycznego. Po napaści Niemiec na ZSRR w 1941 został przeniesiony przez Niemców wraz z całym personelem szpitalnym do Głuska, a później do Bobrujska. Stamtąd wyjechał do Rogaczowa, gdzie nawiązał kontakt z partyzantką sowiecką. Od marca 1943 do czerwca 1944 walczył w jednym z białoruskich oddziałów partyzanckich VIII Rogaczowskiej Brygady jako naczelnik służby sanitarnej. Brał udział we wszystkich akcjach partyzanckich swojego oddziału. W czasie jednej z akcji bojowych w kwietniu 1944 został ciężko ranny i przez dwa miesiące przebywał w szpitalu polowym.

Od czerwca 1944 pozostawał w dyspozycji Polskiego Sztabu Partyzanckiego, z polecenia którego wyjechał pod koniec lipca 1944 do Białegostoku, gdzie w sierpniu 1944 rozpoczął pracę w Urzędzie Bezpieczeństwa. Od 20 marca 1945 do 10 listopada 19j46 był naczelnikiem Wydziału II WUBP. Brał udział w zwalczaniu polskiego podziemia antykomunistycznego. Z ramienia białostockiej organizacji partyjnej był delegatem na I Zjazd PPR w grudniu 1945. Wchodził też w skład komisji organizacyjnej, a później w skład zarządu ZBOWiD. Od 10 listopada 1946 do 14 lutego 1955 zajmował stanowisko wicedyrektora Departamentu II MBP w Warszawie, początkowo jako kapitan, a pod koniec w stopniu podpułkownika. Od czerwca 1955 r. pełnił obowiązki dyrektora Zarządu Zaopatrzenia Robotniczego, Odznaczony Krzyżem kawalerskim i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Stanisław Cegiełka

Urodził się 24 września 1883 r. w Pabianicach, zmarł 16 lutego 1961 r. w Pabianicach – tkacz, działacz komunistyczny i związkowy.

Skończył 3 klasy szkoły powszechnej, następnie był tkaczem. Od 1905 r. członek SDKPiL, 1906-1908 w pabianickim komitecie SDKPiL. W 1914 r., po aresztowaniach w tej organizacji, wstąpił do PPS-Lewicy. Podczas pierwszej wojny światowej działał w Związku Zawodowym Robotników Przemysłu Włóknistego i Związku Spółdzielni Spożywców, w którym był członkiem zarządu Robotniczego Stowarzyszenia Spożywców „Związkowiec”. W 1916 r. był kandydatem w wyborach do rady miejskiej w Pabianicach. Był delegatem na I Zjazd KPP 16 grudnia 1918 r., następnie organizował struktury tej partii w Pabianicach. W KPP działał do 1928, później był działaczem MOPR, Stowarzyszenia Wolnomyślicieli Polskich, Centralnego Związku Robotników Budowlanych w Polsce i Komitetu Akcji Bezrobotnych. Uczestnik wielu strajków i manifestacji. W latach 1940-1942 był robotnikiem budowlanym, potem ponownie tkaczem. Po II wojnie światowej wstąpił do PPR/PZPR i pracował w Zakładach Przemysłu Terenowego i Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. Rewolucji 1905. Był odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Stefan Dąbrowski

Stefan Dąbrowski urodził się w 1896 r. w Pabianicach, już jako 14-letni chłopiec rozpoczął pracę na budowie, później zaś robotnik farbiarni w zakładach Kruschego i Endera. Mając lat 16 wstąpił w szeregi SDKPiL i brał udział w 1913 roku w pracach komitetu strajkowego, za co został aresztowany i na krótko przed wybuchem I wojny światowej skazany na zesłanie do Tomskiej Guberni. W czasie wojny zwolniony – wraca do Pabianic, ale już w roku 1915 wraz z wielu innymi robotnikami naszego miasta zostaje przez niemieckie władze okupacyjne wysłany do Niemiec. Lata pobytu w Niemczech kajzerowskich spędza częściowo w więzieniach we Wrocławiu i w Nysie, skąd ucieka i dostaje się do pracy pod przybranym nazwiskiem – „Górski”. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę wraca do ojczyzny i znów trafia do więzień: w Stradomiu pod Częstochową i w Szczypiornie. W !919 roku wyjeżdża do Niemiec i wstępuje w szeregi Komunistycznej Partii Niemiec. Działa m. in. w związku robotników rolnych, organizuje strajki przeciw wyzyskowi junkrów niemieckich. Zmienia miejsca zamieszkania i nazwisko, przez pewien okres czasu przebywa w Berlinie, później wyjeżdża do Westfalii, nie zaprzestając swojej rewolucyjnej działalności. W końcu 1922 roku wraca do Pabianic, do pracy w fabryce Krusche i Ender i działalności politycznej w szeregach KPRP. Za udział w manifestacji 1-majowej 1923 r. znowu trafia do więzienia, w czerwcu 1924 r. wyjeżdża ponownie do Niemiec i prowadzi tam pracę propagandową wśród robotników polskich i niemieckich, działając w sekcji polskiej KC Komunistycznej Partii Niemiec.

W 1939 r. aresztowany przez władze hitlerowskie – lata II wojny światowej spędza w więzieniu w Szczecinie i obozie w Norymberdze.

W lutym 1945 r. wraca do Pabianic i bierze czynny udział w przywracaniu normalnego życia w wyzwolonym mieście. Działa w Związku Zawodowym Włókniarzy, jako przewodniczący, później od 1949 r. pełni funkcję przewodniczącego Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. W MRN pracuje (od 1950 r. na stanowisku sekretarza, później wiceprzewodniczącego Prezydium) do 1958 r., po czym przechodzi na zasłużoną emeryturę. Nie zaprzestaje jednak działalności politycznej i do ostatnich niemal chwil życia pozostaje aktywnym, głęboko ideowym członkiem partii, służąc młodszym towarzyszom swoim doświadczeniem i radą. Swoją postawą zdobył sobie autorytet, uznanie i szacunek. Odznaczony był Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi oraz Orderem Sztandaru Pracy II klasy. Zmarł w 1975 r. (Życie Pabianic)

Jerzy Fiszebrandt

Tow. Fiszebrandt (ur. w r. 1903, zm. w 1963 r. ) był znanym w Pabianicach działaczem robotniczym. Jako młody tkacz wstąpił do PPS-lewicy, czynnie pracował w komórce Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom, działał w lewicy związkowej. Od r.1928 był członkiem KPP, w okresie okupacji – członkiem PPR, a od r. 1948 – PZPR. Tow. Fiszebrandtowi nie obce były represje policji granatowej, nie obce sanacyjne więzienia – spędzi w nich kilka lat życia., nie obcy był obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej, ale tow. J. B. Fiszebrandt zachował zawsze godność członka partii, godność komunisty. Za całokształt działalności w ruchu robotniczym tow. Fiszebrandt odznaczony został w r. 1959 przez Radę Państwa Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.(Życie Pabianic, 36/1963)

Maksymilian Furmański

Maksymilian Furmański ur. 26 września 1884 w Pabianicach, zm. 3 grudnia 168 r. w Pabianicach. Nie chodził do szkoły, był samoukiem. Od 1896 do 1899 terminował jako tkacz, później pracował w tym zawodzie, od 1903 w fabryce. W 1904 wstąpił do SDKPiL, kolportował literaturę polityczną, brał udział w strajkach i manifestacjach. W latach 1905-1906 uczestniczył w zamachach na dwóch konfidentów żandarmerii i w konfiskatach prowadzonych w sklepach monopolowych. Działacz Socjaldemokratycznego Związku Zawodowego Robotników Przemysłu Włóknistego i delegat robotniczy fabryki. W 1909 r. uwięziony na 3 miesiące za zorganizowanie strajku. Od 1919 działacz KPRP. W powiecie słupeckim zorganizował Związek Zawodowy Robotników Rolnych. W 1920 ponownie aresztowany, po zwolnieniu pracował jako tkacz w Pabianicach. W 1923 wziął udział w zorganizowanym przez komunistów pochodzie pierwszomajowym, za co został aresztowany i skazany w Łodzi na 2 lata więzienia; zwolniony wskutek apelacji po 10 miesiącach. W 1933 aktywnie uczestniczył w strajkach włókniarzy. Podczas okupacji był robotnikiem na lotnisku Lublinek pod Łodzią i w zbiornicy złomu w Pabianicach. Od końca stycznia 1945 członek PPR, członek plenum Komitetu Miejskiego PPR/PZPR w Pabianicach do 1955 r. Był agitatorem przed referendum 1946 i wyborami do sejmu w 1947. Robotnik w wydziale gospodarczym Miejskiej Rady Narodowej w Pabianicach. W 1951 otrzymał tytuł i odznakę Przodownika Pracy, a w 1955 r. odznaczony Orderem Sztandaru Pracy I klasy.

Zygmunt Wróbel

Zygmunt Wróbel ur. 1903 w Pabianicach, zm. w 1973 w Pabianicach. Pochodził z rodziny robotniczej, której znany był brak chleba, brak pracy. Głód i niedostatek był codzienną udręką rodziców, którzy mimo ogromnych trudności wychowali swoich sześcioro dzieci w duchu walki o byt i sprawiedliwość społeczną, w duchu walki o prawa klasy robotniczej.

Walkę ojca o chleb przejął syn – Zygmunt, który już w czasie pełnienia czynnej służby wojskowej w 1924 r., będąc w Korpusie Ochrony Pogranicza – jest karany 3-miesięcznym więzieniem za kontakty i prowadzenie rozmów z żołnierzami radzieckimi.

W roku 1928 Z. Wróbel wstępuje do KZMP. Po rocznej działalności w tej organizacji zostaje aresztowany i wraz z 12 towarzyszami osadzony w więzieniu śledczym. Po powrocie z więzienia tow. Wróbel ponownie przystępuje do pracy organizacyjnej, biorąc udział w akcjach strajkowych i propagandowych oraz demonstracjach robotniczych. W 1932 r. wstępuje do Komunistycznej Partii Polski, pełniąc do 1933 r. obowiązki komórkowca. W tymże roku – w czasie słynnego strajku włókniarzy- zostaje powołany na sekretarza nowo zorganizowanego komitetu dzielnicowego.

W 1936 r. tow. Wróbel zostaje wybrany przewodniczącym nowo zorganizowanego Oddziału Centralnego Związku Budowlanego i pokrewnych zawodów w Polsce biorąc czynny i zdecydowany udział w organizowaniu akcji strajkowych robotników sezonowych. Strajk zlikwidowano, ale równocześnie władze sanacyjne aresztowały Z. Wróbla osadzając go na trzy miesiące w znanej działaczom robotniczym Polski przedwojennej Berezie Kartuskiej. Po powrocie z obozu jest w różny sposób szykanowany: nie może znaleźć dla siebie pracy, ani dorywczego zatrudnienia.

W czasie okupacji hitlerowskiej w 1942 r. zostaje wywieziony do pracy przymusowej w głąb Niemiec, gdzie przebywa do momentu wyzwolenia przez wojska alianckie. Korzysta z pierwszej nadarzającej się możliwości i powraca do kraju, do swojego rodzinnego miasta – Pabianic, aby stanąć do pracy przy odbudowie ojczyzny.

1 czerwca 1945 r. wstępuje w szeregi PPR, będąc jej wzorowym i wiernym członkiem. Godło partii i jej hasła stawiał ponad wszystkim, gdyż widział w nich przyszłość narodu, dobrobyt i sprawiedliwość społeczną, o którą zawsze walczył.

Za pracę zawodową oraz społeczno-polityczną Rada Państwa odznaczyła tow. Z. Wróbla Krzyżami – Oficerskim i Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Otrzymał także Odznakę 1000-lecia Państwa Polskiego. Odznakę 20-lecia Milicji Obywatelskiej oraz szereg wyróżnień i dyplomów za dobrą, sumienną prace dla partii, kraju i swego miasta. (Życie Pabianic 33/1973)

Stanisław Czwórka

Stanisław Czwórka „Cichy” ur. 1891 w Pabianicach, zm. 1966 w Pabianicach. Mając lat 14 rozpoczął pracę jako robotnik w przędzalni firmy Krusche i Ender i już od młodych lat związał się z działalnością partii robotniczych. W roku 1906 wstępuje w szeregi PPS, a następnie PPS-Lewicy. W latach rewolucji 1905-1907 r. bierze czynny udział w demonstracjach. Za udział w strajku w firmie Krusche i Ender , w roku 1909 zostaje skazany na 3 miesiące więzienia. W 1917 r. bierze udział w akcji na rzecz przywrócenia robotnikom zasiłków, za co aresztowano, a następnie wywieziono go do Niemiec, gdzie pracował w kopalni w Essen. Do Pabianic powrócił w listopadzie 1918 r., a w grudniu tegoż roku wstępuje do Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. W okresie międzywojennego dwudziestolecia tow. Stanisław Czwórka był wśród tych, którzy walczyli o poprawę bytu klasy robotniczej, o władzę dla ludu pracującego miast i wsi, o ustrój sprawiedliwości społecznej. Za swą działalność w akcjach strajkowych, za kierowanie demonstracjami politycznymi, za przynależność do klasowych związków zawodowych, MOPR oraz do zdelegalizowanej KPP, w której od 1923 do 1938 r. pełnił funkcję członka komitetu dzielnicowego (w latach 1926-1928 był sekretarzem Komitetu Dzielnicowego KPP) podlegał licznym represjom władz burżuazyjnych i sanacyjnych.

W roku 1919 został skazany na 4 i pół miesiąca więzienia, a w maju 1923 r. – za przynależność do KPP i organizowanie manifestacji politycznych – aresztowany i skazany przez Sąd Okręgowy w Łodzi na 2 lata więzienia; wyrok odsiadywał w więzieniach łódzkim i sieradzkim.

W latach okupacji hitlerowskiej pracował w swoim zawodzie – był tkaczem w firmie Krusche i Ender, ale z chwilą powstania w Pabianicach (w r. 1942) Polskiej Partii Robotniczej wstąpił w jej szeregi. Od maja 1942 r. był członkiem KD PPR, a kiedy Komitet PPR powziął uchwałę o rozszerzeniu swej działalności na powiat łaski, tow. „Cichy” zorganizował dwie komórki PPR we wsiach: Szczyrki (gmina Dobroń) i Ślądkowice (gmina Dłutów).

W 1945 r. po wyzwoleniu miasta przez Armię Radziecką, tow. S. Czwórka przystąpił do organizowania życia politycznego, gospodarczego i społecznego. Początkowo jako członek KM PPR, a od marca 1945 r. – I sekretarz KM. Był współorganizatorem Milicji Obywatelskiej i samorządu miasta. W okresie od września 1945 r. do 1948 r. był przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej i pełnił również funkcję radnego Wojewódzkiej Rady Narodowej.

W latach 1948-1951 pracował w Zakładach Przemysłu Bawełnianego, a w okresie od r. 1951 do r. 1957 – w Spółdzielni im. J. Dąbrowskiego, po czym przeszedł na rentę. Trumna z jego zwłokami wystawiona została na widok publiczny w sali Prezydium Miejskiej Rady Narodowej przy ul. Kościuszki 14 (Obecnie Miejski Ośrodek Kultury).

W uznaniu zasług, władze Polski Ludowej odznaczyły tow. Czwórkę Orderem Sztandaru Pracy I Klasy, Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, Srebrnym Krzyżem Zasługi, Medalem Zwycięstwa i Wolności, Odznaką Grunwaldu, Honorową Odznaką Ziemi Łódzkiej. (Życie Pabianic 1966)

Tomasz Rutkowski

Tomasz Rutkowski „Paweł”, „Bystry” ur. 1903 w Brodnicy, pow. Łask, zm.1967 w Pabianicach. W okresie międzywojennym aktywnie uczestniczył w walce o ustrój sprawiedliwości społecznej zaś po wyzwoleniu stanął w pierwszym szeregu budowniczych Polski Ludowej. Całe swoje życie i działalność polityczną związał z Pabianicami. Mając 16 lat rozpoczyna pracę w zakładach Kindlera. W roku 1923 wstępuje w Pabianicach w szeregi Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, a następnie jako aktywny jego działacz i organizator, przyjęty zostaje do Komunistycznej Partii Polski.

W latach 1923-1929 tow. Tomasz Rutkowski pracuje w przędzalni firmy Krusche i Ender. Cieszy się autorytetem i popularnością wśród robotników. Znany jest w fabryce jako zdecydowany obrońca interesów klasy robotniczej.

W roku 1929 zostaje wybrany przez pięciotysięczną załogę delegatem fabrycznym, ale zarząd firmy Krusche i Ender nie zgadza się na jego kandydaturę. Tow. Tomasz Rutkowski otrzymuje wymówienie pracy. Odpowiedzią załogi na te decyzje jest strajk robotników. Tow. „Paweł” zostaje aresztowany i skazany na 6 miesięcy więzienia.

Po wyjściu z więzienia otrzymuje pracę w miejskiej betoniarni. Jednocześnie komuniści Pabianic powierzają mu funkcje sekretarza KD KPP. W roku 1932 jest współorganizatorem strajku okupacyjnego u Endera, w rok później strajku powszechnego w Pabianicach. Za udział w strajku robotników sezonowych w roku 1936 osadzony jest przez władze sanacyjne w obozie koncentracyjnym w Berezie Kartuskiej.

W okresie okupacji, w roku 1943, tow. Tomasz Rutkowski wstępuje w szeregi PPR w Pabianicach. Wchodzi w skład Komitetu „Stare Miasto”. Aresztowany przez gestapo w kwietniu roku 1944 wysłany zostaje do obozu koncentracyjnego w Mauthausen, gdzie przebywa do chwili wyzwolenia. Następnie jako członek partyzanckiego oddziału jugosłowiańskiego bierze udział w walkach z okupantem.

Po powrocie do Pabianic tow. Tomasz Rutkowski natychmiast włącza się w nurt życia politycznego i gospodarczego. Do roku 1947 był instruktorem KM PPR w Pabianicach. W latach 1948-1949 pełnił funkcję I sekretarza KM PZPB w Pabianicach. Do czasu przejścia na rentę w roku 1958 udzielał się aktywnie w pracy partyjnej. Trumna z jego zwłokami wystawiona została na widok publiczny w sali Prezydium MRN, ul. Kościuszki 14.

W uznaniu zasług wyróżniony był przez władze Polski Ludowej wysokimi odznaczeniami państwowymi: Orderem Sztandaru Pracy II Klasy, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Partyzanckim Jugosławii i Medalem Zwycięstwa i Wolności. (Życie Pabianic 1967)

Tomasz Rutkowski był – jakbyśmy dzisiaj powiedzieli – „człowiekiem roku 1929”. Życie Pabianic pisało: Lato 1929 przyniosło dalsze pogorszenie się sytuacji robotników w fabryce Kruschego. Ograniczono czas pracy do trzech dni w tygodniu. Warunki materialne pracujących stały w obliczu katastrofy. W dniu 4 czerwca 1929 wybuchł na tym tle strajk, którym kierowali zatrudnieni w fabryce komunistyczni działacze Lewicy Związkowej, mający oparcie w grupach sympatyków. Wybitną rolę w zorganizowaniu tego strajku odegrał Tomasz Rutkowski, przewodniczący komitetu strajkowego. Przedstawiono żądania i przerwano normalny tok pracy. Strajk trwał dwa dni, pracę przerwało ponad 4 tys. robotników.

Wobec tego, że dyrekcja odmówiła rozmowy z przedstawicielami komitetu strajkowego, robotnicy wywarli presję na Inspekcji Pracy, aby pośredniczyła w negocjacjach. Jednak strajk skończył się niepowodzeniem robotników. Finałem strajku były represje ze strony dyrekcji. Zaczęto wydalać z pracy działaczy związkowych. Jako pierwszy zwolniony został Tomasz Rutkowski. Podobne poczynania ze strony fabrykantów rozsierdziły załogę. Poczęto szykować się do nowego strajku. Do komitetu organizacyjnego weszli przedstawiciele przędzalni, tkalni, bielnika i farbiarni. Z pomocą przyszła pabianicka organizacja KPP na czele z Józefem Jaskólskim.

Komitet strajkowy wysunął żądania jak poprzednio. Z tym, że domagano się w pierwszym rzędzie przywrócenia do pracy Rutkowskiego. Administracja odmówiła przyjęcia delegacji, wobec czego sforsowano bramę fabryki i udano się przed budynek biura, po przeciwnej stronie ulicy Zamkowej. Dyrekcja wezwała telefonicznie policję. Ponieważ robotnicy zabarykadowali się w fabryce, doszło do walki , w której raniono kilku robotników. Jedną ciężko ranną robotnicę zabrano do szpitala.

Wypadki te wzburzyły cały proletariat. Gromadzono się przed fabryką Kruschego, obrzucając ją kamieniami. Wezwana policja konna zaatakowała tłum, zaś strajkujących siłą usunęła z fabryki. Represje posunęły się do aresztowania niemal całego komitetu strajkowego, rzekomo za występowanie przeciw interweniującej policji. 12 marca 1930 r. przed Sądem Okręgowym w Łodzi stanęli : Rutkowski, który skazany został na 6 miesięcy więzienia oraz Józef Głowacki, Maria Wnuk, Br. Kruk, J. Reda, Wł. i Z. Nowakowscy, którzy dostali dwa lub trzy miesiące więzienia.

Franciszek Patykowski

Franciszek Patykowski ur. 1906 r. w Pabianicach, zm. 1971 r. w Pabianicach. Żarliwie oddany sprawom partii, ofiarny, rozumiejący zarówno sprawy prostych ludzi, jak i doniosłe problemy krajowego i międzynarodowego ruchu robotniczego. Pochodził z rodziny robotniczej. W okresie międzywojennym pracował w różnych fabrykach – dorywczo jako tkacz. Za swoje przekonania polityczne i za działalność komunistyczną był często zwalniany z pracy, dzielił los milionów bezrobotnych, cierpiał nędzę i głód. Do Komunistycznej Partii Polski wstąpił w roku 1925, jako 19-letni chłopiec. Brał czynny udział w licznych strajkach, wiecach, pochodach pierwszomajowych i wielu innych akcjach organizowanych przez KPP na terenie Pabianic.

Nie zaprzestał również walki politycznej w trudnych latach okupacji hitlerowskiej. W 1942 r. wstąpił do PPR, był także członkiem Gwardii Ludowej. Za swą działalność w PPR i w GL został aresztowany w marcu 1944 r. i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Mauthausen.

Po wyzwoleniu powrócił do Pabianic. Działał w PPR, a następnie w PZPR. Przez długie lata był pracownikiem pabianickiego handlu. Był członkiem plenum KM PZPR, członkiem komisji do spraw działaczy przy KM oraz członkiem komisji kontroli partyjnej. Był odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Krzyżem Partyzanckim i innymi wysokimi odznaczeniami państwowymi. (Życie Pabianic 1971)

Lucjan Rozwens

Towarzysz Lucjan Rozwens urodził się w Pabianicach w ubogiej rodzinie robotniczej. Już od najmłodszych lat zetknął się z wyzyskiem klasowym. Tak jak jego rodzice, szybko nauczył się zawodu tkacza. Przez wiele jednak lat nie mógł otrzymać pracy w fabryce. Osiem lat ciężkiej pracy na robotach publicznych dały mu się we znaki. Dopiero w 1928 roku wrócił do krosien pracując u różnych chałupników. Od roku 1932 był tkaczem w fabryce Posta i Wejsztajna. W czasie okupacji pracował w firmie Trzydel w Pabianicach.

Swoją pracę społeczno-polityczną rozpoczął w roku 1928 w Klasowych Związkach Zawodowych Włókniarzy, w lewicy związkowej, kierowanej przez komunistów. Od 1930 roku aż do wybuchu II wojny światowej bierze udział w pracach dzielnicowego komitetu Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom. W 1932 roku tow. Rozwens wstępuje w szeregi Komunistycznej Partii Polski. Jest także delegatem robotniczym w fabryce Posta i Wejsztajna z ramienia lewicy związkowej. Kierował komórką partyjną, do której należeli towarzysze: Hipolit Somorowski, Władysław Marciniec i Maria Klimkowa. Wraz z nimi wprowadzał w czyn dyrektywy partii, organizował i kierował strajkami oraz akcjami politycznymi.

Bywał kilkakrotnie aresztowany przez granatową policję. W okresie okupacji w 1942 roku, kiedy powstała w naszym mieście Polska Partia Robotnicza tow. Rozwens wstąpił w jej szeregi. Pełnił funkcję członka Komitetu Miejskiego PPR w Pabianicach. Był także łącznikiem miedzy Komitetem Miejskim, a Komitetem Okręgowym PPR w Łodzi. Brał on również bezpośredni udział w akcjach sabotażowych Gwardii Ludowej w Pabianicach. 20 marca 1944 roku został wraz z innymi towarzyszami aresztowany przez Gestapo w Łodzi. Najpierw przebywał w więzieniu przy ulicy Sterlinga w Łodzi, następnie w obozie w Radogoszczu i w obozie koncentracyjnym Mauthausen.

W maju 1945 r. tow. Rozwens powrócił do Pabianic. Natychmiast przystąpił do pracy partyjnej. Zostaje ponownie wybrany na członka Komitetu Miejskiego PPR w Pabianicach i jest nim do roku 1948. (Życie Pabianic 1962)

W latach 1943-1944 L. Rozwens wydawał pismo informacyjne Komitetu Miejskiego PPR w Pabianicach – bez nazwy. Pisane ręcznie, pismem drukowanym przez kalkę w formie odezw-ulotek. Nakład 10-20 egzemplarzy. Ukazywało się nieregularnie. Z Rozwensem współpracowali Michał Piaseczny. Henryk Kubicki, Maria Pyziak. Pismo zamieszczało odezwy, komunikaty informacyjne z frontów, wiadomości z kraju i ze świata. Poza Łodzią – w okręgu łódzkim - jedynie pabianiccy komuniści wydawali własną prasę partyjną (A. Przygoński „Prasa konspiracyjna PPR: zarys, katalog, życiorysy”, Warszawa 1966).

Antoni Suwara

Tow. Antoni Suwara to piękna postać komunisty. Do Komunistycznej Partii Polski wstąpił w roku 1925. Był już wówczas dojrzałym człowiekiem. Wiedział, że tylko bezkompromisową walką i trudną pracą można zmienić życie na lepsze, piękniejsze.

Był tkaczem. Pracował w kilku fabrykach włókienniczych w Pabianicach. Lecz nigdzie długo miejsca nie zagrzał. Zawsze stawał w obronie pokrzywdzonych. Bronił praw robotnika. To fabrykantom nie mogło się podobać. Tow. Antoni Suwara był kilkakrotnie aresztowany przez granatową policję. W 1934 roku w jego mieszkaniu przy ulicy Narutowicza odbywała się konferencja sekretarzy Komórek KPP. Obradom przewodniczył członek Komitetu Okręgowego z Łodzi występujący pod pseudonimem „Dzbanek”. Nagle do mieszkania wpadła policja, aresztując wszystkich zebranych komunistów. Był to ciężki cios dla partii. Posypały się wysokie wyroki. Za wieloma towarzyszami zamknęły się więzienne wrota.

W maju 1942 r. tow. Antoni Suwara wstąpił w szeregi Polskiej Partii Robotniczej. Wiosną 1943 r. został członkiem Komitetu Miejskiego PPR w Pabianicach. W konspiracyjnej pracy partyjnej bywał szalenie odważny, nieustępliwy. Bezkompromisowy wobec wszelkich objawów faszyzmu, wobec niesprawiedliwości, dobrze dał się we znaki Niemcom. Toteż wiedział, że kiedy znajdzie się w ich rękach będą się mścić, tak jak to tylko faszyści potrafią.

20 stycznia 1944 r. aresztowani zostali przez Gestapo członkowie Okręgowego Komitetu PPR w Łodzi. Wkrótce po tym, nastąpiły dalsze aresztowania aktywu PPR z okolic Łodzi, głównie jednak z Pabianic.

Jednego z marcowych wieczorów 1944 r. Gestapo aresztuje członków Komitetu Miejskiego PPR w Pabianicach. Wśród nich jest również tow. Antoni Suwara, Jako członek Komitetu Miejskiego PPR, tow. Suwara koordynował pewny, bardzo poważny odcinek pracy partyjnej.

Gestapo wiedziało, kto to jest tow. Suwara, jakie ma kontakty, ilu zna towarzyszy. W czasie śledztwa jeden z nich nie wytrzymał tortur i „wsypał” towarzyszy, między innymi tow. Suwarę. Po pierwszym, okrutnym śledztwie tow. Antoni Suwara podjął decyzję: zginę, a nie wydam swoich towarzyszy walki.

Kiedy cały Komitet Miejski PPR w Pabianicach powtórnie zawieziono na śledztwo na Anstadta, tow. Antoni Suwara zażył truciznę. Skonał na rękach towarzyszy. Z całej grupy aresztowanych wróciło zaledwie trzech. Pozostali towarzysze zamordowani zostali przez faszystów. Lecz tak jak tow. Antoni Suwara nie wydali oni swoich towarzyszy, z którymi Wspólnie walczyli o wolność narodową i społeczną.

Po wyzwoleniu, współtowarzysze, przyjaciele i znajomi tow. Suwary zwrócili się do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Pabianicach, aby jego imieniem nazwać jedną z ulic naszego miasta i w ten sposób uczcić pamięć pięknego, dzielnego i ofiarnego komunisty.

Również i jedną z naszych spółdzielni nazwano imieniem tow. Antoniego Suwary. Gizela Bargielowa (Życie Pabianic 49/1961)

Echo (1.12.1934) informowało: Jak już donosiliśmy, policja pabianicka aresztowała 7 znanych na terenie miasta działaczy komunistycznych, którzy w jednym z prywatnych mieszkań odbywali konferencję sekretarzy komórek komunistycznych, tworząc razem komitet Komunistycznej Partii Polski w Pabianicach.

Aresztowanymi okazali się: Chaim Dzbanek delegat CKKP z Warszawy, Stanisław Pietrasiak, Drobniewski, Józef Myśliwiec, Jan Kubicki, Antoni Wszelaki i Władysław Marciniec, wszyscy pabianiczanie. Aresztowanych po pierwiastkowym przesłuchaniu odstawiono do Łodzi. Właściciel mieszkania, w którym odbywało się zebranie: Antoni Suwara – ul. Narutowicza 9 kilka dni się ukrywał, lecz ostatniej nocy został ujęty i osadzony w areszcie.

Przy aresztowanych znaleziono wiele materiału kompromitującego w postaci okólników centrali komunistycznej, odezw, broszur itp. Część materiału zniszczyli sami uczestnicy konferencji w mieszkaniu Suwary, nie wpuszczając policji przez pół godziny. Dopiero groźba wyłamania drzwi zmusiła komunistów do ich otwarcia, wskutek czego nie zdążyli zniszczyć wszystkich dowodów.

Andrzej Koziróg

Andrzej Koziróg ur. 1902 w Pabianicach, zm. 1978 r. w Pabianicach – zasłużony i długoletni działacz ruchu robotniczego oraz oddany sprawie sprawiedliwości społecznej rewolucjonista. Był pabianiczaninem i w tutejszym środowisku robotniczym zdobywał swoją życiową edukację. Wcześnie też zaczął zarabiać na życie, podejmując się już jako 14-letni chłopiec pracy najemnego robotnika rolnego w różnych majątkach. Dwa lata później Koziróg jest już żołnierzem Powstania Wielkopolskiego, a następnie bierze udział w dwóch powstaniach śląskich. W 1921 r. Andrzej Koziróg wstępuje do Związku Polskiej Młodzieży Socjalistycznej, żeby już po roku znaleźć się wśród współorganizatorów Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej na terenie rodzinnych Pabianic, gdzie jest sekretarzem komórki. Podczas odbywania regularnej służby wojskowej zostaje aresztowany za prowadzenie agitacji ateistycznej wśród żołnierzy. Zwolniony do domu po kilku miesiącach ponownie staje przed sądem w Łodzi, który w 1924 r. skazuje go na 5 lat więzienia. Do Komunistycznej Partii Polski wstępuje w więzieniu, w Sieradzu, w 1926 roku.

Odtąd już cały okres międzywojenny będzie Andrzej Koziróg dzielił na krótkie pobyty na wolności, wypełnione żarliwą pracą organizacyjną w KPP, klasowych związkach zawodowych włókniarzy w Łodzi i Pabianicach, komitetach strajkowych i na dłuższe pobyty w więzieniach sanacyjnych. Poznał więzienia Łodzi, Wilna, Sieradza, Grodna, Łęczycy. Skazany łącznie za działalność polityczną na 17 lat więzienia. 11 z nich spędził w celach, angażując się zawsze w pracy więziennych komun.

Wybuch wojny we wrześniu 1939 roku również zastaje go w więzieniu. Trzeciego dnia wojny wyłamuje wraz z towarzyszami kraty sieradzkiego więzienia i – podobnie jak tysiące innych więźniów - udaje się na front. Wzięty przez Niemców do niewoli, po kilku miesiącach ucieka i organizuje grupy sabotażowe na terenie Pabianic. Aresztowany przez Gestapo dwukrotnie, za każdym razem powraca do działalności konspiracyjnej. W 1942 r. Andrzej Koziróg uczestniczy w organizacji pierwszej komórki PPR w Pabianicach i jest członkiem KM PPR.

Po wojnie A. Koziróg organizował PPR w Pabianicach, Łasku , Widawie i Zelowie, i był przez wiele lat członkiem KM partii w Pabianicach. Ukończył szkołę oficerską i jako oficer MO pracował w Komendzie Głównej w Warszawie. Następnie do czasu przejścia na rentę w 1959 r. pracował na odpowiedzialnych stanowiskach w administracji terenowej w Łodzi.

Za swą działalność został Andrzej Koziróg odznaczony Orderem Sztandaru Pracy I i II klasy, Śląskim Krzyżem Powstańczym, Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym i Krzyżem Partyzanckim (Życie Pabianic 1978).

Echo z 22 marca 1936 r. poinformowało czytelników, że „Jędrek z Pabianic – as komunistów posiedzi dłuższy czas w więzieniu”:

Sieradz 22.3. Zawdzięczając czujności policji politycznej w Zduńskiej Woli w lutym 1935 roku, został zatrzymany u niejakiego Ignaczaka, mieszkaniec Pabianic Andrzej Koziróg, pseudo Jędrek. Jak się później okazało Koziróg jest okręgowym instruktorem partii komunistycznej na powiaty: łódzki, łaski, sieradzki.

Na rozprawie kaliskiego Sądu Okręgowego z Sieradza zawezwano urzędników policji politycznej z Łodzi, Pabianic, Zduńskiej Woli i Kalisza, z zeznań których wynika, że Koziróg prowadził żywą i energiczną działalność w swej partii.

Zawiązywał jaczejki komunistyczne, jeździł po miastach i miasteczkach całego okręgu, wydawał odezwy do robotników, próbował nawiązać kontakt z żołnierzami 29 p.p. w Kaliszu. Między innymi urządził w Pabianicach loterię. Wziął od swego sekretarza rower wartości 70 zł, biletów zrobiono na sumę 200 zł, z czego 100 zł miało być dla partii, 30 zł na libację, a pozostałymi 70 zł miano zapłacić należność za rower.

Jako ostatni świadek zeznawała matka jego Stanisława, która oświadczyła, że synowi dawała drobne kwoty pieniężne z otrzymywanej zapomogi Czerwonego Krzyża miasta Pabianic.

Sąd po wysłuchaniu mowy prokuratora i adwokatki z Łodzi skazał Andrzeja Koziroga na 8 lat więzienia, darowując mu na mocy amnestii 2 lata i 8 miesięcy.


Życie Pabianic (nr 6/1957 r.) opublikowało wspomnienia Andrzeja Koziroga z okresy wojny.

Na wiele miesięcy przed napaścią Hitlera na Polskę, skazani przez sądy sanacyjne na długie lata więzienia i osadzeni w więzieniu sieradzkim komuniści: Polacy, Białorusini, Ukraińcy, Żydzi i Niemcy zwróciliśmy się za pośrednictwem naczelnika więzienia Geniusza, jak również i bezpośrednio do Ministerstwa Sprawiedliwości o zwolnienie nas z więzienia i wcielenie do wojska, gdyż chcemy bronić zagrożoną przez Hitlera Ojczyznę. Na krótko przed wtargnięciem hord hitlerowskich na nasze ziemie otrzymaliśmy odpowiedź odmowną. Za szczerą, serdeczną chęć bronienia Ojczyzny posypały się różnego rodzaju szykany, pozbawienie prasy, widzeń, żywności itp.

O napaści Hitlera na Polskę dowiedzieliśmy się z wycia syren i bombardowania koszar, i mostów w Sieradzu. Ponownie zwróciliśmy się do naczelnika Geniusza o natychmiastowe zwolnienie z więzienia. Na żądanie to otrzymaliśmy odpowiedź od aspiranta Bagiełły i starszego przodownika Karczewskiego: „Hitler blisko, będzie z was gnój”. Po drugim bombardowaniu koszar i mostów sieradzkich, wieczorem 1 września 1939 r. na drzwi cel od strony zewnętrznej na rozkaz naczelnika Geniusza i aspiranta Bagiełły pozakładano żelazne sztaby (przedtem nigdy tego nie robiono) po czym cała służba więzienna na czele ze swymi „bohaterskimi” oficerami w szyku „bojowym” odmaszerowała w kierunku Zduńskiej Woli.

Z więzienia wydostaliśmy się z drugiego na trzeciego września, wyruszyliśmy w szyku czwórkowym. Chorych tow. tow. Zygmunta Kowalskiego, Grebienia i innych nieśliśmy na rękach. Ja i towarzysz Mieczysław Zdziechowski z polecenia kierownictwa komuny więziennej zwróciliśmy się przed więzieniem do oficerów cofającej się grupy wojska z prośbą o danie nam broni, aby wspólnie zorganizować obronę Sieradza. Odpowiedź panów oficerów to straszenie rozstrzelaniem wszystkich komunistów. Po takiej odpowiedzi wyruszyliśmy w kierunku Łodzi przez Zduńską Wole, Łask, Pabianice, po drodze serdecznie byliśmy witani przez robotników. W Łasku spotkaliśmy „bohaterską” załogę więzienia sieradzkiego. Panowie Geniusz, Bagiełło i Karczewski mocno zdziwili się, że komuniści skazani przez nich „na gnój dla Hitlera” maszerują naprawdę bojowo, nawołując ludność do obrony Ojczyzny. Ciężki był nasz marsz pod bombami hitlerowskich samolotów z ciężko chorymi towarzyszami.

Po wieczór 3 września dotarliśmy do „Strzelnicy” w Pabianicach, w krzakach rozłożyliśmy się obozem. Po skontaktowaniu się z rodziną swoją i towarzyszami, tow. tow. Zygmunta Kowalskiego, Grebienia i lżej chorych powierzyliśmy opiece matki mojej. Tow. tow. Stefana Misierka, Mieczysława Zdziechowskiego, Jana Rachowskiego, Franciszka Kurzawę i innych powierzyłem opiece swojej żony. Po zorganizowaniu transportu i odtransportowaniu towarzyszy do Łodzi, 5 września z Kazimierzem Nowakiem, Janem Stano, tramwajarzem Maślikowskim i braćmi swoimi Henrykiem, Edmundem i Zygmuntem udałem się do Łodzi, gdzie w szpitalu wojskowym na Żeromskiego zostaliśmy umundurowani. Udaliśmy się na front.

Po masakrze pod Brzezinami poważna grupa ludności cywilnej i żołnierzy udała się na Łowicz, Sochaczew. Ja poszedłem na Koluszki, Skierniewice, Mszczonów. Marsz nasz to ciągłe walki z przeważającymi siłami wroga, dobrze uzbrojonego. Po rozbiciu naszej grupy pod Skierniewicami, już bez żadnego oficera w ciągłych utarczkach z hitlerowcami dotarliśmy do Mszczonowa, gdzie dołączyliśmy do grupy ppor. Wolbrama, łodzianina. Kilka kilometrów za Mszczonowem na skutek zdrady żołnierzy nacjonalistów ukraińskich z Maślikowskim i ppor. Wolbramem wzięty zostałem do niewoli przez grupę zmotoryzowaną wojsk hitlerowskich. Po zorganizowaniu ucieczki Maślikowskiemu (był w mundurze tramwajarza – groziła mu śmierć), zacząłem myśleć o sobie. Przy pomocy chłopów udało mi się zbiec z niewoli pod Rawą Mazowiecką.

Po przybyciu do Pabianic z Władysławem Kopczyńskim w końcu września dowiedziałem się, że brat mój Henryk rozstrzelany został pod Sochaczewem, a bracia Edmund i Zygmunt wzięci do niewoli i przebywają w więzieniu w Łęczycy.

Wychowani w bohaterskich szeregach KPP, zahartowani w bojach ulicznych, w walkach więziennych w Berezie Kartuskiej, klęska wrześniowa nie załamała nas. KPP mówiła swym członkom: „Walcz tam, gdzie jest wróg”, a we wrześniu 1939 r. mieliśmy wrogów: burżuazję i obszarnictwo polskie i wroga faszystę hitlerowskiego. Komuniści pabianiccy pod koniec września 1939 r. przystąpili do ostrej walki z hitleryzmem i ich zwolennikami polskimi. Już we wrześniu na ul. Wiejskiej tow. tow. Jan Witusik, Teofil Miller, Józef Myśliwiec, Władysława Sereczyńska, Alicja Kusa, Feliks Wojciechowski, Władysław Bidziński, Lucjan Rozwens zorganizowali grupy sabotażowe, w skład których weszło sporo robotników sympatyków oraz jednolitofrontowych PPS-ców Roman Kamiński, Józef Kusa. Ja wraz z tow. Maksymilianem Furmańskim należałem do grupy sabotażowej w warsztatach naprawczych przy Zarządzie Miejskim.

Po powstaniu PPR walka przybrała na masowości i ostrości. Komuniści z głęboką wiarą walczyli i wierzyli, że przy pomocy potężnego Kraju Rad, w oparciu o polskie masy pracujące wywalczą nową Polskę, Polskę robotników i chłopów. W ciężkiej walce z faszyzmem hitlerowskim o nowy ustrój komuniści pabianiccy ponieśli olbrzymie straty. Zabici zostali następujący towarzysze Jan Witusik, Feliks Osiński, Roman Frant, Mateusz Herszel, Edmund Koziróg, Henryk Koziróg, Estera Sonenberg, Antoni Wszelaki, Bolesław Klimek, Maria Klimek, Arkadiusz Wójcik, Hieronim Śmiechowicz, Stanisław Kobyłt, Stanisław Dybała, Stanisław Pietrasik, Leon Pakin, Antoni Suwara, Ludwik Suwara, Edmund Krzemiński. Śmierć najlepszych towarzyszy ratowała honor Ojczyzny, męczeńska śmierć bohaterów –komunistów nie dopuści do powtórzenia się tragedii wrześniowej. Cześć pamięci bohaterom klasy robotniczej poległym w walce o Polskę Ludu Pracującego.


Aleksander Laczysław

Aleksander Laczysław urodził się w Pabianicach w 1885 r. mieszkał wraz z rodziną w domu przy ulicy św. Jana. Jego ojciec zatrudniony był w pabianickim przemyśle włókienniczym. Brał udział w życiu ówczesnej inteligencji pabianickiej. Laczysławowie mieli troje dzieci: syna Aleksandra i dwie córki. Dzieci kształciły się w pabianickiej szkole handlowej. Olek Laczysław znany był w mieście ze swych radykalnych poglądów. Rzutki, energiczny w latach rewolucji 1905 roku przystąpił do Organizacji Bojowej PPS.

Po ukończeniu pabianickiej szkoły średniej, studia wyższe ukończył w Zurichu, przebywał krótko w Stanach Zjednoczonych, a od roku 1911 pracował w Rosji w wielkich Zakładach Sormowskich, miasto w powiecie bałachińskim, guberni niżegorodzkiej (Rosja Środkowa) nad Wołgą, znane było w Rosji z wielkiej fabryki machin i wyrobów żelaznych. Zakłady słynęły z wyrobu parowozów, wagonów osobowych i statków rzecznych, wyrabiały też silniki Diesla.

Wstrząsy wywołane Rewolucją Październikową, zachwiały egzystencją tej fabryki. Laczysław, rewolucjonista z przekonań, widział rozwiązanie kryzysu w upaństwowieniu przemysłu. Miał w tej dziedzinie własne rozwiązania, których echo dotarło do Mołotowa i Kaganowicza. Wraz z innymi kierownikami Zakładów Sormowskich Laczysław zaproszony został do Moskwy na narady w sprawach losów wielkiego przemysłu w rewolucyjnej Rosji. W naradach tych, którymi z ramienia Prezydium Rady Najwyższej Gospodarki początkowo kierował tow. Łarin, następnie tow. Rykow, omawiano również szczególna rolę, jaką w zrewolucjonizowanej Rosji odegrać winny zakłady sormowskie, dające podstawy do właściwego rozwoju komunikacji w Rosji.

Po referacie dyrektora zakładów inż. Kaminera zabrał głos siedzący obok Laczysława uczestnik narady, którym okazał się Lenin. Lenin w lapidarnych słowach wezwał Sormowo do wytężonej pracy. „A jak się zachować wobec jej administracji i właścicieli zakładów? To zapytajcie, jaki sens miała rewolucja, po coście ją robili. Radźcie!”. Tu Lenin opuścił zebranie. Zabrał wtedy głos Aleksander Laczysław, zaznaczając, ze istniejące od szeregu miesięcy warunki obiektywne na nic innego nie wskazują, jak na konieczność nacjonalizacji Zakładów Sormowskich.

Po dalszych jeszcze naradach, w których brał udział również Feliks Dzierżyński, jak również Laczysław, jako rzeczoznawca, opracowano wreszcie dekret Komisarzy Ludowych z dnia 28 czerwca 1918 roku. Dekret ten wyszczególniał imiennie kilkaset firm, które odtąd stały się własnością państwa, jako przedsiębiorstwa państwowe. Relację Aleksandra Laczysława w tej sprawie opublikowało Życie Warszawy w artykule pt. „Narodziny Dekretu – Polacy w Rewolucji”.

Jak z powyższego wynika, w kształtowaniu się form organizacyjnych pierwszego państwa socjalistycznego przypadł również zaszczytny udział pabianiczaninowi, Aleksandrowi Laczysławowi, którego pełną relację z tych poczynań znajdziemy w przygotowanej już do druku książce pt. ‘Na granicy epok”.

Rodzina Laczysława po pierwszej wojnie światowej opuściła Pabianice. Aleksander Laczysław w roku 1924 wrócił do Polski, był dziennikarzem, dyrektorem wydawnictw, w okresie okupacji współpracownikiem prasy konspiracyjnej, a w wyzwolonej Polsce Ludowej inspektorem Komisji Planowania Gospodarczego. Zmarł w Zakopanem w r. 1955 w wieku lat 70.

W pięćdziesiątą rocznicę Wielkiej Rewolucji Październikowej godzien jest przypomnienia ogółowi mieszkańców Pabianic, które to miasto bogate jest w tradycje rewolucyjnych ruchów (Życie Pabianic 42/1967)

Estera Sonnenberg

Estera Sonnenber ( Zonenberg, Sonenberżanka) bezkompromisowa i niezłomna działaczka Związku Młodzieży Komunistycznej i Komunistycznej Partii Polski w Pabianicach. Znalazła się wśród kierownictwa strajku robotników przemysłu włókienniczego w marcu 1933 roku. Wzmiankę o pabianickiej komunistce znajdujemy w Haśle Łódzkim (4.10.1927). Tytuł artykułu: „W celi więziennej odpokutują zbrodnie przeciw państwu. Działacze komunistyczni pracowali na terenie Pabianic – 3 lata więzienia za agitację wywrotową „.

W dniu wczorajszym Sąd Okręgowy w Łodzi rozpatrywał sprawę przeciwko Izaakowi Blumenkrancowi, lat 22, Joskowi Sonenbergowi, lat 41 i Esterze Sonenberżance oskarżonym o przynależność do Związku Młodzieży Komunistycznej. W dniu 7 października 1926 r. wywiadowca Starczewski obserwował z polecenia kierownika V brygady urzędu śledczego Blemnkranca. Wywiadowca Starczewski zauważył m. in., że Blumenkranc przyjechał do Pabianic, udał się na ul. Konstantynowską, gdzie wszedł do domu nr 2 i zabawił tam około 5 minut. Po wyjściu z wspomnianego domu Starczewski aresztował Blumenkranca, sprowadził do komisariatu i dokonał u niego rewizji osobistej, w czasie której ujawniono u aresztowanego notes z podejrzanymi notatkami, których znaczenia Blumenkranc nie chciał wyjaśnić. Ponieważ, jak stwierdziło dochodzenie, w domu przy ul. Konstantynowskiej 2 mieszkał Josek Sonenberg z córką swą , Esterą, oboje będący pod obserwacją, jako notowani członkowie partii komunistycznej. Przeprowadzono u nich rewizję, która dała nadspodziewane wyniki. Znaleziono prócz kilku pism komunistycznych referat pisany na maszynie pt. „KPP i inne partie robotnicze”, oraz szereg kompromitujących dokumentów. Wydział Karny Sądu Okręgowego pod przewodnictwem sędziego Arnolda w asyście sędziów Wileckiego i Olbromskiego uznał działalność oskarżonych za przeciwpaństwową i skazał Izaaka Blumnkranca na 3 lata więzienia, Esterę Sonnenberg na 3 lata więzienia, zaś Joska Sonnenberga uniewinnił.

Blumenkranc był narzeczonym Estery. W procesie pogrążył go list do Sonenberżanki. Blumenkranc pisał do niej: „Kocham cię, jak władzę sowiecką, pałam do ciebie miłością, jak do rewolucji społecznej’ ( Hajnt nr225, 4 X1927). 

Henryk Kubicki

Henryk Kubicki urodził się w 1902 r. w Pabianicach. Do PPSL-cy wstąpił w 1927 r. Aresztowany na wiecu przedwyborczym w r. 1928. Został skazany na 6 miesięcy więzienia. W więzieniu na Gdańskiej w Łodzi przyjęty został do KPP przez towarzyszy Stanisława Kręgla, Jana Ajzemana, Wandurskiego – starostę komuny na Gdańskiej. Po wyjściu z więzienia aktywnie pracował w partii aż do rozwiązania. Po rozwiązaniu należał nadal do MOPR-u. Po wkroczeniu wojsk hitlerowskich do Pabianic wspólnie z b. członkami KPP brał udział w grupach sabotażowych. Przed powstaniem PPR skontaktował się z Józefem Logą Sowińskim, który dostarczył mu pierwsze odezwy dla Pabianic. W grudniu 1942 r. Henryk Kubicki wstąpił do PPR-u . Z polecenia Komitetu Miejskiego organizował sztab Gwardii Ludowej w składzie: Stanisław Kobyłt, Władysław Karbowiak, Książek Józef. Aresztowany w kwietniu 1944 r. i osadzony w hitlerowskim obozie koncentracyjnym Mauthausen swoim postępowaniem dał dowód wytrwałości komunisty i wiary w ostateczne zwycięstwo klasy robotniczej.

Po wyjściu z Mauthausen wstąpił do PPR i Korpusu Bezpieczeństwa, gdzie z bronią w ręku walczył z bandami reakcyjnymi.

Po zwolnieniu się z Korpusu Bezpieczeństwa na polecenie partii objął stanowiska dyrektora Miejskiego Przedsiębiorstwa Remontowo-Budowlanego. Od zjednoczenia jest aktywistą PZPR. Społecznie pracuje jako członek „piątki” układającej historię partii przy KM PZPR w Pabianicach, jest wiceprzewodniczącym Zarządu Miejskiego ZB0WID. Za wieloletnią pracę rewolucyjną został odznaczony Oficerskim Krzyżem Odrodzenia Polski (Życie Pabianic 1958).

Edward Hanczka

Edward Hanczka urodzony w 1904 r. w Pabianicach, tkacz. Do Związku Polskiej Młodzieży Socjalistycznej wstąpił w r. 1921. Za lewicową robotę w ZPMS został usunięty. Do Związku Młodzieży Komunistycznej wstąpił w styczniu 1923 r. Po rocznej szczególnie aktywnej pracy w styczniu 1924 r. został aresztowany i przez Sąd Okręgowy w Łodzi skazany na 3 lata więzienia. Po wyjściu z więzienia wronkowskiego we wrześniu 1927 r. tow. Edward Hanczka pracował w ruchu rewolucyjnym do rozwiązania KPP. Po rozwiązaniu należał do grupy lewicy związkowej w Klasowym Związku Zawodowym Włókniarzy. Zaraz po wyzwoleniu wstąpił do PPR, z polecenia której zajmował różne odpowiedzialne stanowiska w przemyśle włókienniczym w Zelowie, Bełchatowie. Od zjednoczenia jest członkiem PZPR, pracując w Zakładach Wełnianych w Pabianicach (Życie Pabianic 1958).

Antoni Witusik

Urodzony w r. 1902 w Pabianicach, z zawodu tkacz. Do Związku Młodzieży Komunistycznej wstąpił w styczniu 1923 r. Po rocznej uczciwej pracy w styczniu 1924 r. został aresztowany i skazany przez Sąd Okręgowy w Łodzi na 3 lata więzienia. Po wyjściu z więzienia wronkowskiego we wrześniu 1927 r. pracował w Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom, na terenie dawnej fabryki Waintrauba. W okresie okupacji hitlerowskiej współpracował z PPR, ukrywał i żywił ściganych przez gestapo towarzyszy. Po wyzwoleniu wstąpił do PPR, od zjednoczenia jest członkiem ZPR (Życie Pabianic 1958).

Antoni Rusak

W obawie o bezpieczeństwo państwa w Berezie Kartuskiej utworzono miejsce odosobnienia dla przeciwników ówczesnej władzy, wśród nich znaleźli się również pabianiccy komuniści. W 1958 roku Jan Ratajczyk na łamach Życia Pabianic opublikował ich wspomnienia pt. „Bereza nie złamała postawy komunistów”.

8 stycznia 1937 r. w nocy zostałem aresztowany – opowiada tow. Antoni Rusak, znany działacz społeczno-polityczny na terenie Pabianic. – Zabrała mnie defensywa na czele z szefem Stęperskim w asyście szpicli Niziurskiego i Krysiaka.

W areszcie zastałem tow. Dejcza członka KPP. Po godzinie do naszej celi wprowadzono tow. Romana Szymczyka również członka KPP. W ten sposób stało się dla mnie jasnym, że nastąpiła nowa fala aresztowań wśród członków Komunistycznej Partii Polski.

Po pewnym czasie wywołano tow. Szymczyka, następnie tow. Dejcza i wreszcie mnie. Wprowadzono nas do gabinetu komisarza policji - Kwapisza, który w asyście szpicli kpił z naszej niemocy. Oświadczył, że nie możemy dłużej przebywać w Pabianicach, ponieważ osłabiamy polskie siły zbrojne (w 1936 r. tow. Rusak, Szymczyk, Dejcz, Duczko, Kubicki oraz inni towarzysze na polecenie Komitetu dzielnicowego KPP w Pabianicach prowadzili werbunek ochotników do walki w obronie Republiki hiszpańskiej przeciwko reżymowi Franco). Wobec tego będziemy skierowani do miejsca odosobnienia w Berezie Kartuskiej.

Odwieziono nas na dworzec kolejowy, a następnie poprzez zbiornicę warszawską mieszczącą się przy ul. Daniłowiczowskiej, skierowano do Berezy.

Bereza Kartuska mała stacyjka zasypana śniegiem zrobiła na mnie ponure wrażenie. Ledwo zorientowałem się gdzie się znajduję, a już zaczęto nas bić i kopać.

O ucieczce nie było co marzyć. Byliśmy skuci.

6-7 kilometrów drogi odbyliśmy pod czujnym okiem oprawców obozu, przy stałej asyście granatowej policji. Przy bramie obozu w Berezie Kartuskiej czekała na nas nowa grupa wypoczętych oprawców. Bito nas kolbami i pałkami. Nie szczędzono nawet pięknie wyczyszczonych butów, którymi tak umiejętnie nas kopano.

Po takim przywitaniu zostaliśmy skierowani do bloku gdzie przyjął nas nadkomisarz obozu – Kucharski. Po spisaniu naszych personaliów i naszym oświadczeniu, ze jesteśmy bezwyznaniowcami – nadkomisarz śmiejąc się do swoich golędzinowskich „chłopców” powiedział:

- Panowie sprawcie im chrzest, aby zrozumieli, że Polska jest chrześcijańska.

Oko w oko stanęliśmy wobec golędzinowskich policjantów ustawionych w szpaler po jednej i drugiej stronie od budynku oficerskiego do bramy więzienia. Biegnąc środkiem tego szpaleru, byliśmy bici bez przerwy.

Potem w zimnym bloku więziennym, komendant bloku starszy przewodnik Kowalski kazał się nam rozebrać i zdać ubrania. Pozostawiono nas bez ubrań na mrozie. Po dwóch godzinach oddano nam ubrania.

Trafiłem do celi nr 14. Na betonie leżało 40 osób zziębniętych i skurczonych w szarych siermięgach i krymkach Berezowskich. Na komendę „na prawą stronę padnij” padłem i ja na zimny jak bryła lodu beton, mieszając się z obcymi.

Leżący naprzeciw mnie towarzysz spytał skąd jesteśmy i ilu nas przybyło, po czym uśmiechnął się mówią:

- Nie martw się kochany, idzie wytrzymać, byle tylko do wiosny.

Noc spędziłem na rozmyślaniach i rozmowach z towarzyszami. Rano spotkałem się z katami obozu w Berezie – Nadolskim i Soleckim. Kazano nam nowo przybyłym wystąpić i w asyście pałek i kopniaków skierowano nas do kancelarii.

W wąskim korytarzu bito nas pałkami, nahajkami i czym tylko się dało. Przy tych ‘operacjach” szczególnie zasłynął Solecki, popularny „Henio”, który znęcał się nad więźniami z niesłychanym sadyzmem. Kiedy dobiegłem do celi w oczach ciemniało mi coraz bardziej z wyczerpania i wreszcie zwaliłem się z nóg. Kat Solecki nie wydawał się być tym wcale zakłopotany. Wyzywająco popatrzył na mnie, po czym kazał wylać mi na głowę kubeł wody. Łyk wody ocknął mnie.

Na rozkaz Soleckiego towarzysze ułożyli mnie w rogu celi na zimnym betonie, do chwili odzyskania pełnej przytomności. Kiedy nie mogłem jeszcze zebrać myśli, jak przez sen słyszałem nowe rozkazy i komendy wydawane przez Soleckiego.

Jak się zorientowałem w późniejszym czasie, bicie było wymysłem administracji obozu, stosowane w celu złamania postawy moralnej więźniów politycznych i wyrobienia w nich poczucia strachu przed oprawcami. Celowo różnymi metodami i formami chciano doprowadzić do fizycznego i moralnego wyniszczenia członków Komunistycznej Partii Polski.

Minęło wiele nieprzespanych nocy, poświęconych pracy partyjnej, nocy podczas których marzyło się o wolności.

Każdy pragnął opuścić obóz, pozbyć się na zawsze znienawidzonego ogrodzenia z drutów kolczastych, gniazd karabinów maszynowych i widoku oprawców Berezy.

Nadszedł wreszcie upragniony dzień, o którym się mówiło i marzyło po nocach. 10 lipca 1037 roku po obiedzie z grupy ogólnej wywołano około 25 towarzyszy do bloku. Jeszcze tego samego popołudnia w piękny słoneczny dzień znalazłem się na kobryńskiej szosie, a potem na stacji kolejowej.

W Brześciu pożegnałem się z towarzyszami pochodzącymi z Wilna i Białorusi. Powróciłem do Pabianic zniszczony i wynędzniały, a mimo to z nieugiętą wiarą w zwycięstwo idei socjalistycznej. Zraz też z powrotem przystąpiłem do pracy polityczno-społecznej, którą z krótkimi przerwami kontynuuję do obecnej chwili – kończy swoje opowiadanie tow. Antoni Rusak.

Leon Piskorski

Ur. 11 Vi 1889 w Pabianicach. Pochodzenie robotnicze. Ukończył gimnazjum handlowe. W armii carskiej w latach 1910-1917, ranny w 1916, następnie do 1917 na leczeniu w Piotrogrodzie. W 1. Batalionie Cyklistów Czerwonej Gwardii w Piotrogrodzie od 1917 do III 1918, w czasie powstania październikowego 1917 w ochronie Smolnego. W Armii Czerwonej w latach 1918-1925, m. in. w 1. Dywizji Strzelców Armii Czerwonej od III 1918, dowódca oddziału kawalerii na Froncie Południowym od V 1919, uczestniczył w walkach w obronie Piotrogrodu pod Łodejnoje Pole gubernia piotrogrodzka, Pietrozawodskiem i Murmańskiem. Dowódca oddziału na Froncie Południowym od końca 1920, uczestniczył w walkach z oddziałami Wrangla pod Perekopem, następnie w 1921 przeciwko oddziałom Machny w guberni taurydzkiej i chersońskiej. Pracownik handlu i administracji fabrycznej w Leningradzie w latach 1926-1941. Dowódca batalionu w obronie Leningradu w latach 1941-1942, następnie chory do 1944. Pracownik przemysłu chemicznego w Leningradzie w latach 1944-1956. Rencista od 1957. Zmarł 2 XI 1962 w Leningradzie.

Antoni Woźniak

Ur. 1 XII 1894 w Pabianicach. Samouk. Tkacz, piekarz. Piekarz w Jekaterynburgu w latach 1917-1919. W Czerwonej Gwardii od 1917, walczył od XI 1917 do I 1918 przeciwko oddziałom Dutowa (Ataman Kozaków Orenburskich). Pracownik Wydziału Transportowego CzK w Omsku od 1919 do VIII 1920. Członek Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików) od 9 IX 1919. Funkcjonariusz Wydziału Specjalnego CzK w latach 1920-1921. Piekarz w piekarni wojsk WCzK (Komisja Nadzwyczajna do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem - Czeka) w latach 1921-1922. Następnie piekarz i tkacz w Piotrogrodzie w latach 1922-1927.

Antoni Kubik

Ur. 1881 w Pabianicach. Pochodzenie robotnicze. Ukończył 4 klasy szkoły miejskiej i 4 klasy szkoły realnej jako ekstern. Tkacz. Członek PPS w l. 1902-1906. Posługiwał się pseudonimem „Śmiały”. Aresztowany 3 III 1906, więziony do XII 1906 w X Pawilonie Cytadeli Warszawskiej, następnie skazany w XII 1906 przez Warszawski Wojskowy Sąd Okręgowy na 15 lat katorgi. Karę odbywał w Tobolskim Więzieniu Centralnym w latach 1907-1917. Kontroler w Zarządzie Aprowizacji w Spassku gubernia kazańska w latach 1917-1918. Pracownik Wydziału Śledczego w Spassku w latach 1919-1920. Następnie do 1927 tramwajarz w Leningradzie. Kandydat do Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików) od 15 V 1925. Członek Stowarzyszenia b. Więźniów Politycznych Katorżników i Zesłańców w 1934.

Władysław Filipowicz

W. Filipowicz urodził się w 1888 r. Ukończył 5 klas gimnazjum. Robotnik. Członek PPS od IX 1905, następnie do XI 1908 w PPS –Frakcja Rewolucyjna. Dowódca plutonu w 14. Zaamurskim Pułku Piechoty w latach 1917-1918. Członek Rewolucyjnej Komunistycznej Partii (bolszewików) od 20 IV 1920. Naczelnik milicji kraju Narymskiego od V 1920 do 15 VI 1921. Przewodniczący Komitetu Wykonawczego Rady Delegatów Robotniczych Kraju Narymskiego w latach 1921-1922. Przewodniczący Komitetu Wykonawczego RDR w Kuzniecku gubernia Tomska w latach 1922-1924. Kierownik Tomskiego Gubernialnego Zarządu Gospodarki Leśnej w latach 1924-1926. Następnie do 1927 zastępca dyrektora zakładów przemysłu spożywczego w Tomsku

Profesor Nikołaj Iwanow w pracy „Zapomniane ludobójstwo. Polacy w Państwie Stalina” (2015) przypomniał nieco postać urodzonego w Pabianicach czołowego działacza bolszewickiego w okresie rewolucji październikowej i wojny domowej na Syberii – Bogumiła Kęszczyńskiego. W Polsce w obawie przed policją carską przybrał on nowe imię i nazwisko – Władysław Filipowicz. Pod tym nazwiskiem został aresztowany w 1907 r. W okresie terroru stalinowskiego padł ofiarą prowokacji wymierzonej także w komunistów pochodzenia polskiego. Przypisano mu współpracę z antykomunistyczną organizacją POW (Polska Organizacja Wojskowa).

Jedną z najprężniej działających siatek POW na terenie Związku Sowieckiego, jak próbował przekonać Stalina w swym sprawozdaniu Jeżow, był syberyjski oddział z centrum w Nowosybirsku. Na szefa syberyjskiego POW wytypowano Władysława Filipowicza, byłego członka PPS, emigranta politycznego z II Rzeczypospolitej, który na swoje nieszczęście był osobistym znajomym Tomasza Dąbala rzekomego szefa centrali POW w Moskwie. Do kierownictwa „Polskiego Komitetu Syberyjskiego” POW włączono dwóch księży – Antoniego Żukowskiego z Tomska i katolickiego administratora Syberii Juliana Grońskiego z Nowosybirska, a także emigranta politycznego z II RP – Aleksandra Sosenkę i Plebanka. Jedną z czołowych ról w Polskim Komitecie Syberyjskim mieli odgrywać również dwaj Polacy z najwyższej nomenklatury sowieckiej: kierownik wydziału mniejszości narodowych na Syberii E. Żmijewski i dowódca oddziału wojsk ochrony kolei transsyberyjskiej Łukaszuk. Połączenie tak różnych osób, wrogo nastawionych wobec siebie, w jednej nielegalnej organizacji POW, wyglądało absurdalnie, ale w latach wielkiego terroru absurd był na porządku dziennym, jako niezbędny środek terroru.

W oficjalnym oskarżeniu w sprawie syberyjskiego POW czytamy: Na terytorium Kraju Zachodnio-Syberyjskiego wykryto i zlikwidowano szeroko rozgałęzioną kontrrewolucyjną szpiegowsko-dywersyjną powstańczą organizację pod tytułem POW, utworzoną na polecenie Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, która do ostatniego momentu prowadziła aktywne przygotowania do wystąpienia zbrojnego przeciwko władzy sowieckiej z namiarem przystąpienia do powstania zbrojnego w momencie napadu na Związek Sowiecki państw faszystowskich.

Jako dowód obciążający wykrytych polskich „agentów” Jeżow przytacza fakt wizyty na Syberii, w miejscu zsyłki marszałka Piłsudskiego, polskiej dwuosobowej delegacji w składzie sekretarza poselstwa w Moskwie Jana Łagody i byłego adiutanta marszałka Mieczysława Lepeckiego. Przyjechali oni do Kiereńska w celu zabrania ziemi z miejsca, gdzie Piłsudski był zesłany. W rzeczywistości, jak sugeruje Jeżow, przywieźli plan zbrojnego powstania oddziałów POW na Syberii na wypadek wojny polsko-sowieckiej. Plan ten przekazali Filipowiczowi.

Jeżow nie wspomina, że plan ten istniał jedynie w wymuszonych przez tortury zeznaniach aresztowanych Polaków. Nigdy nie udało się odnaleźć oryginalnych dokumentów dotyczących tej sprawy, bowiem dokumenty te nigdy nie istniały.

Paweł Łaski

Marek Drozdowski opublikował „Wspomnienie o Pawle Łaskim i jego pabianickich towarzyszach” w magazynie historycznym Mówią Wieki ( 1962/nr 5).

Mija już 13 lat od chwili, kiedy nasza paczka spotkała się po raz pierwszy na zebraniu młodych marksistów z „Handlówki” pabianickiej u Dzidka na ul. Zamkowej. Mieszkanie Dzidka było dla nas schronieniem i przytułkiem. Miało ono swoje tradycje i osobliwości, stwarzając atmosferę do przyjacielskich spotkań. Dziadek Dzidka zbliżający się do setki imponował nam swoją wytrzymałością na działanie polskich trunków, które, kupowane za skromne sztubackie grosze, dodawały nam animuszu, zaostrzały dowcip i wyobraźnię.

Lubiliśmy staruszka opowiadającego swe wspomnienia z powstania styczniowego w pow. łaskim, wspomnienia o bitwach pod Sędziejowicami i Lutomierskiem. Matka Dzidka, towarzyszka Abramowska z domu Kącka, swymi opowiadaniami wieczornymi wzbudzała w nas zainteresowanie historią, której sama była żywym wcieleniem. W wyobraźni naszej ożywionej jej wspomnieniami błądziliśmy po halach tkalni Kruschego i Endera z początków naszego stulecia, po lesie karolewskim, gdzie odbywały się tajne zebrania robotnicze, po szlakach „technikierki”, bibuły nielegalnej i broni, po miejscach demonstracji i szarż kozackich, po więzieniach łódzkich, a następnie etapach prowadzących do wiackiej guberni i dalej na bezkresne pola Sybiru.

Z opowiadań tow. Abramowskiej oraz jej przyjaciół i znajomych wyłania się postać jej męża – Pawła Łaskiego, która wzbudzała największą naszą ciekawość. Nie było go wśród nas, umarł bowiem 11 grudnia 1937 roku. Z portretu patrzył na nas mężczyzna o głębokich oczach, krzaczastych brwiach i szlacheckich wąsach. Historia jego życia była podobna do historii wielu polskich działaczy robotniczych. Urodzony w roku 1875 w Zaścianku Swięganiów w pow. łaskim, po otrzymaniu wykształceniu elementarnego wyrusza do Łasku, a następnie do Pabianic w poszukiwaniu pracy. Otrzymuje ją w fabryce „Krusche i Ender”, gdzie pracuje jako tkacz. Mimo kłopotów materialnych, które nastręczało utrzymanie licznej rodziny, mimo protestów żony, która chciała mieć męża w domu, przy dzieciach, Łaski nawiązuje kontakt z pabianickimi działaczami III „Proletariatu”, a następnie w r. 1901 wstępuje w jego szeregi. Od tego czasu życie jego zaczyna wypełniać, poza fabryką i domem, partia, której poświęca coraz więcej czasu i myśli.

Proletariackie środowisko Pabianic, w którym Łaski zdobywał wiedzę polityczną, było środowiskiem nadzwyczaj prężnym i dynamicznym. Tutaj w roku 1863 działał już Komitet Robotniczy „Proletariatu”, którego członkowie organizowali w latach późniejszych pierwsze kasy oporu. Ideowym przywódcą tych poczynań był pracujący w Łodzi Tomasz Rychliński, noszący pseudonim „Dziadek”. Po przejściowym osłabieniu ruchu na skutek aresztowań w r. 1898 z rozbitych grup robotniczych powstaje w Pabianicach koło PPS. Aktyw tego koła stanowili byli działacze „Proletariatu”: Jan Karczewski – „Lisek”, Adam Przybylski – „Andrzej”, Walenty Zawadzki, Stefan Lenartowski i Adam Pietrzak – „Ksawery”.

Wspomniani działacze organizowali walkę ekonomiczna i polityczną proletariatu Pabianic. Dnia 13 I 1898 roku, po wydaniu prawa określającego dzień roboczy na 11,5 godziny, wybuchł w fabryce Endera strajk. Robotnicy nie chcieli zgodzić się na obniżkę płac w związku ze skróceniem dnia roboczego. Przez dwa tygodnie nie przyjmowali wypłaty, aż wreszcie fabrykant ustąpił. W listopadzie 1899 roku nowy strajk ogarnął fabryki „Kruschego i Endera” i „Kindlera”. Miał on także tło ekonomiczne. Strajk został przegrany, nie zraziło to jednak pabianickich robotników, którzy w listopadzie 1900 roku przystępują do ogólnego strajku ekonomicznego, tym razem bezwzględnie stłumionego przez władze carskie.

Represje dotknęły przyjaciół Łaskiego. Aresztowano wówczas Józefa Laurera, nielegalnego delegata fabryki „Krusche i Ender”, Józefa Koziroga – członka milicji technicznej, Antoniego Kamerdyniaka, Antoniego Rakowskiego, Hipolita Miłowskiego, Helenę Witkowską i wielu innych. Aresztowanych czekały więzienia i zesłania syberyjskie. Represje jednak wzmogły tylko ducha walki, szczególnie u młodych działaczy partyjnych. W roku 1903 z inicjatywy Józefa Feliksińskiego, Stanisława Rakowskiego i Tomasza Grelusa powstaje w pabianickiej PPS tzw. Komitet Młodych, zamieniony wkrótce na Komitet Partyjny. Komitet ten rozpoczął ożywioną działalność organizacyjno-polityczną, tworząc liczne kola fabryczne, organizując szeroki kolportaż bibuły, a następnie przygotowując drużyny bojowe. W tym to okresie do partii wstąpił Paweł Łaski (pseudonim „Roztropek” – „Gwóźdź”), stając się wkrótce aktywnym członkiem jej Komitetu. Niedługo po nim do organizacji pabianickiej PPS przyjęta zostaje młodziutka, 15-letnia Stanisława Kącka (pseudonim „Ewa”), której zadaniem staje się transport bibuły i broni. W roku 1904 w lasku karolewskim na tajnym zebraniu partyjnym dochodzi do przypadkowego spotkania młodziutkiej „Ewy” z trzydziestoletnim „Roztropkiem”. Oboje później będą wspominali ten dzień, kiedy to „Roztropek”, widząc bezradne próby czynione przez „Ewę” w celu przebycia szerokiego rowu leśnego, przeniósł ją nie zdając sobie sprawy z tego, że młoda dziewczyna stanie się za 25 lat jego drugą żoną.

Przebieg wypadków rewolucyjnych w Pabianicach był następujący: na wiadomość o mobilizacji do armii carskiej partie robotnicze zorganizowały 18 grudnia 1904 roku demonstrację antywojenną. Manifestacja, w której brali udział Łaski i Kącka, odbyła się wieczorem przy zapalonych pochodniach. Pochód demonstrantów liczący ponad 3 tysiące ludzi ruszył z rozwiniętymi sztandarami i transparentami sprzed szkoły powszechnej „Kruschego i Endera’ na ulicę Zamkową, a następnie ulicą Fabryczną dochodząc do ulicy Moniuszki. Gdy zaskoczony tym wydarzeniem naczelnik powiatu łaskiego Iwanow przybył z pułkiem piechoty, pochód był już rozwiązany.

Dnia 6 stycznia 1905 roku komitet Partyjny osłabiony aresztowaniami organizuje drugą demonstrację antywojenną. W okolicach kościoła ewangelickiego policja carska otworzyła ogień do manifestantów. Ofiarą strzelaniny padł robotnik Fiszel. Aresztowani zostali wybitni działacze Pabianic: Karol Sulej, Maria Karczewska i Aniela Furmańska.

Za przykładem Warszawy i Łodzi, objętych powszechnym strajkiem znamionującym początek rewolucji, do walki ponownie ruszyli robotnicy Pabianic. Dnia 30 stycznia 1905 roku stanęły wszystkie fabryki pabianickie. Robotnicy zebrali się w dużej sali „Ujeżdżalni”, która została potem otoczona przez wojsko. Na wiec w asyście policjantów przybył Iwanow. Wiecujący robotnicy nie przelękli się siły. Jednomyślnie zaakceptowali projekt rezolucji zgłoszonej przez Tomasza Grelusa, domagającej się radykalnej poprawy warunków ekonomicznych, swobód demokratycznych oraz solidaryzującej się z walką robotników całego ówczesnego imperium carów. Wiec wywarł piorunujące wrażenie na mieszkańcach miasta. Wobec odrzucenia postulatów robotniczych strajk kontynuowano, nadając mu coraz bardziej polityczny charakter.

W czasie jego trwania Kozacy w fabryce Kindlera zabili robotnika Michała Wojasa. W styczniu i lutym 1905 r. trwał w Pabianicach strajk szkolny. Czołową rolę w jego organizacji odegrali uczniowie naszej „Handlówki”. Pod koniec lutego1905 roku znowu Pabianice dają znać o sobie nową zbrojną manifestacją organizowaną dla zmylenia policji na przedmieściach miasta. Z rozwiniętymi sztandarami pochód robotniczy przeszedł ulicami: Kościuszki, Zamkową aż do „Ujeżdżalni”, gdzie nastąpiło starcie z dragonami.

Paweł Łaski brał udział we wspomnianych walkach. Później jako członek Organizacji Bojowej w obronie bohaterskich powstańców Łodzi organizuje w Rudzie pabianickiej barykady dla powstrzymania oddziału Kozaków idących w kierunku Łodzi w celu stłumienia powstania.

Szczególnie wiele energii poświęca on walce z nacjonalizmem klerykalno-endeckim. Jego bojówka tępiła bezlitośnie chuliganów usiłujących organizować pogromy ludności żydowskiej Pabianic. W sierpniu 1905 roku, gdy syreny fabryczne znowu wezwały robotników do walki, tj. do politycznego strajku protestacyjnego skierowanego przeciwko armii carskiej, wśród strajkujących znalazł się też Łaski. Zajmował się on działalnością przygotowawczą do nowego strajku powszechnego, który wybuchł w Pabianicach 29 października 1905 roku. W związku ze wspomnianymi wydarzeniami niech mi wolno będzie na pochwałę naszej szkoły powołać się na źródła carskie, które donosiły m. in: (17) 30 X i (18) 31 X 1905 demonstracja z czerwonymi sztandarami w Pabianicach, duża rola organizatorska uczniów szkół handlowych.

Strajki i demonstracje trwały przez cały listopad 1905 r. Doprowadziły one do utworzenia złożonego z przedstawicieli partii robotniczych „Komitetu Obywatelskiego”, który dyktował władzom normy postępowania. Fakt ten najdobitniej świadczy o sile rewolucyjnego ruchu proletariatu Pabianic.

W roku 1906 działalność Łaskiego koncentruje się w Organizacji Bojowej. Jako instruktor „piątki”, do której należeli: Stanisław Kałużny, Józef Drobniewski, Bolesław Żabicki i Józef Henczel, kierują oni akcją wymierzoną przeciwko wyborom do Dumy carskiej (chodziło o przekształcenie bojkotu biernego w bojkot aktywny), a następnie organizuje zamach na biuro paszportowe w Widzewie. Dnia 26 marca 1906 roku zostaje aresztowany i osadzony w więzieniu. Dzięki wysiłkom towarzyszy udaje mu się uzyskać chwilowe zwolnienie za kaucją. W roku 1907 jest ponownie aresztowany i przesłany do X Pawilonu Cytadeli Warszawskiej. Sąd skazuje go za działalność rewolucyjną na karę śmierci, zamienioną następnie na 4 lata katorgi i wieczne zesłanie na Syberię. Rok później los Łaskiego podziela jego towarzysz walki Antoni Kącki – „Czerwony”, brat towarzyszki „Ewy” (dzisiaj zasłużony działacz Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Czkałowska w Tadżyckiej Republice Radzieckiej) oraz inni robotnicy Pabianic, jak Edmund Michalski, Józef Kapuściński, Władysław Lewicki, Józef Koziróg, Józef Feliksiński, Antoni Radkowski i wielu innych.

Warto zaznaczyć, że po rozłamie w PPS, który w Pabianicach nastąpił w grudniu 1906 roku, olbrzymia większość organizacji PPS ( w tym Paweł Łaski) zgłasza akces do PPS-Lewicy. Na czele nowego komitetu PPS-Lewicy stanęli: Antoni Kącki „Czerwony”, Edward Michalski „Czworooki” (profesor „Handlówki”), Józef Przybylski „Zagłoba”. Jednym z członków Komitetu był Narcyz Gryzel, zamordowany bez sądu przez policmajstra Jonina. Ten ohydny mord wywołał powszechne oburzenie i odbił się głośnym echem w Dumie carskiej. Nowy okres był bardzo trudny dla partii ze względu na nieustanne aresztowania jej członków. W tym czasie działalność partyjna skoncentrowała się na pracy ekonomiczno-oświatowej. W okresie 1906-1907 Władysław Michalski organizował w naszej szkole wykłady dla robotników z dziedziny ekonomii, historii, przyrodoznawstwa. Członkowie PPS-Lewicy brali aktywny udział w pracach Pabianickiego Towarzystwa Naukowego, rozwijającego szeroką działalność kulturalno-społeczną, w ruchu spółdzielczości społemowskiej oraz w Polskim Stowarzyszeniu Równouprawnienia Kobiet. Na odczyty organizowane przez wspomniane placówki przyjeżdżał do Pabianic m. in. wybitny polski socjolog, profesor Ludwik Krzywicki.

W okresie kryzysu w przemyśle włókienniczym (r. 1912 i pierwsza polowa 1913) partia wiele miejsca poświęcała organizowaniu pomocy dla bezrobotnych, co stało się szczególnie aktualne w latach wojny światowej.

Rodzina Pawła Łaskiego znajduje ssię wówczas w skrajnej nędzy. Stąd większość jej dorosłych członków zmuszona była emigrować na roboty sezonowe do Niemiec.

W muzeum w Pabianicach można dzisiaj zobaczyć kajdany, którymi był skuty Paweł Łaski podczas pobytu na katordze w guberni archangielskiej. Kajdany te są symbolem cierpień ponad 30 bojowników rewolucji 1905-1906 roku w Pabianicach skazanych na katorgę i więzienie. Rewolucja lutowa przyniosła im wolność. Łaski, mimo choroby proletariackiej – gruźlicy, jaka pozostała mu po ciężkich przejściach, bierze aktywny udział w Rewolucji Październikowej. W walkach jest lekko ranny. Później organizuje w Irkucku tkalnię, w której pracuje do 1920 roku.

W Pabianicach tymczasem po styczniowych wyborach samorządowych w 1917 roku oraz strajku powszechnym z 18 lutego 1918 roku skierowanym przeciwko okupacji niemieckiej rosły nadzieje na wyzwolenie narodowe i społeczne. Dnia 10 listopada 1918 roku została zwołana konferencja przedstawicieli partii robotniczych, związków zawodowych i Robotniczego Stowarzyszenia Oświatowego „Światło” pod przewodnictwem Stanisława Wojtaszka. Konferencja powołała Radę Delegatów Robotniczych m. Pabianic, która przy współudziale POW i harcerzy rozbroiła żołnierzy i żandarmów niemieckich, powołała własną milicję ludową i objęła całkowitą władzę nad miastem. Później władza ta przy sprzeciwie działaczy SDKPiL przekazana została Radzie Miejskiej, do której wybory odbyły się w lutym 1919 roku, przynosząc duży sukces PPS. Robotnicy jednak czuli się zawiedzeni. Entuzjazm pierwszych dni niepodległości minął szybko. Codzienne życie związane z bezrobociem, rosnącą inflacją i ogonkami, wojna 1920 roku – wszystko to niosło rozczarowanie. Wpływy PPS gwałtownie spadały. Do takich Pabianic wraca w roku 1920 Łaski.

Rodzina ma do niego żal, ponieważ zmuszona była przez długie lata sama walczyć o chleb. Starzy towarzysze, przyjaciele nie podzielają jego radykalnych poglądów przywiezionych z Rosji radzieckiej. Łaski nie kapituluje jednak i po wielu sporach i dyskusjach organizuje w Pabianicach w r. 1924 wraz z Hillem i Kapitułką Niezależną Socjalistyczną Partię Pracy, do której zgłaszają akces lewicowi pepesowcy. Starzy przyjaciele odgradzają się od niego. W kwietniu 1925 roku w związku z wyborami do Rady Miejskiej wydają odezwę mającą zdyskredytować Łaskiego w opinii robotników jako ”agenta fabrykantów”. Odezwę tę podpisali: Antoni Szczerkowski, Karol Sulej, Władysław Raszpla, Józef Feliksiński, Julian Kraj. Nie zraża to Łaskiego. Który współpracuje z komunistami, organizując z nimi wspólne strajki i demonstracje. W mieszkaniu jego częstymi gośćmi są członkowie Komunistycznej Partii Polski : Furmański, Rutkowski, Rakowski i Wajerowicz.

Wolny czas całkowicie poświęca pracy społecznej. W latach 1925-1937 jest członkiem Rady Miejskiej Pabianic, poza tym pracuje aktywnie w Klasowym Związku Zawodowym Włókniarzy oraz w Stowarzyszeniu Byłych Więźniów Politycznych jako przewodniczący oddziału pabianickiego. W roku 1930 rozwodzi się ze swoją pierwsza żoną , a następnie wobec trudności zawarcia nowego legalnego związku małżeńskiego , spowodowanych stanem ówczesnego prawa, zawiera przed władzami partyjnymi nowy związek ze Stanisławą Abramowską „Ewą”, byłą „technikierką” Organizacji Bojowej (obecnie członkinią PZPR). W tej nowej rodzinie na świat przychodzi Dzidek.

Wspomina on ojca rozczulonego do łez wierszami i pieśniami rewolucyjnymi deklamowanymi przez syna podczas akademii robotniczych. Wspomina ojca, który wraz z matką w roku 1937 wziął go na demonstrację robotniczą do Łodzi, gdzie defilowali razem z podniesionymi pięściami, a później kryli się po bramach przed granatową policją i sikawkami strażaków.

Dnia 11 grudnia 1937 roku zmarł Paweł Łaski. Brać robotnicza tłumnie przybyła na jego pogrzeb, by oddać mu ostatni hołd. Gdy kondukt pogrzebowy przechodził obok fabryki „Kruschego i Endera”, w której Łaski był niegdyś delegatem robotniczym, odezwały się żałośnie syreny. Czerwone Pabianice żegnały swego syna. Pamięć o nim żyła w naszych sercach wtedy, gdy w r. 1948-1949 rewolucjonizowaliśmy życie w „Handlówce”, żyje i dzisiaj, kiedy zaliczają już nas do „zetempowskich weteranów”.


Antoni Kołodziej

Antoni Kołodziej urodził się 23.02.1910 r. w Pabianicach, zmarł 22.01.1986 r. w Gdyni. Był m. in. marynarzem, pisarzem i posłem na Sejm Ustawodawczy w latach 1947-1952.

W latach 1931-1932 odbywał służbę wojskową, od 1934 r. pływał na morzu. W 1935 r. wstąpił do Związku Zawodowego Transportowców. Delegat związkowy załóg statków handlowych, kolporter prasy komunistycznej. Od 1943 sekretarz Centralnego Związku Morskiego. 28 czerwca 1945 został posłem do Krajowej Rady Narodowej, uczestnik prac Komisji Morskiej KRN, delegat na I Zjazd Polskiej Partii Robotniczej w grudniu 1945. Od stycznia 1947 poseł na Sejm Ustawodawczy z okręgu Gdynia. Od 1950 zastępca kierownika Centralnej Rady Związków Zawodowych (CRZZ), od 1951 wicedyrektor departamentu Ministerstwa Żeglugi. Od roku 1956 pracował na polskich statkach handlowych, jako oficer pokładowy. W 1968 r. przeszedł na rentę. Autor opowiadań i wspomnień, m.in. „Takie były początki”, „Lewo na burt”, „PPR organizatorem ruchu zawodowego w latach okupacji”. Odznaczony m. in. Orderem Sztandaru Pracy II klasy.

W czerwcu 1945 roku uczestniczył w tzw. Konferencji Moskiewskiej dotyczącej umocnienia władzy w Polsce. O udziale pabianiczanina w spotkaniu zadecydował Józef Stalin. Komisja obradował w tym samym czasie, kiedy toczył się w Moskwie proces 16 przywódców Polskiego Państwa Podziemnego.

W artykule „Polska w kleszczach Stalina” znajdującym się na stronie – dziennikpolski24.pl czytamy: Ale już 20 maja 1945 r. Truman złożył Stalinowi propozycję zajęcia się wszelkimi problemami w stosunkach sowiecko-amerykańskich. Do nich prezydent Stanów Zjednoczonych zaliczył też sprawę rządu polskiego. Stalin skwapliwie przyjął ofertę Trumana, odpowiadając jeszcze tego samego dnia. Truman wysłał do Moskwy Harry’ego Hopkinsa, swojego specjalnego wysłannika oraz Averella Harrimana, ambasadora USA w ZSRR.

Hopkins spotkał się ze Stalinem pięciokrotnie, pomiędzy 26 maja a 6 czerwca. Podczas czterech z tych spotkań zajmowano się sprawą rządu polskiego. Podstawową kwestią było, to kto z Polaków ma uczestniczyć w konsultacjach nad powołaniem gabinetu. Uzgodniono w końcu, że do Moskwy będą mogli przybyć z Londynu Mikołajczyk, Grabski lub Jan Stańczyk (członek PPS, minister pracy w latach 1939-1944, w latach 1949-1953 kierował ZUS) oraz proponowany przez Sowietów Antoni Kołodziej, sympatyzujący z komunistami działacz związku zawodowego marynarzy polskich w Wielkiej Brytanii. Z kraju postanowiono zaprosić Wincentego Witosa (dwukrotny premier w II RP) lub Adama Sapiehę (metropolita krakowski), Zygmunta Żuławskiego (jeden z przywódców prawicowego odłamu PPS), prof. Stanisława Kutrzebę (prawnik z UJ, prezes Polskiej Akademii Umiejętności w latach 1938-1946), Henryka Kołodziejskiego (jeden z przywódców masonerii w Polsce, po wojnie przeszedł na stronę komunistów) i prof. Adama Krzyżanowskiego (ekonomista i historyk z UJ, związany z obozem Piłsudskiego, od 1946 do 1952 r. prezes PAU).

Tę listę, ułożoną przez Stalina, Harrimana i Hopkinsa, przesłano 1 czerwca 1945 r. do Waszyngtonu i Londynu. Truman i Churchill zaakceptowali ją, chociaż ten ostatni z pewnymi zastrzeżeniami. Mikołajczyk miał natomiast wiele wątpliwości. W końcu zgodził się, ale zaproponował, aby zaprosić do Moskwy dwóch przedstawicieli Stronnictwa Pracy – Karola Popiela (więzień brzeski, minister sprawiedliwości w latach 1941-1944) i księdza Jana Piwowarczyka, inicjatora powstania „Tygodnika Powszechnego” i jego pierwszego redaktora naczelnego, oraz Wojciecha Trąmpczyńskiego (marszałek Sejmu i Senatu w II RP) ze Stronnictwa Narodowego, Stalin nie zgodził się na zastąpienie Kołodzieja przez Popiela i sprzeciwił się udziałowi Trąmpczyńskiego. Na spotkanie zaproszenia nie otrzymali również Sapieha i Piwowarczyk.

Historycy są zgodni, że generalissimus wygrał to „rozdanie”. Poszedł jedynie na niewielkie ustępstwa w sprawach personalnych. Hopkinsowi natomiast powiedział, że uczynił „znaczne koncesje” na rzecz Stanów Zjednoczonych, wycofując zastrzeżenia wobec kandydatur Witosa, Żuławskiego, Stańczyka i Mikołajczyka.

Przyjęto stalinowską interpretację uchwał jałtańskich i nie powołano nowego rządu lecz poszerzono nieco skład rządu dotychczasowego zmieniając jego nazwę na Rząd Jedności Narodowej. Z Polski do Moskwy na wspomnianą konferencję przyjechali także: B. Bierut, E. Osóbka-Morawski, W. Gomułka, W. Kowalski, S. Bańczyk, S. Szwalbe, W. Kiernik (w miejsce chorego Witosa).

W 29 numerze Życia Pabianic z 1970 roku pojawił się wybitnie propagandowy materiał zatytułowany „O pabianiczaninie, który paktował ze Stalinem, Churchillem i Mikołajczykiem”.

Nazywał się Antoni Kołodziej. Urodził się w Pabianicach sześćdziesiąt lat temu i tu w Pabianicach zarabiał na robociarski chleb nim poniosło go do Gdyni, gdzie zakochał się w morzu.

Kiedy przyszła wojna, pływał pod rodzimą i pod angielską banderą po wielu morzach i oceanach. Został sekretarzem Polskiego Związku Marynarzy w Anglii, a od roku 1943 stał się aktywnym działaczem organizacji „Jedność i Czyn”.

Przypadło mu w udziale w tzw. misji dobrej woli reprezentować Polonię zachodnią, kiedy wyłoniły się przeszkody w utworzeniu Rządu Jedności Narodowej…

Konsultacje te odbywały się w czerwcu 1945 roku w Moskwie. A zaczęło się to tak: Wielka Trójka nie mogła sobie poradzić z tzw. problemem polskim. Mimo wielu koncesji oferowanych przez przywódców PKWN premierowi emigracyjnego rządu polskiego w Wielkiej Brytanii – Mikołajczykowi, dla polskich strategów politycznych znad Tamizy było to za mało. Polska emigracja zachodnia usiłowała zmajoryzować PKWN, wmanewrować działaczy lewicy krajowej w pozycję mniejszościową. W tym celu szukała mecenasów to w osobie prezydenta Trumana, to w osobie brytyjskiego premiera Churchilla, nawiązując do doświadczeń I wojny światowej, kiedy to alianci zachodni i działająca z ich ramienia Rada Ambasadorów decydowała o wewnętrznych sprawach Polski i o układach personalnych w polskich władzach państwowych.

Tej mikołajczykowskiej koncepcji przetargów międzynarodowych o sprawę polska, jej rozwiązaniu politycznemu oraz personalnemu, sprzeciwiła się jedynie delegacja PKWN. Szczególnie energicznie domagał się załatwienia spraw polskich przez samych Polaków Władysław Gomułka. Delegacji polskiej udało się uzyskać także ze strony Związku Radzieckiego uznanie zasady, że ani W. Brytania czy USA, ani Związek Radziecki nie będą ingerować w sprawy tak wewnętrzne, jak ukonstytuowanie się ostatecznych władz państwowych, tj. Rządu Jedności Narodowej w miejsce Rządu Tymczasowego. Polacy mieli dogadać się między sobą.

Przed tym stanowiskiem musiał ugiąć się również Winston Churchill, który 16 czerwca 1945 r. specjalnym pismem stwierdził, iż Wielka Trójka zaprasza Antoniego Kołodzieja – jako przedstawiciela lewicy polskiej w Anglii – na rozmowy konsultacyjne do Moskwy. Pojechał więc Antoni Kołodziej wraz z Mikołajczykiem i Stańczykiem do stolicy ZSRR.

Rozmowy w szerszym składzie nie dawały efektów. Mikołajczyk i Stańczyk stawiali żądania ultymatywne, domagali się priorytetu dla orientacji prolondyńskiej. Wreszcie Stanisław Szwalbe zawołał:

- Towarzyszu Kołodziej, zabierzcie glos, widzicie przecież, co się tutaj dzieje! Jeżeli nie dojdziemy do porozumienia, konsultacje zostaną zerwane.

- Powiedziałem, że na powołanie rządu czeka nie tylko zagranica, jak to wskazuje pan Mikołajczyk, ale przede wszystkim kraj, który pragnie zabrać się do porządkowania swoich własnych spraw. Obiekcje pana Mikołajczyka nie mogą stanąć na przeszkodzie! – wspominał osobiście ten moment Antoni Kołodziej.

Sytuacja ulegała jednak nadal naprężeniu. Wreszcie „misja dobrej woli” upoważniła trzyosobowy zespół: Gomułka, Kiernik i Szwalbe, do podjęcia ostatecznej próby wypracowania konstruktywnych propozycji. Po dwudziestoczterogodzinnych naradach porozumienie zostało wreszcie osiągnięte. Premierem Rządu Jedności został Osóbka-Morawski, wicepremierami: Gomułka i Mikołajczyk; Stańczykowi powierzono ministerstwo pracy i opieki społecznej. Kiernikowi ministerstwo administracji, Kowalskiemu – kultury. Wycechowi – oświatę, resztę resortów obsadzono członkami tzw. rządu lubelskiego.

Następnego dnia zawiadomiono przedstawicieli mocarstw o treści porozumienia. 23 czerwca, konsultantów przyjął Stalin. 26 czerwca ambasador Harriman spotkał się z polskimi delegatami; oświadczył on, że z polecenia prezydenta Stanów Zjednoczonych ma nie tylko przyjąć do wiadomości fakt powstania rządu polskiego, lecz również zasięgnąć osobistej opinii wszystkich polskich konsultantów.

Z delegatami Kraju zgadzał się w swoich poglądach co do Rządu Jedności Narodowej jeden przedstawiciel Polonii zachodniej, pabianiczanin – Antoni Kołodziej.

Mikołajczyk podkreślał dalej swoje odrębne stanowisko. Ten, jednak już teraz, odosobniony glos rezerwy nie mógł, ku ubolewaniu niedoszłego premiera, zaważyć na zaistniałych faktach historycznych. Po raz pierwszy w nowożytnej historii Polacy załatwili swoje sprawy wewnętrzne bez obcych reżyserów.

Jeden z bohaterów tych, o wiele trudniejszych niż by się zdawało, dni narodzin władzy ludowej w Polsce – Antoni Kołodziej – niemal prosto z konferencji u ambasadora Harrimana wrócił przez Warszawę do Londynu, gdzie na studiach przebywał jego syn, a gdzie on sam zająć się miał organizacją powrotu całej polskiej marynarki handlowej z Zachodu do kraju.

W roku 1946, po zakończeniu wspomnianej akcji Antoni Kołodziej powrócił do Polski.

Bylibyśmy ciekawi (i zapewne nie tylko my) dalszych losów byłego prezesa polskich marynarzy w Anglii. Może w trafieniu na ślad pomoże nam ktoś z przyjaciół, rodziny Antoniego Kołodzieja? …

W książce „Lewo na burt” (1978) A. Kołodziej podaje wiele szczegółowych informacji o sobie. Od maja 1942 roku był członkiem Zarządu Centralnej Sekcji Morskiej Związku Zawodowego Transportowców w Londynie, a od grudnia 1942 sekretarzem zarządu związku . W 1943 roku wstąpił do komunistycznej organizacji „Jedność i Czyn”, współpracując z jej wydawnictwem.

Kołodziej wspomina: Na statki, do załóg, przenikają wiadomości o usiłowaniach generała Sikorskiego, zmierzających do nawiązania przyjaznych stosunków ze Związkiem Radzieckim i zaciekle zwalczanych przez rząd emigracyjny oraz byłych reprezentantów wielkiego kapitału w Polsce. Wywołuje to głębokie niezadowolenie i ostre polemiki.

W połowie 1942 roku zadanie uporządkowania zawodowych spraw załóg przejmują marynarze z przedwojennej gdyńskiej lewicy związkowej (Związek Zawodowy Transportowców). Ich celem jest również ukształtowanie właściwego oblicza politycznego Związku Marynarzy na emigracji. Do zarządu związku wybierają Antoniego Kołodzieja. (…)

W tym czasie zaczyna wychodzić w Londynie polski periodyk pod zmieniającymi się tytułami: „Jedność i Czyn”, „Polska Demokratyczna”, „Trybuna”, „Polska Ludowa”. Można go nabyć w kioskach Liverpoolu, Manchesteru, Glasgow i Londynu wśród innych czasopism polskich, ukazujących się na emigracji. Marynarze szybko się orientują, że jest to organ przebywających w Anglii polskich komunistów. Adres redakcji: 34 Tedworth Square, SW3.

Kołodziej relacjonuje także przebieg swojej rozmowy z Janem Kwapińskim, emigracyjnym ministrem ds. przemysłu, handlu i żeglugi:

- Hm. Z towarzysza Kołodzieja niewierny Tomasz. Ale nie tylko to. Również mentor! Wobec tego proszę towarzysza Kołodzieja ze mną do saloniku obok, a towarzysze potraktują rezolucję, jak będą uważali za stosowne (rezolucja poparcia dla rządu polskiego w Londynie).

Mówiąc to czekał na mnie, aż się przecisnę spośród zebranych i razem udaliśmy się do pokoju przylegającego do Sali. Tu mi dopiero ostro spojrzał w oczy i cierpko zauważył:

- Wy mnie o pojmowaniu zasad demokratycznych nie pouczajcie! Jak załogi na statkach ustosunkowują się do spraw polski dzięki wam, też dobrze wiem. To my, PPS tu w Anglii zrobiliśmy was sekretarzem Związku Marynarzy i o tym pamiętajcie! Jeździcie po statkach, zarzucacie załogi „Wiadomościami Polskimi” z artykułem Pruszyńskiego, ze Stanów Zjednoczonych ściągacie „Przedwiośnie” Żeromskiego i zaśmiecacie ludziom głowy mądrościami grupki komunistów, oraz wydawaną w Sowietach „Wolną Polską”!

Teraz ja jemu zajrzałem głęboko w oczy i siląc się na spokój, powiedziałem:

- Towarzyszu ministrze, cała lewica związkowa nadal was szczerze szanuje. Nie chcielibyśmy jednak, aby załogi polskich statków handlowych znalazły się na manowcach polityki Raczkiewiczów, Sosnkowskich, Matuszewskich I Miedzińskich oraz żubrów kresowych. Przykro nam jest, doprawdy, towarzyszu ministrze, że PPS tu w Anglii przyłącza się do tego nurtu. Przecież załogi na statkach czytają nie tylko „Robotnika Polskiego” i „Dziennik Polski” – już rozsierdzony brnąłem dalej. – Czytają także prasę angielską i coś niecoś wiedzą, jak wyglądają sprawy polskie.

- I „Wolną Polskę” Wandy Wasilewskiej, i Bernarda Shawa o „Dwóch konstytucjach”, sowieckiej oraz angielskiej, również!

- Nie widzę w tym nic zdrożnego, towarzyszu ministrze – odparłem.

- Wy mi tu nie mędrkujcie – ofuknął mnie wyraźnie podrażniony. – Zaś od swoich politycznych doradców, komunistów z „Jedności i Czynu”, też lepiej trzymajcie się z daleka – zakończył ostrzegawczym tonem i wyszedł z pokoju, nie okazując bynajmniej zainteresowania tym co się dzieje z rezolucją.

A więc pierwsze zgrzyty – stwierdziłem w duchu – Co będzie dalej?

Skierowałem kroki do sali. Zaskoczony stwierdziłem, że jest pusta. Jakoś prędko się uwinęli z tymi podpisami – przebiegło mi przez myśl. Jak się później okazało, tylko paru podpisało rezolucję. Większość wymknęła się cichaczem.

A więc wiedzą wszystko – rozmyślałem, opuszczając budynek – o naszych kontaktach z „Jednością i Czynem”, jak i o tym, że na koszt Związku marynarzy zakupiłem sporo egzemplarzy „Wiadomości Polskich” z artykułem Pruszyńskiego i sprowadziłem ze Stanów kilkadziesiąt egzemplarzy „Przedwiośnia”. „Wolną Polską” już sami marynarze z lewicy związkowej kupowali na Great Russell Street, dokąd ich skierowałem.

Kwapiński ostrzega przed komunistami z „Jedności i Czynu” oraz z „Wolnej Polski”. Radzi trzymać się od nich z daleka. A na kim można się było oprzeć w działalności związkowej tutaj w Anglii? Na Cat-Mackiewiczu? Doboszyńskim? Bieleckim? Nowakowskim? Ciołkoszu? Dlatego też jeszcze przed Zjazdem postanowiłem połączyć taktykę naszej organizacji zawodowej z działalnością ludzi „Jedności i Czynu”.

Antoni Kołodziej nie poświęca zbyt wiele miejsca swojemu uczestnictwu w Konferencji Moskiewskiej, która wyznaczyła podwaliny władzy ludowej w kraju. Pisze krótko: Dnia 16 czerwca 1945 roku premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill, za pośrednictwem angielskiego Foreign Office, przekazuje mi w imieniu Wielkiej Trójki zaproszenie do Moskwy na konsultację z Polakami, zgodnie z uchwałami jałtańskimi, w sprawie powołania Polskiego Rządu Jedności Narodowej. Dnia 18 czerwca wylatuję brytyjskim samolotem z Londynu do Moskwy. Dnia 21 czerwca 1945 roku rozmowy zostały zakończone i zapadła uchwała o utworzeniu Polskiego Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej.

Antoni Kołodziej przyjechał do Pabianic na spotkanie z czytelnikami we wrześniu 1978 roku. W lokalnym tygodniku ukazał się artykuł Hanny Sumińskiej pt. „Pabianiczanin znad dalekich mórz…” przybliżający sylwetkę marynisty.

Na wizytówce, którą wręczył mi mój rozmówca , pisało lakonicznie: Antoni Kołodziej. Oficer pokładowy PMH. Pisarz-marynista. Ale wizytówkę dostałam później, kiedy poznałam go już osobiście, dzięki uprzejmości dyrektora Miejskiej Biblioteki Publicznej – Barbary Lubińskiej –Zielińskiej, która tego ciekawego człowieka zaprosiła na spotkanie z okazji Pabianickich Dni Kultury, ale wcześniej nas umówiła na spotkanie.

Antoni Kołodziej, rdzenny, albo lepiej – jak sam mówi – „rasowy” pabianiczanin, to człowiek o niebanalnej biografii i niebywale ciekawej drodze życiowej, którą przeszedł, co przecież nie każdemu jest dane. Urodzony oczywiście w Pabianicach – w 1910 roku – pochodzi z niezamożnej, typowo robotniczej rodziny. Zaraz po ukończeniu szkoły powszechnej w Pabianicach (obecnie Szkoła Podstawowa nr 6) jako kilkunastoletni chłopak próbował różnych zawodów. Był stolarzem budowlanym, murarzem, włókniarzem. Zmuszała go do tego sytuacja rodzinna i warunki materialne. Politycznego rozumowania oraz działalności społecznej uczył się w owym czasie w Towarzystwie Uniwersytetów Robotniczych.

Jak tylko ukończył 18 lat, a był to wówczas rok 1928 – opuścił Pabianice i pojechał do Gdyni z mocnym postanowieniem i szczerym pragnieniem zostania marynarzem floty handlowej. Udało się, ale dopiero później. Najpierw przeszedł ciężką szkołę życia na morzu. Na polskich i zagranicznych statkach handlowych pełnił różne funkcje: był chłopakiem okrętowym, palaczem, cieślą kabinowym, marynarzem i stewardem. W latach 1932-1933 odbył służbę wojskową w artylerii ciężkiej w Łodzi i na terenie Torunia.

Wybuch drugiej wojny światowej zastał go w Recife (Brazylia), jako członka polskiego pasażerskiego statku m/s „Chrobry”. W kilka miesięcy później przybył – w wojennym konwoju morskim aliantów – do Southampton (Anglia), a 12 grudnia 1939 roku został zwolniony z „Chrobrego” za kierowanie głodówką załogi, protestującej przeciwko decyzji obcięcia połowy dotychczasowych poborów marynarzom, podjętej przez armatorów.

W początkach 1940 roku Antoni Kołodziej podejmuje pracę na angielskich statkach handlowych „Mill Hill”, „John Hopkins”, „Sea Pooll” i „ Joanis Embiricos”. Jest tam starszym marynarzem, palaczem, smarownikiem maszynowym. W angielskich konwojach morskich pływał do końca tego roku, a już w następnym – 1941 – wraca na polskie statki handlowe, między innymi na „Morską Falę” i „Kościuszkę”. Pech chciał, że niedługo potem ciężko zachorował, został oddany do szpitala w Durbanie (Południowa Afryka) i przebywał tam kilka miesięcy. Po wyleczeniu natychmiast przybywa do Anglii i zostaje skierowany do rezerwy Polskiej Marynarki Handlowej w Liverpoolu, w każdej chwili gotowy do podjęcia służby na statkach handlowych w konwojach morskich.

W 1942 roku marynarze PHM z konwojów morskich wybierają go – na zebraniu w Liverpoolu – na członka zarządu Związku Zawodowego Marynarzy RP, który jest afiliowany przez International Transport Federation. Pragną, aby właśnie on czuwał nad ich sprawami zawodowymi. Już niedługo zostaje sekretarzem tego związku oraz nawiązuje łączność organizacyjną z lewicową organizacją partyjną z Anglii, występującą pod nazwą „Jedność i Czyn”. W latach 1942-46 jest nadal sekretarzem Związku Zawodowego Marynarzy PHM w Anglii, redaktorem obszernych, comiesięcznych informacyjnych biuletynów związku do załóg, a także redaktorem „Głosu Marynarza”. W połowie 1943 roku wchodzi do egzekutywy partyjnej „Jedności i Czynu”.

Dokładniej 27 stycznia 1945 roku zarząd Związku Marynarzy, którym kieruje politycznie, zgłasza swój akces do Tymczasowej Centralnej Komisji Związków Zawodowych w Polsce, na pierwszym organizacyjnym Kongresie Światowej Federacji Związków Zawodowych, który odbywa się w Londynie. 16 czerwca tegoż roku tzw. Komisja Dobrych Usług, w imieniu Wielkiej Trójki Mocarstw – Związku Radzieckiego, Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii – zaprasza Antoniego Kołodzieja do Moskwy, razem z J. stańczykiem i St. Mikołajczykiem, aby – zgodnie z uchwałami jałtańskimi – wzięli udział w konsultacjach, celem utworzenia Tymczasowego Polskiego Rządu Jedności Narodowej, co też pod koniec czerwca następuje.

W lipcu 1945 roku w Warszawie zostaje wybrany posłem do Krajowej Rady Narodowej. W sierpniu wraca do Anglii, gdzie obejmuje kierowanie Związkiem Marynarzy jako jego sekretarz i wraz z nowym ministrem żeglugi dr. Stefanem Jędrychowskim oraz kuratorem Polskiej Marynarki Handlowej – dyr. M. Pliniuszem – organizuje powrót polskich statków handlowych do kraju. Ten chwalebny, powojenny powrót polskich statków handlowych rozpoczyna – 21 września 1945 roku – m/ „Kraków”, a kończą - na przełomie kwietnia i maja 1947 roku – m/s „Batory” i m/s „Lech”.

W czerwcu 1946 roku Antoni Kołodziej wraca do kraju na stałe. W latach 1946-1952 jest posłem do Krajowej Rady Narodowej, a następnie - posłem Sejmu ustawodawczego PRL oraz przewodniczącym Okręgowej Komisji Związków Zawodowych w Gdańsku i Szczecinie, jak również zastępcą kierownika Wydziału Łączności Zagranicznej CRZZ. W 1951 roku kończy dwuletnie studia zaoczne w katedrze materializmu dialektycznego i ekonomii politycznej Centralnej Szkoły Partyjnej w Warszawie. Przez okres lat 1951-56 pracuje w resorcie żeglugi, jako dyrektor departamentu, a później w PP „Żegluga na Wiśle”.

W połowie 1956 roku podejmuje z powrotem pracę na statkach PMH, w charakterze oficera pokładowego. W tym samym czasie – jako ekstern – zdaje egzamin na uzyskanie dyplomu porucznika żeglugi małej oraz wielkiej PMH.

Swoją działalność literacką rozpoczyna w 1959 roku. Publikuje wtedy wspomnienia i opowiadania w „Morzu”, „Tygodniku Morskim”, „Trybunie Ludu”, „Horyzoncie” i „Panoramie Północy”. W trzy lata później bierze udział w konkursie literackim zorganizowanym przez Oddział Związku Literatów polskich i Zarząd Okręgowy Związku Zawodowego Marynarzy i Portowców w Szczecinie. W konkursie tym zwycięża. Otrzymuje pierwsza i drugą nagrodę oraz wyróżnienie za nowelki: „Mill Water”, „Rochu” i „Walka klas”.

W 1964 roku Wydawnictwo Morskie drukuje pierwszą jego książkę marynistyczną pt. „Ich Trzydziestu Sześciu”, która do chwili obecnej ma już trzy wydania, a jej treścią są losy załogi jednego ze statków handlowych, który tragicznych okolicznościach zatonął wraz z 36 ludźmi.

W rok później Polskie Linie Oceaniczne w Gdyni, ogłaszają konkurs na opowiadanie marynistyczne. Antoni Kołodziej bierze w nim udział i otrzymuje znów pierwsza nagrodę za nowelę „Hamet”, będącą opowieścią o losach i życiu Marokańczyka, który został zaangażowany na polski statek i tak dalece zżył się z Polakami i naszym krajem, że pozostał w na stałe. W kolejnym konkursie – urządzonym przez Zarząd Główny Związku Zawodowego Marynarzy i Portowców w 1968 roku – Antoni Kołodziej znów otrzymuje czołową nagrodę za opowiadanie „Kongres”, które jest jego osobistym wspomnieniem.

Z kolei nie tak dawno Instytut Wydawniczy CRZZ oddał czytelnikom do rąk drugą obszerną, wspomnieniową powieść dokumentarną Antoniego Kołodzieja pt. „Lewo na burt!”. Kiedy pytam mojego rozmówcę, co aktualnie ma na warsztacie, mówi, że pracuje nad czterema pozycjami marynistycznymi. Jedna z nich będzie swoistą autobiografią, druga – historią człowieka ze statku „Tobruk”, trzecia opowie czytelnikom o Marsylii, a czwarta … jest tajemnicą.

Czytelników zainteresuje zapewne, jak aktualnie wygląda życie Antoniego Kołodzieja. Wyjaśnimy więc, że od 10 lat jest na rencie z tytułu szczególnych zasług dla PRL. Dodajmy jeszcze do tej sylwetki informację, że Antoni Kołodziej jest członkiem PZPR od momentu jej powstania (od 1942 roku był członkiem PPR jeszcze w Anglii), że jest również kombatantem drugiej wojny światowej (pływał w konwojach morskich na statkach polskich i alianckich) oraz długoletnim działaczem Związku Zawodowego Marynarzy i Portowców.

Lista odznaczeń jakie posiada jest tak długa, że wręcz nie sposób wymienić ją w całości. Posiada bowiem p. Antoni kilka odznaczeń przyznanych mu w Anglii za szczególne zasługi na polu działalności społecznej, posiada mnóstwo honorowych odznak i dyplomów za działalność partyjną, społeczną i zawodową. Jest m.in. posiadaczem „Odznaki Grunwaldzkiej”, „Medalu Zwycięstwa i Wolności”, „Złotej Odznaki Honorowej Zw. Zaw. Marynarzy i Portowców”, Złotej Odznaki „Zasłużonego Pracownika Morza”, Honorowej Odznaki „Zasłużonego dla Ziemi Gdańskiej”, „Medalu XXX-lecia Polski Ludowej”. Medalu „Za Waszą Wolność i Naszą”, który szczególnie sobie ceni. W 1962 roku otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a w 1968 – „Sztandar Pracy Drugiej Klasy”.

Obecnie Antoni Kołodziej mieszka na stałe w Gdyni i liczne zajęcia oraz obowiązki społeczne nie pozwalają mu na częste wizyty w Pabianicach. Jest człowiekiem niezwykle sympatycznym, bezpośrednim, a co najważniejsze – potrafi fascynująco opowiadać o swoich podróżach, wrażeniach, spotkanych w swej życiowej wędrówce ludziach. Dobrze się stało, że został zaproszony do Miejskiej Biblioteki Publicznej i że 4 lub 6 września br. będziemy mogli spotkać się z nim na żywo i posłuchać jego ciekawych opowieści, jakimi z pewnością uraczy ten „wilk morski” swoich słuchaczy.

W okresie międzywojennym w Pabianicach bez pracy pozostawało każdego roku od 500 do 1500 robotników. W ich domach nieustannie „piszczała bieda”, to spośród nich wywodzili się radykalni działacze lewicowi. Młodsze osoby szukały zajęcia w innych częściach kraju. Antoni Kołodziej postanowił zostać marynarzem. O trudnych początkach pracy na statku wspomina w opowiadaniu „Oriental”.

Do dziś dnia, chociaż minęło już ponad czterdzieści lat, czuję na sobie jego szarozielone ślepia świdrujące mnie na wylot i widzę gębę wykrzywioną ironią.

Szybko się zaczęła moja znajomość z kapitanem s.s. „Oriental”, a jak się zakończyła…

Przez kilka dni z rzędu, po zamustrowaniu na „Oriental”, drżałem. Drżałem z oszołomienia, że pierwszy krok w mojej karierze marynarza miałem za sobą i drżałem z radości, że byłem nareszcie pełnoprawnym członkiem załogi tego najcudowniejszego, jak mi się wydawało, statku.

Jeżeli „Oriental” był w tym czasie dla mnie najcudowniejszym statkiem, to jego kapitan, Kolbe, był wcieleniem najokrutniejszej bestii, jaka moja zahukana wyobraźnia potrafiła wywołać przed oczy w bezsenne noce spędzone na tym statku.

Przeczułem w nim bestię i był nią. Pamiętam dobrze, jak mnie ironicznie świdrował swymi gałami, kiedy w niemieckim konsulacie w Gdańsku podpisywałem musterrolę (dokument zaliczający marynarza w poczet załogi). Ślepia jego pełne były iskier i złośliwego zadowolenia, gdy obserwował podniecenie wywołane sprzecznością uczuć, jakie mną miotały. A było to z jednej strony uczucie radości, że kończę nareszcie żywot młodego, wynędzniałego, z reguły głodnego i bez dachu nad głową chłopaka, z drugiej zaś – uczucie pewności, że to sen, z którego w każdej chwili za jakąś drobną przyczyną zostanę wyrwany, jak to zwykle bywa z przyjemnym śnie, i przebudzę się ogarnięty na nowo potworną rzeczywistością bezdomnego włóczęgostwa.

Że to nastąpi – byłem zupełnie pewny. Niejednokrotnie, śpiąc na nieczynnych wiślanych barkach lub w trzeciej klasie gdańskiego Dworca Głównego, przeżywałem tego rodzaju sny. (…)


Wzorcowe miasto socjalizmu

Pabianice były wzorcowym miastem socjalizmu. W 1966 r. otrzymały Order Sztandaru Pracy I klasy, a w 1968 r. na Placu Obrońców Stalingradu (obecnie Stary Rynek) został odsłonięty pomnik Bojowników o Wyzwolenie Społeczne i Narodowe. Praca stała się wartością najwyższą, mieszkańcy byli zatrudnieni na jedną, dwie, trzy i cztery zmiany. Przez długie lata pracowali także w soboty. Fabryka była drugim domem. Niemal każdy pabianiczanin był robotnikiem lub urzędnikiem fabrycznym. Jednak wciąż piszczała bieda. Ton życiu w mieście nadawała kadra inżynieryjno-techniczna oraz przedstawiciele aparatu partyjnego. Trwała ożywiona praca polityczna. Prawie w każdej rodzinie był przynajmniej jeden członek Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej (PZPR). Miasto szczyciło się bogatymi tradycjami rewolucyjnymi. Pabianiczanie współtworzyli międzynarodowy ruch komunistyczny. Płomień rewolucji rozdmuchiwali w Hiszpanii, Francji, Niemczech oraz w bezkresnym Kraju Rad. Pabianicom poświęcano apologetyczne teksty propagandowe - Andrzej Czerkawski, Tadeusz Jurga „Dla Ciebie Ojczyzno: miejscowości, powiaty i województwa odznaczone orderami państwowymi w 25-lecie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”, Warszawa 1970.

Historia Pabianic, jak utrzymują źródła archeologiczne, sięga X-XI wieku. Swój najświetniejszy okres miasto przeżywa w drugiej połowie XVI i na początku XVII wieku. Przebywa tu wtedy ponad 70 rzemieślników, a wśród nich liczni sukiennicy i płóciennicy. Pożar, epidemia, a przede wszystkim najazd szwedzki i i rekwizycje wojskowe przyczyniają się do upadku miasta, które ostatecznie rujnuje na początku XVIII wieku wojna północna.

Pomyślny dla Pabianic okres rozwoju następuje dopiero w wieku XIX, wraz z szybkim rozwojem przemysłu tekstylnego w Królestwie Polskim.

W latach 1823-1825 przybywają do miasta pierwsi tkacze, a już w dwadzieścia lat później Pabianice stają się jednym z największych ośrodków rodzącego się łódzkiego okręgu przemysłowego. Następują typowe dla rozwoju kapitalizmu procesy koncentracji przemysłu, co powoduje że drobni wytwórcy stają się robotnikami fabrycznymi. Proces ten nie przebiegał jednak w sposób łatwy. Zaostrzające się konflikty społeczne i polityczne, spotęgowane kryzysem 1861 roku, doprowadziły do rewolucyjnych wystąpień w miastach i wsiach łódzkiego okręgu przemysłowego m. in. w Pabianicach. Na wiosnę 1862 roku powstała w mieście organizacja rzemieślniczo-czeladnicza im. Garibaldiego. Dominowały w niej postulaty społeczne i bliżej niesprecyzowany program walki o niepodległość.

Mieszkańcy Pabianic biorą bardzo aktywny udział w przygotowaniach i przebiegu powstania styczniowego. Od 1862 roku działał tu Komitet Miejski, złożony głównie z tkaczy i czeladników tkackich. 28 stycznia 1863 roku do lasów rososzyckich wyruszył oddział powstańczy, po uprzednim zarekwirowaniu broni w siedzibie niemieckiego Towarzystwa Strzeleckiego. Za aktywny udział w powstaniu miasto było nękane kontrybucjami i innymi represjami ze strony władz carskich.

Po powstaniu styczniowym Pabianice wkroczyły na drogę wielkokapitalistycznych przemian. W 1874 roku powstaje spółka firmowa „Krusche-Ender”, rozwija się zakład Kindlera, spółka akcyjna braci Baruch. Wraz z rozwojem przemysłu rośnie liczebnie klasa robotnicza, rośnie także jej świadomość pod kierownictwem proletariackiej SDKPiL I PPS. Już w 1890 roku zastrajkowali po raz pierwszy robotnicy fabryki Krusche i Ender. W 1892 roku proletariat Pabianic poparł czynnie słynny bunt tkaczy łódzkich. W listopadzie 1900 roku włókniarze Pabianic przystąpili do wielkiego strajku okupacyjnego w fabrykach Kruschego i Endera oraz Kindlera.

W latach 1905-1907 klasa robotnicza i młodzież szkolna miasta zapisała się na trwale w pamiętnych wydarzeniach rewolucyjnych. Pabianice obok Łodzi odgrywały decydującą rolę w rewolucyjnych wypadkach na ziemi łódzkiej.

Robotnicy pabianiccy brali w 1905 roku udział w strajku styczniowo-lutowym, w obronie robotników łódzkich walczących na barykadach w słynnych dniach czerwcowych, uczestniczyli w powszechnym strajku październikowo-listopadowym i wielu innych wystąpieniach tego rewolucyjnego okresu.

W 1918 roku Polska odzyskuje niepodległość. Kwestie społeczne, przede wszystkim położenie klasy robotniczej, w dalszym ciągu pozostają nie rozwiązane.

Na początku grudnia 1918 roku odbyło się wspólne posiedzenie SDKPiL i PPS-Lewicy, na którym wybrano przedstawicieli na zjazd zjednoczeniowy w Warszawie. Pabianice reprezentowali: Antoni Kubera, Stanisław Cegiełka i Andrzej Marczewski. Po powrocie delegacji odbył się w Pabianicach wiec, na którym poinformowano robotników o powstaniu Komunistycznej Partii Robotniczej Polski. KPRP rozrastała się szybko. Antoni Kubera został pierwszym sekretarzem pabianickiej organizacji. Niedługo jednak pabianiccy komuniści mieli swobodę działania. Latem 1920 roku policja dokonała pierwszych poważnych aresztowań. Odtąd pabianicka organizacja KPRP, a następnie KPP, działała nielegalnie. Mimo trudnych warunków pracy KPP rozwijała aktywność, zdobywając zaufanie robotników. Najliczniejsze komórki KPP w Pabianicach istniały w zakładach Kruschego i Endera i w fabryce KIndlera.

Proletariat Pabianic czynnie uczestniczył w strajkach włókniarzy okręgu łódzkiego. W czerwcu 1929 roku, w pierwszym roku wielkiego kryzysu, miał miejsce strajk okupacyjny w zakładach Kruschego i Endera. Głównym jego organizatorem był komunista Tomasz Rutkowski („Bystry”). Po zakończeniu strajku został on wydalony z pracy. Wywołało to oburzenie robotników, którzy na znak protestu ponownie przystąpili do strajku. Kierownictwo zakładów wezwało policję; doszło do walki, w wyniku której kilka osób odniosło rany. Zajście to spotęgowało oburzenie w mieście. Przed fabryką gromadziły się tłumy, doszło do nowych starć z policja. Po parogodzinnej walce rozpędzono zgromadzonych, a strajkujących robotników siła wyrzucono z fabryki. Aresztowano wielu uczestników strajku, w tym prawie wszystkich członków komitetu strajkowego, którym następnie wytoczono proces.

W marcu 1933 roku, podczas strajku powszechnego włókniarzy okręgu łódzkiego, Pabianice stały się miejscem burzliwych i dramatycznych wydarzeń. 7 marca miejska organizacja KPP zwołała wiec strajkujących robotników, na który przybyło około 1000 osób. Po przemówieniu Leona Pakina pochód ruszył przed pałace fabrykantów. Policja rozpędziła demonstrantów. W tydzień później zorganizowano jeszcze potężniejszy wiec, z udziałem 10 000 robotników, a 17 marca doszło w mieście do tragicznych wydarzeń; od kul policji padło pięciu robotników: Stefan Żuchowski, Zygmunt Berlak, Józef Sokołowski, Stefan Sitkiewicz i Herman Pusch. Masakra w Pabianicach wywołała ogromne wzburzenie proletariatu w całej Polsce.

W roku 1936 Pabianice były znów widownią ostrej walki klasy robotniczej Miasto ogarnął wówczas strajk powszechny. Walka proletariatu Pabianic z rządami sanacji trwała nieprzerwanie do 1939 roku.

Nadszedł pamiętny wrzesień 1939 roku. W nocy z 5 na 6 września dywizje armii „Łódź”, broniące się nad środkową Wartą i Widawką, na rozkaz naczelnego wodza rozpoczęły odwrót w kierunku Warszawy.

7 września 15 pułk 28 dywizji piechoty pod dowództwem mjr. J. Ratajczaka bronił Pabianic przed nacierającymi na miasto oddziałami 13 korpusu niemieckiego i pułkiem zmotoryzowanej piechoty Leibstandarte SS Adolf Hitler. Oddziały polskie mimo dużych strat przez cały dzień utrzymywały swoje pozycje. Wieczorem wycofały się z Pabianic zadając uprzednio Niemcom poważne straty. 8 września wojska hitlerowskie wkroczyły do miasta.

Pierwsze obwieszczenie niemieckie, podpisane przez dowódcę niemieckich wojsk lądowych gen. von Brauchitscha, wzywało ludność do spokoju i zapewniało, że niemieckie siły zbrojne nie uważają obywateli polskich za wrogów. Wkrótce okazało się, że słowa i obietnice generałów niemieckich nie przedstawiają żadnej wartości.

Pierwsze aresztowania w Pabianicach dotknęły przede wszystkim inteligencję polską, działaczy politycznych i społecznych, pracowników kultury, nauczycieli i przedstawicieli wolnych zawodów.

17 października 1939 roku funkcjonariusze Gestapo i SS, posługując się informacjami miejscowych volksdeutschów, aresztowali około 30 mieszkańców miasta. Wśród nich znaleźli się działacze PPS - Władysław Raszpla i Stanisław Grelus oraz pracownicy firmy Kruschego i Endera – urzędnik Kwiatkowski i inż. Łompiński. Aresztowano także Julię Stanisławską – robotnicę i działaczkę KPP, Helenę Salską – nauczycielkę historii w pabianickim gimnazjum oraz Eugenię Wolniak i Marię Rozpędek. Wszyscy aresztowani znaleźli się później w obozach koncentracyjnych Sachsenhausen-Oranienburg i Ravensbrück. W końcu 1939 roku zamknięto w mieście wszystkie szkoły polskie oraz instytucje oświatowe i kulturalne: biblioteki, czytelnie, drukarnie i księgarnie. Przestała ukazywać się prasa polska, a księgozbiory bibliotek pabianickich przeznaczono na surowiec dla zakładów papierniczych. Zabroniono działalności polskich związków i stowarzyszeń. Wstęp do parków, kawiarń i restauracji był Polakom wzbroniony. Przemianowano na niemieckie nazwy ulic oraz wprowadzono niemieckie napisy i szyldy. Wszystkie stanowiska urzędnicze w administracji objęli Niemcy. Przygotowano plan germanizacji miasta.

Represje niemieckie uderzyły również w miejscową ludność żydowską. Pozbawiono ją najpierw ochrony prawnej, a później, od stycznia 1940 roku, izolowano w getcie. Towarzyszyły temu akty okrucieństwa, grabieży i upokorzenia. W maju 1942 roku getto pabianickie zostało zlikwidowane, a jego mieszkańcy podzielili los większości Żydów w okupowanej Polsce.

Już w pierwszych tygodniach okupacji mimo terroru i przygnębienia spowodowanego klęską wrześniową pabianiczanie przystąpili do organizowania ruchu oporu, który początkowo miał charakter żywiołowy.

Szczególnie aktywną rolę w ruchu oporu odegrali robotnicy Pabianic mający bogate doświadczenie rewolucyjnej walki. Mimo rozwiązania KPP w 1938 roku komuniści pabianiccy szybko przystąpili do nawiązywania kontaktów przygotowując się oczekującej ich walki.

Do jednej z pierwszych grup konspiracyjnych należeli działacze robotniczy: Wincenty Książak, Antoni Kubera, Stanisław Czwórka, Stanisław Dybała, Alfons Duczko, Henryk Kubicki, Władysław Karbowiak, Jan Morawski, Feliks Marszałek, Tomasz Rutkowski, Józef Myśliwiec, Feliks Osiński, Antoni Przybył, Antoni Suwara, Jan Witusik, Stefan Tetala, Andrzej Koziróg, Józef Skoszel, Leon Skrobiszewski i inni.

We wrześniu 1940 roku odbyła się narada rewolucyjnych konspiratorów w Pabianicach. Stanisław Dybała i Jan Morawski mieli dotrzeć do ludzi działających jeszcze w oderwaniu i jednocześnie nawiązać kontakt z Łodzią. Do Pabianic doszły bowiem wieści, że w Łodzi działa już organizacja. W końcu 1940 roku w mieszkaniu Jana Morawskiego przy ul. Rocha 9 odbyła się kolejna narada, na której utworzono komórkę kierowniczą i powołano komitet organizacyjny w składzie: Jan Morawski, Stanisław Dybała i Stanisław Pietrasiak. Jeszcze przed nawiązaniem łączności z Łodzią postanowiono przygotować własną deklarację polityczną i działać według niej. Deklaracja zawierała analizę sytuacji politycznej, program walki z najeźdźcą i formułowała zasady organizacyjne. Organizacja nie miała jednak nadal nazwy.

Trzyosobowe komórki podporządkowane komitetowi organizacyjnemu przygotowywały różne formy sabotażu. Niszczono surowce i półfabrykaty, gotowe wyroby oraz części maszyn.

Poważny wpływ na rozwój organizacji miała agresja Niemiec na Związek Radziecki. Praca komórek komunistycznych, które w maju 1942 roku liczyły już 80 członków, rozwijała się intensywnie i szybciej krystalizowała się jej linia polityczna.

Na początku 1942 roku Jan Morawski nawiązał łączność z Tadeuszem Głębskim, działaczem łódzkiego Frontu Walki „Za Naszą i Waszą Wolność”. W końcu zaś marca 1942 roku w mieszkaniu Pietrzaka w Pabianicach odbyło się pierwsze zebranie organizacyjne z udziałem T. Głębskiego. Uczestniczyli w nim dawni pabianiccy działacze KPP. Chociaż nie podjęto wtedy uchwały o założeniu organizacji, skonkretyzowane zostały cele działania grupy rewolucyjnych działaczy w Pabianicach. Tak więc wysunięto postulat nawiązania kontaktu z lewicowymi działaczami robotniczymi oraz dezorganizowania gospodarki okupanta, głównie przez akcje sabotażowe. Gdy w połowie kwietnia 1942 roku Jana Morawskiego wywieziono na roboty do Niemiec, działalność grupy konspiracyjnej nieco osłabła.

Pabianicka grupa PPS została osłabiona z powodu licznych aresztowań już na początku okupacji. Ocalałym PPS-owcom udało się jednak nawiązać kontakt z Łodzią i przystąpić do działalności konspiracyjnej. Choć w ograniczonym zakresie. Kolportowano łódzką prasę konspiracyjną: „Na Barykadzie”, „Kuźnia”, „Pobudka” i „Walka Ludu”. Do PPS-owskich działaczy w Pabianicach należeli m.in. Antoni Szczerkowski i Jan Krupa. Ale wkrótce obaj oni opuścili Pabianice, aby uniknąć aresztowania.

Jedną z pierwszych organizacji konspiracyjnych na terenie Pabianic była Ludowa Organizacja Wojskowa. Należeli do niej kolejarze i robotnicy, spośród których wielu było członkami PPS. Grupa weszła później w skład ZWZ.

Od jesieni 1939 roku działała w mieście organizacja – Służba Zwycięstwu Polski, którą na terenie Pabianic kierował Zygmunt Janke. W 1940 roku organizacja ta – przemianowana na Związek Walki Zbrojnej – prowadziła działalność organizacyjną, propagandową, szkoleniową i kolportaż prasy konspiracyjnej.

Obok ZWZ istniała w Pabianicach Polska Organizacja Bojowa „Wolność”. W jej szeregach znaleźli się głównie byli członkowie przedwojennych związków kombatanckich. Później nastąpiło połączenie tej organizacji z Polską Organizacją Zbrojną. Tak POB, jak i POZ pozostawały w ścisłym związku z ZWZ, zachowując jednak pewną autonomię.

Aktywną działalność konspiracyjną w Pabianicach osłabiły liczne aresztowania przeprowadzone przez gestapo w latach 1941-1942 w Łodzi, z którą Pabianice utrzymywały kontakty organizacyjne.

Na początku 1942 roku ZWZ przekształcił się w Armię Krajową. Organizacja ta miała w Pabianicach dobrze zorganizowany kolportaż prasy konspiracyjnej, m.in. „Biuletyn Informacyjny” i „Biuletyn Kujawski”. Organizacja prowadziła akcję propagandową, szkolenie wojskowe, wywiad itp.

Ważną formą ruchu oporu było tajne nauczanie. Napotykało ono jednak znacznie większe trudności na ziemiach włączonych do Rzeszy, a więc także w Pabianicach, niż w Generalnym Gubernatorstwie. Trzeba było bowiem strzec się nie tylko Niemców w mundurach, ale i sprowadzonej niemieckiej ludności cywilnej. Każdy przypadek tajnego nauczania mógł być uważany przez okupanta za zdradę główną i uznany za zamach przeciwko Rzeszy niemieckiej. W akcji tajnego nauczania w Pabianicach wyróżnili się m. in. Filomena Brzezińska, Wanda Chodakowska, Jadwiga Godlewska i Feliks Hemer.

Pod koniec pierwszej polowy 1942 roku przybył do Pabianic sekretarz Łódzkiego Komitetu Obwodowego PPR Ignacy Loga-Sowiński. Wziął on udział w zebraniu zorganizowanym w mieszkaniu Stanisława Dybały przy ul. Świętokrzyskiej 5. Na zebraniu powołano Pabianicki Komitet Miejski PPR w następującym składzie: sekretarz – Stanisław Dybała, członkowie – Stanisław Pietrasiak, Stanisław Czwórka, Lucjan Rozwens i Antoni Suwara.

Powstanie w Pabianicach Polskiej Partii Robotniczej było przełomowym wydarzeniem w historii miejscowego ruchu oporu. Kolportowano pisma wydawane przez Łódzki Komitet Obwodowy PPR: „Glos Łódzki”, „Trybunę Ludu”, „Chłopskie Jutro”, „Biuletyn Radiowy” i „Okólnik”. Przystąpiono do organizowania komórek partyjnych. Wkrótce potem powstało 7 kół fabrycznych i 14 terenowych. PPR docierała również do tych zakładów, w których nie miała swoich kół. Zyskiwano sobie sympatyków i uczestników wielu akcji sabotażowych.

W lipcu 1942 roku powstała w mieście Gwardia Ludowa, a jej dowódca na terenie Pabianic został Józef Książek. W skład sztabu GL weszli Władysław Karbowiak i Zygmunt Kempa.

25 grudnia 1942 roku w posiedzeniu Miejskiego Komitetu PPR wziął udział Mieczysław Moczar. Nazajutrz uczestniczył on w naradzie z miejscowym dowództwem GL. W wyniku tej narady powołano trzyosobową grupę wypadową oraz uzupełniono skład sztabu, włączając doń Józefa Bartłomiejczyka. Edwarda Łągiewczyka oraz Stanisława Kobyłta.

Miejscowa GL przeprowadziła liczne i uwieńczone sukcesem akcje sabotażowe. M. in. w lutym 1943 roku Józef Książek i Władysław Karbowiak podłożyli ogień pod magazyn przędzy w Zakładach Kruschego i Endera. Nieco później ta sama grupa wywołała pożar w Warsztatach Obsługi Technicznej i Sprzętu Drogowego przy ul. Partyzanckiej. W tymże roku podłożono ogień pod fabrykę Kruschego i Endera, powodując znaczne straty. W listopadzie 1943 roku przerwano połączenie telefoniczne na linii Łódź-Kalisz, a także uszkodzono linię wysokiego napięcia w pobliżu transformatora, co spowodowało dłuższą przerwę w dopływie prądu do pabianickich zakładów przemysłowych.

W lutym 1944 roku przygotowano zamach na kierownika pabianickiego Arbeitsamtu – Trimera; zamierzano również wysadzić most. Akcje te nie doszły jednak do skutku, ponieważ na pabianicką GL spadły w marcu i kwietniu 1944 roku dotkliwe aresztowania.

W pabianickim ruchu oporu brała udział również liczna grupa młodzieży zrzeszona w Związku Walki Młodych. ZWM ukonstytuował się 12 września 1943 roku pod przewodnictwem Bronisława Karbowiaka, Henryka Błocha i Kazimierza Borowskiego. Zorganizowano trójki młodzieżowe.

Do głównych zadań ZWM należała działalność sabotażowa, propagandowa, agitacyjna i organizacyjna. Miała ona na celu pobudzenie świadomości politycznej młodzieży miasta poprzez kolportaż prasy partyjnej, rozpowszechnianie komunikatów frontowych i niesienie pomocy rodzinom aresztowanych działaczy. Działalność ZWM w Pabianicach została przerwana aresztowaniami w kwietniu 1944 roku.

W kwietniu 1943 roku działalność miejscowej organizacji PPR osłabła. Przerwano na pewien czas akcje sabotażowe, z uwagi na liczne aresztowania w Łodzi.

W styczniu 1944 roku Komitet Miejski PPR w Pabianicach podjął uchwałę o powołaniu konspiracyjnej Rady Narodowej. Ale uchwały tej nie zrealizowano. Na przeszkodzie stanęły znów liczne aresztowania wśród członków PPR. Aresztowany został podczas narady niemal cały Komitet Okręgowy PPR – Łódź Podmiejska.

W maju 1944 roku Stanisław Czwórka nawiązał łączność z pozostałymi w Pabianicach członkami partii i usiłował odbudować organizację. W dużym stopniu przeszkodziły temu liczne wywózki do kopania okopów. Mimo tych trudności miejska organizacja PPR nadal działała. Nie zdołały jej złamać liczne aresztowania i śmierć czternastu towarzyszy. Przetrwała i prowadziła swą konspiracyjną działalność do ostatnich dni niemieckiej okupacji.

W nocy z 19 na 20 stycznia 1945 roku wojska 1 Frontu Białoruskiego pod dowództwem marsz. G. Żukowa wyzwoliły Pabianice. Miasto było wolne, ale poważnie zniszczone. Eksterminacyjna polityka okupanta w latach 1939-1945 pozbawiła życia przeszło 30 % mieszkańców miasta. Te straty szły w parze z ogromnym spustoszeniem w przemyśle pabianickim i w całej gospodarce miasta. Nie było praktycznie żadnej dziedziny, której nie dotknęłaby eksterminacyjna polityka III Rzeszy. Aby przywrócić miasto do życia, trzeba było niemal wszystko zaczynać od początku.

W ciągu 25 lat władzy ludowej Pabianice nie tylko zmieniły swój wygląd zewnętrzny, ale również swoją strukturę przemysłową i zawodową. Przed wojną włókiennictwo stanowiło 80% produkcji przemysłowej Pabianic. Teraz mimo znacznego wzrostu produkcji przemysłu włókienniczego, udział jego w produkcji przemysłowej Pabianic spadł do 50%. Osiągnięto to dzięki modernizacji starych i wzniesieniu nowych zakładów wytwarzających m.in. narzędzia do obróbki metali, maszyny drogowe, meble, artykuły spożywcze. Rozbudowano istniejącą już przed wojną fabrykę żarówek „Polam” dającą teraz dziesięciokrotnie większą produkcję niż przed 1939 rokiem.

Z 61 000 mieszkańców Pabianic połowa pracuje w fabrykach i zakładach uspołecznionych, co świadczy o wysokim stopniu uprzemysłowienia miasta.

Twórcza praca całego społeczeństwa Pabianic zmieniła zasadniczo oblicze miasta. Wyrosły nowe, piękne osiedla mieszkaniowe, szkoły, przedszkola, placówki kulturalne.

Do 16 szkół podstawowych uczęszcza blisko 8 500 uczniów. Miasto posiada gęstą sieć szkół ogólnokształcących i zawodowych. W okresie Polski Ludowej wybudowano w Pabianicach 5 szkół podstawowych o 80 izbach lekcyjnych, 19 pracowniach i 5 salach gimnastycznych.

W latach 1964-1968 założono w mieście 4,6 km sieci kanalizacyjnej, 10,8 km sieci wodociągowej i 20 km sieci gazowej.

Ożywioną działalność kulturalną i oświatową prowadzą: Biblioteka Miejska, Muzeum Regionalne, placówki związkowe (9 świetlic zakładowych, klub im. Mickiewicza, klub nauczyciela) oraz Zakładowy Dom Kultury im. Gałczyńskiego, Dom Kultury Dzieci i Młodzieży, Towarzystwo Przyjaciół Pabianic i in. W Pabianicach wydawany jest tygodnik „Życie Pabianic”.

Z okazji 50 - lecia KPP i 20 – lecia zjednoczenia polskiego ruchu robotniczego wzniesiono w mieście pomnik Bojowników o Wyzwolenie Społeczne i Narodowe.

Wyrazem uznania państwa dla bohaterskiej przeszłości Pabianic i wkładu jego mieszkańców w dorobek ekonomiczny i kulturalny Polski Ludowej było nadanie Pabianicom Orderu Sztandaru Pracy I klasy.

Uchwała Rady Państwa z dnia 22 listopada 1966 roku – Nr 0/622

W uznaniu dla wybitnych zasług w rewolucyjnym ruchu robotniczym, za wkład w budownictwo socjalistyczne Polski Ludowej Rada Państwa nadaje miastu Pabianice ORDER SZTANDARU PRACY i klasy. Przewodniczący Rady Państwa (-) Edward Ochab, Sekretarz Rady Państwa (-) Julian Horodecki


Uroczystości nadania miastu Orderu Pracy I klasy relacjonowało Życie Pabianic ( nr3/1967). Wydawało się, że nastąpił „koniec historii” i nie ma odwrotu od wybranej drogi prowadzącej wprost do komunizmu.

Ulica Traugutta dostąpiła tym razem nie lada zaszczytu. Ona to właśnie stanowiła część trasy, którą w naszym mieście miał przebyć Dostojny Gość – członek Biura Politycznego, przewodniczący Rady Państwa i Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu – tow. EDWARD OCHAB.

Skromny domek drewniany przy zbiegu ulic Partyzanckiej i Traugutta stanowił tu w pewnym sensie punkt orientacyjny zwracający na siebie uwagę. Ozdobił go też napis: WITAMY DOSTOJNYCH GOŚCI.

Na przeciwległym narożniku przyciągają wzrok okazale plansze eksponujące plastycznie tak ważne momenty jak XXV – lecie PPR, XXII rocznica Wyzwolenia Pabianic, 1000 – lecie Państwa Polskiego. Obok nich widać okazałego orla piastowskiego oraz herbowe korony Pabianic. Już na długo przed oczekiwanym przyjazdem trasa zaczyna się zapełniać mieszkańcami miasta, którzy wyszli na to niezwykle spotkanie. Czekają cierpliwie, mimo niesprzyjającej pogody, co raz to bardziej chłodnych powiewów styczniowego wiatru. Widać co najmniej ze trzy pokolenia pabianiczan. Tych, którzy pamiętają proletariackie batalie z roku 1900 i 1905, ich synów – uczestników strajków z lat 1923 -33 oraz wnuków, wzrastających w Polsce Ludowej, o której tamci mogli jedynie marzyć.

Starszy, niski mężczyzna o siwych, wyzierających spod narciarskiej czapki kosmykach włosów, może tkacz … wyraża cicho, jakby sekretnie swoje wrażenia do ucha towarzysza. Młody, w sile wieku, rosły blondyn odpowiada z tym specyficznym westchnięciem, które towarzyszy przejęciu doniosłością chwili: „Tak, to jest naprawdę wielki dzień dla Pabianic”.

Wypowiedział słowa niby zdawkowe lecz zabarwione jakże osobistym akcentem. Licznie zgromadzona młodzież objawiła radość na swój sposób – głośniej, weselej. Uczniowie trzepocą biało-czerwonymi chorągiewkami.

Cała trasa tonie w powiewach flag o barwach narodowych, czerwonych i niebieskich. Widać je na gmachu Szkoły Podstawowej nr 1, widać na budynku „Polany” – nowoczesnej tkalni PZPB. Powiewają na wszystkich domach, wyrastają barwnymi bukietami z metalowych stojaków, wprost na chodnikach. Na udekorowanych lekkich ramkach widnieją podobizny tow. Władysława Gomułki i tow. Edwarda Ochaba.

Mimo zimowego chłodu, ktoś otwiera okno, aby nawet szyby nie odgradzały go od historycznej chwili. Nieopodal orkiestra „Papierni” napełnia ulicę tonami ochoczych marszów, rozgrzewa czekających, potęguje w nich nastrój niezwykłości.

Przy zbiegu ulic Traugutta i Armii Czerwonej widać nad jezdnią czerwony transparent „PARTIA NA CZELE NARODU W WALCE O WOLNOŚĆ I SOCJALIZM!”

Na powitanie czeka szeroka ul. Armii Czerwonej oraz pięknie na pewnym odcinku poszerzona, acz jeszcze nie uporządkowana ul. Kilińskiego. Zgromadzona tu młodzież szkolna manifestuje swą polityczną postawę widniejącym na transparencie okrzykiem: „PRECZ Z WOJNĄ W WIETNAMIE”!”.

Przy ul. Moniuszki z murów tkalni „A” PZPJ (Pabianickie Zakłady Przemysłu Jedwabniczego) emanuje światłem biały orzeł na czerwonym tle, otoczony ramką z płonących żarówek. Tuż obok, w ogródku jordanowskim, w biel śniegu wkomponowana kolorowa karuzela dziecięca. Przy niej czarodziejski, okrągły domek niebieski przybrany malowanymi kwiatami i kolorową balustradą. Wszystko uśpione w zimowym bezruchu, jakby również stanowiło element dekoracyjny.

Bielą piór odbija się wielki orzeł z papieroplastyki na skromnym budynku Szkoły Podstawowej nr 6, przy ul. Mariańskiej. W bliskim sąsiedztwie hali, jakby na straży stoi stary, dymiący komin skromnie udekorowanej wykończalni Spółdzielni im. Jarosława Dąbrowskiego.

Pełne napięcia oczekiwanie przemienia się nagle w szmer ożywienia. Zbliżają się samochody z zapalonymi światłami. Z auta wygląda znana wszystkim, uśmiechnięta twarz. Dostojny Gość przyjaźnie macha ręką. Dla tysięcy pabianiczan dopełnia się historyczny moment.

Hala przy ulicy Orlej udekorowana odświętnie. Wzdłuż ścian kolorowe plansze, obrazujące dorobek i wartość czynów społecznych wykonanych przez mieszkańców Ziemi Łódzkiej i Pabianic. Po lewej stronie sceny – mapa Polski przecięta napisem: FJN, a po prawej – mapa województwa łódzkiego z herbami poszczególnych miast. W głębi sceny biało-czerwone flagi, a na ich tle piastowski orzeł oraz napis: „1000 lat Państwa Polskiego”. Dookoła pełno kwiatów.

Na sali przed stołem prezydialnym, młodzież Szkoły Podstawowej nr 15 w Pabianicach. Dziewczęta w białych bluzkach z granatowymi kokardami. Chłopcy w granatowych mundurkach. Wszyscy trzymają w dłoniach czerwone i różowe goździki.

Sala wypełniona do ostatniego miejsca. Na uroczystą sesję Wojewódzkiego i Miejskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu oraz Wojewódzkiej i Miejskiej Rad Narodowych przybyli przedstawiciele wszystkich grup społecznych i zawodów, reprezentujący Ziemię Łódzką. Wśród zebranych znajdują się również delegacje pabianickich zakładów pracy, przedstawiciele organizacji politycznych i społecznych, zasłużeni weterani ruchu robotniczego, radni Miejskiej Rady Narodowej i mieszkańcy naszego miasta.

Na kilka minut przed godziną 16, gorąco witany przez zebranych wchodzi na salę członek Biura Politycznego KC PZPR, Przewodniczący Rady Państwa i Ogólnopolskiego Komitetu FJN – tow. EDWARD OCHAB z towarzyszącymi mu osobami. Dostojnego Gościa prowadzi przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Pabianicach – F. Hemer. Wszyscy wstają z miejsc. Dziewczęta i chłopcy wręczają gościom kwiaty. Zrywają się manifestacyjne oklaski.

Za stołem prezydialnym obok przewodniczącego Rady Państwa – E. OCHABA zasiadają między innymi: członek KC PZPR i wicepremier rządu PRL – ZENON NOWAK, sekretarz OK FJN - M. Marzec, kierownik Wydziału Propagandy i Agitacji KC PZPR – L. Stasiak, minister przemysłu lekkiego - E. Stawiński, przewodniczący Komitetu Pracy i Płac – A. Burski, gospodarze województwa – I sekretarz KW PZPR w Łodzi – S. Jędryszczak i przewodniczący Prezydium Woj. RN w Łodzi – F. Grochalski, I sekretarz KM PZPR w Pabianicach – J. Budziński, sekretarz Prezydium MRN – H. Nowak oraz zasłużony działacz ruchu rewolucyjnego i robotniczego – A. Koziróg z Pabianic.

Orkiestra gra hymn narodowy. Otwarcia sesji dokonuje przewodniczący Prezydium MRN w Pabianicach – F. Hemer. W imieniu gospodarzy miasta wita on serdecznie Przewodniczącego Rady Państwa oraz wicepremiera Rządu PRL, a następnie przybyłych na sesję przedstawicieli centralnych władz partyjnych i Ogólnopolskiego Komitetu FJN, władz partyjnych i administracyjnych województwa łódzkiego, radnych Woj. RN oraz MRN w Pabianicach. Prezydium i członkowie WK FJN, sekretarzy komitetów powiatowych i miejskich PZPR w województwie łódzkim, przewodniczących powiatowych i miejskich prezydiów RN, mieszkańców Ziemi Łódzkiej i Pabianic.

„Uroczystą sesję uważam za otwartą” – stwierdza tow. F. Hemer , po czym referat obrazujący dorobek Ziemi Łódzkiej w okresie obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego, wygłasza przewodniczący Prezydium Woj. RN w Łodzi – F. Grochalski.

Z kolei przewodniczący sesji – tow. F. Hemer prosi o zabranie głosu, Przewodniczącego Rady Państwa tow. Edwarda OCHABA. Dostojny Gość podchodzi do trybuny witany serdecznymi oklaskami. Przemówienie jego przerywane jest kilkakrotnie gromkimi brawami. Rada Państwa wysoko oceniła wkład pracy mieszkańców Pabianic w dzieło budowy socjalizmu. W uznaniu zasług przyznano Pabianicom wysokie odznaczenie państwowe – kończy swoje wystąpienie tow. Edward Ochab.

Teraz następuje najbardziej doniosły moment uroczystości. Przewodniczący Prezydium MRN w Pabianicach prosi poczet sztandarowy o zajęcie miejsca przed stołem prezydialnym. Sztandar naszego miasta niesie Michał Lipczyński – radny MRN, w towarzystwie Jana Włodarczyka – wicedyrektora „Bawełny” oraz Miłosza Połomskiego – dyrektora Technikum Ekonomicznego. Poczet sztandarowy otaczają – I sekretarz KM PZPR –J. Budziński, sekretarz Prezydium MRN – H. Nowak, przewodniczący MK FJN – K. Rogoziński, zasłużony działacz ruchu rewolucyjnego i robotniczego – A. Koziróg oraz przewodniczący ZM ZMS – Z. Jańczyk.

Przewodniczący Rady Państwa – tow. E. OCHAB dokonuje dekoracji sztandaru Pabianic jednym z najwyższych odznaczeń państwowych – ORDEREM SZTANDARU PRACY I KLASY, a następnie gratuluje i składa życzenia władzom i mieszkańcom naszego miasta.

Poczet sztandarowy staje po prawej stronie tzw. przedscenium. U góry sztandaru widać przypięty ORDER na amarantowej wstążce.

Następnie tow. E. OCHAB jako przewodniczący Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu przekazuje miastu Odznakę Tysiąclecia Państwa Polskiego, przyznaną przez OK FJN za masowy udział mieszkańców Pabianic w czynach społecznych. Odznakę tę otrzymuje I sekretarz KM PZPR w Pabianicach – tow. J. Budziński. „Życzę Wam dalszych sukcesów w drugim Tysiącleciu ”– mówi tow. Edward OCHAB.

Uczucie wzruszenia zmieszane z radosnym nastrojem udziela się wszystkim obecnym. Znowu rozlegają się długo niemilknące oklaski, po których przewodniczący sesji – tow. F. Hemer prosi delegację w składzie: wicepremier Z. NOWAK, sekretarz KW PZPR w Łodzi – B. Malinowski, wiceprzewodniczący Prezydium Woj. RN w Łodzi – W. Fibakiewicz, sekretarz KM PZPR w Pabianicach – S. Fronczak, wiceprzewodniczący Prezydium MRN – J. Brzoza, przewodniczący Miejskiego Komitetu Obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego – P. Zaborowski o odsłonięcie tablicy pamiątkowej wmurowanej we fronton gmachu Prezydium MRN w Pabianicach. Delegacja wychodzi z sali żegnana oklaskami.

Głos zabiera następnie I sekretarz KW PZPR w Łodzi – tow. S. Jędryszczak. Wszyscy z uwagą słuchają słów gospodarza województwa. Swoje przemówienie kończy on podziękowaniem tow. E. OCHABOWI za przybycie na Ziemię Łódzką i udział w uroczystej sesji.

A oto przed stołem prezydialnym staje delegacja mieszkańców naszego województwa: trzy osoby w barwnych strojach ludowych i górnik łęczycki w mundurze galowym. Wręczają oni Przewodniczącemu Rady Państwa rzeźbę przedstawiającą postacie regionu łódzkiego.

Orkiestra gra „Międzynarodówkę”. Część oficjalna sesji zakończona. Tow. Edward OCHAB i towarzyszące mu osoby, siedzące dotąd w prezydium, zajmują pierwsze rzędy krzeseł na sali.

Po parominutowej przerwie rozpoczyna się część artystyczna w wykonaniu członków ZDK przy PZPB im. Bojowników Rewolucji 1905 roku. Młodzi artyści – amatorzy przygotowali na tę uroczystość specjalne widowisko – montaż, obrazujący historię zmagań i walk o prawo do życia, o prawa polityczne i społeczne robotników zatrudnionych w dawnej firmie „Krusche i Ender”. Po zakończeniu widowiska Dostojny Gość i towarzyszące mu osoby opuszczają salę. W przejściu, po środku Sali, pojawiają się dziewczęta i chłopcy z Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Łowickiej. Przy dźwiękach kapeli ludowej, otoczony zespołem tow. Edward OCHAB kieruje się ku wyjściu. Członkowie Zespołu Pieśni i Tańca Ziemi Łowickiej powracają następnie na salę, gdzie jeszcze godzinę wesołymi przyśpiewkami i tańcami bawią pabianiczan.

Wystąpienie Przewodniczącego Rady Państwa o OK FJN tow. Edwarda OCHABA

Członek Biura Politycznego KC PZPR, Przewodniczący Rady Państwa i Ogólnopolskiego Komitetu FJN powiedział na wstępie:

Towarzyszki i towarzysze, drodzy przyjaciele!

W imieniu Komitetu Centralnego PZPR i stronnictw politycznych, w imieniu Rady Państwa i Ogólnopolskiego Komitetu FJN pragnę przekazać naszemu dzisiejszemu solenizantowi – społeczeństwu miasta Pabianic, najlepsze gratulacje w związku ze 150. rocznicą powstania klasy robotniczej i najlepsze życzenia , aby następnego jubileuszu doczekało w dobrym zdrowiu, zwiększając swój wkład w dorobek naszej ojczyzny.

Dzieje Pabianic – stwierdził m. in. tow. E. Ochab – stanowią ważny rozdział w historii polskiej klasy robotniczej. Mówca przypomniał następnie odległe czasy walk rewolucyjnych, akcentując w nich udział robotników okręgu łódzkiego, robotników Pabianic. Przypomniał działalność Wielkiego Proletariatu, SDKPiL, Lewicy PPS.

W okręgu łódzkim, w Pabianicach, robotnicy krwią swoją zapisali wiele kart historii rewolucyjnych zrywów w latach 1905-1907, walk w latach 1915-18.

W chronologicznym rejestrze wydarzeń przewodniczący Rady Państwa scharakteryzował wystąpienia rewolucyjne w okresie międzywojennym i podkreślił kierowniczą rolę KPP oraz Rady Delegatów Robotniczych.

Lata manifestacji, strajków, bojkotów, zaświadczone śmiercią wielu towarzyszy, przedstawiają dla nas wielką, historyczną wartość. Tak samo jak lata nieustępliwej walki z hitlerowskim okupantem, kiedy to pod przewodnictwem zawiązanej w 1942 r. PPR postępowe patriotyczne siły narodu wykazały ogromny hart i wiarę w zwycięstwo.

Dziś Pabianice – oświadczył tow. E. Ochab – są dużym, rozwijającym się ośrodkiem przemysłowym. Dziś inne jest oblicze tego miasta.

Z kolei mówca przedstawił bieżącą sytuację gospodarczą kraju i wskazał na zadania, jakie stoją przed nami w bieżącej pięciolatce, tj. w latach 1966-1970. Zwrócił uwagę na najistotniejsze problemy ekonomiczne: zatrudnienie młodych, handel zagraniczny, zaopatrzenie w artykuły spożywcze, płace. Ilustrując liczbami systematyczny wzrost poziomu stopy życiowej ludności naszego kraju, tow. E. Ochab wezwał do zwiększenia wysiłków na rzecz rozwoju gospodarczego i podniesienia dobrobytu.

Przewodniczący Rady Państwa poruszył następnie zagadnienie obronności kraju i wskazał na konieczność jej umacniania. Nawiązując do imperialistycznej agresji amerykańskiej w Wietnamie, mówca zwrócił uwagę na nieodpowiedzialne, ryzykowne poczynania rządu Stanów Zjednoczonych.

Solidaryzując się z narodem wietnamskim potępiamy stanowczo amerykańskich agresorów. Walka o jutrzejsze oblicze świata jest trudna, ale przekonani jesteśmy, że do nas należeć będzie ostateczne zwycięstwo.

Na zakończenie swego wystąpienia tow. E. Ochab zakomunikował zebranym o nadaniu Pabianicom wysokiego odznaczenia – Orderu Sztandaru Pracy I klasy, a przez Ogólnopolski Komitet FJN – Odznaki Tysiąclecia Państwa Polskiego.

Gratulując zaszczytnego wyróżnienia, Przewodniczący Rady państwa złożył jeszcze raz życzenia dalszej owocnej pracy mieszkańcom Pabianic dla zwycięstwa sił pokoju i socjalizmu na całym świecie.

Referat przewodniczącego Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Łodzi F. Grochalskiego

W pierwszej części swego referatu przewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Łodzi – Franciszek Grochalski stwierdził między innymi:

Dzisiejszą sesję odbywamy w szczególnej chwili. Zakończone zostały obchody Tysiąclecia Państwa Polskiego. W bieżącym roku obchodzić będziemy 50. rocznicę Wielkiej Rewolucji Październikowej. Mija obecnie 25 lat od chwili powstania Polskiej Partii Robotniczej.

Jednocześnie mieszkańcy Pabianic uroczyście uczcili 150. rocznicę powstania klasy robotniczej, która wniosła poważny wkład w sprawę niepodległości Polski. W takiej chwili przypada mi zaszczyt omówienia dorobku Ziemi Łódzkiej w ostatnich latach. (…)

Poważny udział w akcji czynów społecznych ma społeczeństwo Pabianic. Wartość czynów w tym mieście wyniosła około 20 mln zł. Dzięki ofiarności mieszkańców Pabianic zebrano 36,7 mln zł na Społeczny Fundusz Budowy Szkół i Internatów. Za te pieniądze wybudowano w mieście dwie szkoły podstawowe i liceum ogólnokształcące. (…)

Podziękowanie I sekretarza KW PZPR w Łodzi - tow. S. Jędryszczaka

- Są takie dni – powiedział I sekretarz KW PZPR – tow. S. Jędryszczak – które na zawsze pozostają w pamięci. Takim dniem właśnie jest dla mieszkańców Ziemi Łódzkiej i Pabianic dzień dzisiejszy. Wyróżnienie, jakie spotkało dziś robotnicze Pabianice, jest zaszczytem dla całego naszego województwa.

Wagę tego faktu podnosi udział w sesji przewodniczącego Rady państwa – tow. Edwarda Ochaba, który osobiście wręczył odznaczenia.

Pabianice jako pierwsze miasto Ziemi Łódzkiej dostąpiło tak wielkiego zaszczytu, jakim jest przyznanie przez radę Państwa Orderu Sztandaru Pracy I klasy. Jest to dowód uznania za piękne tradycje rewolucyjne i osiągnięcia w 150-letniej historii klasy robotniczej Pabianic.

Tow. S. Jędryszczak uwypuklił następnie dotychczasowy dorobek gospodarczy województwa i zapewnił o dalszych wysiłkach jego mieszkańców, po czym w serdecznych słowach podziękował za wysokie odznaczenie przyznane przez Radę Państwa i OK FJN, wyrażając jednocześnie radość z wizyty tow. Edwarda Ochaba na Ziemi Łódzkiej.

W słowie „dziękuję” – powiedział I Sekretarz KW PZPR – mieści się to, co czują ludzie naszego województwa do naszej Partii i do Was osobiście, towarzyszu OCHAB.

Tablica pamiątkowa

Tłumy pabianiczan zebrały się wczesnym wieczorem 14 stycznia br. przed gmachem Prezydium MRN przy ul. Armii Czerwonej 16 (obecnie Zamkowa), gdzie dokonał się jeden z aktów wielkiej uroczystości. Aktem tym było odsłonięcie tablicy pamiątkowej, która teraz jest już trwałym dokumentem, przypominającym wszystkim o odznaczeniu miasta.

Kiedy ucichły dźwięki hymnu państwowego, odegranego przez orkiestrę „Papierni”, odsłonięcia tablicy dokonał wicepremier Zenon Nowak, a towarzyszyli mu przedstawiciele władz wojewódzkich i miejskich; sekretarz KW PZPR – B. Malinowski, wiceprzewodniczący Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej – W. Fibakiewicz, sekretarz KM PZPR – S. Fronczak, wiceprzewodniczący prezydium MRN – J. Brzoza, kierownik Szkoły Podstawowej nr 15 – P. Zaborowski, przewodniczący Miejskiego Komitetu Obchodów Tysiąclecia Państwa Polskiego.

Po odsłonięciu kamiennego dokumentu wicepremier Z. Nowak w serdecznych słowach wyraził uznanie zgromadzonym mieszkańcom Pabianic z okazji tak wybitnego odznaczenia. Złożył też podziękowanie miastu za poważne osiągnięcia i życzył, aby wysokie odznaczenie , o którym ma przypominać odsłonięta tablica, zobowiązywało Pabianice do dokładania nowych cegiełek do budownictwa Polski socjalistycznej.

Po zakończeniu tej krótkiej ceremonii, zebrani mogli odczytać na białym marmurze złocony napis:

„Miasto odznaczone w 150. rocznicę powstania klasy robotniczej Orderem Sztandaru Pracy I klasy w uznaniu dla wybitnych zasług Pabianic w rewolucyjnym ruchu robotniczym, za wkład w budownictwo socjalistyczne Polski Ludowej.” Styczeń 1967 r.

Jest w tym cząstka nas

Po zakończeniu oficjalnej części sesji poprosiliśmy o bezpośrednie wrażenia z przebiegu tak doniosłej dla Pabianic uroczystości tow. Andrzeja Koziroga – jednego z działaczy ruchu robotniczego i rewolucyjnego w mieście.

A oto jego wypowiedź: - To były piękne chwile w moim życiu. Wizyta towarzysza Edwarda Ochaba, akt dekoracji wysokim odznaczeniem państwowym i ta wzruszająca atmosfera… Przeżyłem to wszystko bardzo głęboko.

Przyznanie przez Rade Państwa Orderu Sztandaru i klasy naszemu miastu traktuję jako zaszczytne wyróżnienie, które jednocześnie jest elementem podsumowania wieloletniego wysiłku klasy robotniczej Pabianic.

W takim dniu zapomina się o latach spędzonych w sanacyjnych więzieniach. Jeszcze raz wypada powtórzyć – piękne to były chwile. Chciałbym jeszcze w swoim życiu mieć okazję do tak wzruszających, a jednocześnie radosnych przeżyć.

- Nie jestem rodowitą pabianiczanką, mieszkam tu od 20 lat – mówi Stefania Kolanek, I sekretarz Podstawowej Organizacji Partyjnej w Zakładach Zbożowo- Młynarskich – Tym niemniej jestem ogromnie dumna z wyróżnienia , jakie dziś spotkało Pabianice. Nasze miasto uczciwie zasłużyło na taki zaszczyt i miło, że zasługi te zostały docenione przez władze państwowe. Sam przyjazd tow. Edwarda Ochaba i jego ciepłe słowa, skierowane pod adresem naszego miasta są wymownym świadectwem uznania dla nas, naszego trudu i naszych zdobyczy. I każdy pabianiczanin żywi za to głęboką wdzięczność…

W Zakładowym Domu Kultury (ZDK) na spotkaniu z aktywem województwa i „Bawełny”

Na dziedzińcu ZDK im. K. Gałczyńskiego (przy ul. Żymierskiego 2) Przewodniczącego Rady Państwa – tow. E. Ochaba i pozostałych gości witało kierownictwo pabianickiej „Bawełny” – dyrektor naczelny – J. Goldman i I Sekretarz KZ PZPR – S. Borowski oraz kierowniczka ZDK – K. Adamkiewiczowa, zaś delegacja załogi – dwie członkinie organizacji ZMS obdarowały Dostojnego Gościa wiązanką kwiatów. Oprowadzany przez gospodarzy, tow. E. Ochab zwiedził muzeum historii „Bawełny”, gdzie z dużym zainteresowaniem oglądał eksponaty, obrazujące bogatą przeszłość zakładów.

Szczególną uwagę zwrócił na plansze, przedstawiające wybitnych działaczy robotniczych i opisy rewolucyjnych wystąpień. Następnie w „Złotej Sali” ZDK, Przewodniczący Rady Państwa wpisał do Księgi Pamiątkowej Miasta życzenia dla mieszkańców Pabianic. Z kolei dyr. J. Goldman zapoznał aktywistów województwa łódzkiego z dziejami PZPB i dynamicznym ich rozwojem w Polsce Ludowej.

Potem głos zabrał tow. Edward Ochab, który podkreślił znaczenie walk klasowych w pabianickim ośrodku dla całego polskiego ruchu robotniczego. Tow. E. Ochab wspomniał też o swoich kontaktach międzywojennych z pabianickimi robotnikami, a na zakończenie przekazał całej załodze PZPB im. Bojowników Rewolucji 1905 roku serdeczne pozdrowienia i podziękowanie za wytrwałą pracę, mającą na celu pomnażanie dorobku Ludowej Ojczyzny.

Po zakończeniu spotkania tow. Edward Ochab wpisał gratulacje i życzenia do księgi muzeum historii „Bawełny”. Żegnany serdecznie przez gospodarzy miasta, Przewodniczący Rady Państwa i OK FJN – tow. Edward Ochab opuścił Pabianice.


Życie Pabianic (nr 51/52 1968/1969) donosiło: „W 50. Rocznicę KPP i 20-lecie PZPR. Pomnik – symbol trudu i walki najlepszych synów miasta – odsłonięty!”

14 grudnia 1968 roku stał się ważną datą w dziejach miasta. Piękna, słoneczna pogoda sprzyjała doniosłej uroczystości odsłonięcia pomnika, wzniesionego przy udziale społeczeństwa Pabianic dla uczczenia pamięci bohaterów walk o wyzwolenie społeczne i narodowe.

Na placu Obrońców Stalingradu zgromadziły się tłumy mieszkańców i delegacje ze sztandarami, transparentami i szturmówkami. Na tle barwnie udekorowanego placu – biały masyw pomnika cieszył oczy swą szlachetną linią i napawał dumą, że w tak piękny sposób złożyliśmy hołd rewolucyjnym tradycjom miasta.

Uroczystość rozpoczęła się o godz. 11. Otworzył ją raport kompanii honorowej Łódzkiego Oddziału Obrony Terytorialnej. Następnie I sekretarz KM PZPR – Jan Budziński – w imieniu władz, aktywu społecznego i mieszkańców miasta powitał przybyłych gości: wicepremiera Zenona Nowaka, członków egzekutywy KW PZPR z I sekretarzem KW - Stefanem Jędryszczakiem, przedstawicieli stronnictw politycznych z Tadeuszem Sitkiem i Romanem Kaczmarkiem, gości z Ziemi Smoleńskiej z sekretarzem KO Komsomołu – Michaiłem Sapożnikowem, przedstawicieli Prezydium Woj. RN z przewodniczącym - Czesławem Sadowskim, przedstawicieli Wojska Polskiego z gen. brygady – Piotrem Przyłuckim, weteranów ruchu robotniczego, delegacje organizacji partyjnych z terenu województwa oraz wszystkich przybyłych na uroczystość mieszkańców miasta.

Z kolei wicepremier Z. Nowak wygłosił przemówienie, w którym nawiązał do bogatych tradycji pabianickiej klasy robotniczej. Przypomniał on nazwiska: Antoniego Kubery, Stanisława Cegiełki, Andrzeja Marczewskiego i innych działaczy, którzy przed 50 laty uczestniczyli w cementowaniu sił rewolucyjnych lewicy, tworząc w Pabianicach komórkę KPRP, a następnie KPP, którzy przez całe lata walczyli o nowe oblicze społeczne i polityczne naszego kraju.

Następnie wicepremier Z. Nowak stwierdził, iż najlepsze tradycje KPP przejęła Polska Partia Robotnicza, powołana do życia w najcięższym okresie dziejów narodu polskiego – w latach hitlerowskiej okupacji. Tradycje PPR kontynuuje dziś PZPR, która już od 20 lat prowadzi klasę robotniczą ku rzeczywistości, o jakiej marzyli nasi ojcowie, za którą przelewali krew na wszystkich frontach walki z reakcja i faszyzmem.

- Pomnik, który za chwilę odsłonimy – powiedział tow. Z. Nowak – będzie przypominał pokoleniom o udziale ich ojców w walce z kapitałem, w walce o wyzwolenie społeczne i narodowe. Pomnik ten powinien przyczyniać się do jeszcze silniejszego skupienia klasy robotniczej wokół PZPR. Powinien także dodawać nam sił w codziennej pracy dla dalszego rozkwitu i umacniania Polski Ludowej.

Po przemówieniu tow. Z. Nowaka nastąpił zasadniczy moment uroczystości: przy akompaniamencie werbli towarzyszących kompanii honorowej, do cokołu pomnika zbliżyli się, aby go odsłonić, wicepremier Z. Nowak i I sekretarz KW – S. Jędryszczak razem z sekretarzami KW: L. Tomaszewskim, F. Kociemskim i E. Gajewskim. W imieniu Egzekutywy KM PZPR wieniec złożyli: sekretarz KM – S. Fronczak i E. Kraj oraz zasłużony działacz ruchu robotniczego A. Koziróg.

Przy ciągłym akompaniamencie werbli wieńce składali następnie: przedstawiciele Ludowego Wojska Polskiego, Milicji Obywatelskiej, zakładów pracy, instytucji społecznych i szkół. W krótkim czasie podstawa pomnika pokryła się różnokolorową mozaiką wieńców i wiązanek kwiatów.

Po zakończeniu uroczystości na placu, wszyscy goście z tow. Nowakiem i tow. Jędryszczakiem udali się do Zamku, gdzie nastąpiło uroczyste otwarcie wystawy obrazującej dzieje walk KPP w Pabianicach i w okręgu łódzkim.

Na wystawie zgromadzono 34 plansze przedstawiające historyczne zdjęcia i dokumenty. Po salach wystawowych gości oprowadzali: kustosz Muzeum Ruchu Robotniczego w Łodzi – mgr Tadeusz Czapliński i kustosz Muzeum w Pabianicach – mg Maria Keplerowa.

Szczególne zainteresowanie zwiedzających wzbudziła odezwa Rady Delegatów Robotniczych z listopada 1918 roku.

W godzinach południowych dnia 14 grudnia wszyscy dostojnicy uczestniczący w uroczystościach na placu Obrońców Stalingradu udali się do sali przy ul. Kościuszki 14 (obecnie Miejski Ośrodek Kultury), gdzie odbyła się wojewódzka akademia, poświęcona 50. rocznicy powstania KPP i 20. rocznicy zjednoczenia polskiego ruchu robotniczego.

Akademię otworzył I sekretarz KM PZPR – J. Budziński, po czym miejsce na trybunie zajął członek KC PZPR, I sekretarz KW w Łodzi – S. Jędryszczak. W żarliwym, pełnym pasji przemówieniu przypomniał on dzieje trudu walki polskich komunistów, którzy od zarania niepodległości zdawali sobie sprawę, że kapitalizm nie jest zdolny do właściwego pokierowania życiem narodu, co udowodnił tragiczny wrzesień 1939 roku.

Dalej tow. Jędryszczak podkreślił, że KPP powstała jako jedna z pierwszych partii komunistycznych w świecie i stanowiła zawsze mocne ogniwo w międzynarodowym ruchu robotniczym. – Bez komunistów nie byłoby Polski Ludowej – powiedział I sekretarz. – Będziemy zawsze oddawać należną im cześć za to, co zrobili dla klasy robotniczej i narodu polskiego …

Następnie tow. Jędryszczak mówił o wzmocnieniu się działalności polskich komunistów dzięki zjednoczeniu partii przed 20 laty, o ciągłym wysiłku tej partii zmierzającym do usunięcia społecznych konfliktów tkwiących korzeniami w dawnym ustroju, ustroju wyzysku.

Mówca zwrócił uwagę na ogromna odpowiedzialność partii w kierowaniu życiem państwa i narodu w dzisiejszym bardzo skomplikowanym świecie, w sytuacji, gdzie im imperializm i reakcja atakują wolność narodów niemal na wszystkich frontach. – Ale – powiedział tow. Jędryszczak – partia zawsze wychodzi zwycięsko ze swych kłopotów i zdobywa zaufanie narodu, kierując w sposób właściwy naszymi wysiłkami zmierzającymi do zbudowania lepszej przyszłości.

Po przemówieniu S. Jędryszczaka uczestnicy akademii uczcili minutą ciszy pamięć towarzyszy, którzy odeszli od nas już w czasach nowego ustroju, doczekawszy się pięknych rezultatów swej wieloletniej walki.

W części drugiej sobotniej akademii wystąpili artyści „Estrady” Łódzkiej oraz Zespół Pieśni i Tańca Ziemi Łowickiej.

Uroczysty dzień 14 grudnia zakończył się w Pabianicach spotkaniem weteranów ruchu robotniczego Ziemi Łódzkiej z władzami biorącymi udział w odsłonięciu pomnika „Bohaterów o wyzwolenie społeczne i narodowe” oraz w wojewódzkiej akademii.

Uroczystości odsłonięcia pomnika towarzyszyła także wizyta komsomolców. Przyjechali do Pabianic w sobotę 14 grudnia. Delegacji przewodniczył sekretarz Obwodowego Komitetu Komsomołu w Smoleńsku tow. M. Sapożnikow. Towarzyszy radzieckich przyjęło kierownictwo Zakładów Przemysłu Wełnianego. Na cześć gości w „Dobrzynce” zorganizowano także wieczorek taneczny, w czasie którego komsomolcy obdarowani zostali pamiątkowymi albumami i płytami z nagraniami melodii zespołów „Śląsk” i „Mazowsze”. W Technikum Ekonomicznym odbyła się natomiast sesja naukowa. Uczniowie wygłosili referaty: „Powstanie i działalność KPP”, „PPR i PZPR – kontynuatorkami rewolucyjnych tradycji ruchu robotniczego”, „Osiągnięcia gospodarcze i polityczne PRL oraz miejsce Polski w świecie”. Na zakończenie wyświetlono film krótkometrażowy „Między zjazdami”. Zasadnicza Szkoła Zawodowa nr 1 im. W. Wasilewskiej przygotowała montaż słowno-muzyczny „Zawsze z Partią”, ukazujący niezaprzeczalne osiągnięcia Polski Ludowej zdobyte pod przewodnictwem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Do redakcji Życia Pabianic wpłynął list czytelnika Jana Rybińskiego z ulicy Dąbrowskiego, który dzielił się swoimi refleksjami: Trzeba przyznać, że w miarę zbliżania się daty odsłonięcia pomnika w Pabianicach, zainteresowanie jego budową systematycznie rosło. Różni ludzie spoglądając na ogromne rusztowania i oszalowania z desek snuli najdziwniejsze przypuszczenia (często w zakładach pracy i biurach) roztaczali wokół najniezwyklejsze wizje, z góry zakładając dla tego rodzaju przedsięwzięcia pobłażliwość: bo to wiadomo, jakie się dzisiaj często stawia pomniki. Nawet najbardziej wtajemniczeni musza się dobrze przyjrzeć, aby domyślić się, co autor właściwie miał na uwadze, projektując tak a nie inaczej.

I nagle odpadły wszelkie pomocnicze, robocze detale, wszystkie deski i rurki otaczające szczelnie to, co miało zadziwić, uradować lub rozczarować, a które przesłaniały samo dzieło. Muszę przyznać, ze zaskoczenie jest ogromne i powszechne, żywo dyskutowane, ale jak najbardziej pozytywne.

Choć dużo jeszcze zostało do zrobienia przy wystroju zewnętrznym (piszę to na 5 dni przed odsłonięciem pod wpływem pierwszych wrażeń), to jednak odczucie dostojeństwa tego pomnika, tej jakiejś szlachetnej lekkości mimo masywu, nawet rzekłbym monumentalności jak na ograniczone warunki naszego „placyku”, nie opuszcza mnie ani na chwilę.

Rozmawiałem z wieloma ludźmi i niemal wszyscy są tego samego zdania. Za te pierwsze wrażenia może jeszcze niepełne, chciałbym właśnie tą drogą, z łamów gazety, twórcy tego pomnika, p. Biłasowi, serdecznie podziękować.

Antoni Biłas (1924-1995) – artysta rzeźbiarz, autor wielu pomników i płaskorzeźb, m.in. pomnika Leona Schillera w Łodzi oraz pomnika Stu Straconych w Zgierzu.


Życie Pabianic (nr 4/1975 r.) zamieściło również relację z nadania Orderu Sztandaru Pracy I klasy Pabianickim Zakładom Przemysłu Bawełnianego imienia Bojowników Rewolucji 1905 roku.

Centralną imprezą obchodów 30 rocznicy wyzwolenia Pabianic było sobotnie uroczyste posiedzenie KSR (Konferencja Samorządu Robotniczego) w Pabianickich Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. Bojowników Rewolucji 1905 r. „Pamotex”, w czasie którego dokonano dekoracji sztandaru zakładowego Orderem Sztandaru Pracy I klasy.

Na uroczystość tę przybyli m. in.: zastępca członka Biura Politycznego KC PZPR, poseł na Sejm PRL, gen. bryg. – Stanisław Kowalczyk; I sekretarz KW PZPR, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej – Zbigniew Zieliński; delegacja Ziemi Smoleńskiej z I sekretarzem Komitetu Obwodowego KPZR – Iwanem Jefimowiczem Klimienko, w której był także lotnik – uczestnik walk wyzwoleńczych o Ziemię Łódzką – Michaił Siergiejewicz Komelczyk; minister przemysłu lekkiego – Tadeusz Kunicki; sekretarz CRZZ , członek KC PZPR – Irena Sroczyńska; wojewoda łódzki – Roman Malinowski; przewodnicząca ZG Pracowników Przemysłu Włókienniczego, Odzieżowego i Skórzanego – Barbara Natorska; przewodniczący Wojewódzkiej Rady Związków Zawodowych – Jan Budziński; dyrektor Zjednoczenia Przemysłu Bawełnianego – Kazimierz Lipczyk; I sekretarz KM PZPR – Eugeniusz Kraj i naczelnik miasta – Stanisław Fronczak.

Przybyłych gości oraz licznie zgromadzonych członków załogi „Pamotexu” przywitał I sekretarz KZ PZPR – Sylwester Samol. Który otwierając uroczystość powiedział m. in.: „Dzisiejsza uroczystość poświęcona jest odznaczeniu naszych zakładów Orderem Sztandaru Pracy I klasy przyznanym przez Radę Państwa PRL na wniosek Biura Politycznego KC PZPR. Moment, w którym się ona odbywa wybrany został nie przypadkowo. W roku bieżącym mija 70. Rocznica Rewolucji 1905 roku. Imię Bojowników tej Rewolucji nadane zostało naszemu zakładowi 20 lat temu dla podkreślenia wielkich zasług pabianickiego proletariatu w walce o sprawiedliwość społeczną, o socjalizm.

Już prawie 150 lat robotnicy naszych zakładów: prządki, tkaczki, farbiarze, drukarze są czołową siłą, która kiedyś stanowiła oręż partii robotniczych w walce z kapitalistycznym wyzyskiem, a dziś przoduje w pracy, w budowie socjalistycznej Polski.

Jesteśmy dziś w przededniu 30. rocznicy wyzwolenia Pabianic. Trzydzieści lat temu żołnierze radzieccy I Frontu Białoruskiego wkraczali na ulice naszego miasta, niosąc wolność. Co znaczy to słowo – dobrze rozumieją ci, którzy przeżyli głód i śmierć najbliższych osób, doznali cierpień i z bliska poznali faszyzm.

Są dziś wśród nas przedstawiciele narodu, którego żołnierze z polską armią u boku wyzwalali nasz kraj, wyzwalali nasze miasto. Pozwólcie Towarzysze, że w imieniu nas wszystkich złożę im wyrazy serdecznego podziękowania za wolność, za przyjaźń, która narodziła się w walce ze wspólnym wrogiem i która umacnia się w budownictwie socjalizmu.

Trzydzieści lat temu robotnice i robotnicy naszych zakładów wydobywali spod gruzów hal fabrycznych ocalałe fragmenty maszyn. Niebawem rozpoczęła się produkcja. Tkanin potrzebował front, który zbliżał się do Berlina, tkanin potrzebowała cała ludność. Nasza załoga pracowała ofiarnie. W kolejnych latach po wyzwoleniu zakład zmieniał powoli swe oblicze, modernizował się i modernizuje ciągle, poprawiły się warunki pracy, rosła wydajność. Dziś należymy do największych, jutro – do najnowocześniejszych zakładów w naszej branży.

Wielkie zaangażowanie i dobra praca załogi zakładu spotykały się zawsze z uznaniem partii i rządu. Świadectwem tego może być dyplom uznania KC PZPR i Rady Ministrów oraz listy I sekretarza KC – Edwarda Gierka z grudnia 1972 i 1973 roku skierowane do załogi naszego zakładu. Świadectwem zaufania do nas, do naszej załogi, jest na pewno przekazany w dniu wczorajszym list Edwarda Gierka i Piotra Jaroszewicza, w którym I sekretarz KC PZPR i premier PRL gratulują nam wyników dobrej pracy w roku 1974 i zachęcają do wzmacniania wysiłków i zwiększania zadań na rok bieżący.

Sądzę Towarzysze, że załoga zakładu, który dziś odznaczony zostaje Sztandarem Pracy I klasy, odpowie na ten apel dobrą pracą, wysoką jakością, dobrym gospodarzeniem, aby Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej.

Następnie głos zabrał dyrektor naczelny „Pamotexu” – Jerzy Szymczak, który przedstawił w swoim wystąpieniu historię, dzień dzisiejszy i perspektywy rozwojowe zakładu, a dziękując za tak wysokie wyróżnienie podkreślił, że załoga PZPB znana z ofiarności nadal nie będzie szczędzić wysiłków w pracy, że będzie realizować plany produkcyjne, a również dodatkową produkcją przyczyni się do utrzymania wysokiej dynamiki rozwoju gospodarczego kraju.

Głos zabiera I sekretarz KM PZPR – Eugeniusz Kraj, który odczytuje tekst uchwały Rada Państwa:

„W trzydziestą rocznicę powstania Polski Ludowej, w uznaniu wybitnych zasług załogi położonych w walkach klasy robotniczej o społeczne wyzwolenie oraz dla rozwoju socjalistycznego przemysłu, za osiągnięcia w dziedzinie postępu technicznego i terminową realizację planów produkcyjnych Rada Państwa nadaje Zakładom Przemysłu Bawełnianego im. Bojowników Rewolucji 1905 roku „Pamotex” Order Sztandaru Pracy I klasy”.

Zebrani na sali wysłuchują, stojąc w milczeniu, tych słów, po czym następuje najbardziej podniosły moment uroczystości.

Na środek podium prezydialnego występują poczty sztandarowe. Do sztandaru zakładów zbliża się minister Kowalczyk i dekoruje go Orderem Sztandaru Pracy. Następnie minister Kowalczyk i I sekretarz KW PZPR – Zbigniew Zieliński dekorują wysokimi odznaczeniami państwowymi zasłużonych pracowników „Pamotexu”.

Do zebranych przemawia minister Kowalczyk, stwierdzając, że zarówno zakład, jak i poszczególni jego pracownicy zasłużyli rzetelnie na zaszczytne odznaczenia. Historia zakładu i jego obecne osiągnięcia produkcyjne powodują, że na gospodarczej mapie kraju, województwa i miasta zajmuje on miejsce niepoślednie. Tu rodził się i hartował pabianicki ruch robotniczy, stąd rekrutowali się bojownicy klasy robotniczej – członkowie SDKPiL oraz PPS-Lewicy, którzy w 1905 r. walczyli o prawo do życia i godności ludzkiej, o język polski w szkołach i urzędach. Historia najnowsza dowiodła, że pabianicka klasa robotnicza jest wierna tradycjom – w okresie okupacji, hitlerowskiego terroru, pabianiccy robotnicy wstępowali w szeregi walczących o wolność i wyzwolenie społeczne.

Chlubne tradycje walki teraz przekuwane są w czyny produkcyjne. Na apel partii o udział w Banku „30 miliardów” – załoga „Pamotexu” odpowiedziała dodatkową produkcją o wartości 55 milionów złotych, w Czynie 30-lecia – wypracowała dodatkowo 34 miliony zł. Obecnie, kiedy czynione są przygotowania do VII Zjazdu Partii – władze polityczne i państwowe naszego kraju liczą na to, że pabianiccy robotnicy swoją pracą uczestniczyć będą solidarnie w wysiłkach całego narodu przygotowującego przesłanki do dalszego dynamicznego rozwoju ojczyzny.

Stanisław Kowalczyk zakończył swoje wystąpienie podziękowaniem załodze – w imieniu Biura Politycznego KC PZPR i własnym – za dotychczasową trudną i ofiarną pracę, życząc wszystkim pracownikom dalszych sukcesów i pomyślności w życiu osobistym. Dodał przy tym, że – jako rodowity pabianiczanin – przyjął wyróżnienie pabianickiego zakładu z głęboką osobistą satysfakcją.

W imieniu załogi głos zabrała przodująca tkaczka Zofia Koziróg, która w pełnych wzruszenia słowach podziękowała za zaszczyt, jaki przypadł zakładowi w udziale, podzieliła się wspomnieniami z pionierskich powojennych dni. Kiedy uruchamiano pierwsze maszyny, oraz stwierdziła, że wszyscy pracownicy „Pamotexu” całym sercem i wydajną pracą będą popierać program partii i rządu - budowy coraz piękniejszej ojczyzny.

Rankiem w sobotę goście przybyli na uroczystości „Pamotexu” spotkali się z załogą zakładów oraz zwiedzili wystawy zorganizowane w związku z rocznicą wyzwolenia. W Zakładowym Domu Kultury czynna jest wystawa historyczna poświęcona 70. rocznicy Rewolucji 1905 Roku, zaś w sali Klubu Sportowego „Zjednoczeni” przy ulicy Nowotki – wystawa osiągnięć naszego miasta w 30-leciu PRL. Gospodarze poszczególnych stoisk – dyrektorzy i kierownicy przedsiębiorstw i instytucji udzielali informacji zwiedzającym.

Wielkie święto PZPB zakończone zostało występami artystycznymi w sali sportowo-widowiskowej „Pamotexu” przy ulicy Orlej 1. Występował zespół Zakładowego Domu Kultury im. Gałczyńskiego, orkiestra podwórkowa z oddziału PZPB w Moszczenicy, soliści – Karol Nicze i Maria Jarzębska oraz młodzież pabianickich szkół średnich – I LO i Zespołu Szkół Zawodowych nr 3.

W czasie uroczystego posiedzenia KSR w „Pamotexie” najbardziej zasłużeni pracownicy zakładu udekorowani zostali wysokimi odznaczeniami państwowymi:

Orderem Sztandaru Pracy I klasy – Alojzy Szczerkowski, Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski – Kazimierz Rybak i Stanisława Bujnowicz, Złotym Krzyżem Zasługi – Stefan Jaros, Sabina Jędryka i Piotr Staniaszek, Srebrnym Krzyżem Zasługi – Justyna Szermach, Karol Skweres, Feliks Kilańczyk i Eugeniusz Kusideł, Brązowym Krzyżem Zasługi – Edward Kaczmarek, Urszula Kubska, Wiesława Marcioch, Zofia Oleksiewicz. (…) W dowód szczególnego uznania dla zasług i zaangażowania w sprawy przemysłu lekkiego w naszym mieście Złotą Odznaką Zasłużonego Pracownika Przemysłu Lekkiego udekorowani zostali także: I sekretarz Komitetu Miejskiego PZPR – Eugeniusz Kraj i naczelnik miasta – Stanisław Fronczak.

Order Sztandaru Pracy został ustanowiony w 1949 r. w celu „nagradzania wyjątkowych zasług położonych dla Narodu i Państwa”. Order skasowano w 1992 roku, uchylając przepisy ustawy z 1960 r. dotyczące Orderu Sztandaru Pracy.


W 1958 roku została odsłonięta tablica upamiętniająca powstanie Komunistycznej Partii Polski w Pabianicach, o czym informowało Życie Pabianic (nr 44 i 45/1958 r.).

Wielki wiec ku upamiętnieniu 40. rocznicy powstania KPP w Pabianicach

W niedzielę 30 listopada br. odbędzie się w naszym mieście wielki wiec wojewódzki połączony z uroczystym odsłonięciem pamiątkowej tablicy poświęconej powstaniu Komunistycznej Partii Polski w Pabianicach. O godz. 9.30 na placu Obrońców Stalingradu (obecnie Stary Rynek) nastąpi zbiórka pocztów sztandarowych, przedstawicieli zakładów pracy i organizacji masowych z Pabianic i województwa łódzkiego. O godz. 10 zebrani wymaszerują na miejsce wiecu, który odbędzie się na ulicy Waryńskiego przed domem, w którym odbyło się połączenie SDKPiL z PPS-lewicą i dało początek istnienia w Pabianicach KPP. Prosimy mieszkańców Pabianic o jak najliczniejszy udział w wiecu, w którym zapowiedział swój udział wicepremier Zenon Nowak i I sekretarz KW PZPR Marian Miśkiewicz.

Jest godzina 9-ta rano. Na przyprószony pierwszym śniegiem plac im. Obrońców Stalingradu maszerują delegacje pabianickich zakładów pracy. Na czele delegacji Pabianickich Zakładów Papierniczych – orkiestra, dalej poczet sztandarowy. Widzimy również delegacje Pabianickich Zakładów Środków Opatrunkowych, Pabianickich Zakładów Graficznych z dyrektorem Horbacewiczem na czele, delegacja młodzieży robotniczej i najmłodsza delegacja – delegacja harcerzy.

Najliczniejsza jest niewątpliwie delegacja Pabianickich Zakładów Przemysłu Bawełnianego. Wśród przedstawicieli bawełnianego giganta widzimy I sekretarza Komitetu Zakładowego tow. Woźniaka, dyrektora naczelnego tow. Banasiaka oraz przedstawicieli wszystkich oddziałów kombinatu. O godz. 10-tej następuje wymarsz delegacji na ulicę Waryńskiego, gdzie odbędzie się kulminacyjna część uroczystości.

Stojąc w pobliżu Szkoły Położnych, obserwujemy zdążający z wyżej położonej części ulicy, długi i mieniący się czerwienią szturmówek i transparentów wąż maszerujących delegacji. Kolumnę otwiera poczet sztandarowy: Komitetu Wojewódzkiego Partii, Komitetu Miejskiego Partii w Pabianicach, ZSL oraz poczty sztandarowe Radomska, Brzezin i innych miast. Dalej – na czele pochodu idzie w jednym szeregu przedstawiciel Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, wicepremier Zenon Nowak, I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego Partii tow. Marian Miśkiewicz, I sekretarz Komitetu Miejskiego Partii tow. Mieczysław Orel, przedstawiciele władz miasta, Milicji Obywatelskiej.

Śnieg prószy nadal. Przed trybuną znajdującą się przy zbiegu ulic Waryńskiego i Curie-Skłodowskiej, kilka tysięcy osób. Przemawia I sekretarz Komitetu Miejskiego Mieczysław Orel. Po nim głos zabiera Zenon Nowak. Przekazuje on w imieniu KC PZPR najserdeczniejsze pozdrowienie dla mieszkańców miasta. Mówi również o historycznym momencie połączenia SDKPiL i PPS-lewicy w wyniku czego powstała w Pabianicach bojowa organizacja robotnicza – Komunistyczna Partia Robotnicza Polski (późniejsza KPP). Towarzysz Nowak wspomina ludzi KPP, mówi o ich bohaterstwie – na czym powinna wzorować się młodzież Polska – kreśli działalność KPP i historię strajków. Następnie głos zabiera I sekretarz KW PZPR tow. Miśkiewicz i sekretarz byłej KPRP – tow. Kubera. Odsłonięcia tablicy pamiątkowej na frontowej ścianie domu, w którym odbyło się historyczne zebranie połączeniowe, dokonuje tow. Nowak. Na tablicy napis: „Z połączenia SDKPiL i PPS- lewicy w domu tym powołana została do życia KPP na terenie m. Pabianic. Tablicę wmurowano w 40. rocznicę powstania KPP”.

Delegacje udają się na cmentarz, celem złożenia wieńców na grobach poległych w strajku jaki miał miejsce w 1933 roku. Bohaterskie karty historii jakie zakreśliła działalność tych którzy zginęli, pozostanie na zawsze w pamięci ludzi pracy, mieszkańców m. Pabianic.

Antoni Kubera (1887 -1963), uczestnik uroczystości odsłonięcia tablicy pamiątkowej, urodził się we wsi Utrata. Był synem robotnika, nie miał łatwego życia, ani warunków do nauki. Mając lat 16 rozpoczął pracę w Fabryce Kindlera w Pabianicach. Jego dojrzewaniu politycznemu sprzyjały wydarzenia rewolucji 1905 roku. Towarzysz Antoni – członek PPS-Lewicy, a następnie Komunistycznej Partii Polski- był jednym z trzech pabianiczan, którzy brali udział w kongresie zjednoczeniowym SDKPiL oraz PPS- Lewicy - działacz Stowarzyszenia Spożywców „Związkowiec”, organizator Związku Włókniarzy w Pabianicach, inicjator wielu strajków i pochodów pierwszomajowy – wiedział co to jest głód, bezrobocie, sanacyjna policja i więzienie. Aresztowany 1 maja 1923 roku skazany został na 2 lata więzienia sieradzkiego. Korzystając z amnestii opuszcza je po 11 miesiącach, aby znów w roku 1928 spędzić 3 miesiące za kratami więzienia piotrkowskiego za propagandę idei socjalistycznych podczas wyborów do sejmu i senatu. Każdego roku przed 1 maja towarzysza Kuberę trzymano po kilka dni w areszcie, bo takich jak on bała się sanacja. Prześladowania były też przyczyną jego wyjazdu w roku 1928 do Francji, gdzie przebywał 7 lat i działał w szeregach Komunistycznej Partii Francji, w sekcji polskiej. Podczas tragicznych dni wrześniowych 1939 roku towarzysz Antoni dał dowód swego patriotyzmu, biorąc udział w obronie Warszawy, gdzie został ranny.

Mimo okupacji hitlerowskiej i prześladowań towarzysz Kubera nie zaprzestał działalności politycznej – był współorganizatorem Polskiej Partii Robotniczej w Pabianicach a następnie członkiem Komitetu Miejskiego. Zaraz po zakończeniu działań wojennych przystąpił wraz z innymi do organizowania i umacniania władzy ludowej. Znali go wszyscy. Był radnym Miejskiej Rady Narodowej, kierownikiem Urzędu Kwaterunkowego, do ostatnich chwil pracował dla naszej partii PZPR. Za zasługi dla polskiego ruchu robotniczego tow. Antoni Kubera odznaczony został Orderem Sztandaru Pracy I klasy i Medalem X-lecia Polski Ludowej. (Życie Pabianic, nr 1 /1964)



Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij