www.um.pabianice.pl

Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 63 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.


Zapomniana tragedia

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Pod koniec XV wieku w pabianickim dworze doszło do zabójstwa rządcy Adama Gutkowskiego. Na ślad tragedii natrafił Łukasz Ćwikła, który o wyniku swojego dochodzenia poinformował w artykule „Tragedia w dworze w Pabianicach w 1481 roku”, Rocznik Łódzki, tom LXVII, 2017. Tenutariuszem dóbr pabianickich był wówczas Piotr Wspinek herbu Prus II, który zaprosił do współpracy Adama Gutkowskiego, obrotnego szlachcica, pieczętującego się tym samym herbem. Nowy rządca przyczynił się do sukcesów gospodarczych Wspinka, a także udatnie powiększył swój majątek. Jednak któregoś dnia do Pabianic  zawitał Maciej ze Szczytów wraz z czterema szlachcicami, aby pozbawić życia Adama Gutkowskiego. Jakie były motywy zbrodni? Po raz pierwszy na to pytanie poszukuje odpowiedzi Łukasz Ćwikła. 

Geneza dóbr pabianickich kapituły krakowskiej sięga swoją metryką schyłku XI w. Według tradycji – przekazanej przez Jana Długosza – zostały one ofiarowane Kościołowi krakowskiemu przez Władysława Hermana i jego żonę Judytę, zapewne jako wotum wdzięczności za narodziny długo oczekiwanego potomka, czyli Bolesława Krzywoustego. Przez dłuższy czas nie były one jednak przedmiotem szczególnego zainteresowania ze strony  kapituły, gdyż jeszcze w drugiej połowie XII w. dobra te przedstawiały wartość wyłącznie łowiecką. Sytuacja zaczęła ulegać stopniowej zmianie  od XIII w., kiedy to w związku z ożywieniem gospodarczym na ziemiach polskich kapituła podjęła szeroko zakrojoną akcję zagospodarowania tego obszaru, kładąc szczególny nacisk na rozwój rolnictwa. Mimo że początkowo głównym ośrodkiem zarządu dóbr miała być wieś Piątkowisko, to ostatecznie wybór padł na Pabianice, które jeszcze w pierwszej połowie XIV w. podniesiono do rangi miasta, a w niedługim czasie, czyli najpóźniej w 1354 r. niedawno wybudowany kościół stał się świątynią parafialną. Nad  kluczem  pabianickim czuwał tenutariusz, który zarządzał majątkiem z ramienia kapituły, tytułując się regensem lub prefektem, a czasem zwany był też gubernatorem, a nawet tutorem.

Tytułowe wydarzenia, do  których doszło w 1481 r. rozegrały się w kurii pabianickiej, głównej siedzibie tenutariuszy, o której wspominał Długosz na kartach Liber beneficiorum. Zanotował on wszakże informację, zgodnie z  którą item curia habet ibi agros largos praediales, ad sex mansos aestimatos, qui a cmethonibus villarum ad Pabyanicze pertinentium.

Zanim jednak przejdziemy do omówienia dramatycznych w skutkach wydarzeń z ostatniego dwudziestolecia XV w., należy najpierw zwrócić uwagę na kilka ważnych aspektów. Nie można bowiem pominąć faktu, że tytułowa tragedia rozegrała się w okresie, kiedy tenutariuszem dóbr pabianickich był Piotr Wspinek z Będkowa herbu Prus II, czyli Wilczekosy. Dodajmy, że tenutariusze odgrywali jedną z ważniejszych ról w ramach kapitulnej kongregacji, ponieważ ich dochody należały do tzw.  massa communis, czyli wspólnego stołu i służyły do rozdzielania codziennych refekcji dla tych członków kapituły, którzy byli obecni podczas nabożeństw chórowych.

Piotr pojawił się na kartach źródeł pisanych w 1444 r., kiedy to został odnotowany jako student Akademii Krakowskiej, wpłacając osiem groszy wpisowego. Obierając stan duchowny poszedł w ślady swojego stryja, czyli Adama z Będkowa, wybitnego intelektualisty, doktora prawa kanonicznego (Bolonia 1423), kapelana nadwornego Władysława Jagiełły. Od 1463 r. był prepozytem kapituły krakowskiej, a ponadto dziekanem kieleckim, kanonikiem gnieźnieńskim oraz  poznańskim. Skumulował on zatem w swoim ręku wiele godności kościelnych. Warto zwrócić uwagę na fakt, że w literaturze przedmiotu błędnie przypisywano mu objęcie w 1493 r. tenuty uniejowskiej, którą faktycznie dzierżył jego bratanek Piotr III Wspinek, syn Mikołaja ze Skotnik.

W świetle podjętych rozważań istotny jest jednak fakt, że – powtórzmy to raz jeszcze – administrował dobrami pabianickimi. Pierwszy kontrakt dzierżawny z kapitułą podpisał 10 lutego 1476 r., biorąc wówczas w trzyletnią dzierżawę cały klucz pabianicki ze wszelkimi prawami przysługującymi kapitule krakowskiej za kwotę 300 grzywien, płatnych po 100 grzywien w trzech ratach. Piotr dał się poznać jako dobry gospodarz, toteż w 1480 r. podpisał kolejny kontrakt dzierżawny z kapitułą, także na okres trzech lat. Niezbicie wynika zatem, że do dramatu pabianickiego doszło w czasie drugiej – dodajmy, że z ekonomicznego punktu widzenia niezwykle udanej – kadencji Piotra.

O jakich wydarzeniach zatem mowa i kto był ich głównym uczestnikiem?

Otóż w 1481 r., ale chyba także i wcześniej, w dobrach pabianickich przebywał Adam z Gutkowa, którego gniazdo rodzinne znajdowało się w bliskim sąsiedztwie Będkowa. (…)

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że Gutkowski zapowiadał się na dobrego gospodarza, co musiało pewnie przyciągnąć uwagę Piotra Wspinka, który wziął swojego współrodowca i bliskiego sąsiada do zarządu dobrami pabianickimi. Wiadomo, że tenutariuszy wspomagali rządcy, a od 1479 r. przy boku Piotra znajdował się jego sąsiad, czyli Jan Rzeczkowski. Nie ulega wątpliwości, że Adam pełnił funkcję tożsamą z posadą Jana (procurator in Pabyanycze), gdyż fakt ten został odnotowany w źródłach, o czym w dalszej części niniejszego artykułu. Wynika zatem, że przynajmniej od 1481 r. (ale może także nieco wcześnie, jak już zasugerowano) Adam musiał znajdować się w bliskim otoczeniu Wspinka, który okazał pomoc swojemu współklejnotnikowi  i przyczynił się w ten sposób do zwiększenia jego dochodów, które wynikały z zarządu wspomnianymi dobrami. Niemniej jednak trudno jednoznacznie określić, od jak dawna Adam mógł znajdować się w Pabianicach w roli prokuratora. Wydaje się, że potencjalny argument – który skądinąd brzmi dosyć logicznie – a wskazujący na transakcję Adama z 1478 r., kiedy to posiadał już wystarczające środki na zakup dóbr w Wilkucicach za niemałą przecież sumę 300 grzywien (przypomnijmy, że w latach sześćdziesiątych XV w. kwota 15 grzywien na zakup dóbr w Czerwiu, czyli aż dwudziestokrotnie mniejsza, wydawała się być dla niego zbyt wygórowana!) i tym samym sygnalizowanie wspomnianej daty, od której  mógłby pełnić swoje obowiązki, nie daje się utrzymać ze względu na obecność innych rządców! Może zatem Piotr udzielił pożyczki Adamowi na zakup wspomnianych wyżej dóbr? Mógł przecież to uczynić, gdyż czerpał niemałe korzyści materialne nie tylko z tenuty pabianickiej, ale także z tytułu innych beneficjów kościelnych. Z uwagi na talenty przedsiębiorcze Adama, których nie mógł jednak w pełni rozwinąć w związku z kiepską sytuacja materialną, może to właśnie on był do pewnego stopnia – nie odmawiając oczywiście niewątpliwych zasług Wspinkowi – cichym autorem niektórych gospodarczych sukcesów Piotra, a w najgorszym dla  Gutkowskiego przypadku ich inicjatorem i pomysłodawcą? Niestety, kwestia ta pozostaje jedynie w sferze domysłów.

Adam Gutkowski nie zakończył pomyślnie swojej działalności w dobrach kapituły krakowskiej, gdyż w 1481 r. został zabity, a cały dramat rozegrał się w Pabianicach.  O przebiegu zajścia informuje zapis sądu grodzkiego w Łęczycy, w którym czytamy, że:

Astitit terminum Nobilis Johannes filius nobilis olim Ade de Godkowo contra nobilem Mathia de Szczythy filius nobilis Nicolai de ibidem de omnibus bonis ipsius maternis et paternis et de omnibus rebus ipsis mobilibus et immobilibus, que ad ipsium spectant et spectature sunt. Prout ipsum Mathias citaverat pro eo, quia ipse veniens violenter in quatuor sibi similibus in domo venerabili domini Petri Wspynek preposit Cracoviensis seu in curia venerabili capituli Cracoviensis in Pabyanicze, in qua curia predictus Adam mansit huius procurator predicti domum prepositi tenutary ibidem in Pabyanicze et interfecit patrem eidem Johannem in eadem domo predictam nobilem olim Ade de Gotkowo et fecit de viuo mortuum et ab ipso ipsius non habet et ipse cittatus per ministerialem Johanem de Szobotha prima secunda tercia et quarta vicibus clamatus et ultra iuris forman spectatus termino nec personaliter nec per suum procuratorem parere et ob hoc prefatus Johannes memorial dedit iudico.

Z przytoczonej zapiski wyraźnie wynika, że Jan syn zabitego Adama wytoczył proces sądowy głównemu winowajcy, czyli Maciejowi, synowi Jana ze Szczytów, miejscowości znajdującej się w ziemi łęczyckiej, który wraz z czterema sobie podobnymi, czyli szlachtą, przybył do domu Piotra Wspinka, tj. do dworu pabianickiego i pozbawił życia znajdującego się tam Adama. Pozwany nie stawił się jednak na rozprawę sądową i nie wyznaczył również żadnego pełnomocnika, który mógłby reprezentować go w sądzie grodzkim. Oczywistym jest fakt, że Jan wygrał termin sądowy, gdyż zapłacił tzw. pamiętne, czyli opłatę składaną zazwyczaj przez stronę wygrywającą postępowanie.

Niestety, nie znamy motywów popełnienia tego czynu. Można jedynie pokusić się o pewne hipotezy. Możliwe, że Maciej wraz z bliżej nieokreślonymi towarzyszami skorzystali z okazji i chcieli zrewanżować się Adamowi za jakieś wcześniejsze zatargi? Może w nie tak bardzo odległej przeszłości wspomniany Maciej chciał dokonać jakiejś kradzieży i tym samym wzbogacić się kosztem kapituły krakowskiej, co zostało udaremnione przez naszego bohatera? Nie można chyba również wykluczyć, że zabójca był zwykłym awanturnikiem i szukał dodatkowych wrażeń, a jeśli dodalibyśmy do tego hulaszczy tryb życia, to chyba  nie potrzebował dodatkowych argumentów, aby urozmaicić sobie nieco monotonię dnia powszedniego. Równie dobrze sprawa mogła dotyczyć zbiegostwa kmieci, którzy – być może – uciekli do dóbr kapitulnych w celu poprawy swojej sytuacji. Widać zatem wyraźnie, że istnieje sporo potencjalnych możliwości rozwiązania tej zagadkowej sprawy. Bez względu na to jakie były motywy popełnienia zbrodni, to nie ulega wątpliwości, że administracja dobrami pabianickimi zakończyła się dla Adama tragicznie i zapewne nie przypuszczał on, że w dobrach kościelnych może czyhać tak wielkie niebezpieczeństwo. Faktem natomiast jest, że w 1493 r. Piotr Wspinek zeznał w sądzie, że Maciej wypłacił mu 4 złp z tytułu główszczyzny za Adama. Nie dziwi chyba fakt, że Piotr otrzymał rekompensatę, a przynajmniej jakąś jej część, gdyż jako były już wówczas tenutariusz, to właśnie on uchodził w tym kontekście za swego rodzaju protektora Gutkowskiego, a poza tym – jak podkreślono wcześniej – obaj posługiwali się tym samym herbem i byli bliskimi sąsiadami. Kazus Adama z Gutkowa stanowi jednocześnie bardzo dobry przykład wzajemnego wspierania się w ramach wspólnoty rodowej, nie opartej przecież na więzach pokrewieństwa, ale na wspólnym herbie, jak w przypadku heraldycznych Prusów. (…)

Nie ulega wątpliwości, że tragedia w dworze pabianickim stanowi nieznany dotąd epizod z dziejów dóbr kapituły krakowskiej. Prawdą jest, że było to wydarzenie niecodzienne, tym bardziej, że dramat rozegrał się w dobrach kościelnych, ale nie należy go wyolbrzymiać, gdyż nie odbiło się chyba szerszym echem i nie miało wpływu na dalszy ich rozwój, gdyż w dalszym ciągu prosperowały bardzo dobrze. Warto podkreślić, że dzięki nowo odkrytym źródłom możliwe było dopisanie do listy rządców pabianickich kolejnego – dotąd nieznanego – prokuratora, wywodzącego się z jednego z wielu gniazd rodu Prusów  w Łęczyckiem, co stanowi także przyczynek nie tylko do dziejów Gutkowskich, ale także do historii tego rodu w Polsce Centralnej.

http://www.historia.uni.lodz.pl/index.php/mgr-lukasz-cwikla



Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij