www.um.pabianice.pl

Pabianice znajdują się w aglomeracji łódzkiej. Stanowią zarazem centrum 120-tysięcznego powiatu. Funkcjonują tutaj najważniejsze dla społeczności instytucje i urzędy. Miasto liczy 63 tys. mieszkańców i obejmuje obszar 33 km2.


Schmidt

A pomniejsz czcionkę A standardowy rozmiar A powiększ czcionkę

Pastor Rudolf Schmidt (1861-1938) sprawował urząd proboszcza parafii ewangelicko-augsburskiej w Pabianicach ponad czterdzieści lat. Czasopisma wyznaniowe, zarówno Przegląd Ewangelicki jak i Zwiastun Ewangeliczny, odnotowywały jego działania. Na początku XX wieku zmierzył się z ruchem religijnym jakim było tzw. gromadkarstwo. W latach 30. XX wieku stanął wobec nowych wyzwań, których źródłem był nazizm. Wtedy to w Pabianicach Polacy – ewangelicy utworzyli własną organizację, poniekąd w obawie przed ewentualnym wykluczeniem z kościoła „niemieckiego”. Na szczęście antychrześcijańskim tendencjom rasistowskim przeciwstawił się nowo wybrany proboszcz Horn.

Ks. pastor Rudolf Schmidt przechodzi w stan spoczynku na własne życzenie.

Proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Pabianicach, ks. pastor Rudolf Schmidt, oświadczył na zebraniu Rady Kościelnej, iż zamierza przejść w stan spoczynku, wyrażając przy tym prośbę, by do czasu wyboru następcy mógł pozostać na czele parafii.

Ks. pastor Schmidt ma za sobą 76 lat życia, przebogatego pracą i błogosławieństwem. Już ponad 40 lat przewodzi jako duszpasterz swemu zborowi w Pabianicach, a w kwietniu br. obchodził 50-lecie kapłaństwa. Pół wieku w odpowiedzialnym urzędzie i w nieustannej pracy – to wreszcie zmęczy i znuży siły żywotne człowieka, i zbór pabianicki życzy Mu spokoju i wytchnienia na dalsze długie lata, pragnąc Go otoczyć nadal sercem w szczerej, a trwałej wdzięczności.

Ks. Rudolf Schmidt urodził się dnia 26 grudnia 1861 r. w Płocku, gdzie też ukończył gimnazjum. W roku 1882 udaje się na studia teologiczne do Dorpatu, kończąc uniwersytet w r. 1887. Dnia 24 kwietnia tegoż roku zostaje ordynowany w kościele św. Jana w Łodzi przez ówczesnego Superintendenta Generalnego v. Everta w asystencji Superintendenta Angersteina i ks. Wernitza. W parafii św. Jana obejmuje też urząd wikariusza, pełniąc go do r. 1889. Potem zostaje diakonem tamże, pozostając dwa lata jeszcze w Łodzi. Następnie parafia w Iłowie obiera Go swoim proboszczem. W Iłowie ks. Schmidt był pastorem przez 5 lat. Z Iłowa przechodzi w r. 1896 do parafii w Pabianicach, której służy już przeszło 40 lat.

W Pabianicach ks. Schmidt prowadził ożywioną działalność. Głęboko religijny, akcentował i żądał zdecydowanego chrześcijaństwa, i żywo wspierał te wszystkie organizacje, które pragnęły szerzyć idee zdecydowanego, poważnego chrześcijaństwa. Służył nie tylko organizacjom kościelnym i parafialnym, ale i radą i słowem Bożym Jednocie Bratniej Herrnhutów i Społeczności Chrześcijańskiej.

Baczną uwagę zwracał też na dzieci i młodzież parafialną, co ujawniło się w rozkwicie szkółki niedzielnej i rozbudowie stowarzyszeń młodzieży. Był jednym z szermierzy, czynnych słowem i piórem w walce z alkoholizmem i nałogowym paleniem; wydał szereg broszur i ogłosił liczne artykuły w tej dziedzinie. Przez wydanie objaśnień katechizmowych i znanej książeczki dla konfirmantów wielce się przyczynił do rozbudzenia religijnego młodzieży, podobnie przez wydany przez Niego zbiór kazań i podręcznik apologetyki, jak i przez redagowanie pisemka ewangelizacyjnego „Wach auf”.

Dom zborowy, dom starców, nowa plebania i wiele innych osiągnięć – to wszystko dowody niezłomnej jego, aż do późnej starości trwającej wierności. Jak się dowiadujemy, pragnie ks. R. Schmidt odtąd jeszcze więcej poświęcić się pracy piśmienniczej w czasopismach kościelnych, a przez odwiedzanie parafian kontynuować nieoficjalną działalność duszpasterską. (Przegląd Ewangelicki: organ ewangelizmu polskiego w kraju i zagranicą, 28.11.1937)

Po kilku miesiącach Przegląd Ewangelicki (3.04.1938) opublikował relację z pogrzebu śp. Ks. Rudolfa Schmidta.

Dnia 28 marca rb. odbył się pogrzeb długoletniego proboszcza parafii pabianickiej śp. Ks. Rudolfa Schmidta. Na smutną tę uroczystość przybył J. E. Ks. Biskup dr J. Bursche oraz kilkudziesięciu księży. O godzinie 3 po południu rozpoczęło się nabożeństwo żałobne. Kościół był wypełniony, tłumy stały wokoło świątyni. Nie każdy mógł usłyszeć słowa, wypowiadane nad trumną zmarłego.

Pierwszy przemówił J. E. Ks. Biskup. Była to mowa skierowana nie tylko do osieroconego zboru i do pozostałej rodziny, lecz i słowa pożegnania do jednego z najstarszych kolegów, kolegi jeszcze z czasów studenckich. Swe przemówienie oparł Ks. Biskup na słowach ze Starego Testamentu, wyjętych z 4 rozdziału Ks. Joba w. 3 i 4.

Słowa Ks. Biskupa tchnęły gorącą serdecznością, z jaką przedstawił zborowi postać ich duszpasterza, który przez 41 lat pracował w parafii pabianickiej. Przewijała się w tym głębokim kazaniu – kazaniu o prawdziwym duszpasterzu - nić wspomnień z czasów studenckich, na tle których rysowała się postać zmarłego jako głębokiego i nierozerwalnie wtedy już z Chrystusem związanego teologa. Że poszedł na wydział teologiczny, nie było dla niego dziełem przypadku, jak to się niestety często zdarza obecnie, ale potrzebą serca, koniecznością najgłębszą. I chociaż warunki jego studiów i życia były nieraz bardzo ciężkie, zawsze zachował niezmąconą równowagę ducha i tym silniej łączył się w wierze i ufności ze Zbawicielem. Zmarły był dobrym duchem teologów na uniwersytecie dorpackim. Dobrym duchem pozostał dla swych kolegów i parafii przez całe swe życie. Praca jego tak bardzo wielostronna zmierzała zawsze i wyłącznie do wzbudzenia jak najsilniejszej wiary i żarliwości religijnej, do ugruntowania prawdziwej społeczności chrześcijańskiej, tej szczerej i serdecznej, a nie powierzchownej, obłudnej.

Wielką dla Niego była jego praca – praca cicha jaka nie pragnie zaszczytów i rozgłosu. Miał czas dla każdego, miał serce dla wszystkich spraw związanych z pracą Kościoła i duszpasterstwa. Nigdy nie zaniedbał swej pracy. Każde kazanie, czy przemówienie starannie przygotowywał, nie zaś - jak niestety czyni wielu młodych księży, iż mało się przygotowują do swego kaznodziejstwa. Stał ponad sprawami narodowościowymi w kościele; język swój kochał i go zachował, ale zawsze rozumiał, że ewangelia ma być dla wszystkich, tak dla Polaków, jak Niemców. Wszyscy muszą Ją słyszeć w swej mowie ojczystej. (…)

W nabożeństwie brały udział chóry oraz orkiestra zborowa, które swą grą i śpiewem podtrzymywały głęboki i poważny nastrój. Długim sznurem ciągnął się kondukt pogrzebowy. Postępowały poczty sztandarowe wielu organizacji, delegacje, orkiestry, kilkudziesięciu księży z J. E. Ks. Biskupem. Za trumną kroczą najbliżsi Zmarłego i tłumy ludności. Można powiedzieć, że cała parafia brała udział w tym pogrzebie. Szpalery ludzi ciągnęły się niemal do wrót cmentarnych. Cisza zalegała i tylko bicie dzwonów i gra chorałów, przez kilka orkiestr, towarzyszyły Zmarłemu w jego ostatniej wędrówce ziemskiej.

Na cmentarzu przemówił jako pierwszy ks. rektor B. Loeffler z Domu Miłosierdzia. Przemówienie jego – to słowa dziękczynne, za wszystko dobro, jakiego mówca osobiście doznał, to podziękowanie za pracę i żywą pomoc, jaką okazywał Zmarły dla Domu Miłosierdzia w Łodzi. Z tą placówką związany był prawie 30 lat, był jej członkiem i serdecznie jej oddany. (…)

Następnie żegnał Zmarłego jego były wikariusz, ks. diakon Froelich z Lublina. (…) Z kolei żegnali Zmarłego przedstawiciele zboru Braci Morawczyków, ks. dr E. Dietrich w imieniu Arbeitsgemeinschaft deutscher Pastoren, ks. Zander z Rudy Pabianickiej i ks. Friedenberg z Prażuch. Wszyscy dziękowali za serdeczność, jakiej od niego doznawali, za pomoc i rady.

Ks. diakon Horn z Pabianic modlitwę zmówił, a po tym każdy z księży rzucił na trumnę garść ziemi, wypowiadając werset z Pisma Świętego. Ks. Biskup udziela błogosławieństwa, a wszyscy zebrani śpiewają starą pieśń nadziei i wiary o życiu wiecznym… „Jam stęskniony”. Grają jeszcze orkiestry, a zmrok zapada i okrywa świeżą mogiłę.

O ks. R. Schmidcie pisał także Zwiastun Ewangeliczny w 1907 roku. W Pabianicach odbyła się wtedy konferencja poświęcona nowemu na tym terenie ruchowi religijnemu o charakterze pietystycznym, tzw. gromadkarstwu. Wierni gromadzili się w prywatnych domach, aby wspólnie czytać Biblię, śpiewać i prowadzić rozważania religijne, a nade wszystko przestrzegać surowych obyczajów. W Pabianicach już wcześniej istniały grupy radykalnych chrześcijan, np. Morawczycy czy Społeczność Chrześcijańska.


Zwiastun Ewangeliczny informował: Konferencja gromadkarska. Nazwanie powyższe, którem określamy pewne prądy kościelne, dotąd nie utarte u nas, bo i prądy te zwłaszcza w formie, w której u nas występują, zupełnie nowe. Toteż konferencja ta budziła największe zaciekawienie śród zwolenników i przeciwników tak zwanych gromadek. Wiadomo bowiem było, że sprawa na dwóch synodach ostatnich była przedmiotem ożywionych rozpraw, że między jednym a drugim synodem odbywały się obrady wybranego dla tej sprawy komitetu przy współudziale większej ilości księży.

Przypuszczano także, że synod powziął pewne decyzje w tej sprawie i poruczył duchownym obwieścić je zebranym na konferencji zborownikom. Nie omylono się. Zjazd zwolenników ruchu gromadkarskiego był znaczny, zwłaszcza z bliższych okolic Pabianic, które są środowiskiem jego. Przybylo też sporo gości ze stron dalszych, np. z powiatu chełmskiego. Czas między synodem a konferencją był tak krótki, że nie można było wszystkich w sprawie tej zainteresowanych zaprosić, co w skutkach ujemnie się odbije na samej sprawie. Wielu bowiem zborowników naszych, którzy nie byli na luterskiej konferencji, ciekawością wiedzeni pojedzie na konferencję konkurencyjną, urządzoną przez kierownika prądu gromadkarskiego przeciwkościelnego (antykościelnego ?), pana Wisswedego, odbyć się mającą w dwa tygodnie później, zapewne w celu złagodzenia i sparaliżowania wrażenia, które nasza konferencja na wyznawcach naszych wywarła w duchu umocnienia w nich przywiązania do swego kościoła.

Główne zadanie konferencji zasadzało się na uświadomieniu zborowników naszych o zachodzącej różnicy w nauce i wyznaniu między gromadkami kościelnymi, luterskimi, a gromadkami przeciwkościelnymi, opartymi na zasadach aljanacji (alienacji) czyli bezwyznaniowości.

Ks. Schmidt był współorganizatorem konferencji pabianickiej, uczestniczył także we wspomnianym synodzie, podczas którego odczytał dwa referaty. W pierwszym – określił istotę gromadkarstwa, znaczenie tego ruchu dla kościoła i organizację gromadkarzy. W drugim spróbował określić stanowisko wobec gromadkarzy, którzy „żądają dla siebie oddzielnej komunii bez udziału, jak oni mówią, nienawróconych”.

Gdy proboszczem był jeszcze Ks. Schmidt powstała organizacja Polaków- luteranów. Przegląd Ewangelicki w numerze z 19.12.1938 zamieścił notatkę „Z życia Polaków-Ewangelików w Pabianicach”.

Rozproszkowana w 50-cio tysięcznej masie szczupła grupka Polaków- Ewangelików po zjednoczeniu się w swojej organizacji w kwietniu 1937 r. staje się coraz mocniejsza, a to dzięki staraniom zorganizowanych jej członków.

Organizacja liczy obecnie 55 członków, mamy nadzieję, że liczba ta stale się będzie powiększała. Rok zorganizowanej pracy przyniósł pewne plony. Dorobkiem kulturalnym jest chór, który liczy 25 członków. Znawcy śpiewu podziwiają dźwięczność i harmonię głosów. Chór ten umila nam nabożeństwa. Mamy nadzieję, że przy dalszej pracy można będzie zaprezentować nasz chór na szerszym terenie.

Zbór nasz obecnie ma pewne kłopoty. Sędziwy proboszcz ks. Schmidt odchodzi na emeryturę. Organizacja nasza jest zdania, że tę ważną placówkę zająć powinien energiczny ks. diakon Horn, a miejsce ostatniego dzielny ks. Lembke. Byłaby harmonia i rzetelna współpraca dwóch siewców Słowa Bożego.

Dla nas pabianiczan najmilsza jest zgoda. Życzylibyśmy również, aby zgoda zapanowała w naszym Kościele na całym obszarze Rzeczypospolitej.

Na posiedzeniu Komitetu w dniu 2o stycznia, które odbyło się w Sali Towarzystwa Śpiewaczego im. Teodora Endera, życzliwie ofiarowanej nam przez członka naszej organizacji Pana Prezesa T. Endera, postanowiono utworzyć Koło Pań. Do tymczasowego zarządu Koła zaproszone zostały Panie: Hersowa, Jahnowa, Merkertowa, Preissowa i Wawnikiewiczowa. Koło Pań ma się zająć pracami: charytatywną i gospodarczą.

W dniu 31 października 1937 r. staraniem Komitetu Polaków-Ewangelików urządzony został w Sali Towarzystwa Śpiewaczego obchód rocznicy Reformacji, połączony z herbatką towarzyską. Sala była ślicznie udekorowana zielenią i kwiatami. Na Sali obecnych było 80 osób – liczba na Pabianice pokaźna, gdyż dotychczas nawet na nabożeństwach polskich nie było tak wiele osób.

Przemówienie wstępne wygłosił Prezes Komitetu F. Klepper, który podkreślił harmonijne, iście chrześcijańskie współżycie Polaków –ewangelików z miejscowym społeczeństwem. Społem zaśpiewano następnie pieśń: „Święte drogie Boże Słowo”. Ksiądz Horn wygłosił odczyt o Reformacji. Student Jan Klepper zadeklamował wiersz Marii Konopnickiej ”Jan Hus”. Wystąpił także podchorąży Egon Jahn.

Zwiastun z 30.01.1938 przyniósł sprawozdanie z „Obchodu gwiazdkowego Organizacji Polaków-Ewangelików”: W niedzielę, dnia 2 stycznia, urządziła organizacja Polaków-Ewangelików po raz pierwszy obchód gwiazdkowy dla dzieci oraz swych członków. Obecnych było ponad 100 osób i przeszło 30 dzieci, które zostały obdarowane.

Na wstępie prezes organizacji p. Klepper powitał zebranych, po czym mówił o dotychczasowych osiągnięciach i dalszych zamierzeniach organizacji Chór polsko-ewangelicki odśpiewał kilka pieśni, przy czym specjalnie efektownie wypadła „Cicha noc” z partią solową p. Musiałowej. Uczennice polskiego gimnazjum deklamowały i recytowały kilka okolicznościowych wierszy.

Młodsze dzieci przedstawiły w 7 obrazach sceny z nocy Narodzenia Pańskiego. W przerwach programowych wszyscy obecni śpiewali kolędy.

Obecny na obchodzie ks. Lembke przemówił serdecznymi słowy do obecnych, a zwłaszcza do zebranej dziatwy, po czym „Gwiazdor” wśród uciechy dzieci rozdawał podarki – paczki, zawierające pierniki, jabłka, słodycze.

Na zakończenie odbyła się wspólna herbatka. Miły to był wieczór i zespolił nas jeszcze więcej w jedną rodzinę, dając bodźca do dalszej pracy wśród polskich ewangelików w mieście naszym.

Serdeczna podzięka należy się organizatorom za urządzenie tego obchodu, a zwłaszcza zarządowi, paniom Jahnowej, Halbertowej, Preissowej i A. Halbertównie oraz dyrektorowi chóru p. Neumannowi.

19.12.1937 roku Zwiastun zawiadamiał: Wakans na urząd proboszcza. Na prośbę Rady kościelnej Konsystorz ogłosił urząd proboszcza parafii ewangelicko-augsburskiej w Pabianicach za wakujący z terminem do dnia 15 stycznia 1938 r.

Proboszcz parafii pabianickiej pobierać będzie 550 (pięćset pięćdziesiąt) złotych miesięcznej pensji, korzystać z 6-cio pokojowego mieszkania, nadto otrzymywać będzie rocznie 37,5 m2 drzewa opałowego oraz dochody z konfirmacji.

Kandydaci na powyższy urząd winni się zgłosić do Rady kościelnej w Pabianicach oraz za pośrednictwem swego seniora do Konsystorza.

Jak się dowiadujemy, grono członków Rady kościelnej zaprosiło na próbne kazanie ks. pastora Kruschego z Rypina.

Wśród parafian rozpoczęły się ożywione dyskusje. Przegląd Ewangelicki (27.02.1938) donosił:

Dnia 3 bm. Zebranie Parafialne miało uchwalić równorzędne stanowiska dwóch pastorów, zamiast dotychczasowej instytucji proboszcza i diakona.

Rada Kościelna wydała odezwę, motywującą licznymi argumentami konieczność powzięcia takiej uchwały, m.in.: „Rada Kościelna uważa, że parafia nasza winna mieć pastora, który potrafi ją w całej pełni reprezentować i stawać w obronie jej interesów. Jest tedy nie do pomyślenia, by parafia ewangelicka w Pabianicach – i to tak wielka parafia – miała pozostać bez doświadczonego, wypróbowanego pastora. Choć należy tedy uznać zasługi pastora Horna, Rada Kościelna oraz olbrzymia część parafian, którym dobro zboru leży na sercu, uważa, że jest bezwzględnie koniecznym posiadanie obok pastora Horna drugiego doświadczonego pastora, który by potrafił godnie reprezentować parafię.”

Dalej głosiła odezwa, „że obok wielu innych powodów należy pamiętać o tym, że parafia nasza jest w 99 % niemiecka, co jasno wyraziła przy wyborach diecezjalnych”.

Po tak wyraźnej odezwie miało Zebranie Parafian zadecydować, czy stworzyć drugi etat równoprawnego pastora, czy też obsadzić tylko stanowisko proboszcza.

Parafianie zebrali się bardzo licznie, kościół był przepełniony, emerytowany proboszcz ks. R. Schmidt odprawił liturgię, kazanie wygłosił ks. sen. J. Dietrich z Łodzi, po czym ogłoszone zostało zborowi następujące oświadczenie Rady Kościelnej: „Głębokie wzburzenie ogarnęło naszą parafię, wywołane bezprzykładną agitacją, która uniemożliwia poszczególnym parafianom swobodną decyzję (dosł. wolną od uprzedzeń). Dla utrzymania tedy pokoju w naszej parafii wycofuje Rada Kościelna swój wniosek o zatwierdzenie dwóch równorzędnych stanowisk pastorskich.”

Kto wywołał to wzburzenie w parafii? Jak wiadomo kontrkandydatem ks. diakona Horna jest ks. Krusche z Rypina, jeden z przywódców niemieckiej grupy pastorów. Czy więc odezwa Rady Kościelnej wymierzona pośrednio przeciwko ks. Hornowi, cenionemu i lubianemu przez ogół parafian, nie była czasem jedna z głównych przyczyn owego wzburzenia? Że ks. Horn jest za młody, za mało doświadczony, i nie „wypróbowany”? W czym? „By godnie reprezentować parafię … w 99 % niemiecką?”

Rzeczywiście jest to „bezprzykładna” agitacja. Sprawę wyboru pastora nie wolno stawiać na płaszczyźnie większej lub mniejszej gorliwości nacjonalistycznej. Przecież parafia chce sobie wybrać pastora, a nie „godnego” reprezentanta niemczyzny.

Ku zadowoleniu większości parafian nowym proboszczem został ksiądz Juliusz Horn, który pełnił swój urząd do 1943 roku. Nie był mile widziany przez miejscowych nazistów. Toteż trafił na front wschodni, gdzie przepadł bez wieści.

Przegląd Ewangelicki (2.10.1938) powiadomił także o wyborze księdza diakona:

Odbył się tu ostatniej niedzieli wybór księdza diakona. Jedynym kandydatem był ks. Eryk Lembke, dotychczasowy wikariusz parafii pabianickiej. Zgodnie z naszymi przewidywaniami ks. Lembke, cieszący się sympatią zarówno u niemieckiej, jak i polskiej części parafian, wybrany został jednomyślnie – 780 głosami przeciwko 3. Życzymy nowo wybranemu księdzu diakonowi obfitości łask Bożych na nowym urzędzie.

Ostatnie wybory, zarówno proboszcza, jak i diakona, wykazały jasno i wyraźnie, ze parafianie pabianiccy (w większości narodowości niemieckiej) odgradzają się mocno i wyraźnie od wszelkiego nacjonalistycznego szowinizmu niemieckiego spod znaku Volksverbandu i domorosłych hitlerowców łódzkich.

http://bc.wimbp.lodz.pl

http://www.mittelpolen.de

http://bc.wimbp.lodz.pl

http://bc.wimbp.lodz.pl


Zwiastun Ewangeliczny z 30.06.1864 roku informował o odejściu pastora Daniela Biedermana.

Kościół ewangelicki poniósł znów dotkliwą stratę. Dnia 1 czerwca rb. po nader krótkim cierpieniu przeniósł się do wieczności w mieście Pabianicach Ksiądz Daniel Biederman, Pastor miejscowego Zboru Ewangelicko-Augsburskiego.

Cichy ten i wierny pracownik w winnicy Pańskiej urodził się w Wielkim Księstwie Poznańskim, w mieście Zdunach r. 1804, dnia 9 listopada. Nauki gimnazjalne ukończył w Szkole Wojewódzkiej Kaliskiej, uniwersyteckie zaś, rozpoczął na Aleksandryjskiej Wszechnicy Warszawskiej, a mianowicie na wydziale filologicznym w r. 1824, ukończył zaś wydział teologiczny w Berlinie roku 1828.

W owym czasie panował wszechwładnie nie tylko na uniwersytecie Fryderyka Wilhelma, ale i w całych Niemczech znakomity teolog i jeden z najgłębszych myślicieli, Schleiermacher. Pod nim kształcił się i nasz Biedermann – lecz wróciwszy do kraju, ordynowany, po złożonym egzaminie, dnia 30 sierpnia 1829 r., kiedy został Pastorem Zboru ewangelickiego w Pabianicach, poznał i przekonał się, że filozofia dobra jest na katedrze, ale nie na ambonie, że naginanie prawdy objawionej w Piśmie Świętym do form filozoficznych, zamąca tę prawdę, zamiast ją rozjaśnić. Dla tego też, trzymając się wiernie zasad wiary Kościoła Augsburskiego, czysto i jasno, bez żadnych ludzkich dodatków, opowiadał swym współwyznawcom Ewangelię. Cichą, ale błogosławioną była 35 letnia praca jego pasterska, a mieszkańcy Pabianic, uczują stratę zacnego człowieka.

Za trumną zmarłego postępowali obok wdowy i reszty rodzeństwa, dwaj synowie, obaj Pasterze Zborów ewangelickich w Królestwie. Myślą, i my szliśmy za marami wiernego pracownika w winnicy Pańskiej, a żal ścisnął nam serce, bo oto coraz bardziej zmniejsza się grono dawniejszych Pastorów. Pastorów, którzy w ustronnych pracując Zborach, mało znani, wśród ciężkich trudów, wiernie i trzeźwo wygłaszają Ewangelię.

Zwiastun Ewangeliczny z 3.10.1898 roku informował o odejściu pastora Reinholda W. Zimmera.

Zebrani na tegorocznym synodzie w Łodzi ks. ks. pastorowie zasmuceni zostali wiadomością o śmierci kolegi, członka honorowego synodu, pastora zasłużonego, ks. Reinholda Wilhelma Zimmera. Zmarł nagle w drodze z Łodzi do Pabianic, rażony paraliżem serca, dnia 13 września o godzinie 10 wieczorem w wieku 67 lat i 8 miesięcy (urodził się 14 stycznia 1831 r.)

Po ukończeniu szkół w Łęczycy i Piotrkowie, rozpoczął studia teologiczne w Jurjewie, które ukończył w r. 1861. Na urząd kaznodziejski wyświęcony został w warszawskim kościele 14 września 1862 r., po czym spełniał obowiązki wikarego przy generalnym superintendencie warszawskim, a zarazem kapelana garnizonu miasta Warszawy. Przez krótki czas administrował parafią pułtuską, aż w roku 1865 został obrany na urząd pastora parafii w Pabianicach, na którym to stanowisku pozostawał do roku 1896, kiedy zupełna prawie utrata wzroku zmusiła go do złożenia z siebie sprawowanych obowiązków.

Śp. ks. Zimmer był znany i szanowany powszechnie, bo miał serce szlachetne i pełne przyjacielskiej miłości dla wszystkich. Rzeczą niemożebną jest w krótkich słowach wyliczyć wszystkie jego zasługi. Ileż to biednych i stroskanych znalazło u niego pomoc przez mądrą radę i dobry czyn. O głębokiej jego miłości ku zborownikom, którym w ciągu 31 lat głosił Słowo Boże, wymownie świadczą słowa z ostatniego jego przemówienia w kościele: „Gdyby to w mojej mocy było, na rękach zaniósłbym was wszystkich do nieba”.

Do dwóch rzeczy szczególne miał zamiłowanie: do uczącej się młodzieży i do piękności przyrody. Będąc przez długie lata opiekunem miejskiej szkoły elementarnej w Pabianicach, osobiście i z wielką znajomością rzeczy kierował wykładami, a wychowańcy tej szkoły wiele zawdzięczają talentowi pedagogicznemu byłego swego przełożonego. Zasłużył się też bardzo miastu przez założenie ogrodu miejskiego, w którym podobnież jak w alejach miejskich i na cmentarzu, niemal każde drzewko i każdy krzak zasadził własnoręcznie. Miasto Pabianice straciło w nim jednego z najlepszych obywateli, biedni stracili szlachetnego dobroczyńcę, ks. ks. pastorowie dobrego i kochanego brata.

Szczęśliwy miał koniec śp. ks. Zimmer: pojechał do Łodzi, aby pozdrowić kolegów, razem z nimi przystąpił do komunii św., pożegnał się i życie zakończył.

Dnia 16 września zwłoki jego pochowano na pabianickim cmentarzu. Wspaniały to był pogrzeb., jeżeli tak wolno się wyrazić. Wzięło w nim udział 9 kolegów zmarłego z NP. ks. superintendentem generalnym na czele, chory kościelne, szkoły miejskie, wszystkie cechy rzemieślnicze z chorągwiami i kilkutysięczny tłum ze wszystkich stanów i wszystkich wyznań. O godzinie trzeciej rozpoczęło się żałobne nabożeństwo w kościele. Ks. Hadrian z Brzezin, były uczeń zmarłego, odprawił liturgię, którą zakończył odczytaniem wyjątku z Pisma Świętego (Ew. Mat. 25, 31-40) i przemowa. Po odśpiewaniu pieśni pastor miejscowy, ks. R. Schmidt, z ambony wygłosił kazanie wg tekstu z Listu do Żydów 13, 7. Nad grobem przemawiał NP. ks. superintendent generalny w języku polskim (Ew. Łuk. 2, 29-30), a następnie w języku niemieckim ks. Angerstein z Łodzi (Rzym. 8, 24-25).

Zwłoki zacnego męża oddano ziemi, w proch się obrócą, z którego powstały; pamięć zaś o nim żyć nie przestanie we wdzięcznych sercach parafian, uczniów i kolegów, a dusza nieśmiertelna, ufność to nasza, przyjętą została do wiecznego odpocznienia.


Autor: Sławomir Saładaj


W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies.

Zamknij